Na Zaciszu znikają koty | targowek.info

Na Zaciszu znikają koty

W krótkim odstępie czasu w bliskiej okolicy na Zaciszu zginęły trzy koty. Chcemy wierzyć, że to przypadek…

 

Pierwszy dał nam sygnał Marcin. Jego kotka Kika zgubiła się w ubiegły wtorek . „W grę wchodzą okolice Blokowej między Radzymińską a Codzienną, bo dalej chyba nie poszła” – napisał Marcin na Facebooku.

Szybko okazało się, że to nie jedyna zguba w tej okolicy. Tego samego dnia zaginęła 10-letnia czarna kotka przy ul. Określonej. A dzień później kolejna na Blokowej. Tej ostatnie właściciele szukają wywieszając plakaty na osiedlu.

koty2

Sprawa jest niepokojąca, tym bardziej, że na Zaciszu zdarzali się już psychopaci strzelający do psów i kotów z wiatrówek. Tym razem chcemy wierzyć, że trzy zaginięcia w jednym czasie to jednak przypadek i wkrótce wszystkie koty się znajdą.
Jeśli macie jakieś informacje na ich temat, koniecznie dajcie znać właścicielom.

23 komentarzy na temat “Na Zaciszu znikają koty

  • 23 sierpnia 2016 o godz. 13:10

    Zapraszamy na pyszne sajgonki u Chinki
    Dziś w menu:
    Sajgonki (3 szt.)
    Sos słodko-kwaśny lub pikantny GRATIS
    Z ryżem i surówką
    Miau… o przepraszam miało być mniam :)

  • 23 sierpnia 2016 o godz. 14:07

    Na Zaciszu mieszka trochę Syryjczyków i Turków…. ale oni kebaby robią z baranów i dla. :)

  • 24 sierpnia 2016 o godz. 14:34

    Szkoda tylko, że czyjeś koty zostawiają swoje „pamiątki” gdzie popadnie.
    Posiadanie kota i traktowanie go jak członka rodziny to miła sprawa, ale zanieczyszczanie ogródków i piaskownic obcych ludzi – już nie.

  • 24 sierpnia 2016 o godz. 16:09

    Masz zwierzaka to za niego odpowiadasz. . Wypuszczając go w teren musisz liczyć się z tym, że zirytowany kocimi pamiątkami sąsiad, złapie intruza do klatki ( w najlepszym wypadku ) i odstawi do azylu.
    Nie wszyscy kochają koty :-((

  • 25 sierpnia 2016 o godz. 11:47

    Takiego sąsiada należy wtedy złapać do kojca i odstawić na jego rodzime wioski pod węgrów, ostrów, w kieleckie. Bydło powinno trwać w swoich norach!

  • 25 sierpnia 2016 o godz. 14:38

    Koty sa bardzo czyste, i to co narobia – zakopuja.
    Uwaga o „zanieczyszczaniu” terenu przez koty jest idiotyczna. To raz.
    Insunowanie jakich kidnaperskich zapedow tez.

    Bydla niestety nigdzie nie brakuje a takie komantarze bedace (nomen omen) odwracaniem kota ogonem maja posrod glupiej prowokacji.

    Niestety, scierw nie brakuje – na koncu lisiej mieszka np. babka co topi koty, a ze sprawa „niezbyt powazna” wszycy uwazaja ja za nieszkodliwa staruszke.

    W Chinach koty gotuje się żywcem.

    No a nie tak dawno byla afera o gnidzie ktora brala koty z ogloszen, ze schornisk i mordowala, w okrutny sposob. Dla zabawy.

    Nie moze byc przyzwolenia na s*****two i usprawiedliwania takich ludzi.

    W dodtaku mowa o jakims wyimaginowanym poirytowaniu… to najzwyklej w swiecie zadawanie bolu osobie ktora stracila kota, i nie dosc ze sie o niego martwi, to musi czytac durnoty ktore ktos tlucze bez myslenia.

    Niestety (stety) koty sa bardzo plochliwe, i zlapac sie tak latwo nie daja.

