Tykocińska – ulica, której już nie ma

33
Share

Przeczytajcie jak wyglądało życie na najpiękniejszej ulicy starego Targówka (zanim wyrosły wokół niej bloki z wielkiej płyty) w artykule autorstwa Martyny Górskiej.

O Targówku przedwojennym i tym jak wyglądał kilka lat po wojnie nie wiemy niestety tyle co o centrum Warszawy, czy chociażby o Pradze. Ulice, które niegdyś tworzyły Targówek, zostały poprzecinane, a niektóre zniknęły z mapy w latach siedemdziesiątych XX wieku w trakcie budowy osiedla mieszkaniowego. Jedną z ulic, którą spotkał taki właśnie los jest Tykocińska. Dzisiaj zachowana jest jedynie na niewielkim odcinku w pobliżu ulicy Radzymińskiej.

tgk1965

Jeszcze w latach 60-tych XX wieku ul. Tykocińska ciągnęła się od Radzymińskiej do św. Wincentego

 

Tą dawną ulicę, ciągnącą się od św. Wincentego aż do Radzymińskiej, pełną starych, drewnianych domów i życzliwych, ciepłych ludzi zachowała w pamięci moja znajoma Ela Laskowska.

To był rok 1960, byłam wtedy studentką pierwszego roku Filologii Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Poszukiwano chętnych do pomocy w powszechnym spisie ludności. Zgłosiłam się i koniecznie chciałam na Targówek, bo słyszałam o nim wiele od ojca – wspomina pani Ela.

Ojciec pani Eli pracował przed wojną jako księgowy w zakładzie kamieniarskim Władysława Niedziałka przy Cmentarzu Bródnowskim. Zakład istnieje do dzisiaj, prowadzony przez wnuka pana Władysława.

Pani Ela trafiła, razem z przydzieloną do wykonania zadania koleżanką, na ulicę Tykocińską, od strony ulicy św. Wincentego.

To wszystko byli starsi ludzie. Tylko jedna para była w średnim wieku, nie widziałam ani jednego dziecka. Mówiono mi, że ci co byli sprawniejsi lub bardziej zaradni odeszli na lepsze mieszkania i wygodniejsze warunki – opowiada dzisiaj.

Na krajobraz tej części ulicy składały się drewniaki. Często w jedym domu mieszkało kilka rodzin. Miały do dyspozycji pojedyncze pokoje, wejście ze wspólnego, długiego korytarza. Ubikacje znajdowały się na korytarzu.

Pokoiki raczej zadbane, choć bardzo skromne. Tylko w jednym nie można było oddychać – zapach dwutlenku węgla, a jednocześnie było tam bardzo zimno. To było mieszkanie kobiety około 50-60 letniej, wyraźnie niestabilnej umysłowo. Otoczona była tonami pożółkłego papieru – listów rzekomo pisanych do światowych organizacji w sprawie zaginionego w Rosji syna. Pisała do Czerwonego Krzyża, nawet do Stalina – wspomina Elżbieta Laskowska.

Prawie wszyscy byli warszawiakami od pokoleń.

„Pani, tu mój dziad, pradziad, prapradziad mieszkał… Jesteśmy tu od zawsze. To nie to co po tamtej stronie, gdzie wszyscy są nowi, dopiero co przyszli”. Byli zdziwieni, że mogę przypuszczać coś innego – dodaje pani Ela.

W ankiecie były różne pytania, oczywiście także o dane personalne oraz stan cywilny i wykształcenie. I właśnie z tymi pytaniami pani Elżbieta wiąże kilka anegdot:

Drewniany dom tuż obok kościoła Chrystusa Króla ok. 1960 r. /fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Drewniany dom tuż obok kościoła Chrystusa Króla przy ul. Tykocińskiej, ok. 1960 r. /fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Stan cywilny

Pani, już leciwa podała swoje imię, nazwisko, a potem imiona pięciorga swoich dzieci. Następna rubryka: stan cywilny.
– A pani wdowa czy rozwiedziona?
Pani się bardzo oburzyła i powiedziała:
– Jak to wdowa czy rozwiedziona?! Panna, proszę pani.

Wykształcenie

Pani pytana o wykształcenie powiedziała: średnie. Brzmiało to lekko niewiarygodnie w ustach prostej babinki. Więc zapytałam:
– A ukończone czy nie?
Babcia odpowiedziała:
– A co to ukończone czy nie, panienko?
Rozumiejąc, że jest to jakieś nieporozumienie zapytałam:
– Ile klas pani kończyła?.
Babcia odpowiedziała:
– Klas to ja panienko nie kończyłam, ale średnio piszę i średnio czytam.

W naszej rozmowie pani Elżbieta kilkakrotnie powtarzała, że mieszkańcy ulicy Tykocińskiej byli niezwykle życzliwi i gościnni, mimo swoich skromnych warunków.

Czuli obowiązek, żeby coś nam dać. Ktoś poczęstował nas zupą. Pewnien starszy pan podzielił się z nami jedynym jabłkiem, które miał. Bardzo mnie to wzruszyło. Pani o blond fryzurze, nie wiedząc czym nas może obdarować wylała na nas pół buteleczki wody kolońskiej. Za ich życzliwość odwdzięczyłyśmy się wzywając straż pożarną do zdjęcia małego kotka z wysokiego słupa – mówi pani Ela Laskowska.

Uliczek podobnych do Tykocińskiej, usuniętych na zawsze z mapy Targówka, jest znacznie więcej. Zostało po nich tylko kilka zdjęć i wspomnienia.

autor: Martyna Górska

 

Dziś ze starej ul. Tykocińskiej został tylko mały, choć urokliwy fragment / fot. targowek.info

Dziś ze starej ul. Tykocińskiej pozostał tylko mały, choć urokliwy fragment w pobliżu ul. Pratulińskiej / fot. targowek.info

33
0
Co myślisz na ten temat? Napisz swój komentarzx