Egzekucja w barze przy Biruty. Minęło 18 lat | | targowek.info

Egzekucja w barze przy Biruty. Minęło 18 lat

Jeszcze nie tak dawno nasza dzielnica przypominała Dziki Zachód. Jak w westernach gangsterzy chętnie i często sięgali po broń. 

 

Wojnę gangów z lat 90-tych przypomniał nam w mailu do redakcji internauta Matej, który był świadkiem jej epizodu. Możliwe że ostatniego, bo w akcji, którą opisuje, górą była policja:

Czy nie rzuciły się gdzieś w oczy Państwu zdjęcia piwialni, pubów przy ulicy Wincentego? Prawie przy samym Drewniaku przy ul.Biruty, gdzie stoi teraz kiosk i przystanek autobusowy. Tak mi się przypomniały obrazy z dzieciństwa. To był rok 1990 lub 1992. Jeździł wtedy chyba 362, niestety większość ludzi nie pamięta że kiedyś coś takiego istniało w tym miejscu. Wysiadałem z Matką z autobusu a na ziemi leżeli gangsterzy i broń porozrzucana wokół nich. Trzymali ich na muszce policyjni antyterroryści, a ze środka pubu wyprowadzali kolejnych i bijąc w żebra kładli na ziemi. Matka mnie szarpnęła mocniej za rękę i jak wszyscy ludzie szybciutko oddalaliśmy się z miejsca tego zdarzenia.

Zdjęć pubu niestety nie mamy (może ma ktoś z czytelników? redakcja@targowek.info) Nie wiadomo też dokładnie o jaką akcję policji chodzi. Możliwe że sytuacja opisana przez naszego czytelnika działa się nieco później. Najgoręcej w pubie przy Biruty było w maju 1995 roku.

Po latach znamy w miarę dokładny opis egzekucji, do której doszło w tym miejscu. Strzelanina wstrząsnęła Warszawą, gdy Pershing i Dziad dopiero zdobywali sławę. W majowy dzień do pubu wszedł niejaki „Kapiszon”. W ręku trzymał radziecki pistolet makarow. Później zezna, że kupił go na Stadionie Dziesięciolecia od Rosjanina za 600 dolarów. Celem był „Szajba”, uznawany wtedy za bossa mafii na Targówku. Na procesie relacjonowanym przez Gazetę Wyborczą opisano, że ofiara stała oparta o ladę. W lokalu było kilkanaście osób. Wyglądało to mniej więcej tak:

„Chodź, wyjdziemy i pogadamy” – powiedział „Kapiszon”. „Jeśli masz strzelić, to tu” – odparł niedbale boss Targówka. Dostał kulkę. „Teraz ty” – otrzeźwiło „Gutka”. „K…, ja do ciebie nic nie mam” – udało mu się powstrzymać „Kapiszona”. Ale ten rozglądał się już za „Leonem”. Był w pomieszczeniu obok. Dostał trzy kulki. „Kapiszon” wrócił do „Szajby”. Ze słowami „ty k… nie możesz przeżyć” wypalił do niego jeszcze raz. I wybiegł.

To był dopiero początek porachunków. Kilka dni później w mieszkaniu na Szmulkach zginął kumpel „Szajby” i „Leona” – „Jugol”. Po kolejnych kilku dniach także jego konkubina, która była świadkiem śmierci kochanka.

Policja dość szybko powyłapywała „Kapiszona”, jego kompana „Di Palmę” i kilku innych szemranych typów z praskiego podziemia. Możliwe, że nasz czytelnik był świadkiem właśnie tego zatrzymania.

Zdjęcie zrobiono podczas zupełnie innej akcji policji / fot. policja.pl
Zdjęcie zrobiono podczas zupełnie innej akcji policji / fot. policja.pl

O co poszło gangsterom? „Szajba” już tego nie opowie. Znamy wersję „Kapiszona”. Herszt mafii zaproponował mu ściąganie haraczy. „Kapiszon” był byłym bokserem i ponoć bardzo postawnym facetem. Odmówił, pokłócił się z „Szajbą” i „Leonem” i mocno obił im buzie. Ci w rewanżu porwali go, postrzelili w nogi, dźgnęli nożem i zażądali 5 tys. dolarów. „Kapiszon” twierdził, że do pubu wszedł wyjaśnić sytuację, ale „Szajba” sięgnął za pazuchę i błysnął stalowym przedmiotem. Wtedy „Kapiszon” wypalił…

Sąd uznał, że takie okoliczności mogą być powodem złagodzenia kary. „Kapiszon” dostał 15 lat. Wyrok zapadł w 1998 roku. Szybkie obliczenia i… tak, tak, 15 lat właśnie mija.