  • 25 sierpnia 2016 o godz. 14:48

    Tak swoja droga Mamonka – jakby to bylo nieszczesliwie jakby Cie zgarneli z ulicy do wozu, zamkneli gdzies w Wawrze czy Falenicy, dzien w dzien gwalcili – jeden po drugim, cala ferajna, a potem ciachneli kilka palcow sekatorem? A ty Beor, jakby sie czul gdyby ktos poirytowany Twoim brakiem opanowania i zlymi emocjami postanowil trwale je wytlumic, przedtem sie niezle zabawiajac, np. poprzez kastracje bez znieczulenia albosciagnie skory co wikszych plaszczyzn?

    Mysle ze wasi krewni machneliby na to reka, tlumaczac taki obrot spraw koniecznoscia emocjonalnej ekspresji owych ludzi. W koncu sami sie napatoczyliscie nie siedzac w domu.

  • 26 sierpnia 2016 o godz. 09:23

    Zapach kociego moczu i odchodów dla niektórych jest sporym kłopotem. Astma i alergia na koty niestety wykluczają możliwość korzystania z własnego ogródka i tarasu.Okoliczne kocury sieją zniszczenia pośród roślinności ostrząc pazury i obsikując iglaki. Środki zapachowe zniechęcające koty do odwiedzin, też nie są stuprocentowo skuteczne.
    Nocne kocie awantury,bijatyki i miaukot nie pozwalają spać przy otwartym oknie.
    Koty lubię :-)) choć trudno mi się z nimi żyje. Utrudniam im życie tak jak i one utrudniają je mi, krzywdy nie robię, bo to nie one są winne. Kociej natury nie zmienisz.
    PS. Czasem mam ochotę wsadzić do klatki i odstawić do azylu właściciela dokuczliwego kocura ;-)

  • 26 sierpnia 2016 o godz. 09:38

    Dodam jeszcze, że wszyscy oburzeni obrońcy kotów najwyraźniej nie zdają sobie sprawy jakim problemem dla innych może być kot lub pies sąsiada.
    Kocham zwierzęta i nigdy nie uczyniłabym im świadomie krzywdy, tak wiec inwektywy i opluwanie jest nie na miejscu.
    Tłumaczę tylko tym zaperzonymi i wściekłym , że każdy medal ma dwie strony, i że właściciel jest odpowiedzialny za swojego zwierzaka i wyrządzane przez niego szkody .
    Jak piszecie zresztą słusznie ,ludzie są różni, niektórzy wręcz bestialscy. Wypuszczając kota ponosicie odpowiedzialność za jego los.

  • 26 sierpnia 2016 o godz. 09:51

    Szanowny Warszawiaku (choć słowo „szanowny” nie koresponduje z Twoim atakiem w poście z 25.08),

    Zacznę od tego, że mój ogródek, to mój ogródek a nie kuweta dla najmilszych nawet kociaków z okolicy. W tym tygodniu codziennie znajduję w moim ogródku śmierdzące „pamiątki” po kotach. Niektóre są przysypane niedbale piachem lub ziemią, inne nie (szczególnie te w trawie), w przypadku niektórych widać nieudolnie zrealizowany zamiar – wyrwany mech zamiast przykryć kocie gówno leży obok niego. Wcześniej w różnych miejscach śmierdziało kocimi sikami – nie przepadam za tym fetorem.
    Ja nie posiadam żadnego zwierzęcia. Mam natomiast dzieci i chciałbym im oszczędzić kontaktów z kocim gównem. Jak to zrobić? Nie mam żadnego pomysłu. Może podpowiesz.
    Daruję sobie w tym miejscu epatowanie opisami chorób odzwierzęcych jakimi mogą się zarazić MOJE dzieci bawiąc się MOIM ogrodzie wśród kup obcych kotów o nieznanym stanie zdrowia.
    Możesz jednak podać mi swoje dane kontaktowe – jako miłośnik kotów z pewnością chętnie weźmiesz na siebie wszelkie koszty leczenia ewentualnych chorób moich dzieci lub ich utrzymania gdy te choroby je uczynią niedołężnymi.

