Szybowiec wylądował na polu PGR | | targowek.info

Szybowiec wylądował na polu PGR

Nikomu nic się nie stało, ale zrobiło się spore zbiegowisko. 

 

Dwuosobowy szybowiec Bocian wylądował w piątek po południu na ścieżce najbliżej św. Wincentego. Jak zapewnił nas jeden z członków załogi, nic się nie stało, tylko tak po prostu sobie wylądowali. Szybowiec nie został uszkodzony, bo na jego macierzystym lotnisku pas startowy wygląda… dokładnie tak samo jak trawa na naszym polu.

Choć to już nie pierwsza taka sytuacja w tym miejscu, to lądowanie wywołało niemałą sensację. W ciepły piątkowy wieczór zatrzymywali się rowerzyści, na pole wyległo też mnóstwo rodziców, którzy chcieli pokazać samolot dzieciom. Policyjny radiowóz przyjeżdżał aż trzy razy zapytać, czy nic się nie stało.

11 komentarzy na temat “Szybowiec wylądował na polu PGR

  • 29 sierpnia 2014 o godz. 20:32

    a jak wystartowali ?

  • 29 sierpnia 2014 o godz. 21:52

    „chcieli pokazać samolot dzieciom”

    Drodzy „redaktorzy” szybowiec to nie samolot.

    @KRAP

    Zapewne odczepili skrzydła i statecznik, i spakowali na tzw. „wózek”. Raczej standardowa procedura.

  • 29 sierpnia 2014 o godz. 23:29

    Radiowóz pytał aż trzy razy…

  • 29 sierpnia 2014 o godz. 23:45

    ALENIESAMOWITE!

  • 30 sierpnia 2014 o godz. 08:15

    Radiowóz zapytał się trzy razy samolotu, czy mu się nic nie stało, samolot nic nie mówił, więc radiowóz odjechał. Logiczne?

  • 30 sierpnia 2014 o godz. 13:52

    Nie wolno lądować na nieznanym lub do tego nieprzeznaczonym terenie od tak sobie dla hecy. A gdyby tam był jakiś rów czy nierówność terenu, która spowodowałaby wywrócenie statku? Sprawą powinna zająć się komisja ds. badania wypadków lotniczych. To nie są żarty. W Polsce często rozbijają się różne awionetki, bo instruktora poniosła fantazja.

  • 31 sierpnia 2014 o godz. 02:06

    Witam, szybowiec nie wylądował tam „ot tak sobie” bo załoga miała taką ochotę, tylko było to „lądowanie przymusowe”, dla tego że zabrakło tak zwanego „noszenia”, czyli wznoszących się (wstępujących) prądów powietrza, dzięki którym szybowce mimo że nie mają silnika, mogą się wznosić i kontynuować lot. Było to późnym popołudniem kiedy jest już chłodniej, i zwykle o tej porze prądy wznoszące zaczynają zanikać, i czasem się zdarza że szybowiec zbyt szybko wytraci wysokość i już nie może dolecieć do lotniska. Poza pole dawnego PGR Bródno przy Wincentego, jest wyznaczone dla pilotów latających w rejonie Bródna/Pragi/Białołęki, jako miejsce dla takich przymusowych lądowań, kiedy np zabraknie noszenia, a piloci latający w tych rejonach są o tym wcześniej poinformowani, i wiedzą że w razie konieczności, kiedy są zbyt nisko aby dolecieć do lotniska, to mają włąsnie w tym miejscu lądować, oczywiście uważając też na ludzi przebywających na polu. W rejonie Warszawy oprócz pola PGR Bródno przy Wincentego, jest też wyznaczonych wiele innych podobnych miejsc, gdzie w razie konieczności można przymusowo lądować, a pilot leci do tego pola gdzie ma aktualnie najbliżej. Pozdrawiam.

  • 31 sierpnia 2014 o godz. 21:57

    Komentarz Spottera powinien zostać podczepiony pod artykułem – Wyjaśnia dużo więcej niż chociażby opis policyjnego radiowozu który trzy razy pyta szybowiec czy oby nic się nie stało.

  • 1 września 2014 o godz. 02:40

    Bącki pilot!

  • 3 września 2014 o godz. 21:00

    A co to za wgniecenie na ogonie przed sterem kierunku? Krzysiu jak zwykle piekne lądowanie , pozdrawiam i do zobaczenia na EPBC

  • 4 września 2014 o godz. 22:54

    Jak widać komentarze są na poziomie średniej krajowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.