Dziecko z zespołem Downa vs. IKEA Targówek. Kto ma rację? | targowek.info

Dziecko z zespołem Downa vs. IKEA Targówek. Kto ma rację?

Kilka dni temu w sklepie Ikea na Targówku doszło do nieprzyjemnej sytuacji. I wcale nie takiej oczywistej.

 

Historię z IKEA Targówek opisała na swoim blogu Agata Komorowska, blogerka i matka chłopca z zespołem Downa. W skrócie – poszło o to, że obsługa sklepu poprosiła ją o zabranie z placu zabaw Smaland niepełnosprawnego dziecka, chociaż nic złego nie robiło i nikomu nie przeszkadzało.

Szczegółowo Agata Komorowska opisała wczoraj to zdarzenie tak:

„W sobotę wybrałam się z Adą i Krystianem do sklepu IKEA. Byliśmy tam wielokrotnie, to nasz ulubiony sklep, dzieci mają całe pokoje wyposażone w mebelki IKEA, więc czują się w nim jak u siebie w domu. Tylko, że u siebie w domu nikt Krystianowi nie mówi, że nie może z atrakcji IKEA korzystać, bo ma zespół Downa. W IKEA niestety tak.

IKEA Targówek, Warszawa, sobotni wpis na FB:
Wk***m się. Zrobiłam wdech i wydech, ręce mi się nie trzęsą, ale zupełnie spokojne i opanowane, pełne zen wk***nie pozostało.

IKEA. Dzwoni mój telefon:
– Dzień dobry, zostawiła Pani u nas dzieci na placu zabaw.
– Tak, czy coś się stało?
– Chodzi o syna (tu serce zaczęło mi trzepotać), bo on nie rozumie jak do niego mówimy.
– Aha, ale czy jest jakaś sytuacja, która wymaga interwencji?
– Nie, ale my go nie możemy pilnować. To wina koleżanki, która go przyjęła.
– Ale ja nie prosiłam żeby go pilnować.
– Tak, ale czy może Pani tu przyjść i z nim siedzieć?
(Teraz się wk***łam.)
– Czy on się jakoś źle zachowuje?
– Nie
– Czy prowadzone są jakieś zajęcia zorganizowane, które on dezorganizuje?
– Nie, ale…
– Rozumiem zatem, że on żadnych problemów nie stwarza. Zostawiłam syna na kulkach, żeby zrobić zakupy. Jak skończę, to po niego przyjdę. Jeśli do tego czasu będzie z nim jakiś problem, to wtedy proszę do mnie zadzwonić i wtedy przyjdę.

Nie zadzwoniła, a ja musiałam mocno nad sobą panować, żeby nie rzucić w pizdu tego co trzymałam pod pachą i nie pobiec po Kryska. Ale nie, niektórzy muszą się integrować. Na przykład taka pani powinna się integrować, oswajać z innością, obserwować normalność innych, by zburzyć stereotypy w swojej głowie.

IKEA.pl odpowiada:
AgaTa, Småland jest miejscem, w którym każde dziecko może pod opieką naszego personelu bawić się w oczekiwaniu na swojego rodzica. Wszystkie dzieci są równe i każde jest dla nas tak samo ważne. Zapis w regulaminie Småland dotyczący konieczności pozostania w punkcie jednego z rodziców wraz z dzieckiem o orzeczonej niepełnosprawności nie jest w żadnym stopniu przejawem dyskryminacji, a wynika jedynie z faktu, iż dzieci te często wymagają dodatkowej szczególnej dla siebie troski lub mają swoje specyficzne potrzeby.

Pozostawione bez najbliższej im osoby, mogą czuć się osamotnione, a przecież chcielibyśmy wszyscy, aby czas spędzony przez nie w Czarodziejskim Lesie był pełen tylko dobrych wspomnień i upłynął w dobrym nastroju. W tej konkretnej sytuacji prawdopodobnie opiekunowie w punkcie Småland nie mogli porozumieć się z dzieckiem. Dlatego też poprosili o odebranie dziecka.”

Cały wpis i dodatkowy komentarz Agaty Komorowskiej przeczytacie na jej blogu.

My powstrzymujemy się od oceny. Dostrzegamy w tej historii i troskę matki o swoje dziecko, i troskę pracowników sklepu o to samo dziecko. A jaka jest wasza opinia na ten temat? Zapraszamy do dyskusji.