    Pozostając przy temacie dzieci zwrócę Twoją uwagę na pewną znaczącą dysproporcję.
    Kiedy moje dziecko bawiąc się zbije szybę sąsiadowi, albo zarysuje mu samochód , ja – jego OPIEKUN – będę zobowiązany do pokrycia szkód spowodowanych przez moich podopiecznych.
    Bo ja odpowiadam za moje dzieci.
    Natomiast właściciele kotów (i psów) z reguły nie poczuwają się takiej odpowiedzialności – pomiziać, przytulić, posiadać koteczka jest bardzo miło i fajnie, ale zainteresować się co robi kiedy znika domu, gdzie znaczy teren, czy innym to nie przeszkadza – to już przerasta miłośników kotów.
    To jest brak odpowiedzialności.

    Na koniec zwrócę Ci uwagę, że ani post Mamonki ani mój nie atakował kotów, ani nie nawoływał do ich mordowania. Być może Ty chciałbyś takie treści widzieć w naszych postach – wybacz, że Cię rozczarowujemy.
    Jeszcze raz proszę Cię o adres – w związku z Twoim zaangażowaniem zakładam, że posiadasz kota, więc może to Twój kot sra w moim ogrodzie. Znając Twój adres mógłbym Ci codziennie dostarczać świeże kocie gówno. Moglibyśmy pogadać o odpowiedzialności. A może chciałbyś osobiście odbierać odchody swego kota?….
    Pozdrawiam

  • 26 sierpnia 2016 o godz. 10:13

    Moze czas przeprowadzic sie do sterylnego mieszkanka w Centrum? A nie, tam też gołebie sraja – mimo że nie mają włascicieli.

  • 26 sierpnia 2016 o godz. 19:56

    Z nieznanego mi powodu mój post nie został opublikowany :-(
    W tej sytuacji napiszę raz jeszcze.

    Szanowny Warszawiaku,
    Koty może są czyste, ale jak każde żywe stworzenie wydalają z siebie ekskrementy. A także znaczą teren.
    Pierwszy problem polega na tym, że to mój teren, MÓJ ogródek, który urządzam dla siebie i MOICH dzieci. W tym tygodniu codziennie znajdowałem w MOIM ogrodzie nowe kocie kupy.
    Uważasz że zbieranie kocich kup to moje marzenie?
    Ty Warszawiaku kochasz koty, pewnie masz własne, może to kupy Twoich kotów?
    Nie spotkałem jeszcze właściciela kota, który by się poczuwał do sprzątania po nim.
    A to przecież zwykła odpowiedzialność: ja odpowiadam za szkody wyrządzone przez MOJE dzieci, więc właściciel kota odpowiada za szkody wyrządzone przez kota. Czy Ty jesteś odpowiedzialny za swego kota? Podaj mi swój adres, będę Ci te kupy przynosił. Albo zadeklaruj publicznie, że Ty będziesz przychodził do mnie i zbierał co rano kocie kupy. Masz w sobie tyle odpowiedzialności?

    Drugi problem to choroby odzwierzęce. Nie wiem czyje koty pozostawiają kupy w MOIM ogrodzie. Nie wiem czy są zdrowe czy chore. Czy Ty Warszawiaku weźmiesz odpowiedzialność za moje dzieci, jeśli zachorują na coś w wyniku kontaktu z kocimi kupami w MOIM ogrodzie? Zapłacisz za leczenie?

    Liczę, że tym razem uda się opublikować mój post.

  • 27 sierpnia 2016 o godz. 01:01

    Widocznie masz gowniany ten ogrodek – coz poczac. Podaj swoj adres to wpadniemy:) Ale nie na sprzatanie:)

    Koty to stworzenia wolne, ich sie nie posiada.

  • 27 sierpnia 2016 o godz. 16:05

    Ho-ho – koty komus przeszkadzaja? Ludzie, zyjecie w ekosystemie, to jest swiat zwierzat, nie ludzie. Co by tam w Bibli nienawypiswali.

