„Pan Rowerzysta jak święta krowa” [LIST] | | targowek.info

„Pan Rowerzysta jak święta krowa” [LIST]

„Chciałbym podzielić się paroma uwagami na temat rowerów, a raczej ich użytkowników w ruchu ulicznym” – pisze do nas pan Janusz. Czy zgadzacie się z jego punktem widzenia?

 

fot. policja.waw.pl
fot. policja.waw.pl

„Chciałbym podzielić się paroma uwagami na temat rowerów, a raczej ich użytkowników w ruchu ulicznym. Sprawa dotyczy nie tylko >naszego Targówka< lecz raczej szerszej skali – ale że dotyczy i nas, a często goszczę na tym portalu, to piszę tu.

Rowerzyści domagają się coraz głośniej równych praw na jezdni. Owszem, są pełnoprawnymi uczestnikami ruchu drogowego, ale zapominają, że to nie tylko uprawnia ich do bycia na drogach, ale i obliguje do przestrzegania i obowiązków.

Rowerzysta jak mu się podoba to raz jedzie jezdnią i nie zważa, że przy wąskich drogach tarasuje ruch, bo trzeba zgodnie z przepisami wyprzedzać go min. 1 metr (chociaż wzdłuż ulicy jest chodnik), a przy ruchu na np. ul. Wincentego jest to niewykonalne. Zaraz potem Rowerzysta przypomina sobie, że przecież bardzo fajnie jeździ się też chodnikiem więc dojeżdża do świateł i na przejściu dla pieszych „myk” na pasy i chodnik. Potem chodnikiem pomyka pomiędzy pieszymi i slalomem (często wcale nie ostrożnie) jedzie już jako „chodnikowiec”. Następnie dojeżdża do kolejnych świateł i krosem przemyka po pasach (choć powinien zsiąść z roweru i przeprowadzić go po pasach jak nie ma tam ścieżki rowerowej) na kolejny odcinek swojej jakże krętej drogi. Raz jedzie jako „szosowiec”, raz jako „chodnikowiec”. Nic sobie robi z tego, że też powinny obowiązywać go jakieś obowiązki np. oświetlenie czy ostrożność względem pieszych.

A jakie są reakcje jak pieszy wejdzie na ścieżkę rowerową? Już niejednokrotnie słyszałem jak taki nierozważny czyn kwitowany był stekiem inwektyw albo wręcz naumyślnie najeżdża się na pieszego (pomimo, że i tam powinno się zachować ostrożność jazdy).

Reasumując >Pan Rowerzysta< jak święta krowa ma tylko prawa, których domaga się coraz głośniej, ale jak wytknąć mu błędy to wtedy on jest biednym i poszkodowanym, bo inni piraci drogowi psują mu radość poruszania się po drodze.

Nie jestem przeciwnikiem jednośladów, ale krew mnie zalewa jak w korkach przeciskają się między samochodami i na kolejnych światłach znowu trzeba ich ostrożnie wyprzedzać – bo przecież bezpieczeństwo rzecz święta. A jak zachować bezpieczeństwo gdy na przejściu dla pieszych nagle jak meteor przelatuje przez jezdnię cyklista nie myśląc o tym, że nawet przy zachowaniu dopuszczalnej prędkości samochód nie zatrzymuje się w miejscu, a reakcja kierowcy nie zawsze liczona jest w nanosekundach?

Jak chcą jeździć po ulicach, niech stoją w korkach i czekają na wolną drogę!

Janusz (nazwisko i email do wiadomości redakcji)”

 

30 komentarzy na temat “„Pan Rowerzysta jak święta krowa” [LIST]

  • 16 czerwca 2013 o godz. 11:40

    do gazu wszystkich rowerzystow i po problemie

  • 16 czerwca 2013 o godz. 11:43

    tez sie bardzo zloszcze kiedy jade solidarnosci-radzyminska wzdluz ktorej juz jest sciezka rowerowa, a rowerzysta mi zajezdza droge bo ubzdural sobie ze akurat pojedzie jezdnia. A jak wybralam sie kiedys z rodzinka na piechote przez most W-Z na Starowke, to dziesiatki rowerzystow wymijali dzieci na chodniku, jeszcze dzwoniac dzwonkiem „Ustapcie droge, bo JA jade!” Wrrrrrrr…..