21 komentarzy na temat “Egzekucja w barze przy Biruty. Minęło 18 lat

  • 1 maja 2013 o godz. 07:46

    smrek? przed przebudową obecneg ronda zaba

  • 1 maja 2013 o godz. 07:47

    Ten pub był taki szary i miał jakiś kolorowy napis. Pamiętam jeszcze straszne błoto było w tym rejonie, a przy słupie energetycznym przy działkach (Rondo Żaba) była pętla autobusowa. Odrowąża była ulicą jednopasmową a przy wejściu do cmentarza od Odrowąża był również pętla tramwajowa tzw. awaryjna.

  • 1 maja 2013 o godz. 08:31

    No i TA piekarnia z gorącymi świerzymi bułkami myyyyyyyyyyyyy a nie odświerzane mrożone ciasto w opiekaczu z chemią że niby prosto z piekarni a często produkowane w bułgari czechach heheh przechodziło sie obok Baru i nasypem na basen ! :)

  • 1 maja 2013 o godz. 08:56

    Ten barek nazywał się SMREK. Mi właściciel tłumaczył, że to rodzaj górskiego świerka. Jeju – ile ja tam piwa wypiłem … Był dobrze usytuowany, wokół sporo przystanków, łatwy dojazd, a czekając na komunikację można było coś tam wypić, a powracając po ciężkim dniu pracy – odpocząć przy browarku. Pewnie i jakieś zdjęcia mi się zachowały. Jak znajdę – to prześlę. I tak mam szczęście, że nie biesiadowałem tam w dniu masakry, ale miałem inne zlecenie … ha ha ha

  • 1 maja 2013 o godz. 09:29

    W kwestii smreka ;-)
    Faktycznie, górale nazywają świerk jako smrek. Smrek to po naszemu świerk pospolity (Picea Abies).
    Małe świerki nazywane są czapurami.

  • 1 maja 2013 o godz. 10:55

    Skoro czytelnik napisał, że to była chyba linia 362 z której wysiadał, to na pewno nie był to rok 1990 / 1992, gdyż ta linia wystartowała 01.04.1996 (byłe 462)

  • 1 maja 2013 o godz. 11:00

    na Targówku są same mordownie :/

  • 1 maja 2013 o godz. 21:30

    Smrek – tak pamiętam:) były tam automaty do gier, można było kupić zapiekankę,hotdoga, colę wypić i gumy kulki z takiego wielkiego bębna… no i piwko oczywiście, kiełbaski z musztardą………frytki…szyby w nim były zawsze zaparowne …trochę syfku ale klimatycznie:) szkoda, że teraz nie ma żadnego pubu na rondzie żaba – to dobra lokalizacja na tego typu rzeczy..

  • 1 maja 2013 o godz. 21:37

    Do „KAKA” : będą te zdjęcia Smreka? fajnie byłoby je obejrzeć :)..

  • 2 maja 2013 o godz. 06:57

    KaKa do Oli : to były czasy aparatów analogowych, do których wkładaliśmy kliszę, na naszym rynku KRÓLowała marka Zenith, jak znajdę te cz-bi lub kol fotki – prześlę portalowi, a faktycznie pamiętam – były tam automaty do gier zręcznościowych, oraz stale brudne i tłuste szyby …

  • 2 maja 2013 o godz. 12:45

    Do KaKa: tak wiem… to były zupełnie inne czasy :)Jeśli to nie problem, możesz kilka unikatowych fotek przesłać na mój adres e-mail: ola3@op.pl
    Pozdrawiam!

  • 2 maja 2013 o godz. 21:42

    Jaka dzielnica tacy gangsterzy – tandetny pistolet Makarowa, gdzie w latach 90 armia radziecka podobno robiła podobno wyprzedaż garażową za 600 dolarów?! Wtedy to był majątek.

