Poród w Szpitalu Bródnowskim: trauma czy luksus? | targowek.info

Poród w Szpitalu Bródnowskim: trauma czy luksus?

Porodówka w Szpitalu Bródnowskim przeszła niedawno remont, ale czy nowe podejście do pacjentek ma też personel? Nasza czytelniczka ma złe doświadczenie z pobytu na oddziale noworodkowym. A jakie są wasze opinie?

 

Swój poród w szpitalu na ulicy Kondratowicza w długim i emocjonalnym liście do naszej redakcji opisała czytelniczka Anna. Zaczyna od tego, że na naszej stronie znajdują się przychylne informacje o oddziale położniczym w Szpitalu Bródnowskim. Wspominaliśmy o nim przy okazji remontu zimą zeszłego roku.

Bez wsparcia personelu szpitala

„Sam poród wspominam dobrze – kompetentne położne, bez problemu dostępne znieczulenie zewnątrzoponowe do porodu. Na sali porodowej dostęp do drabinek oraz piłek, możliwość pobytu z osobą towarzyszącą (mężem, partnerem czy kimkolwiek innym).

Niemniej jednak na porodzie sprawa się nie kończy, bo przed kobietą do przeżycia jest połóg. A oddział noworodkowy oraz pracujący tam personel pozostawiają wiele do życzenia.

Jako pierworódka nie mogłam liczyć na absolutnie żadne wsparcie w zakresie laktacji, a także leczenie przeciwbólowe po porodzie. Mój mąż prywatnie załatwiał konsultantkę laktacyjną oraz kupował środki p/bólowe w aptece przyszpitalnej. Podczas 7-dniowego pobytu w szpitalu ani razu nie miałam dłuższego kontaktu z pielęgniarką. Leki mi przypisane – czy to na zakażenie układu moczowego czy na niedokrwistość raz dostawałam, a raz nie” – pisze Anna.

„Odradzam rodzenie w Szpitalu Bródnowskim”

Dalej czytelniczka zarzuca, że młode mamy, są zostawiane same sobie i mogą liczyć tylko na pomoc innych pacjentek.

„Ponieważ moje dziecko miało przedłużającą się żółtaczkę spędziłyśmy razem z córką na oddziale siedem dób. Fototerapię musiałam prowadzić sama, bez żadnej pomocy czy instruktażu – obsługi sprzętu uczyły mnie inne pacjentki-matki, które problem ten miały już za sobą.

Na oddziale nie są dostępne żadne podkłady czy inne środki higieny, pościeli zakrwawionej po porodzie nikt nie zmienia – ponoć przysługuje tylko jeden komplet pościeli na pacjenta. W sali 3-osobowej przebywały 4 kobiety z dziećmi plus osoby odwiedzające. W salach żadnej wentylacji, tylko jedno z czterech okien można było otworzyć.

Po wyjściu ze szpitalu córce ponownie wróciła żołtaczka – w przyszpitalnej poradni neonatologicznej skierowali nas ponownie na oddział – jednak na oddziale powiedziano nam że mogą przyjąć tylko dziecko – bez matki – ze względu na brak miejsc (część oddziału została ponoć zalana). Fakt, iż karmiłam dziecko piersią nikogo nie obchodził – w ten sposób zostaliśmy zmuszeni do leczenia prywatnego. Nie chciałam bowiem zostawiać nowonarodzonego dziecka samego na noc w szpitalu”.

To tylko część zarzutów stawianych przez Annę. Wszystkie prowadzą do konkluzji:

„Stanowczo odradzam rodzenie w tym szpitalu, zwłaszcza jeśli kobieta jest w ciąży pierwszy raz. Ja bardzo żałuję – zdecydowałam się na ten szpital ze względu na bliskość miejsca zamieszkania. Był to ogromny błąd, za który do dziś płacę cenę swoim zdrowiem…”.

 

Rzecznik Szpitala Bródnowskiego odpowiada:

Publikujemy ten list, bo jesteśmy ciekawi zdania innych mam rodzących na Bródnie oraz ich mężów/partnerów uczestniczących w porodach. Jest aż tak źle?

Zanim odpowiecie, przeczytajcie też komentarz rzecznika prasowego Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego w Warszawie, Piotra Gołaszewskiego, którego poprosiliśmy o odniesienie się do tej sytuacji:

„Przyznam , że gdyby sprawa dotyczyła innego oddziału miałbym wątpliwości czy mogę tak zdecydowanie odpowiedzieć, jednak nasz Oddział Noworodków jak i Położnictwo cieszą się wręcz udokumentowanym zadowoleniem Pacjentek a dodatkowym dowodem jest stale rosnąca ilość porodów w naszym szpitalu.

