To już 40 lat odkąd zlikwidowano "samowarka" | | targowek.info

To już 40 lat odkąd zlikwidowano „samowarka”

W okrągłą rocznicę wspominamy słynną wąskotorówkę, która jeździła przez Targówek oraz Zacisze – i mimo upływu lat, do dziś nie została zapomniana.

 

Kilka dni temu, konkretnie 31 sierpnia, minęło równo 40 lat od zamknięcia „Kolei Dojazdowej Mareckiej” (K.D.M.). Wąskotorowa kolejka jeździła z Pragi przez Targówek i Zacisze (wzdłuż ul. Radzymińskiej) aż do Radzymina przez prawie 80 lat.  Była dobrym środkiem transportu i ponoć też świetnym miejscem podrywu. Sam Stefan Wiechecki “Wiech” poznał w “samowarku” swoją przyszłą żonę.

[beforeafterpics id=’8′ image_before=’http://www.targowek.info/wp-content/uploads/2012/05/kolejka_radzyminska.jpg’ image_after=’http://www.targowek.info/wp-content/uploads/2012/05/kolejka_radzyminska2.jpg’ animateintro=” introdelay=” introduration=” showfulllinks=” /]

Z lewej kolejka jedzie ul. Radzymińską – zdjęcie z lat 60. XX w. (publikujemy je za zgodą Narodowego Archiwum Cyfrowego), z prawej to samo miejsce współcześnie (fot. targowek.info)

 

Oficjalnie parowozowa linia kolejowa – z ul. Stalowej na warszawskiej Pradze aż do Radzymina – została otwarta w 1899 r. Ale pierwszy kurs – na skróconej trasie z Targówka do Marek, wagonami ciągniętymi przez konie – miał miejsce już w 1897 r. W powstaniu kolejki wielki udział miał Julian Różycki, farmaceuta, fundator gimnazjum i liceum im. Władysława IV, założyciel legendarnego Bazaru Różyckiego.

Choć ciuchcia powstała z myślą o przewozie towarów z licznych podwarszawskich fabryk do miasta, swoją popularność zawdzięczała linii pasażerskiej. Czas przejazdu po całej trasie wynosił ok. 1,5 godziny, a bilet II klasy w owym czasie kosztował 58 kopiejek. Lecz jeśli ktoś chciał przejechać się tylko z Targówka na Zacisze, to w III klasie musiał zapłacić raptem 8 kopiejek.

Przewodnik po Warszawie i okolicach A.E. Zięckowskiego, 1912 r.

 

Pociągi były małe i powolne, wagony ciasne i duszne – ale przez kilka pokoleń mieszkańcy Warszawy i okolic lubili nimi jeździć. Szybko na ciuchcię zaczęto wołać „samowarek”, a nazwa ta zdobyła nieśmiertelność w popularnej przyśpiewce:

„Od Targówka aż do Marek zaiwania samowarek, a od Marek aż do Strugi pędzi sobie drugi”.

Choć kolejka była mała, przeżyła wielkie chwile podczas wojny polsko-sowieckiej, w sierpniu 1920 roku dowożąc bezpośrednio na front polskich żołnierzy, amunicję i prowiant, a w drodze powrotnej ewakuując rannych. Także podczas II wojny światowej odegrała nieocenioną rolę, tym razem jako środek zaopatrzenia okupowanej Warszawy w masowo przemycaną żywność i równie ważny bimber.

Po II wojnie światowej linię z Targówka przedłużono do Warszawy Wileńskiej, jednak stopniowo jej znaczenie zmalało. Ówcześni urbaniści stawiali na perspektywiczny – jak im się wydawało – transport autobusowy. Tory oraz wagony popadały w coraz większą ruinę i kolejką jeździło coraz mniej osób. Mimo to wąskotorówka wciąż cieszyła się wielkim sentymentem i nawet zagrała główną rolę w teledysku zespołu Skaldowie:

 

Jednak koniec był nieunikniony. Po raz ostatni „samowarek” ruszył z Radzymina do Warszawy 40 lat temu, dokładnie 31 sierpnia 1974 r o godz. 21:33. Na pożegnanie przygrywała mu orkiestra dęta, w mijanych po drodze remizach wyły syreny strażackie, a ludzie żegnali go owacją i kwiatami. Jak zapisali kronikarze, ciuchcia co chwilę gwizdała głośno, puszczając kłęby pary…