 

zdjęcie na górze: IKEA Targówek i CH M1 Marki / fot. archiwum targowek.info

28 komentarzy na temat “Dziecko z zespołem Downa vs. IKEA Targówek. Kto ma rację?

  • 13 września 2016 o godz. 08:00

    ale o co chodzi? skoro dziecko jest chore należy się nim specjalnie opiekować. Niektorzy mowia, ze sa ludzie z Downem np. Maciej z Klanu, które żyją normalnie. Ale pracownik sklepu nie ma obowiązku wiedzieć, czy ten chory jest ‚normalny’ w swojej chorobie. Pani chyba trochę przesadziła

  • 13 września 2016 o godz. 08:18

    A tak w ogóle czy IKEA lub inne markety to przedszkole, w którym pracują osoby czy mają pracować osoby z przygotowaniem (wykształceniem) pedagogicznym, aby opiekować się różnymi dzieciakami? Może przecież pojawić się dzieciak z ADHD, może pojawić się dzieciak, który rzeczywiście nie rozumie wydawanych mu poleceń… Już chyba zaczynam rozumieć dlaczego tak bardzo niektórym zależy, aby markety były czynne 7 dni w tygodniu. Zostawić dzieciaka w bawialni i problem z głowy. IKEA ulubionym czyimś marketem? Ile razy w tygodniu czy miesiącu można kupować meble czy bambusowe kijki?

  • 13 września 2016 o godz. 08:48

    Zapis w regulaminie Ikea, jest typowym zapisem zapobiegawczym – ogólnym, nie wymagającym bezwzględnego stosowania. Mogę wyobrazić sobie sytuację, że rodzice zostawiają dziecko na wózku z jakąś dodatkową aparaturą ułatwiającą oddychanie. Czy pracownik Ikea musi znać się na jej obsłudze?

    Oczywiście zespół Downa wydaje się na tym tle mniejszym problemem. Tylko to są obserwacje chwilowe, na podstawie mijanych przez chwilę osób. Oczywiście nie twierdzę z tego powodu, że jest problemem dużym. Ot co, nie każdy musi mieć specjalistyczną wiedzę. Ikea po prostu zastosowała styl: herbata może być przyczyną poparzenia, nierozgryzione klopsiki mogą wstrzymać akcję oddechową, a dziecko inne niż wszystkie może inaczej się zachować.

    Durne, ale nie doszukiwałbym się tu nietolerancji – szczególnie w szwedzkiej firmie. Tu zadziałała właśnie skrajna poprawność, na zasadzie niepołnosprawnemu trzeba pomagać tak bardzo, że musi być przy nim wyspecjalizowany asystent lub opiekun prawny.

    A z pierwszym wpisem się zgadzam. Byłem w Ikei chyba raz czy dwa razy w życiu i nie mogę powiedzieć „to mój ulubiony sklep”. Chodzą tam jakieś dzikie tłumy tzw. lepszego towarzystwa, a w zasadzie ludzi, którzy się za takich uważają, z obłędem w oczach trzymając ustandaryzowane przedmioty, jakby były to niepowtarzalne dzieła sztuki. Z ulgą ten sklep sie opuszcza, żeby być tylko dalej od „snobów z Ikei”, od polskiej klasy średniej.

    Nie mam racji? Wystarczy przeczytać wpis tej matki. Ok, z jej punktu widzenia był to problem. Ale nie upoważnia ją to do chamskiego, prymitywnego stylu wypowiedzi na zasadzie: hrabina kupuje antyki, a parobki ze sklepu mają wykonywać jej wizję świata.

  • 13 września 2016 o godz. 10:01

    mamusi sie we łbie miesza….

  • 13 września 2016 o godz. 12:31

    Dzieckiem z orzeczona niepelnosprawnoscia powinna zajmowac sie wykwalifikowana w tym kierunku osoba lub rodzic. Dla jego dobra. I naprawde nie dziwie sie pani z Ikei ze miala obawy sie podjac tego zadania. Przeciez to ona odpowiada za dzieci. A z relacji wynika ze poinformowala o tym matke taktownie. Tak wiec ktos tu jest przewrazliwiony

  • 13 września 2016 o godz. 13:39

    Osoby pracujące w Ikea nie muszą mieć wiedzy z pedagogiki specjalnej. A kobieta jako matka, moim zdaniem skrajnie nieodpowiedzialna. W Niemczech zabraliby jej dziecko.

