Dzieci piszą do burmistrza i prezesa: oddajcie nam piaskownicę! | targowek.info

Dzieci piszą do burmistrza i prezesa: oddajcie nam piaskownicę!

Hela, Janka, Jula, Staś i Leon napisali list, w którym proszą o zwrot ławek i piaskownicy. A my rozmawialiśmy też z jednym z rodziców, który im w tym pomógł. I wyjaśniamy, o co tu chodzi.

 

Jeszcze nic nie przeskrobały, a już ukarano je za przewinienia innych. Do redakcji targowek.info dotarł nietypowy apel, przeznaczony dla burmistrza Targówka oraz władz Spółdzielni Mieszkaniowej „Bródno”. Dziecaki z podwórka przy ul. Nadwiślańskiej 4, 6 i 8 na Bródnie domagają się w nim zwrotu zlikwidowanej piaskownicy.

Najważniejszy Panie w naszej Dzielnicy – zaczynają list dzieci.

Nasi sąsiedzi i pani z administracji postanowili zlikwidować piaskownicę na naszym osiedlu. Było to jedyne miejsce, w którym mogliśmy się bawić a nasi rodzice mogli usiąść na ławkach, które stały obok niej. Je też zlikwidowali. Sąsiedzi mówili, że pilni na nich piwo i było głośno. My nie piliśmy! – czytamy dalej w liście.

Prosimy, żebyś powiedział tym starym chłopakom, żeby nie pili już piwa na naszym osiedlu. Prosimy też, żebyś poprosił panią z administracji, żeby zadbała o nas, naszych rodziców i sąsiadów, którzy nie lubią siedzieć cały dzień przed telewizorem, tylko tak jak my, lubią wychodzić na dwór – proszą na koniec Hela, Janka, Jula, Staś i Leon.

 

list-dzieci-sm-brodno-targowek

 

Rzecz jasna pismo pomogli im przygotować i wysłać rodzice. Ale podpisy maluchów są własnoręczne. Oczywiście tych, które potrafią już pisać, bo dzieci jest więcej. Jak się dowiedzieliśmy, Hela, Janka, Jula, Staś i Leon mają od 4 do 7 lat.

– Wiem, że do spółdzielni zwracają się mieszkańcy, którym przeszkadza, że ławki służą imprezującej młodzież, że jest głośno i brudno. Niestety wybierają najprostszą drogę likwidując piaskownicę, murek przy trzepaku czy ławki, nie starając się w żaden sposób przeciwdziałać patologicznym sytuacjom – mówi targowek.info Stefan Bobrowski, tata jednego z tych maluchów.

List jest datowany na początek września, lecz wysłano go dopiero kilka dni temu, więc żaden z adresatów jeszcze nie zdążył odpowiedzieć. Według naszych informacji jedną kopię otrzymał Krzysztof Szczurowski, aktualny Prezes Zarządu SM „Bródno”, która zarządza blokami i podwórkiem przy Nadwiślańskiej, zaś drugą Sławomir Antonik, burmistrz Targówka, a jeszcze do niedawna także przewodniczący rady nadzorczej SM „Bródno”.

Stanowisko Spółdzielni wydaje się tutaj kluczowe.

– W moim odczuciu działania spółdzielni są działaniami dyskryminującymi. Bardzo negatywnie wpływają na obszar którym zarządza. Również ze względu na atrakcyjność nieruchomości, wokół których przestrzenie wspólne zamieniają się w parkingi. Trzymanie samochodu jak najbliżej miejsca zamieszkania to priorytet dla spółdzielni – dodaje Stefan Bobrowski.

A my jesteśmy ciekawi waszej opinii. Ławki i piaskownice znikają w wielu miejsc na Bródnie. I często w ich miejscu powstają miejsca parkingowe (niedawno na temat parkowania na Bródnie przetoczyła się na naszej stronie wielka dyskusja).

Czy dzięki takim działanio robi się bezpiecznie i cicho, a na osiedlu żyje się lepiej? Kierowcy samochodów i rodzicie małych dzieci mają na ten temat zupełnie inne zdania. A jak ktoś chce znaleźć miejsce na wieczorną imprezę pomiędzy blokami, to i tak znajdzie…

 

Na zdjęciu: podwórko przy Nadwiślańskiej i list dzieci / fot. Google Street View i od czytelnika

18 komentarzy na temat “Dzieci piszą do burmistrza i prezesa: oddajcie nam piaskownicę!