[beforeafterpics id=’1′ image_before=’http://www.targowek.info/wp-content/uploads/2014/02/stare.jpg’ image_after=’http://www.targowek.info/wp-content/uploads/2014/02/nowe.jpg’ animateintro=” introdelay=” introduration=” showfulllinks=” /]

Na zdjęciu z lewej stacja Warszawa Targówek w latach 60. XX wieku (autor: Marek Zürn, zdjęcie publikujemy za jego zgodą), z prawej to samo miejsce dzisiaj (fot. targowek.info)

 

Wkrótce po zamknęciu kolejki tory rozebrano, a na ich miejscu zbudowano drugą nitkę ulicy Radzymińskiej (tą w stronę Marek). Dzisiaj stojący na niej w popołudniowym korku kierowcy i pasażerowie autobusów mogą tylko pomarzyć co by było, gdyby ciuchcia przetrwała i teraz po jej torach z Warszawy do Marek zaiwaniał szybki tramwaj.

 

Zabytkowy parowóz-pomnik "samowarka", ustawiony w Markach w 2010 roku / fot. targowek.info
Zabytkowy parowóz-pomnik „samowarka”, ustawiony w Markach w 2010 roku / fot. targowek.info
PRZECZYTAJ TEŻ:

15 komentarzy na temat “To już 40 lat odkąd zlikwidowano „samowarka”

  • 7 września 2014 o godz. 11:09

    Często gdy idę od Radzymińskiej w głąb osiedl, bo nie chcę jeździć naokoło Zacisza 512 lub czekać pół godziny na 512, jak zafundowało ztm, to czuje się, jakbym szedł od kolejki mareckiej.

  • 7 września 2014 o godz. 11:33

    Cóż była nie efektywna jak dorożki więc ją zlikwidowaną.

  • 7 września 2014 o godz. 11:35

    Zobaczcie torowisko zajmowało dwa pasy obecnej ulicy radzymińskiej.
    Ile przewiozła by taka kolejka ludzi, a ile teraz dzięki transportowi samochodowemu przejedzie .

  • 7 września 2014 o godz. 12:31

    Ile teraz unosi się w powietrzy spalin, gazów i trucizn dzięki drugiemu pasowi dla transportu samochodowego? Szybki tramwaj (polskiej produkcji Pesy) co 10 min- to byłby raj.

  • 7 września 2014 o godz. 15:03

    Piękne latarnie kiedyś były…

  • 7 września 2014 o godz. 15:06

    @ziom
    A ile było smrodu o tej lokomotywy. Samochody produkują teraz o wiele mniej spalin jak kiedyś. Poza tym dwutlenekwegla jest niezbędny roślinami do życia.
    Budowa lini tramwajowej jedyne co by dała to korki, a awaria tramwaju to juz tragedia. Jesśli tramwaje są takie super to niech Bródno zrzeknie siię II lini metra w końcu ma już „rajską” lini trawajową

  • 8 września 2014 o godz. 10:39

    Kto pamięta dziś,ile dziesiątek osób zginęło pod jej kołami,a ile zostało kalekami do końca życia?Jazda na zewnątrz,wskakiwanie i wyskakiwanie z niej w pełnym biegu to była wówczas norma.W tedy nikt nie marzył o wygodnych,bezpiecznych niskopodłogowych autobusach.

  • 8 września 2014 o godz. 10:49

    Kto zliczy dziś ile setek razy więcej osób zginęło na Radzymińskiej pod kołami samochodów i w zderzeniach?

  • 8 września 2014 o godz. 20:45

    @Ziom
    Jak ktoś nie potrafi poruszać się po mieście albo boi się samochodów to niech wyprowadzi się na wieś i to taką położoną na uboczu.
    Ludzie to niby pod pociągi nie wpadają.
    Gdyby nie arterie drogowe w Warszawie to Warszawa przypominała by jakieś podrzędne miasteczko.
    Poza tym transport samochodowy jest najbardziej uciskany przez państwo rożnymi podatkami i opłatami, a mimo tego ludzie i tak wolą ten środek transportu jak dotowany transport publiczny.