  • 13 września 2016 o godz. 14:26

    W takich bawialniach pani musi się zajmować wieloma dziećmi i możliwość porozumienia się z nimi jest bardzo ważna. A gdyby była sytuacja awaryjna np. pożar i trzeba by było dzieci szybko ewakuować?

  • 13 września 2016 o godz. 14:41

    Kiedyś o dzieciach z zespołem Downa mówilo się dzieci specjalnej troski. A matka wykazała się kompletną beztroską łagodnie rzecz ujmując

  • 13 września 2016 o godz. 14:58

    Styl komentarza matki – uprawiany na dodatek w mediach społecznościowych – dyskwalifikuje. Oddanie frustracji ze względu na chorobę dziecka – taki styl nie licuje.

  • 13 września 2016 o godz. 15:27

    Wulgarna forma skreśla tę Panią na starcie, IKEA komunikowała się w sposób profesjonalny, nic poważnego się dziecku nie stało, więc nie rozumiem powodu do aż takiej frustracji. Nie lubię tego sklepu, ale w tym przypadku nie dopatruję się po ich stronie winy.

  • 13 września 2016 o godz. 15:59

    Gdy czytam „Kiedyś o dzieciach z zespołem Downa mówilo się dzieci specjalnej troski. A matka wykazała się kompletną beztroską łagodnie rzecz ujmując” czy „Dzieckiem z orzeczona niepelnosprawnoscia powinna zajmowac sie wykwalifikowana w tym kierunku osoba lub rodzic. Dla jego dobra.” zastanawiam się ile jeszcze czasu osoby z niepełnosprawnością muszą być traktowane „specjalnie” w KAŻDEJ sytuacji. Pozwólmy im być na tyle samodzielnymi, na ile są w stanie. Oczywiście, że wymagają innej edukacji niż dzieci w tzw. normie rozwojowej ale jeżeli to nie jest konieczne to naprawdę, nie trzeba za nimi chodzić jak cień. Są sytuacje codzienne, jak np. ta opisana, w których obchodzi się bez wiecznego asystenta – rodzica.
    Pracownik sklepu ma prawo nie wiedzieć (choć szkoda) nic o z. Downa, dlatego dobrze że wykonał telefon do mamy. Jednak czytając Państwa komentarze łapię się za głowę. Sytuacja jest wywołana strachem pracownika, zrobił tyle, ile mógł. Został uspokojony przez matkę dziecka i na tym powinno się skończyć.

  • 13 września 2016 o godz. 16:49

    Widac, ze przed Polską jeszcze długa droga do normalności. Najlepoiej, żeby było jak na Białorusi – wysokie krawęzniki więc nie ma ludzi na wózkach. siedzą w domach i problem z głowy,

  • 13 września 2016 o godz. 17:41

    wydaje mi się że jest to kwestia nadgorliwości. Telefon miałby sens gdyby dziecko faktycznie potrzebowało tej „specjalnej troski” tzn kiedy by swoim zachowaniem sugerowałoby że taka akurat w tym momencie powinna zaistnieć

  • 13 września 2016 o godz. 20:14

    Ale te dzieci wymagaja specjalnej troski i zadne zaklinanie rzeczywistosci, polityczna poprawnosc i milosc rodzicielska tego nie zmieni. A jesli komus wydaje sie to nietolerancja to chyba ma problem

  • 14 września 2016 o godz. 08:56

    Nie rozumiem tego bicia piany nad szklanka wody.
    Tolerancja czy nietolerancja. Dyskryminacja czy nie dyskryminacja.
    Pani z Ikea miała problemy z porozumieniem się z dzieckiem, nie wiadomo z jakiego powodu i stąd telefon do rodzica (chyba zrozumiałe), i każdy by się zdenerwował nie ważne czy zostawił zdrowe dziecko czy nie. Pani zwyczajnie sobie robiła zakupy i nawet po telefonie nie poszła do swojego dziecka tylko dalej sobie chodziła po sklepie i miała w d… że ktoś się opiekuje jej dzieckiem i ma z tym problem (to jego/ jej problem).
    Teraz pretensje do sieci, że dyskryminują jej dziecko bo jest niepełnosprawne.
    Proponuje zamknięcie przez sieć IKEA placu zabaw i nie będzie problemu.