  • 30 września 2016 o godz. 08:33

    Pewnie rodzice nie mieszkają w bezpośrednim sąsiedztwie wieczornych imprez, wpadną na dwie godziny z maluchami a Ty się bujaj od 18 do czasami 3 w nocy z darciem mordy za oknem.
    Jedyne rozsądne wyjście to zagrodzić plac zabaw z ławkami i zamykać na noc. Jeśli nie to tylko likwidacja, bo jak napisałem – to sąsiedzi tego wspaniałego miejsca muszą wysłuchiwać do (czasami) godzin porannych krzyków i różnych opowieści, oni nie bardzo mają gdzie sobie pójść, prawda?

  • 30 września 2016 o godz. 08:49

    Podpisuję się, żadnej ławki teraz tam nawet nie ma.
    Likwidacja nie jest dobrym rozwiązaniem.

    Wyremontowano „ciąg pieszo-jezdny” przy Nadwiślańskiej 8. Piaskownicy nadal nie ma, zlikwidowano ostatni stary chodnik na którym można było uczyć się jeżdzić na rolkach i hulajnodze bez turkotu… Są za to wielkie trawniki i drzewka dla piesków i kotków…

    Dzieci się tu nie liczą???

  • 30 września 2016 o godz. 08:54

    @blabla

    właśnie mieszkamy w pobliżu, i chcielibyśmy móc wyjść z dziećmi na naszym osiedlu (za które notabene miasto ściąga nielichą opłatę za użytkowanie wieczyste!!!), w dni powszednie np. niekoniecznie robiąc od razu wyprawy do parku, lasku albo dalej…

  • 30 września 2016 o godz. 09:46

    @100krotka

    w pobliżu = bezpośrednie sąsiedztwo?
    Może ktoś też ma małe dziecko, którego okna wychodzą na miejsce wieczornych imprez, ale niestety krzyki nie dają mu spać? Ty przyjdziesz na dwie godziny w ciągu dnia a ktoś musi się z tym użerać do rana. Jeśli spółdzielnia nie wpadła na pomysł ogrodzenia placu zabaw i zamykania na noc to niestety likwidacja, to jedyne wytchnienie dla bezpośrednich sąsiadów tego miejsca. Chyba mieszkańcy bezpośrednio przylegających mieszkań do tego miejsca najbardziej się orientują co tam się dzieje a nie Ty, która wpadniesz na dwie godziny kiedy imprezowicze odpoczywają. Sąsiedzi tego miejsca raczej nie uciekną do domu, bo oni już w nim są. Postaw ławkę u siebie pod oknem i zaproś towarzystwo do siebie.

  • 30 września 2016 o godz. 09:59

    @blabla

    tak, bezpośrednie sąsiedztwo. a Ty?

    płacę opłatę za tę właśnie działkę co chyba daje mi prawo głosu?
    i uważam że potrzeby dzieci powinny być uwzględnione.

    owszem, przyjdę na dwie godziny, bo pracuję a dzieci chodzą do szkoły. ale na razie nie przyjdę bo nie mam gdzie….

    zgadzam się z Tobą, że piaskownica powinna być ogrodzona, nie tylko z uwagi na tzw. imprezowiczów ale chociażby psy. a może umieścić tam kamerkę? w końcu skoro można umieścić po jednej na każdej z naszych klatek?

    i bynajmniej nie chodzi mi o to, aby z sąsiadami wszczynać spory, tylko chciałabym znaleźć rozwiązanie dobre dla nas wszystkich.

  • 30 września 2016 o godz. 11:13

    Czyli standard bloków został zmniejszony bo nie posiadają własnego placu zabaw…wystąpić o zmniejszenie czynszu. Od walki z patologiami na osiedlach są dzielnicowi, straż miejska itp…wystarczy dzwonić na 112 i prosić o interwencję. Pretensje mieć do dzielnicowego to jego praca.

  • 30 września 2016 o godz. 16:32

    Znam to miejsce. Istotnie. Najpierw znikły ławki – i nawet się domyśliłem dlaczego, bo kosz na śmieci zawsze wypełniony butelkami, a i szkoda ładnego egzotycznego drzewa, które zostało uszkodzone przez towarzystwo. Kiedy znikła piaskownica – solidna, betonowa – to już było coś, walka na całego:)

    Piaskownicy nie ma, ale wyremontowano chodniki, nasadzono nowe drzewa i krzewy. I bez tego tego było to jedno z ładniejszych miejsc na Bródnie. Teraz to cud, malina. Swoją drogą zawsze postrzegałem te bloki, jako dyrektorskie – zwykli robotnicy z FSO, pewnie tam nie dostawali mieszkań. I jak widać, wciąż są równi i równiejsi.

    I kojarzę chyba autorów „oryginalnego” listu, bo forma jest infantylna. Nowe przyszło na Bródno – hipsterzy kontra znający życie lokatorzy. Siedzą z tymi dziećmi pod klatką, wycierają się po asfalcie, robią trochę cyrku z bezstresowym wychowaniem.