Oczywiście z przyjemnością podejmę działania aby wyjaśnić ten konkretny przypadek-każda sytuacja to dla nas ważny sygnał na co trzeba zwrócić uwagę. Jednak potrzebne są już wtedy konkretne dane Pacjentki.

Takie elementy, jak np. sprzęt do fototerapii, nie są udostępniane na zasadzie obsługi przez Rodziców. W ramach pobytu personel obsługuje sprzęt – często jestem na terenie tych oddziałów i mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić brak >przekazywania< sprzętu rodzicom.

Jestem tatą trójki dzieci, starałem się bardzo aktywnie uczestniczyć w porodach jak i opiece bezpośrednio po porodzie i muszę powiedzieć, że to jest czas pełen pięknych ale i trudnych emocji. Szczególnie jeśli mówimy tu o porodzie pierwszego dziecka.

Zdefiniowanie pomocy jakiej może udzielić personel w ramach laktacji młodej Mamy jest tematem bardzo delikatnym, to też piszę z osobistego doświadczenia. Proszę mi wierzyć, że Neonatologia i Położnictwo to jedyne odcinki w szpitalu gdzie personel ma >co chwilę< piękne doświadczenie narodzin i radości jaka temu wydarzeniu towarzyszy. Stąd są to osoby pełne satysfakcji z wykonywanej pracy i na taki właśnie personel stawiamy”

– pisze pan Piotr Gołaszewski.

 

Oczywiście rzecznik musi zachować urzędowy optymizm. Dlatego pytamy o zdanie Was. Jak oceniacie oddział położniczy i noworodków w Szpitalu Bródnowskim?  Polecacie go przyszłym mamom? 

 

Zdjęcie: Oddział Położniczy Szpitala Bródnowskiego po remoncie  / fot. archiwum targowek.info

28 komentarzy na temat “Poród w Szpitalu Bródnowskim: trauma czy luksus?

  • 19 września 2016 o godz. 12:03

    co poród to inna opinia. U mnie sistra rodziła w szpitalu MSWiA i mówi , że trauma straszna. Obsługa, podejście do matki i dziecka straszna. Drugie dziecko rodziła w bródnowskim i mówi, że super miło i bez problemów :)

  • 19 września 2016 o godz. 13:28

    tam pracują konowały nie lekarze :(

  • 19 września 2016 o godz. 14:26

    Ja rodziłam w Bródnowskim w czerwcu tego roku. Mam całkowicie odmienne zdanie. Położne, mimo że starsze, mają bardzo nowoczesne podejście do dzieci i pacjentek. Do każdej z nas w pokoju przychodziła pani od laktacji, spokojnie tłumaczyła, pomagała.
    Jak ktoś sobie życzy prywatną położną co będzie skałała tylko wokół jednej pacjentki to nikt mu nie broni. Wiadomo, że przy dużej ilości pacjentek jest mnóstwo pracy i czasem wystarczy cierpliwie poczekać aż ktoś przyjdzie.
    Byłam w czterososobowej sali i każda z nas była bardzo zadowolona z porodu i opieki po.
    Ja polecam!

  • 19 września 2016 o godz. 14:48

    Rodziłam tam rok temu dziecko. Szpital wybrałam ze względu na lekarza pracujacego tam, prowadzącego moją ciąże od początku. Miałam planowane cc (ze wzgledu na komplikacje przy pierwszym porodzie w innym szpitalu).
    Samo cc wspominam bardzo dobrze, wszystko szybko, lekarze super, położna cudowna ale … po cc nie było juz tak fajnie.
    Matka jest zostawiona zupełnie sama sobie, na pomoc położnych nie ma co liczyć. Na noworodkach położne różne ale wiekszych problemow nie było natomiast położne które pracują tam po to by pomagać młodym mamom totalnie nie interesują sie pacjentkami. Paracetamol dawany z wielkim oburzeniem i łaską, broń Boże zeby ktos raczyl przerwac im poranną kawkę lub jeszcze gorzej w nocy poprosil o przeciwbolowy (jak w ogóle jakąś znajdzie bo to tez nie lada wyczyn). Warunki szpitalne…no cóż to nie hotel wiec sie nie czepiam ale łazienek tak obskurnych i smierdzacych tak w brodnowskim nigdy nie widziałam. Ja miałam szczęście bo dziecko było idealnie grzeczne, poza tym to było 2 cc wiec wiedziałam już co i jak ale mamusie rodzące pierwszy raz na pomoc personelu liczyc nie mogły

