Szpital Bródnowski z nową porodówką | | targowek.info

Szpital Bródnowski z nową porodówką

Jeśli któraś z was zamierza w najbliższym czasie rodzić, to nie musi wyjeżdżać z dzielnicy.

 

Izba przyjęć w nowym oddziale położnicznym / fot. Martyna Gadecka / Urząd Marszałkowski
Izba przyjęć w nowym oddziale położnicznym / fot. Martyna Gadecka / Urząd Marszałkowski

Oddział położniczy działa wprawdzie w Szpitali Bródnowskim od dawna, ale do tej pory nie był zbyt popularny. Może dlatego, że był już mocno wysłużony. W 2010 roku szpital wstrzymał nawet na trochę przyjęcia, bo… na ścianach w salach poporodowych pojawił się grzyb.

Teraz wszystko ma się zmienić. W mijającym tygodniu oddano do użytku wyremontowany budynek położnictwa i ginekologii. Podczas uroczystości otwarcia tłumaczono, że oddział o większych możliwościach był konieczny, z powodu dużego przyrostu naturalnego na Targówku i Białołęce.

Dynamicznie rosnąca liczba młodych mieszkańców w dzielnicach wokół szpitala (m.in. Targówek, Białołęka), a także rosnąca liczba porodów (w 2014 r. było o ponad 150 porodów więcej niż w 2013 r.) skłoniły zarząd spółki do podjęcia decyzji o etapowym remoncie budynku oddziału położnictwa i ginekologii i tym samym stworzeniu jak najlepszych warunków dla przyszłych rodziców i ich maluszków.

Prace rozpoczęły się w zeszłym roku, gdy ukończono kompleksowy remont dachu, elewacji wraz z wymianą okien i ociepleniem oraz kluczowych instalacji wewnątrz budynku. W czwartek 29 stycznia do użytku oddano wyremontowany parter budynku z izbą przyjęć, przestrzenią do odpoczynku i relaksu oraz nowoczesnymi gabinetami – pracownią USG i KTG.

Władze szpitala przy ul. Kondratowicza zapewniają, że plan nowej izby przyjęć został skonsultowany z pacjentkami, aby w możliwie najwyższym stopniu odpowiedzieć na potrzeby kobiet. Pomieszczenia zostały wyposażone zgodnie z obowiązującymi standardami. Wszystko, co niezbędne do bieżącej diagnostyki,  znajduje się na terenie budynku.

image
Oddział położniczy zajmuje oddzielny budynek na terenie Szpitala Bródnowskiego / fot. targowek.info

Szpital informuje też na stronie, że nie pobiera opłat za znieczulenia, porody rodzinne ani za pojedyncze sale.

21 komentarzy na temat “Szpital Bródnowski z nową porodówką

  • 1 lutego 2015 o godz. 12:21

    wszystko super, tylko czar pryśnie jak w pieknych wnetrzach rozkokoszą się stare pielegniarki…. w XXI wieku dokładnie w 2009 roku, miałam wątpliwą przyjemnośc wysłuchiwać darcia się na nas ( na mnie i inne dziewczyny w sali) starej piguły, która kazała nam ucieszyć dzieci bo ona nie mogła spać!!! lub inego dnia te same babsko nie mogło oglądac serialu! (przez nasze płączące dzieci).. koszmar!… ogólnie polityka szpitala dotyczaca bezpłatnych porodów rodzinnych lub znieczuleń jest super ale powinni zając sie personelem szczególnie starą kadrą pielęgniarek.

  • 1 lutego 2015 o godz. 12:37

    Dokladnie chcialem to napisac co Monia: jezeli szpital brodnowski nie zmieni personelu i sposobu, w jaki traktuje tu sie pacjentow, to nawet marmury i zlote klamki mu nie pomoga…

  • 1 lutego 2015 o godz. 15:54

    pozdrawiam nawaloną salową z patologii ciąży…

  • 1 lutego 2015 o godz. 18:09

    jak rodzic, to tylko na zachodzie.