  • 16 czerwca 2013 o godz. 13:26

    bełkot.W ROWERZE SIŁA!

  • 16 czerwca 2013 o godz. 13:30

    „A jak zachować bezpieczeństwo gdy na przejściu dla pieszych nagle jak meteor przelatuje przez jezdnię cyklista nie myśląc o tym, że nawet przy zachowaniu dopuszczalnej prędkości samochód nie zatrzymuje się w miejscu, a reakcja kierowcy nie zawsze liczona jest w nanosekundach?”
    To nie uczyli cię na egzaminie, że dojezdżając do przejścia dla pieszych nalezy zwolnić i zachowac szczególna ostroznośc ? A może prawko kupione, co ? ;))))

  • 16 czerwca 2013 o godz. 17:49

    Opis przeciętnego polaka – cwaniaka. To samo można napisać o kierowcach.

  • 16 czerwca 2013 o godz. 18:10

    Bez komentarza

  • 16 czerwca 2013 o godz. 19:45

    @CYKLISTA
    On wie, a czy Ty i Tobie podobni, a szczególnie 90% rodzinnych wycieczek rowerowych typu tata, mama i 2 małolatów wiedzą, że na przejściu dla pieszych rower się przeprowadza, a nie przejeżdża przez przejście?

  • 16 czerwca 2013 o godz. 20:20

    Artykuł również dotyczy motocyklistów. Jedzie sobie jaśnie Pan między samochodami stojącymi w korku, a ty masz uważać, żeby się zmieścił. Najlepiej cały czas patrzeć w lusterka, bo akurat może wymijać motor z lewej lub prawej strony. NIE MAM ZAMIARU PATRZEĆ W LUSTERKA i odwracać swojej uwagi od tego, co się dzieje przede mną. W lusterka to się patrzy tylko wtedy, gdy chcemy zmienić pas ruchu, cofać, włączyć się do ruchu, itp., a nie po to, aby uważać na piratów. Nie zmieścisz się między autami jadąc slalomem – Twoje życie, Twoja strata. Nikt nie będzie swojego bezpieczeństwa narażał dla cudzej brawury.

  • 17 czerwca 2013 o godz. 00:04

    Jak patrzę na to jak jeżdżą niektórzy kierowcy aut to dochodzę do wniosku, że w tym kraju powinien być zakaz poruszania się tym środkiem transportu.. Tak samo jak są kierwocy wariaci tak samo trafiają się rowerzyści szaleńcy. Ciekawe w którym środowisku jest większy odsetek? Nie ma co psioczyć na siebie na wzajem tylko wreszcie zacząć się szanować na drodze. Wszyscy wszystkich.. A wtedy wszystkim będzie się żyło łatwiej, a jeździło szybiej, bezpieczniej i bez korków.

  • 17 czerwca 2013 o godz. 00:26

    Samemu jeżdżąc codziennie na uczelnie korzystam ze ścieżki rowerowej wzdłuż Al. Solidarności. Ale zawsze zjeżdżam na ulicę przy Tesco i wjeżdżam z powrotem za skrzyżowaniem ze Szwedzką. Tamto skrzyżowanie musi być bardziej przystosowane dla rowerzystów, jeśli mają oni jeździć tylko ścieżką. Na pasach stoi się dobre 3-4 min: najpierw przejeżdżają kierowcy skręcający w Szwedzką jadący z Targówka, później ci jadący z Wileńskiego, a na końcu ci z przejazdu kolejowego. A na koniec jeszcze czekają kolejne światła (pasy przez ul Wileńską przy tym samym skrzyżowaniu). Przez ten czas ile trzeba przeczekać to spokojnie można dojechać do Parku Praskiego

  • 17 czerwca 2013 o godz. 07:27

    Wszystkiemu winna HGW! i PO
    A swoją drogą, to czemu „Pan Rowerzysta” a nie np. „Pani Rowerzystka”?