  • 14 września 2016 o godz. 09:34

    „Jeśli zostawiam swoje dziecko … to musze wiedziec jakie są zasady obowiazujące na placu zabaw” Regulamin jest po to żeby nikt nie miał żadnych wątpliwości, skoro chłopiec z zespołem downa został wpuszczony na plac zabaw sam bez opieki rodzica to świadczy o tym że matka nawet nie poinformowała personelu ze chłopiec ma orzeczenie o niepełnosprawności. Moim zdaniem to kompletny brak odpowiedzialności nie informujac o tym kogoś kto przez godzinę bedzię się zajmował jej dzieckiem.

  • 14 września 2016 o godz. 09:41

    Jak czytam, że ktoś jest „blogerem”, tudzież „blogerką” to już wiem, że mam do czynienia z osobą o zakrzywionym obrazie rzeczywistości, więc nie dziw że wg. tej pani „blogerki” cała wina jest po stronie biednego pracownika sklepu…

  • 14 września 2016 o godz. 10:08

    Proszę Wszystkich Państwa, Rodziców zapewne również.
    Nie usprawiedliwiajcie ani siebie ani mamy – Agaty Krystka, ani pracowników Ikei
    Zastanówmy się spokojnie nad tym
    Do tej pory Agata( nie znamy się) nie miała żadnych problemów kiedy dziecko zostawało na tym palcu zabaw, jak napisała nie raz tam zostawiała Krystka.
    Jednak tym razem ktoś zwrócił uwagę czy to nowy pracownik po szkoleniu czy też zupełnie ktoś inny że dziecko może wymagać dodatkowej rodzicielskiej troski i dozoru.
    Są dzieci z zespołem Downa w różnym stopniu wymagające opieki.
    Zarówno Agata jak i pracownicy Ikea są po równi winni takiego stanu rzeczy, ktoś kiedyś nie dopatrzył lub też wiedział jak z takim dzieckiem należy postępować i nie bał się przyjąć go na plac zabaw.
    Jak widać nic nigdy się nie stało i wszystko było dobrze.
    Może gdyby wtedy Agata dostała dokładniejszą informację lub wyjątkowo była jedną z niewielu osób która przeczyta do końca regulamin korzystania z placu nie doszło by do tego nieporozumienia.
    Nie hejtucie na każdego z osobna i na siebie wzajemnie i tak w nas Polakach co raz mniej empatii, mamy ją tylko od wielkiego dzwonu lub święta, spróbujmy spokojnie się zastanowić.
    Nie zawsze tylko jedna strona ma racje lub jest bez winy.

  • 14 września 2016 o godz. 15:54

    „Ale te dzieci wymagaja specjalnej troski i zadne zaklinanie rzeczywistosci, polityczna poprawnosc i milosc rodzicielska tego nie zmieni. A jesli komus wydaje sie to nietolerancja to chyba ma problem”

    Skoro samo się bawi, jest skoordynowany, ma 2 nogi i ręce i ktoś na niego zerka nie potrzebuje cienia w postaci rodzica na placu zabaw.

  • 14 września 2016 o godz. 20:30

    „Skoro samo się bawi, jest skoordynowany, ma 2 nogi i ręce i ktoś na niego zerka nie potrzebuje cienia w postaci rodzica na placu zabaw.”

    A skad wiesz ze za minute sytuacja sie nie zmieni i dziecko np. nie stanie sie agresywne? Jezeli pracownik nie mial odpowiednich kwalifikacji do opieki nad takim dzieckiem to nie powinien sie nim zajmowac.

    Dziwie sie zachowaniem matki w stylu: „zostawilam dziecko i teraz wy sie martwcie co robic”

  • 15 września 2016 o godz. 07:12

    Ikea to chyba najbardziej prorodzinny sklep jaki znam. Czy się mylę?

  • 15 września 2016 o godz. 10:33

    Ale fajny hejt Wam wyszedł, krajanie z Targówka!
    Zlinczowaliście kobietę. Bo poszła do sklepu. Bo dziecku zaproponowała na ten czas znaną i sprawdzoną rozrywkę. Bo chciała dziecku zrobić przyjemność.
    Brakuje tylko wpisów o treści: „jak urodziła, to niech tyra” oraz „nienormalni – won”.