  • 2 lutego 2015 o godz. 11:19

    Ciekawe czy na tej pięknej recepcji nadal będzie siedzieć pani szatniarka/ochroniarka, która nie mając pojęcia o medycynie przekazuje (głuchy telefon) informacje na oddział.
    Co usłysy i co przekaże tego pacjentka nie wie, więc czeka jak na skazanie. Błagania o to, że ta sprawa naprawdę nie może czekać nie wzruszają pani, bo ona już informację przekazała i oddziałowa kazała przekazać pacjentce żeby czekać..
    Choćby i złotem wybrukowali tam posadzki, noga mojej żony tam nigdy więcej nie postąpi…

  • 2 lutego 2015 o godz. 15:14

    Mój pierwszy syn rodził się na tej porodówce.
    Nie wspomnę o salach porodowych do których dostęp mieli goście innych pacjentów, ale o pilegniarkach muszę wspomnieć bo było to to co najbardziej przeszkadzało mojej żonie cyt. „wstrętne babska”. Więc opicowanie wnętrz napewno nas tam ponownie nie ściągnie.

  • 4 lutego 2015 o godz. 11:07

    Święta racja, co z tego że wyremontowane jak personel pozostawia wiele do życzenia… polecam więc szpital praski, oddział położniczy remontu nie widział od stuleci ale personel (zwłaszcza lekarze, ale położne również)super

  • 7 lutego 2015 o godz. 11:56

    OSTRZEGAM!! Siostra rodziła tutaj i mówi, że nigdy więcej kontaktu z tą porodówką. Ignorancja, najlepiej od razu cesarke, olewanie pacjentek, niemiłe podejście pielęgniarek.

  • 13 lutego 2015 o godz. 18:25

    Bez przesady z tą krytyką. Rodziłam we wrześniu 2014 – owszem na poporodówce i patologii jeśli chodzi o toalety i łazienki to nadają się do totalnego remontu, ale czyszczone dokładnie codziennie. Widać, że szpital powoli się remontuje, dojdą w końcu i do łazienek. Na Izbie Przyjęć bardzo dużo zrozumienia i miłe przyjmowanie na KTG. Położne też w porządku, tak jak i lekarze – miałam styczność chyba ze wszystkimi położnikami w tym szpitalu i wszyscy zachowywali się bardzo profesjonalnie. Dodatkowo warto wspomnieć o tym, że można mieć swoją szczepionkę przeciw żółtaczce – Engerix, zamiast szpitalnego Euvax (nie jest to możliwe np. w szpitalu Bielańskim).

  • 4 marca 2015 o godz. 02:15

    Co za bzdury, z tymi pielęgniarkami! Byłam tam i na patologii ciąży i na porodówce. Wszędzie były miłe pielęgniarki, jedynie na położnictwie, była taka jedna stara niemiła. Lekarze bardzo mili, pani anestozjolog na porodówce- to kobieta „miód- malina”. Było czysto, no łazienki przydałoby się wyremontować, ale tak po za tym opieka medyczna na najwyższym poziomie. pani salowa przemiła!

  • 18 marca 2015 o godz. 13:27

    ja rodzilam w listopadzie 2012 i kazdemu polecam ten szpital opieka mendyczna super nie mozna narzekac personel ok a ja trafia wam sie ta „stara baba” jak to wikeszosc mówi to ludzie jesteście dorośli od czegoś macie buzie i języki żeby się odezwać i zwrócić uwagę albo pójść i złożyć zażalenie do ordynatora ale nie mozecie przekreślać całego oddziału spowodu jednej nierozsądnej polożnej.

  • 27 marca 2015 o godz. 04:50

    Staey personel jest do wymianw.

  • 16 lutego 2016 o godz. 22:04

    Witam. Ja rodziłam tam 8 listopada 2015 r. Moim zdaniem owszem powonni się wziąć za sale porodowe i łazienki bo to masakra jest na XXI wiek. Co do personelu nie mam na co narzekac. Na moim przykładzie.. W trakcie porodu bardzo duzo personelu bylo przy mnie. Cisneli mnie zebym urodzila drogami naturalnymi i tak tez sie udalo. I zeby bylo jasne – nie mam kontaktow na boku z nimi :) Ogolnie bardzo mila atmosfera, kazdy uśmiechnięty i pomocny. Jedyne co mi przeszkadzlo to praktykanci. Ja rozumiem ze sie ucza ale jednak to krepujace kiedy padasz po porodze i przyjdzie Ci grupka mlodych osob i patrzy na ciebie i oglada od gory do dolu :)