  • 17 czerwca 2013 o godz. 09:46

    JA jade radzyminska po ulicy ;)

  • 17 czerwca 2013 o godz. 14:04

    Do Cyklista

    “A jak zachować bezpieczeństwo gdy na przejściu dla pieszych nagle jak meteor przelatuje przez jezdnię cyklista nie myśląc o tym, że nawet przy zachowaniu dopuszczalnej prędkości samochód nie zatrzymuje się w miejscu, a reakcja kierowcy nie zawsze liczona jest w nanosekundach?”
    To nie uczyli cię na egzaminie, że dojezdżając do przejścia dla pieszych nalezy zwolnić i zachowac szczególna ostroznośc ? A może prawko kupione, co ? ;))))

    Ja prawko mam już 31 lat i zrobiłem je uczciwie a czy Ty masz w ogóle jakieś pojęcie o ruchu drogowym ?
    Kiedyś na rower trzeba było mieć kartę rowerową a teraz wystarczy być………….

  • 17 czerwca 2013 o godz. 15:26

    Jeżdżę do pracy i rowerem i samochodem i „Januszowi” proponuję to samo wtedy pozna plusy i minusy jednego i drugiego. Jego żale będą wtedy bardziej wiarygodne bo i jedni i drudzy użytkownicy maja swoje grzechy. Spychanie rowerzystów jadących przy krawędzi jezdni przez samochody to norma (np.przy Radzymińskiej), to samo nieprzepuszczanie rowerów będących na ścieżce przy skręcie samochodem (w czwartek samochód potrącił rowerzystkę przy Skargi właśnie w takiej sytuacji). Szczyt buractwa i ignorancji przedstawiają zwłaszcza dwie grupy WWL-owscy kierowcy busów dla których Radzymińska to wręcz prywatna droga i kierowcy 50+ dla których samochód nieodzowny element wizerunku a o nowelizacji jakichkolwiek przepisów nie słyszeli od czasu zdania egzaminu. Rowem ma prawo wyprzedzać samochody stojące w korku i z prawej i lewej strony bo taki jest plus jazdy rowerem, ze w korkach stać nie trzeba. Więcej empatii chociaż z doświadczenia wiem że nie łatwo o nią ;)

  • 17 czerwca 2013 o godz. 15:47

    Napisałem ten tekst nie dlatego, że pałam nienawiścią do rowerzystów – sam też czasem korzystam z „welocypeda”. Chodzi o to żeby nie postrzegać tylko i wyłącznie jednych jako tych dobrych a drugich jako złych. Ale ruch podkreślenia rowerzystów jako przyczynek do tworzenia infrastruktury do bezpiecznego korzystania z roweru. A z drugiej strony przewinienia kierowców są piętnowane medialnie bardzo ostro a o rowerzystach zawsze mówi się jako tych pokrzywdzonych. To że nie chroni ich pancerz samochodu nie jest jeszcze podstawą do twierdzenia, że rower ma zawsze i wszędzie prawo słuszności.

  • 17 czerwca 2013 o godz. 16:13

    os.Zacisze-3 piętrowy gmach,rodzinka,3-4 osoby i 3-4 samochody!A nawet i 5!Przy chodnikach sznury aut!I to jakich,a przecież Zacisze to sami biedni,jęczący jak im ciężko ludzie!
    Targówek i Bródno-M2-M3,rodzinka,3-4 osoby i 2-4 samochody!Na parkingach brak już miejsc.
    U cyganów im więcej aut,nawet totalnych szrotów tym wyższa pozycja w społeczeństwie.Mieszkańcy Zacisza i Targówka to taka smutna cyganeria

  • 17 czerwca 2013 o godz. 17:16

    Nie podszywaj się tłusty zacziański lemingu

  • 17 czerwca 2013 o godz. 17:52

    Do wszystkich swietych krów zwanych „kierowcami” samochodów: robicie nagonke na rowerzystów i motocyklistów, a sami nie jesteście lepsi: zepchnąć rowerzystę z roweru na pobocze drogi, zajechac drogę motocykliście, zatarasowac chodnik swoim samochodzikiem, rozjechać trawnik, zaparkować jak debil na ściezce rowerowej i wiele , wiele innych przykładów.