  • 27 sierpnia 2016 o godz. 16:49

    @Warszawiak
    Można się było spodziewać: zero odpowiedzialności, ale wyszczekany.
    I zero odwagi.

    @11.09.1970
    Skoro uważasz, że żyjemy w ekosystemie, skoro to świat zwierząt, to pewnie powinieneś akceptować okruciństwa opisane przez Warszawiaka. Ta „babka z Lisiej” to tylko większy drapieżnik – prawda? Starczy Ci odwagi by to napisać, czy stchórzysz i już się nie odezwiesz?
    Zignorujesz, czy przemyślisz swoje słowa?

  • 31 sierpnia 2016 o godz. 13:36

    Biedne kociaki:( Mam nadzieje Beor ze pojdziesz po rozum do glowy i nie bedziesz kaleczyl glow swoich pociech zaszczepianiem im takich mysli…

    Kot tym sie rozni od psa ze jest wolny jak ptak i chodzi gdzie, chce, a musi chodzic – dla zdrowia.
    Jak troche posptrzatasz ten swoj ogrodek – to ci dobrze dla zdrowia zrobi.
    Choc niestety tylko fizycznego.
    Boze, skad wy tu przyjezdzacie z takimi pogladami?

  • 31 sierpnia 2016 o godz. 17:56

    @Ala
    Chodzi Ci o określenie „babki z Lisiej” drapieżnikiem?
    Ta myśl jest mi zupełnie obca i odrażająca tak jak to co robi kotom, aczkolwiek jest logicznym wnioskiem z tego co napisał 11.09.1970.

    Natomiast nadal będę bronił mojego ogródka – jest mój i mam prawo organizować go według mojego uznania. Z różnych powodów nie życzę sobie w nim kotów i nie rozumiem dlaczego odmawiasz mi tego prawa!
    Gadanie, że koty są wolne bardzo przypomina brednie o wychowaniu bezstresowym.
    Dla przykładu: moje dzieci są bardzo ekspresyjne i z pewnością byłyby szczęśliwe, gdyby ich pomysłowości nie krępowały zasady dobrego wychowania, prawo własności itp.
    Może – gdyby im pozwolić – plułyby na sąsiadów, wyśmiewały przechodniów, zrywały kwiatki z ogórków sąsiadów (ten pomysł szczególnie mi się podoba), może nawet zaczęły by się bawić kocimi kupami z mojego ogródka wrzucając je np. do skrzynek pocztowych?
    Przecież zawsze można by powiedzieć: dzieci są wolne, robią co chcą, muszą się wyszaleć, wyszumieć, a ich wyobraźni nie można krępować – dla zdrowia.
    Brzmi analogicznie – prawda?
    Mam jednak pewność, że takie zachowanie dzieci i taki model wychowania nie znalazłby uznania w oczach miłośników kotów, ani w Twoich oczach. Czy się mylę? Czy z radością patrzyłabyś jak obce dzieci tratują kwiatki w Twoim ogrodzie?

  • 31 sierpnia 2016 o godz. 18:18

    Nie mam kwiatkow w ogrodzie, mam trawe, krzaki i drzewa. Szkoda pieniedzy na kwiatki i ich dogladanie – lepiej cos poczytac.

  • 31 sierpnia 2016 o godz. 22:01

    Drzewa i krzaki też się nadadzą by dzieci mogły się wyszaleć – można łamać gałęzie, obrywać liście, sypać sól i popiół wokoło. Nie ma co ograniczać dziecięcej wolności – dla ich zdrowia i przyszłości.
    Nie przeszkadzała by Ci dewastacja Twojego ogrodu w imię wolności dzieci?