  • 19 września 2016 o godz. 15:55

    Rodziłam w bródnowskim 5 lat temu, do dziś wspominam to jak najgorszy koszmar.
    Położna przez cały czas się na mnie wydzierała, lekarz pokazał się u mnie dwa razy. Dziękuję tylko Bogu, że zapadła decyzja o cc, bo synek nie kwapił się do wyjścia a pojawiło się zagrożenie życia.
    Co do oddziału noworodkowego też najlepiej nie było. Większość pielęgniarek miało pretensję, że nie wiem co robić – to był mój pierwszy poród. Na 4 doby jakie tam spędziliśmy tylko jedna Pani okazała serce i pomoc.
    Przykre, że po tych 5 latach nic się nie zmieniło.

  • 19 września 2016 o godz. 18:28

    natychmiast podwyżki dla lekarzy i pielegniarek

  • 19 września 2016 o godz. 19:24

    Moja siostra urodziła 4 dzieci bez problemów. Ja niestety miałam problem już przed i mało brakowało a nie miałabym dziecka. Mieli szczęście ze nie miałam czasu ich pozwać. Przez nich nie miałam czasu bo moje dziecko od niemowlaka ciągłam po rehabilitacji i neurologach. Konowały

  • 19 września 2016 o godz. 19:32

    Bardzo źle wspominam poród wody zielone lekarz zaspany i trzymali mnie do rana bo czekali na zmianę żeby zrobić mi cc organizm mi zatruli dobrze ze z dzieckiem wszystko dobrze okropnie wspominam nie polecam tego szpitala!!!!!

  • 19 września 2016 o godz. 19:55

    To widzę, że następny oddział który ma taką słabą opinie. Ale rzecznik broni i twierdzi że jest cudownie. Neurolologia i ortopedia także dramat. Nie mówiąc już o SOR co się tam dzieje. To że elewacje zmienili i unia sfinansowała lądowisko dla helikopterów LPR jeszcze nie świadczy o renomie.

  • 19 września 2016 o godz. 20:59

    Urodzilam dwojke dzieci w tym szpitalu , jedno 13 lat temu ( porod silami natury ) a drugie rok temu ( przez cc) co prawda przywiozla mnie karetka nad ranem bo zaczely sie skurcze. Pielegniarka na izbie przyjec byla bardzo mila i usmiechnieta , tak samo bylo z lekarzem . Ja na personel na porodowce jak i na oddziale noworodkowym nie moge nic zlego powiedziec , jak byla taka potrzeba to polozna przyszla i pomogla i nie robila zadnych problemow lekarze tez sa wporzadku, wiec nie rozumiem pewnych opinii na temat tego szpitala ?? Moze to z Wami drogie Panie jest cos nie tak!!!!!!

  • 19 września 2016 o godz. 22:13

    Szpital bródnowski to totalne dno, nie tylko oddział ginekolgiczy, ja już od dawna omijam ten szpital szerokim łukie, mimo że mam do niego 150m!
    To zdecydowanie najgorszy szpital w Warszawie!!!!!
    Jeżeli tylko możecie korzystajcie z innych szpitali.

  • 20 września 2016 o godz. 07:44

    Tragedia…rodzilam w tym szpitalu 6 lat temu…w nocy…Odebrały poród…zostawiła dziecko koło drzwi….które darło się wniebogłosy….mnie z nogami…rozłozonymi….i zniknęły…Kiedy zeszłym z łóżka…10 minut po porodzie…chodziłam długim korytarzem szukając położnych lub kogokolwiek….Okazało się ze Panie poszły spać….Jak mnie zobaczyly..mało nie padły…ze zdziwienia…ze wstałam….Wypisałam się z dzieckiem tego samego…dnia…Był to grudzień……Koszmar…brud…i smród….O wszystko trzeba było się prosić……. Nie polecam…najgorszemy…wrogowi