    Wyraźnie napisała, że była w IKEI nie po raz pierwszy. Nigdy nie było problemów. Teraz też nie było problemu: dziecko nie atakowało innych, nie robiło awantury, nie robiło nic niebezpiecznego!
    Bawiło się spokojnie, było we własnym świecie.
    „Nie zareagowało na słowa opiekunki.” Ale czego chciała ta opiekunka? NICZEGO! „Nie było potrzeby interwencji.” – to wynika z przytoczonej rozmowy. Więc czego chciała opiekunka? Chciała świętego spokoju.
    Odpowiedź IKEI to PRowski bełkot. Skąd IKEA wie co czuje niepełnosprawny Tomek, czy Kasia?
    Skąd IKEA wie to lepiej niż ich rodzice? Może właśnie to dziecko potrzebuje chwili zabawy w innym miejscu niż dom, bez matki? IKEA nawet nie ustaliła w jakim celu opiekunka chciała „porozumieć się z dzieckiem”. Czyli IKEA nie ustaliła niczego.
    A Wy tego bronicie i hejtujecie kobietę. Ge-nial-ne.
    Gratuluję rozsądku i empatii.

  • 15 września 2016 o godz. 15:08

    Do „beor”.
    Proponuję abyś TY zatrudnił (-a) się jako opiekun (-ka) w sali zabaw dla dzieci i nadzorował …naście dzieci w tym jedno niepełnosprawne bez opiekuna, które nie reaguje na jakiekolwiek sygnały od ciebie. Cóż robisz – cieszysz się że rodzić ot tak poszedł sobie gdziekolwiek.
    Wiem i rozumiem, że każdy rodzić chce mieć chwilę dla siebie i denerwuje się na każdy sygnał ze strony innych w stosunku do swojego dziecka.
    W tym konkretnym przypadku autorka bloga, chce zdecydowanie jakiejś rekompensaty za to że pracownik placu miał czelność zadzwonić niej i niepokoić ją podczas zakupów.
    Wina też jest po stronie pracownika placu, gdyż zgodnie z regulaminem nie powinien wpuszczać na plac dziecka niepełnosprawnego bez opiekuna i kropka.
    Jak widać, za to ,że kilka razy „przymknięto oko” na zapisy regulaminu i przyjęto dziecko autorki bez opiekuna, a teraz zwrócono na to uwagę – chce ona (nie wiem) większych przeprosin, zniżki na zakupy?
    Jak wspomniałem wcześniej – bicie piany.
    I sam też „beor” piszesz:
    „Skąd IKEA wie co czuje niepełnosprawny Tomek, czy Kasia?
    Skąd IKEA wie to lepiej niż ich rodzice? ”
    I ci powiem, że nie wie bo i ty też nie wiesz.
    Jednak przyjmując cudze dziecko pod opiekę to TY za nie odpowiadasz, a na tym placu także za kilka bądź kilkanaście innych dzieci i co powiesz rodzicom innych dzieci kiedy coś im się stanie bo jakiś „niepełnosprawny Tomek, czy Kasia” uderzyło ich dziecko.
    A pani opiekunka rzeczywiście chciała spokoju i jej się nie dziwię.
    Nikt nie naskakuje na niepełnosprawnych czy z zespołami takimi czy innymi, podziwiam rodziców za ich heroizm w wychowaniu niepełnosprawnego dziecka i miłość do nich.
    W tym konkretnym przypadku sama matka chce rozdmuchać jakąś aferę bo ma dziecko niepełnosprawne, a chciała iść w spokoju na zakupy. I że ma gdzieś ludzi, którzy opiekują się jej dziećmi, bo to oni mają być dla niej i kropka.

  • 15 września 2016 o godz. 16:52

    @Mak Gregor
    Pięknie ubarwiasz tę historię:
    „nadzorował …naście dzieci w tym jedno niepełnosprawne bez opiekuna, które nie reaguje na jakiekolwiek sygnały od ciebie”
    Nigdzie nie było mowy, że dziecko nie reagowało na JAKIEKOLWIEK sygnały od opiekunki (małe przekłamanie, ale duży efekt – brawo). Padło za to stwierdzenie (niezakwestionowane w dostępnej nam relacji), że NIE BYŁO żadnej potrzeby kontaktu, upomnienia itp: nie zachowywał się źle, nie dezorganizował zajęć, nie było sytuacji wymagającej interwencji.
    Więc po raz kolejny zapytam: o co chodziło opiekunkom? O bezpieczeństwo i dobre samopoczucie dziecka, jak to pięknie napisał Piotr z IKEI? Nie, o krycie własnych czterech liter i święty spokój.