  • 12 marca 2016 o godz. 16:41

    Ja tam rodzilsm rok temu tragedia pod prysznic wchodzilam bokiem bo mialam tak duzy brzuch .mieli mi wywolywac porod lecz tak sie nie stalo okaxalo sie ze byla przenoszona a lezalam tam dwa tyg.z powodu nadcisnienia nie kapnelu sie od czego puchna mi nogi tylko kazali mi lezec wsxystko wyszlo w czasie porodu jaj byly zielone wody corka ur.sie prawie 5 kilo a oni chcieli zebym ur natur.malo tego jak zaczelam panikowac jak dowiedzialam sie o zielonych wodach i poprosilam o cesarke zeby zrobili to psychiatre chcieli wolac i powiedxiwli ze jestem NIENORMALNA.OGOLNIE DROGIE PANIE NIE POLECAM TEGO SZPITALA JA PRZESZLAM CHORROR .Sa tam pielegniarki ktore nie potrafia wlozyc weflonu do reki SZPITAL STRASZNY .

  • 25 marca 2016 o godz. 11:34

    Atrakcyjne spostrzeżenia. Potrzebuję intensywnie wczytać się w Państwa serwis.

  • 24 czerwca 2016 o godz. 14:34

    Jeśli ktoś będzie rodzić tam pierwsze dziecko to odradzam tragedia to co mnie tam spotkało zapamiętam na długo!!!

  • 25 czerwca 2016 o godz. 21:40

    Witam mam zamiar rodzić na Bródnowskim ale czytam tutaj straszne opinie i zaczynam się bać.Mam pytanie dotyczące KTG czy można je zrobić w tym szpitalu „z marszu”, jestem w 35 tyg.mam wahania ciśnienia i spuchnięte nogi i dłonie – chce dowiedzieć się czy z maluszkiem wszystko ok bo ja i tak zniosę dla niego wszystko.Zastanawiam się czy tak poprostu mogę podjechać do szpitala i mi zrobią bez problemu KTG. Będę wdzięczna za odpowiedź.Pozdrawiam

  • 19 lipca 2016 o godz. 13:07

    Do nika86.
    Też czytam i się załamuje, ale nie przejmuj się. Rodziłam tam pierwszą córkę i drugą też planuję urodzić tam. Dojechałam do szpitala ze stópką w kanale rodnym. Byłam bardzo spanikowana więc większość opowiedział mi mąż :) Od trafienia na salę gdzie miałam wybrać znieczulenie do cesarki, do końca zabiegu minęło 27 min., bo akcja porodowa nagle przyspieszyła. Mam pełne zaufanie do tych lekarzy (wiem, że kadra nie zmieniła się do tej pory), chociaż jeżeli chodzi o wspomnianą „starą babę” to niestety też miałam okazję ją poznać. Jednak uważam, że ważniejsze są kompetencje i podejście lekarzy niż salowych. Oczywiście nie namawiam do porodu w tym czy innym szpitalu, bo każda z nas ma inne oczekiwania i przeżycia ze szpitali. Nie mamy również pewności, że w innej placówce byłoby lepiej czy gorzej. Najważniejsze, aby dowiedzieć się czegoś o personelu, a jak rodzimy rodzinnie to zawsze mamy wsparcie i łącznika z personelem :)

    Pozdrawiam

  • 19 lipca 2016 o godz. 13:22

    Teraz dopiero zdałam sobie sprawę, że jesteś już w 39 tygodniu lub po rozwiązaniu :)