  • 20 września 2016 o godz. 08:06

    Też rodziłam w Szpitalu Bródnowskim co prawda w 2004 r. ale jeszcze miałam tam później operację. Osobiście nie mogę powiedzieć złego słowa, zarówno pielęgniarki, położna jak i lekarze wykonują dobrze pracę i fachowo. Przy porodzie nie zapłaciłam złotówki a położna dała mi herbatę, dała piłkę do skakania, podłączyła pod Oxy żeby przyspieszyć bóle. Mąż był przy porodzie, później w ostatnim okresie akcji porodowej dołączył lekarz. Rzeczywiście szybko urodziłam, choć syn 4,5 kg. ale jakoś bardzo boleśnie nie odczułam tego porodu. To samo po operacji 5 lat później, pielęgniarki dawały tlen, zastrzyki przeciwbólowe, bo wtedy mogłyśmy więcej chodzić, żeby nie było zrostów….naprawdę nic strasznego się nie działo….

  • 20 września 2016 o godz. 09:29

    Rodziłam w szpitalu Bródnowskim co prawda 10 lat temu bo tyle ma moja córka. Powiem szczerze, że jestem bardzo zaskoczona tą opinią ponieważ był to mój pierwszy poród ale byłam bardzo zadowolona i z porodu i z opieki po porodzie. Teraz ponownie jestem w ciąży i mimo to że wyprowadziłam się poza Warszawę powiedziałam mężowi że chce rodzić właśnie tutaj.

  • 20 września 2016 o godz. 14:25

    Te komentarze nie zachęcają do porodu w Szpitalu Bródnowskim, będę omijać go szerokim łukiem. jeśli jednak będę rodzić to gdzie? Który szpital polecacie?

  • 20 września 2016 o godz. 15:32

    Rodziłam tam pierwsze dziecko 2 lata temu – miałam cc ze względu na brak postępu porodu naturalnego. Pani anestezjolog wszytko mi objaśniała i uspokajała. Na sali operacyjnej panowała bardzo miła atmosfera. Opieka po porodzie też bez zarzutu, natomiat lokalowo to jest dramat do potęgi. Sala przystosowana na 3 osoby, w której były 4. Zero miejsca na cokolwiek, łazienki tak obrzydliwe, że brakuje słów.
    Leki przeciwbólowe dostawałam bez problemu, pielęgniarka przybiegała gdy tylko synek płakał.
    Szkoda tylko, że nie przystawiają dziecka skóra do skóry i do piersi od razu po cc.
    Ze względu na warunki drugie dziecko mam zamiar rodzić gdzie indziej, choć do bródnowskiego mam dwa kroki.

  • 20 września 2016 o godz. 19:35

    Rodziłam w Bródnowskim w 2013. CC planowane. Szpital wybrany z powodu miejsca zamieszkania. Opieka na patologii ciąży oraz podczas cc i kilka godzin po oceniam dobrze, choć na całym oddziale nie było słuchawek prysznicowych, gdyż na czyjeś zarządzenie powykręcano wszystkie! Na oddziale noworodkowym faktycznie wsparcia mało. Wspierałyśmy się jako matki. Te bardziej doświadczonym tym pierwszy raz rodzącym, bo nie było wsparcia personelu. To było moje drugie dziecko (różnica 2 lata, pierwsze karmiłam 2,5 roku, również po cc), więc miałam trochę doświadczenia co do karmienia piersią i pielęgnacji. Dziecko płakało w nocy, więc nie raz dostawałam uwagę od pielęgniarek, że pewnie nie umiem dziecko przystawiać do piersi i na tym się kończyło. Nikt jednak nie zainteresował się przyczyną, tylko obwiniali matkę (okazało się później że dziecko ma uczulenie na mleko matki). Podczas badań podczas których matka nie jest obecna dziecko było dokarmiane mlekiem modyfikowanym pomimo mojego wyraźnego sprzeciwu. Wypisałam się na własne życzenie (bo dziecko nie przybierało na wadze) na 3 dobę, ale jakoś miałam dosyć wszelkich uwag i warunków szpitalnych. Jednak mam porównanie do innej porodówki i nie było aż tak tragicznie, bo tam gdzie rodziłam pierwszy raz na pewno nie wrócę, a do Bródnowskiego może

  • 20 września 2016 o godz. 19:36

    PS. do poprzedniego. Działo się to w 2014…

  • 20 września 2016 o godz. 20:22

    OLga: polecam szpital na Żelaznej Byłam tam po porodzie 6 dni i na ok 25 osób personelu, które sie wtedy wokól mnie przewinęły trafiła się tylko jedna niemiła położna A tak to lekarze, pielęgniarki i położne jak do rany przyłóż