  • 7 września 2016 o godz. 09:40

    Ludzie – litości..to już nie Zacisze tylko bazar..kiedyś mieszkańcy Zacisza nie tylko mieli dużo kotów i psów, ale również kury, świnie,kozy, nutrie i nic nikomu nie przeszkadzało..nawet osobom, które nie miały żadnych zwierząt a tu cała epopeja o kotach, które wchodzą na inne posesje..Jeże też chodzą po posesjach, wiewiórki, ptaki, krety…i co też „Państwu Zasraństwu” przeszkadzają?? Przenieść się do bloków w centrum miasta i tyle…żal czytać takie posty..co się z ludźmi porobiło – nic tylko egoizm, same roszczenia – gdzie tolerancja, życzliwość wobec sąsiadów….tym co tak wszystko przeszkadza zapraszam na wieś – tam macie jeszcze dużo innych zwierząt bardziej głośnych i robiących większe kupy i ludzie jakoś żyją i się nie hejtują…a i co najważniejsze i udowodnione naukowo dziećmi urodzone na wsiach przebywające miedzy innymi ze zwierzętami są zdrowsze i mniej chorują…apeluje bądźmy bardziej życzliwi i tolerancyjni – nie bądźmy egoistami

  • 7 września 2016 o godz. 09:55

    poza tym najważniejsza jest rozmowa twarzą w twarz z sąsiadem lub osobą, której zwierzę Ci przeszkadza..ale rozmowa a nie obrażanie i krzyk…ludzie teraz przestali siebie słuchać i rozmawiać…jeśli rozmowa nie pomoże trzeba wtedy to zgłosić..a nie wypisywać posty…przeważnie można na spokojnie dojść do porozumienia…a właściciele zwierząt np: psów powinni sprzątać po swoich pupilach aby inni mieszkańcy mogli cieszyć się urokiem Zacisza…zacznijmy dostrzegać innych a nie tylko czubek własnego nosa..nie mieszkamy sami w dzielnicy..obok są inni czy to ludzie czy zwierzęta..przestańmy się hejtować..a zacznijmy działać w realu, reagujmy na czyjeś cierpienie..nie przechodźmy obojętni..przede wszystkim rozmawiajmy i próbujmy dojść do porozumienia

  • 7 września 2016 o godz. 10:07

    Lubię zwierzęta, sam mam psa. Trzymam go w domu, 2-3 razy dziennie wyprowadzam go na spacer, jak się załatwi to zbieram do torebki i wyrzucam do kosza. Od kiedy mam psa koty już nie przychodzą do mojego ogródka ale wcześniej regularnie miałem narobione na trawniku, dzieciaki wielokrotnie wdepnęły w kocią kupę, przed drzwiami wejściowymi śmierdziało kocimy szczynami. I to jest nie do wytrzymania. Masz zwierzę to go pilnuj, sprzątaj po nim i tyle. Wypuszczanie kota, który załatwia się na cudzych podwórkach to zwykłe chamstwo. A do obrońców kotów chętnie przyjdę z moim psiakiem, żeby się im załatwił na podwórku I tak codziennie. Żyjemy w ekosystemie wiec będzie ok. Czy to jest fair?

  • 9 września 2016 o godz. 11:46

    @Ada
    Kiedyś na mojej rodzinne Chomiczówce pasały się krowy. Czego to dowodzi? Niczego.
    Nie wydaje mi się bym swoim postem kogoś obraził – czy oczekiwanie od dorosłych ludzi odpowiedzialności za swoich pupili to „hejt”. W takim razie wszystkie akcje „sprzątaj po swoim psie” to morze hejtu!
    Nota bene: jeśli już o hejcie mówimy, to „Państwo Zasraństwo” świadczy dobitnie o Twojej wYSOKIEJ kulturze.
    Na prawdę tak trudno pojąć, że każdy odpowiada za swojego podopiecznego: czy to jest pies, kot, koń ciągnący dorożkę po Starym Mieście, czy dziecko?

    Właśnie: możesz mi wytłumaczyć – z punktu widzenia miłośnika kotów – dlaczego dorożkarze w Warszawie i w Krakowie są zmuszani do zbierania odchodów swoich koni? Przecież to ekosystem! Czemu rynek Starego Miasta ma być czysty? Czemu mój ogródek ma śmierdzieć?

    Podsumowując: apeluję Ada by właściciele kotów nie byli egoistami! Wasze koty nie są najważniejsze! Rozglądajcie się dokoła i sprawdzajcie, czy Wasi pupile komuś nie przeszkadzają – czy to zbyt duże wymaganie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.