  • 8 września 2014 o godz. 23:06

    zawsze można przywrócić…

  • 17 września 2014 o godz. 12:35

    Czy ktoś się orientuje, czy kawałek toru na ul. Radzymińskiej (choć to raczej jeszcze al. Solidarności) przy Tesco to właśnie tory kolejki? Chyba nie – moim zdaniem zbyt szerokie, ale może?…

  • 23 października 2014 o godz. 07:02

    A parowóz który stoi w Markach nigdy nie stacjonował na Mareckiej kolejce

  • 6 listopada 2014 o godz. 12:54

    Szwejk tam była Baza Wojskowa Układu Warszawskiego a wcześniej dawno Stajnie Wojska

  • 13 marca 2020 o godz. 23:40

    Wspominana kolej, to nie marecka, a raczej ciuchcia radzymińska, bo marecka , to była ta z Targówka do Marek ciągnięta przez konie. Ostatnia stacja, to Marki. Natomiast ,,Ciuchcia Radzymińska” jeździła z Dw. Wileńskiego do Radzymina. Czas przejazdu 1.15 – 1.20. Należy zaznaczyć, że jak chuliganie nie grasowali po ciuchci, to kolej jeździła punktualnie. Można było w niej przewieźć i duże gabaryty i mniejsze. Często robotnicy wracający z pracy do domu grali w karty: w durnia, oczko, beta. Po mimo godzinnej podróży nikt się nie nudził , śmiechu było co nie miara, bo zawsze coś się ciekawego wydarzyło. A to chłopaki grali na gitarze, lub ktoś na akordeonie, albo trwały kłótnie, bądź też bicie. Zdarzały się też napady rabunkowe, ale też podrywy dziewczyn. Chuliganie często stali na pomoście i przez pociągnięcie hamulca, zatrzymywali ciuchcię. Najgorszy odcinek drogi dla ciuchci była tzw. góra św. Antoniego za Strugą. Zimą, to czasami wąskotorówka nie mogła podjechać. Było różnie, ale najważniejsze, że ludzie się znali, razem się śmiali, ze sobą rozmawiali, takie swojskie klimaty i to za tymi stosunkami międzyludzkimi ludzie tęsknią, jakie by one nie były – dobre czy też złe, ale społeczeństwo rozmawiało ze sobą. Razem przeżywali wydarzenia z wyścigu pokoju, słuchając przekazu radiowego z tranzystorka. To były czasy, a dziś ludzie się nie znają, nie rozmawiają, młodzież ma oczy wlepione w smatfony, nawet kolega z kolegą siedząc obok siebie nie rozmawiają, tylko obaj patrzą w komórkę. Trasa szeroka, ale przejazd autobusem z Wileńskiego do Radzymina trwa 1.5 godziny, a w piątek , to nawet 2 lub 2,5 godziny, a wiek mamy XXI. Bilet miesięczny na kolej kosztował dla pracownika 18,00 zł, a pensja wynosiła przeciętnie 2 600 na dniówce fizyczni, a w akordzie różnie – od 3500 zł do 12 000 zł z godzinami nadliczbowymi, a 3 400 zł zarabiali najczęściej pracownicy umysłowi. A dziś trzeba zapłacić sporą sumę za bilet miesięczny. Co do wypadkowości na ciuchci. Rzeczywiście, trochę pod jej kołami ludzi zginęło, szczególnie młodzi chuliganie. którzy rozrabiali na kolei, lub pijacy stojący na stopniach podczas jazdy kolei. Jak się podróżni dobrze zachowywali, to nigdy nikomu krzywda się nie stała. Dziwi mnie tylko ta nazwa ,, kolej marecka” i parowóz stojący w Markach jako pomnik ku pamięci potomnym. W 1974 roku, jak żeśmy żegnali wąskotorówkę, to żegnaliśmy Ciuchcię Radzymińską, a nie marecką, a Marki od kilkunastu lat przywłaszczyło sobie historię ciuchci. Historia kolei mareckiej skończyła się wb1899 roku. Jako pomnik winni postawić mały parowóz a przed nim koniki. Wot i cała prawda o ciuchci radzymińskiej.

    Pozdrawiam wszystkich sympatyków historii ciuchci radzymińskiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.