  • 20 września 2016 o godz. 23:04

    Rodzilam w brodnowskim dwoje dzieci 24 i 18 lat temu i dobrze wspominam porody i pobyt w szpitalu może teraz młode matki są za delikanne na ból i bardziej rozpieszczcOne przez życie i ze im należy się wszystko najlepsze ja miałam dobra opiekę i zawsze mogłabym tak rodzic

  • 21 września 2016 o godz. 07:01

    Nie zgadzam się z pani opinią bo ja tez rodziłam w tym samym czsie co pani i mam bardzo złe wspomnienia z tym miejscem. Drugie dziecko rodziłam w innym szpitalu bo powiedziałam ze do szpitala brodnowskiego napewno nigdy nie pujdę. Nie będe opisywać swoich przeżyc ale powiem ze poród niby po znajomości ale rodziłam w męczarniach ,pozostawiona sama sobie.Po powrocie do domu dostałam krwotoku ,gdy wróciłam do szpitala to usłyszałam tekst chyba mężowi dałaś zawczesnie.Takie coś to to poniżej pasa .Która kobieta ze szwami myśli o tym by robić to .Bardzo żałuje że wtedy szpitala nie pozwałam ale cząs goi rany,powiem jeszcze jedno nie czułam ruchow dziecka położna ktora była na izbie ,nie mogła zrobić ktg bo chwilebylo słychać serduszko i zanikało bicie w momencie gdy poruszyła brzuchem znow było łychac bicie usłyszałam od niej widocznie sie obrzarłaś .,Nic z tym nie zrobiła ,czekałam na lekarza ok 1h ,gdy mnie wzioł do gabinetu po tej 1godzinie od badania ktg było już po wszystkim niestety dziecko już nieżyło……..nie będe się wiecej rozpisywać.

  • 21 września 2016 o godz. 07:12

    2008 i 2012 r. W 2012 roku zdecydowana poprawa na położnictwie – położne zaglądały do sal zdecydowanie częściej, interesowały się zapłakanymi niemowlakami, lekarze brali dzieci zdecydowanie na więcej badań. Wspaniały pobyt na sali pooperacyjnej, ale na położnictwie faktycznie można odczuć, że matka musi już sobie radzić sama, nieważne czy jest w stanie. Duuuzy minus za ciągłe odwiedziny – niemowlak 1-dniowy, a tu pokój 3, 4-osobowy, 4 matka, 4 dzieci i …10 odwiedzających, i co gorsza nie tatusiowie, ale dziadkowie, siostry i koleżanki. Przepraszam, nie życzę sobie, żeby mnóstwo obcych ludzi oglądało mnie też w takim stanie, przynosiło zarazę i chichotało opowiadając jakieś bzdury. Jestem zmęczona, chcę odpocząć.

  • 21 września 2016 o godz. 08:55

    Przyznam szczerze, że jeśli chodzi o szpital bródnowski to obsługa jest bardzo różnorodna. Są pielęgniarki, które lubią tą pracę, oraz bardzo dużo takich które są tam za karę. Moje doświadczenie z porodówki jest mieszane – spotkaliśmy kilka pomocnych pielęgniarek, ale były też takie dla których kultura osobista jest o bardzo niskiej jakości – dosłownie tak jak by się od pługa oderwały wczoraj. Jednak mam również doświadczenie z innych oddziałów – ostatnimi czasy moja babcia miała udar, więc bardzo dużo czasu spędziłem na oddziale udarowym i tam muszę przyznać, że sytuacja jest dużo gorsza. Sądzę, że problem obsługi w szpitalu bródnowskim to nie tylko problem jednego oddziału, a wielu i jeśli mam porównać porodówkę z „udarówką” to w tej pierwszej mam zdecydowanie mniej złych wspomnień – ale to moja subiektywna opinia.

  • 23 września 2016 o godz. 02:56

    Na dzień dzisiejszy powiem tak – Bródnowski w KAŻDYM scenariuszu omijać. To niestety nadal jest RZEŹNIA i nie wynika to z samych warunków, a z ludzi, którzy tam pracują.

    Osobiście miałem okazję trafić tam z powodu poważnych bólów brzusznych (podejrzenie zapalenia wyrostka). Jak wspominam pobyt?