    Oczywiście nie można mieć nic przeciwko takiej nowoczesnej postawie. Ale jeśli są nowocześni, otwarci na świat, to powinni ważyć racje. Oni mają ideały, starsi lokatorzy doświadczenie. Bo ta grupka nowoczesnych nie ma okien na to problematyczne miejsce. Poza tym w okolicy są ładne, nowe, wyremontowane i ogrodzone place zabaw. Kwestia przejścia kilkudziesięciu metrów na sąsiednie podwórko. Naprawdę trzeba brać pod uwagę, że bloki przy Nadwiślańskiej są małe i zrozumiałe, że place powstają tam, gdzie więcej potencjalnych użytkowników.

  • 30 września 2016 o godz. 17:02

    Coś czuję, że ten Leon i Staś, podpisani pod tą petycją, wkrótce pod tym blokiem niejedno piwko sobie wypiją :-)

  • 2 października 2016 o godz. 11:13

    do anu, masz 100% racji, naprawdę sporo jest placów zabaw dookoła, mozna ruszyć tyłek i podejść, skoro stawia się z d… wzięty zarzut o budowanych parkingach w miejscu piaskownic (pytam się gdzie te parkingi? bo spółdzielnia raczej likwiduje potencjalne miejsca do parkowania), że to niby priorytet, to chyba jednej drugiej mamie czy tatusiowi nie zaszkodzi przejść się na plac zabaw oddalony o parę minut spacerkiem. A poza tym co to za troskliwy tatuś który pozwala się dzieciakom w piaskownicy pełnej odchodów bawić…

  • 2 października 2016 o godz. 12:05

    Akurat teren ze zdjęcia ul. Nadwiślańskiej, na tym odcinku, jest naprzeciwko bloku przy ul. Nadwislańskiej 4. Może na tym placyku mieszkańcy, którzy domagają się piaskownicy dla swoich pociech, wspólnymi silami bądź z pomocą administracji, taką inwestycję by poczynili. Ponadto mają jeszcze wspaniałe, OGRODZONE miejsce na tyłach swojego bloku. Tam suszą pranie i jakoby coś uprawiają. Trochę więcej inicjatywy.

  • 2 października 2016 o godz. 22:52

    Akurat teren ze zdjęcia jest przed blokiem tych nowoczesnych. Życia nie znasz? Chcemy blisko, ale nie za blisko, bo będzie nam przeszkadzać, a na ławki będą się schodzić pijacy. A do podwórka przy blokach 10 piętrowych pewnie nie jest o tyle za daleko, co hipsterskie dzieci, nie będą się pospolitowały z blokerskimi. Ale jest jedno rozwiązanie na luksusowy, ekskluzywny plac zabaw, tylko na tacę trza dać. Obok jest plac zabaw przedszkola sióstr, który nie jest obłożony popołudniami czy w weekendy.

  • 3 października 2016 o godz. 09:21

    @anu
    proszę wskazać najbliższy plac zabaw? no proszę?

    prawda jest taka, że emeryci z tego bloku mają czas na lobbying w administracji,
    jak rodzice i dzieci coś próbują dla siebie uzyskać, to się wiesza na nich psy

    plac zabaw to jedna z pierwszych funkcjonalności na jaką rodzice patrzą wyborze mieszkania, ja takiego wyboru nie mam dlatego też chcę walczyć o swoje. skoro było, dlaczego nie może być?

    takie same prawa powinien mieć i emeryt, i dziecko, i rodzice i hipster też!

  • 3 października 2016 o godz. 12:11

    do lokatorka Nadwiślańskiej
    Plac zabaw to funkcjonalność brana pod uwagę przy wyborze mieszkania???!!! Może jeszcze przy wyborze takiego mieszkania z oknami wychodzącymi na tenże plac zabaw??? Naprawdę jak można pisać takie androny…

  • 3 października 2016 o godz. 12:40

    @tubylec

    brany pod uwagę przez rodziców dzieci.
    a Ty masz jakieś dzieci?

    Pozdrawiam

  • 3 października 2016 o godz. 14:03

    Droga lokatorko Nadwiślańskiej. Wskaże najbliższe, wyremontowane. Proszę wyjść z klatki i spojrzeć w lewo. Duży 10 piętowy blok, taki łamany, beżowy. Po drugiej stronie niedawno remontowany plac zabaw. Proszę teraz spojrzeć w prawo. Blok tej samej konstrukcji, zielony. Na jego skraju, przy boisku gimnazjum kolejny plac zabaw. Obecnie chwilowo niedostępny, ale to kwestia krótkiego czasu. Dlaczego? Bo jest modernizowany.