  • 17 czerwca 2013 o godz. 18:56

    A ja uważam że potrzebny jest rozsądek. Mieszkam przy Wysockiego i na jezdnię rowerem nie wjadę bo się boję. To samo z Kondratowicza(Bazyliańska) i Bartniczą. Za to uliczkami typu Poborzańska czy Ogińskiego śmigam na równi z samochodami.
    A teraz dlaczego rozsądek.
    Jeżeli jadać jezdnią Radzymińską/Wysockiego/Kondratowicza potrąci mnie (jako rowerzystę samochód) to jestem zdrowo połamany ( może być i mogiła). Ja jadąc chodnikiem i wpadając na pieszego rowerem powoduję dużo mniejsze obrażenia. Jedynym poważnym niebezpieczeństwem na chodniku są dzieci (wyjątkowo nieprzewidywalne). Dlatego będę dalej korzystał z chodnika przy Ul. Wysockiego , Bartnicza, Radzymińska.

  • 18 czerwca 2013 o godz. 19:21

    Ja ostatnio dostałam reprymendę od kierowcy autobusu, że jadę rowerem po jezdni na wysokości, gdzie kończy się przy placu Wileńskim ścieżka rowerowa (skrzyżowanie Radzymińskiej i Targowej). Niech mi ktoś wytłumaczy, jak ja w godzinach szczytu mam tam jechać po chodniku? Musiałabym zejść z roweru i go przeprowadzić.

    Również zgadzam się z przedmówcą który mówił o Szwedzkiej – to istna strata czasu! Ja zawsze czekam jak głupek na światłach i przeprowadzam rower, gorzej jak mi się spieszy… w końcu rower ma być szybkim środkiem lokomocji, a nie jest tylko przeznaczony do celów turystyczno-krajoznawczych.

  • 18 czerwca 2013 o godz. 22:40

    Uważam, że rowerzyści skoro walczą o to by być równoprawnymi uczestnikami ruchu drogowego, powinni uczyć się zasad ruchu drogowego a potem zdawać egzamin teoretyczny na prawo jazdy na rowerze! A co do Szwedzkiej – jest to skrzyżowanie bezkolizyjne, więc tam wszyscy czekają na światłach – i piesi i kierowcy, i autobusy… więc czemu rowerzyści mieliby nie czekać???

  • 18 czerwca 2013 o godz. 22:52

    Ale się uśmiałem czytając te wypociny. Jeżdżę i samochodem i rowerem, a kiedyś nawet motocyklem. Motocykl sprzedałem po ślubie bo chciałem pożyć z lubą. Nie dało się jeździć szczególnie w Warszawie straszne buractwo wielu takich „Januszków” zajeżdżało drogę. Samochód, jedziesz spokojnie bo i tak korek to ci taki „Januszek” na chama się wpie***la bez kierunku. Rower, to masakra jakaś! Chociaż uwielbiam ten wiatr we włosach. WWL to już legenda, zajeżdżanie nagminne, czerwone na skrzyżowaniu Radzymińska/Łodygowa codziennie. Podsumowując, jak jesteś „Januszkiem” to czy jedziesz motocyklem, rowerem czy samochodem to od Ciebie zależy komfort jazdy innych użytkowników wspólnej drogi. Szanujmy się wzajemnie bo drogi mamy jakie mamy i nie zanosi się w bliskiej przyszłości na pozytywne zmiany. Pozdrawiam myślących iszerokiej drogi.