    To nawet sprawa tego mechanika który niedawno z automatu strzelał, zasługuje bardziej na choć czarną i wątpliwą pamięć…

    Gangsterów już w sensie porwań jest znacznie mniej i całe szczęście – zwłaszcza dla uczciwych obywateli do tego płacących podatki w Warszawie jak ja. Sądzę, że to nie tylko zasługa wielu dzielnych stróżów prawa, czy faktu, że większe przekręty robią pewnie na podatku VAT(choć mimo, że czuję się jak głupiec będę uczciwie go płacił) – ale też zmian przepisów, dzisiaj uczciwy obywatel łatwiej może legalnie nabyć broń drogą kupna niż w latach minionych, a oni nie będą wiedzieć czy ktoś ich nie postrzeli…

  • 3 maja 2013 o godz. 09:18

    Ja uważam, że pistolet Makarowa to bardzo udany model. Prosta konstrukcja, spory kaliber, małe rozmiary, dobra celność i szybkostrzelność, dodatkowo świetnie leży w dłoni.
    Przepisy podatkowe należy szybko zmienić. Podatek dochodowy trzeba płacić tam, gdzie otrzymujemy pieniądze (wynagrodzenie), a nie tam, gdzie jesteśmy zameldowani. Na podatku VAT lepiej nie oszukiwać …
    Warszawa jest miastem otwartym, więc trudno zakazać osobom urodzonym w innych regionach, pracy w naszej stolicy.
    Oczywiście że podzielę się neutralnymi fotkami, jak je odszukam, przeskanuję, prześlę na adres e-mail.

  • 4 maja 2013 o godz. 00:41

    Słuchajcie, to gdzie była ta strzelanina? Jeśli w barku SMREK to wiem gdzie to było (tuż przy torach tramwajowych). Natomiast w artykule piszą, że przy ul.Biruty czyli obok piekarni. Kojarzę tam mały bazarek i chyba był też barek.

    PS. Do dzisiaj pamiętam zapach świerzego chleba, który czułem gdy czekałem na przystanku na autobus!!! Zgadzam się z PAMIĘTAM, że to było myyyyyyyyyyyy!!!!

  • 5 maja 2013 o godz. 18:12

    Strzelanina była w Smreku, jakoś ok. 1992-1993, bo byłem przed maturą. Chyba to była wczesna wiosna, po tej akcji lokal był jakiś czas nieczynny, nad czym boleliśmy, bo lepszych frytek nie było na świecie :)

  • 13 maja 2013 o godz. 17:43

    żaden smrek tylko był to bazarek który powstał róg biruty i wincentego kiedyś była piekarnia zaś od biruty skup butelek .troszkę browarów wypiłem i przy gitarze pośpiewałem

  • 24 lipca 2013 o godz. 16:17

    tak, to było w tym barze na bazarku obok piekarni

  • 1 lipca 2014 o godz. 23:21

    to nie było w Smreku!Smrek to był bar przy tramwajach-tam tez spotykała się żuleria ale aż takich ekscesów nie było-czasem dali sobie po ryju jak to ,,kumple-od kielicha”;)))a wyrok na Szajbie wykonano na bazarku przy Biruty-wejście było blisko od Wincentego-po lewej był sklep ogrodniczy a na wprost ta knajpa…to było jakby na tyłach piekarni-skądinąd cudownie pachnącej świeżym prawdziwym chlebkiem na całą ulicę…eeech żal,że tego już nie ma;(

  • 6 stycznia 2015 o godz. 19:26

    Arek oddycha świeżym powietrzem. Takich jak On już dzisiaj nie ma !

    pozdrawiam koleżka

  • 27 listopada 2015 o godz. 16:58

    Arlin ma rację, smrek był na rogu Wincentego i Wysockiego.Czy to była Żulernia? Być może,ale podejrzewam,że Twój tata tam zaglądał na piwo a mama i siostra na frytki.Co do tego baru na bazarku to nie wiem w ogóle czy miał nazwę.Potrzeba dobrego pióra żeby opisać atmosferę tamtych czasów,miejsc i wydarzeń.Możecie mi wierzyć na słowo ale i w jednym i drugim wiele się wydarzyło…Oj wiele.

  • 25 lutego 2016 o godz. 09:29

    To był barek u Praksedy na tyłach piekarni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.