  • 16 sierpnia 2016 o godz. 17:50

    Witam, piszę aby kolejne dziewczęta uniknęły tego samego błędu co i ja i nie decydowały się na poród w szpitalu bródnowskim.
    Sam poród wspominam dobrze – kompetentne położne, bez problemu dostępne znieczulenie zewnątrzoponowe do porodu. Na sali porodowej dostęp do drabinek oraz piłek, możliwość pobytu z osobą towarzyszącą (mężem, partnerem czy kimkolwiek innym).
    Niemniej jednak na porodzie sprawa się nie kończy, bo przed kobietą do przeżycia jest połóg. A oddział nowordkowy oraz pracujący tam personel pozostawiają wiele do życzenia. Jako pierworódka nie mogłam liczyć na absolutnie żadne wsparcie w zakresie laktacji, a także leczenie p/bólowe po porodzie. Mój mąż prywatnie załatwiaj konsultantkę laktacyjną oraz kupował środki p/bólowe w aptece przyszpitalnej. Podczas 7-dniowego pobytu w szpitalu ani razu nie miałam dłuższego kontaktu z pielęgniarką. Leki mi przypisane – czy to na zakażenie układu moczowego czy na niedokrwistość raz dostawałam, a raz nie. Nikt nie wiedział dlaczego. Miałam mieć konsultację chirurgiczną ze względu na zapalenie żył odbytu po porodzie – niestety konsultacji się nie doczekałam – lekarz zapomniał. Lekarze kazali przykładać lód – jak się okazało tylko 1 woreczek lodu dziennie mi się należał. Ponieważ moje dziecko miało przedłużającą się żółtaczkę spędziłyśmy razem z córką na oddziale 7 dób. Fototerapię musiałam prowadzić sama, bez żadnej pomocy czy instruktażu – obsługi sprzętu uczyły mnie inne pacjentki-matki, które problem ten miały już za sobą. Na oddziale nie są dostępne żadne podkłady czy inne środki higieny, pościeli zakrwawionej po porodzie nikt nie zmienia – ponoć przysługuje tylko jeden komplet pościeli na pacjenta. W sali 3-osobowej przebywały 4 kobiety z dziećmi plus osoby odwiedzające. W salach żadnej wentylacji, tylko jedno z czterech okien można było otworzyć. Po wyjściu ze szpitalu córce ponownie wróciła żołtaczka – w przyszpitalnej poradni neonatologicznej skierowali nas ponownie na oddział – jednak na oddziale powiedziano nam że mogą przyjąć tylko dziecko – bez matki – ze względu na brak miejsc (część oddziału została ponoć zalana). Fakt, iż karmiłam dziecko piersią nikogo nie obchodził – w ten sposób zostaliśmy zmuszeni do leczenia prywatnego. Nie chciałam bowiem zostawiać nowonarodzonego dziecka samego na noc w szpitalu.
    Po porodzie ze względu na przedłużające się krwawienie zgłosiłam się do lekarza. Okazało się, że zostałam zakażona paciorkowcem (wykazał to posiew z jamy macicy) – nigdy wcześniej paciorkowca nie miałam, wynik GBS był ujemny w trakcie ciąży oraz tuż przed porodem! Ponadto, skierowano mnie na USG narządów rodnych i okazało się również, że w macicy pozostały resztki po porodzie – lekarz radiolog stwierdził, iż macica nie została dokładnie oczyszczona przez położnikia po porodzie. W związku z tym i o porodówce nie mogę się dobrze wypowiedzieć.
    Stanowczo odradzam rodzenie w tym szpitalu, zwłaszcza jeśli jesteś w ciąży pierwszy raz. Ja bardzo żałuję – zdecydowałam się na ten szpital ze względu na bliskość miejsca zamieszkania.

  • 16 listopada 2016 o godz. 21:48

    Ja mam bardzo dobre wspomnienia ze szpitala Bródnowskiego. Spędziłam na oddziale patologii ciąży pół roku!!!!!! To naprawdę bardzo dużo czasu. Poznałam wszystkich lekarzy i położne. Uratowali tam moje dziecko, które przez wszystkie moje problemy zdrowotne nie powinno się urodzić. Szpital Bródnowski to najlepszy wybór. Nie bez powodu mają III stopień referencyjności. Nie ma tam luksusów, ale opieka lekarska na najwyższym poziomie. Rodziłam tam w lipcu. Nie można skreślić całego szpitala przez jedną położną. To bzdura, że nie dają leków przeciwbólowych. Ja dostawałam na zapas… co by przypadkiem nie zaczęło nic boleć. Dostawałam najdroższe i najlepsze leki poniewaz byłam przypadkiem skomplikowanym. Nie działały na mnie podstawowe leki. Córcia urodziła się w 31 tygodniu ciąży. Neonatologia również na najwyższym poziomie. „Ciocie położne” wspaniałe… gdy nie mogłam odwiedzać córki, bo moje choroby nie skończyły się po porodzie bardzo ją wspierały… Polecam ten szpital… dzięki Niemu mam piękną i zdrową córeczke.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.