  • 19 czerwca 2013 o godz. 20:21

    Januszkowie są nierefomowalne i jedyne co można to im przytaknąć. Tak, tak wygląda świat, rowerzyści pędzą po chodnikach jak szaleni, a jak im się odwidzi to wjeżdżają na jezdnię gdzie dla odmiany jadą powolutku i środkiem. Tak wygląda Januszkowy świat różny od mojego i muszę tylko uważać żeby Januszek mnie nie zabił swoją skodą.

  • 20 czerwca 2013 o godz. 08:55

    Dla małej konfrontacji przydałby się teraz list na temat samych przechodniów. Sam jeżdżę Rembielińską do pracy i niby ścieżka rowerowa jest a i tak robi się między przechodniami i psami. A najgorsze, że czasami drogę nam blokuje wysuwana smycz zwierzaków, bo sam właściciel nie myśli, że ktoś może jechać…

    Nie ważne czy motocyklista rowerzysta czy przechodnie – zawsze znajdą się jacyś idioci, którzy nie potrafią się zachować. Zamiast siedzieć i marnować czas na rozmyślania zacznijmy zmieniać siebie i dajmy przykład innym.

  • 20 czerwca 2013 o godz. 09:25

    SZE stworzył nową kategorię kierowców tzw. Januszkowie, ale czytając Janusza wypowiedź nie zauważyłam, żeby Janusz zajeżdżał komus dorgę lub stwarzał zagrożenie dla rowerzystów. Apelował, żeby rowerzyści czuli się odpowiedzialni za swoje zachowanie na drodze, tak jak każdy uczestnik ruchu. Trzeba czytać ze zrozumieniem, a nie pluć zaraz jadem. Sama byłam świadkiem jak stłam na przystanku autobusowym, a tu nagle przemyka szalony rowerzysta z dużą prędkością. Gdyby akurat ktoś się odwrócił i niespodziewanie zmienił kierunek ruchu to niezła by była kraksa. Tak się składa, że znam Janusza i wiem, że jest bardzo dobrym kierowcą, a rowerzystów omija dużym łukiem i nie jest niereformowarny jak powiedział SZE (a propos, to ską SZE wie, że Janusz jeździ skodą?)i nie zajeżdża nikomu drogi zwłaszcza rowerzystom (ARCZI)

  • 20 czerwca 2013 o godz. 13:39

    Wiecie co wam powiem? Stworzylem pewien fenomen komentowania na tym portalu. Bo nawet autor listu podpisal sie Janusz :) hahahhahaa biedne lemingi juz nawet nick kopiują. smutne

  • 21 czerwca 2013 o godz. 12:48

    Heh, smieszy mnie ten artykuł…..a szczególnie tekst typu niech rowerzysta jedzie chodnikiem bo na drodze hamuje ruch…proponuje śmigłowiec sobie kupić i bedzie po problemie…Jaśnie Panie Wielmożny najważniejszy na ulicy.

  • 21 czerwca 2013 o godz. 14:34

    „Rowerzysta jak mu się podoba to raz jedzie jezdnią i nie zważa, że przy wąskich drogach tarasuje ruch, bo trzeba zgodnie z przepisami wyprzedzać go min. 1 metr (chociaż wzdłuż ulicy jest chodnik)”
    Pragnę tylko przypomnieć, że:
    – nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu – 50 zł
    Chodzi tu o wypadek, gdy nie ma ścieżki rowerowej. Sytuacja identyczna jest np. na Krakowskim Przedmieściu. Z jednej strony rowerzysta ma iść na chodnik, z drugiej na chodniku mandat. Jak już przepisami spychacie rowerzystę na drogę, to trochę konsekwencji.
    Dalej… „A jakie są reakcje jak pieszy wejdzie na ścieżkę rowerową? Już niejednokrotnie słyszałem jak taki nierozważny czyn kwitowany był stekiem inwektyw albo wręcz naumyślnie najeżdża się na pieszego ”
    A ja już nawet nie zamierzam wyliczać ile razy spotkałem się z roszczeniowymi postawami na ścieżce rowerowej ze strony pieszych „bo mi się należy”, inwektyw z resztą też nie będę wyliczał.
    Poruszam się za równo rowerem jak i samochodem i szczerze powiedziawszy więcej bezmyślności napotkałem ze strony pieszych, którzy to potrafili nagle sobie uzmysłowić że muszą biec do tramwaju, przecinając po skosie ścieżkę rowerową i nawet nie patrząc czy ktoś jedzie, a także innych kierowców samochodów. Nie usprawiedliwiam tu rowerzystów, bo na bezmózgowie trafić można niezależnie od okoliczności. „Praca u podstaw” jak głosi pozytywizm. Najpierw zacznij od siebie, potem kryguj innych. A nikt mi nie wmówi, że jest idealnym uczestnikiem ruchu ulicznego.