    Cóż. Izba przyjęć przepełniona, ludzie w stanie agonalnym leżący w korytarzu bez żadnej opieki, ja ze słabo wbitym wenflonem zostawiony na 3H, pomijany przez lekarzy (dopóki sam z krwawiącym wenflonem nie podszedłem i nie złapałem lekarza, nic się nie zadziało) też słabo to wspominam.

    Szpital ma pełen potencjał do bycia chlubą nie tylko naszej dzielnicy, ale i Warszawy. Na dzisiaj kompletnie go trwoni i zagraża życiu i zdrowiu.

    Smutne to, ale … omijajcie, jeśli możecie.

  • 24 września 2016 o godz. 09:45

    Czytając ten artykuł zastanawiam się w jakim świecie żyje ta Pani. Kto przy zdrowych zmysłach uwierzy, że pacjentka dostaje sprzęt za kilkadziesiąt tysięcy złotych do samodzielnej obsługi – PO PROSTU BREDNIE !!!
    Ja w tym szpitalu rodziłam dwójkę dzieci i jestem zadowolona. Pierwsze w grudniu 2014, drugie w lipcu 2016. Obydwa porody siłami natury. Na opiekę nie mogę narzekać. Przy pierwszej ciąży nie chodziłam do żadnej szkoły rodzenia. W trakcie porodu położna wszystko mi wytłumaczyła. Zarówno przy pierwszym jak i drugim porodzie personel wspominam bardzo dobrze. Położne konkretne.
    Po porodach na opiekę położnych i pielęgniarek nie mogę też narzekać. Powiem szczerze że personel ma anielską cierpliwość co do niektórych kobiet po porodzie. Sama byłam w pokoju z taką Panią, co najwyraźniej myślała, że jest w jakim hotelu 5-cio gwiazdkowym i że wszyscy powinni przy niej skakać. Obserwując jak pielęgniarka neonatologiczna przez całą noc przychodzi średnio do niej raz na godzinę i tłumaczy jak małemu dziecku jak ma przystawiać do piersi, gdzie jest to jej trzecie dziecko, to chyba każdy miałby już dość.
    Co do picia „kawy” – to jestem ciekawa, czy każda z tych narzekający pacjentek, jak pracowały to nie robiły sobie żadnej przerwy???? Pielęgniarki to też ludzie, którzy potrzebują coś zjeść i napić się w trakcie swojej pracy.
    Dziwi mnie też fakt, że skoro tak wiele z kobiet narzeka na ten szpital, to i tak tam wraca oraz poleca go innym. Z tego co wiem to szpital jest przygotowany na 20 pacjentek na neonatologi, a jak ja byłam rodzić drugi raz to już było 24 pacjentki i kolejne przychodziły.
    Ja jak najbardziej mogę polecić poród w Szpitalu Bródnowskim. Jedyny mankament tego oddziału to rzeczywiście toalety. Przydałby się im generalny remont.

  • 24 września 2016 o godz. 11:56

    Szpital Bródnowski to jak Guantanamo.
    Musisz być silny żeby przetrwać ;)

  • 14 października 2016 o godz. 21:34

    Byłam pierworódką. W sierpniu 2015 -przedwczesny poród w 31 tyg ciąży na szczescie udało sie powstrzymac dzieki szybkiej reakcji i 48h kroplówce ale spedziłam całą noc z mążem za parawanem na sali porodowej. Do persolelu z którym miałam stycznośc podczas „porodu” i pozniej podczas pobytu nie moge nic zarzucic, wczeczczułam się pod dobra opieka ….Jednak samo miejsce do rodzenia wydało mi się straszne -wizualnie, akustycznie, funkcjonalnie. łyszałam obok rodzące kobiety, krzyk nowonarodzonych dzieci, łazienka wspólna w korytarzu obok właściwych sal (nie wiem jak kobiety po porodzie tam funkcjonują, przecież muszą jakoś się umyć po tym wszystkim ..) Nie wiem jak było przed remontem ale chyba nie obejmował on sal porodowych? sama recepcja na dole faktycznie ale sale porodowe to zupełnie inna bajka…. kiedy szczesliwie udało mi się wrócić z brzuszkiem do domu z góry odrzucałam to miejsce, za po polecam szpital na żelaznej.

  • 15 listopada 2016 o godz. 20:48

    Nie polecam tego szpitala!!! Główni e to my jestesmy dla poloznych a nie polozne dla nas pacjentek… Zero wsparcia! Uslyszalam tekst do pacjentki która rodzila po terminie ze pewnie zle obliczyla a lekarz przescieradlem nie był

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.