    Obydwie lokalizacje na oko poniżej 100 metrów. O lokalizacjach w promieniu 101 metrów nie wspominam, bo to koniec świata. O nowoczesnym placu zabawa za biedronką, czy w parku bródnowskim, nie wspominam, bo to już odległa galaktyka. Te lokalizacje w sąsiedniej galaktyce, nie są oczywiście do codziennych odwiedzin, ale chyba pani rozumie, że przy Nadwiślańskiej nie ma miejsca na tego typu place.

    I jak mówię, forma listu infantylna. Równie infantylne jest to wasze wycieranie się na chodnikach. Nie, nie mam nic przeciwko temu, ale mam prawo do opinii. W tym układzie, to dorośli odstawiają większą dziecinadę niż dzieci. Polecam przykucie się to chodnika w ramach protestu:)

    A rozsądek wymaga ważenia racji. Choćby takich, że nie ma tam za bardzo miejsca i tego, że z natury w małym bloku jest na ogół mniej dzieci niż w ogromnym i to przy ogromnych powinny być przede wszystkim place. I sama pani przyzna, ze ten zaułek, choć już bez piaskownicy, został bardzo przychylnie potraktowany przez administrację. Jeszcze więcej uporządkowanej zieleni, nowe latarnie, chodniki – miło się tamtędy przechodzi.

  • 3 października 2016 o godz. 14:56

    @anu
    jak rozumiem, przechodzisz tamtędy z psem, i owszem może się podobać. do posiadania dzieci się nie przyznajesz, i nawet nie próbujesz zrozumieć racji drugiej strony.

    a ja marzę, aby moje dzieci, jak i ja w dzieciństwie, mogły bawić się w pobliżu bloku. tak. jestem na tyle szalona i chciałabym je wypuścić SAME, podczas gdy mogę ugotować obiad. faktycznie – w głowie mi się poprzewracało… znaczy mojej mamie, ileś lat temu też? nie wydaje mi się.

    PS
    na chodniku nadwiślańskiej ciężko się wycierać, strach się pobrudzić niesprzątanymi psimi odchodami. choć kosze na te sprawy tam SĄ
    PS2
    znam wszystkie wspomniane przez Ciebie place zabaw, ale chyba tam nie bywasz z dziećmi jednak. remont placu przy gimnazjum trwa już miesiąc i nie widać żeby przed zimą miał się skończyć. notabene – i tak jest rzadko otwierany, np. zamknięty przez całą zimę pomimo braku śniegu. przy biedronce atakuje inwektywami chory psychicznie, a w parku bródnowskim, to już w zasadzie nie ma miejsca, tak jest oblężony, dlatego właśnie, że brakuje miejsca do zabawy przy blokach.

  • 3 października 2016 o godz. 16:30

    Czego a czego, ale placow ci u nas dostatek !!! Rowniez tych wypasionych. Brak za to zdrowego rozsadku. Przykre.

  • 3 października 2016 o godz. 17:25

    Droga lokatorko, to trzeba z góry mówić, że to ma być jakiś ekskluzywny plac zabaw. Plac zabaw z wyidealizowanego dzieciństwa, bo jak widzę wszystkie place są złe -nawet ten pominięty, na lewo – najlepszy jest ten z marzeń. Takie nie miasto, ni wieś, ni willa, ni blok.

    A dzieciaki z ogromnych bloków obok biegają same… Nie wiem czy to rozsądne i ty droga lokatorko o tym wiesz, bo sama dla swoich dzieci chciałabyś kameralnego placyku zabawa dla kilku osób. I tę kameralność w tej lokalizacji masz – dla mnie to jedno z fajniejszych miejsc na Bródnie. Zapewniam cię, że podwórka między tymi wielkimi blokami takie miłe nie są. A to żulia na klatce, a to żulia na murku, a to hałas. I twoje dzieci mają szczęście, że mieszkają, tam gdzie mieszkają. Bo potencjalnie mają mniejsze szanse – przede wszystkim w przyszłości, w wieku dojrzewania – wpaść w oko jakiejś dresiarskiej bandzie i paść ofiarą ciągłych zaczepek. I tak naprawdę sąsiedzi zrobili wam przysługę. Bo nawet w tym kameralnym zakątku zalęgła się młodociana żulia. Na razie twoje dzieci nie miały z nią kontaktu – za małe. Ale za kilka lat i wyjdą z psem, i będę wieczorem wracać same do domu. I coś mi mówi, że za kilka lat sama być chciała likwidacji tego miejsca schadzek.

    Ale ty byś chciała wszystko. I fajną lokalizację i niemal prywatny plac zabaw i jego likwidacji, kiedy nie będzie ci już potrzebny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.