  • 23 czerwca 2013 o godz. 13:35

    Co wszyscy ciągle z tą Radzymińską? Tam jest ścieżka i nie ma dyskusji czy się ona komuś podoba czy nie. Piszę jako rowerzystka. Sama muszę stać i czekać jak ciele na jednych i drugich światłach, ale mam obowiązek poruszać się po ścieżce jakkolwiek beznadziejna by nie była. Wszyscy wiemy, że jest beznadziejna, ale wolę taką niż gdyby nic nie było. Wyobraźmy sobie kierowcę, który mówi: nie podoba mi się ta ulica, pełno dziur, chyba pojadę chodnikiem. Kierowcy też muszą akceptować stan dròg po których się poruszają. Patrzę na problem z punktu widzenia roweru i faktycznie tzw. niedzielni rowerzyści pogarszają tylko opinię o rowerach jako środku transportu. Ulica szeroka jak ocean, ten jedzie chodnikiem. Ścieżka rowerowa, ten jedzie ulicą. Zawsze na przekór. Sama nie jestem bez winy, ale kilka prostych zasad ułatwi współistnienie. Jak jest ścieżka to nią jedź, nie bój się jezdni gdy nie ma ścieżki, trzymaj się prawej strony, żeby upłynnić ruch, a jak już musisz jechać chodnikiem, to pamiętaj, że to kròlestwo pieszych. Przepraszam i dziękuję mile widziane.

  • 20 lipca 2013 o godz. 00:55

    Ekhm a ja się ztym artykułem nie zgadzam.
    Nigdy staram się nie jeździć ulicą, właśnie nie mając prawa jazdy czy nawet karty rowerowej a więc nie znając wszystkich przepisów drogowych.
    Z kolei wiele razy przed policją przjeżdżałem na pasach na światłach i nic mi nie zrobiono.
    Z tym przeprowadzaniem podejrzewam, że raczej chodzi o to by nagle nie wtargnąć na pasy i dotyczy to też pieszych – by na pasy nie wbiegali.
    No, ale widać pan JAnusz zna lepiej prawo od policji, może minął się z powołaniem?
    Co do nieostrożnosci odnośnie pieszych – znó generalizacja, ja zaawsze uważam i jak wiem, że nie dam rady pieszego wyminąć albo dość długo stać nieurchomo w miejscu(potrafię)bo np. ślamazarnieidzie to wtedy zsiadam z roweru po prostu i czekam na lepsze warunki do jazdy.
    Jako pieszy z kolei mam wielkie pretensje do kierowców – raz mnie potrącono na pasach na światłach jak przechodziłem a drugi raz mało mnie nie potrącono na pasach i jeszcze kierowca chciał mnie pobić. Z roerzystami nigdy takie przypadki mi się nie trafiły mimo „nieostrożnej jazdy”. I myślę, że nawet gdyby były wypadki to na rowerze są mniej niebezpieczne niż w przypadku samochodu – gdzie śmierć barziej pewna, no i może jakby z samochodów przesiadłby się pan Jan na rower to miałby lepsze zdrowie i lepiej rozumiał rowerzystów. No, lecz woli tyć w aucie i się denerwować na rowerzystów a i niewykluczone, że i na pieszych i innych kierowców. Gdyby jeszcze kierowcy samochodów tak przestrzegali przepisów to może…jako pieszy nie miałbym żadnego wypadku? A kierowcy to niby tacy święci co?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.