    Jeśli idzie o pracę opiekunki, to jest to praca jak każda inna – można z niej zrezygnować. Ja się na taką pracę nie decydowałem, więc mi jej nie proponuj – to nie moja bajka.
    Ty jednak jesteś uprzedzony do matki. Napisałeś wcześniej, że „miała w d… swoje dziecko”.
    NIE, przez telefon dowiedziała się wszystkiego czego potrzebowała by ocenić, że opiekunka ma problem ze sobą, a nie z jej dzieckiem. Przypomnę jeszcze raz: dziecko nie dezorganizowało zajęć, nie zachowywało się źle, nie było konieczności interwencji. Gdyby dziecko zabrało komuś zabawkę i nie chciało oddać – matka uzyskałaby taką informację, gdyby zagarnęło zbyt dużo zabawek – znów: matka otrzymałaby taką informację. Ale tu żadnej informacji nie było, a Piotr z IKEI pisze: „prawdopodobnie nie mogli się porozumieć z dzieckiem”. Więc o co oni biją pianę???
    Napisałeś też „ma gdzieś ludzi, którzy opiekują się jej dziećmi”. A Ty się użalasz nad ciężką pracą kelnerki w Macu? Proponowałeś jej kiedykolwiek pomoc? Założę się, że nie, więc odpowiedz: dlaczego masz gdzieś kelnerkę z Maca? Co Cię upoważnia do „mania jej gdzieś”? Zastanów się nad tym.

    Ja myślę, że ani Ty nie masz gdzieś kelnerki, ani ta matka nie miała gdzieś tych opiekunek.
    Tylko Twój stosunek do tej matki jest jakiś taki oślizły. Nie wiem dlaczego.
    Nie widzę w całej tej sprawie starania matki o jakąś rekompensatę, odszkodowanie. Moim zdaniem jesteś uprzedzony.

  • 16 września 2016 o godz. 09:22

    do „beor”
    Moja wina za wyolbrzymienie „bo on nie rozumie jak do niego mówimy.”
    Ale nie zgodzę się że nie było żadnej potrzeby kontaktu, gdyż o coś chciała opiekunka go zapytać skoro to powiedziała.
    Poza tym sam autor artykułu przeinacza fakty pisząc „W skrócie – poszło o to, że obsługa sklepu poprosiła ją o zabranie z placu zabaw Smaland niepełnosprawnego dziecka, chociaż nic złego nie robiło i nikomu nie przeszkadzało.”
    Jak widać z rozmowy opiekunka chciała aby mama przyszła i była, a nie zabrała dziecko.
    Ale nie o to chodzi.
    Nie jestem „oslizły” w stosunku do matki Krystiana i nie mam gdzieś kelnerek maca, opiekunek i innych ludzi.
    Chodzi o to w tej sprawie, że ktoś zwrócił uwagę matce dziecka, a ona to rozdmuchała na forum publicznym i jak widać pretensje musiała zgłosić już dużo wcześniej bo dostała oficjalną odpowiedź od IKEA.
    I to mam za złe, bo brzmi to jak artykuł „Faktu” w typie „chcieli wyrzucić mojego syna z placu zabaw”.
    Stąd pisze, że jest to bicie piany nad szklanką wody.

  • 20 września 2016 o godz. 15:36

    Ciekawe jest to, że regulaminy Ikeowskich bawialni na Zachodzie nie mają takich zapisów jak w Polsce. Czyli w Polsce niepełnosprawne dzieci są gorsze od takich samych w innych krajach.
    A ceny w Ikea takie jak za granicą albo wyższe…

  • 21 września 2016 o godz. 11:21

    Czy ikea płaci podatki w Polsce?
    ile zapłaciła do dzielnicy Targówek?????

    Pani Bieńkowska pilnuje by nic nie zapłacili….?

  • 13 listopada 2016 o godz. 20:36

    Polska to jednak straszny kraj -tyle wzajemnej nienawiści .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.