Najfajniejsza historia, jaką przeczytacie dziś w internecie | targowek.info

Najfajniejsza historia, jaką przeczytacie dziś w internecie

To nie jest artykuł na ważny temat. Ale jest to bardzo miła historia. Biorą w niej udział: zagubiony piesek Hirek z Targówka, pewien portal internetowy oraz jego świetni czytelnicy.

 

Jesteśmy tak zadowoleni, że od razu zdradzimy wam zakończenie: ta opowieść kończy się szczęśliwie. I my mieliśmy w tym dobrym zakończeniu swój mały udział. Ale po kolei.

Zaczęło się od tego, że wczoraj, w piątek rano, Hirek, pies z Targówka, urwał się ze smyczy. Przy okazji zerwał jeszcze obrożę i uciekł. To był błąd, którego potem bardzo żałował. Wybaczcie mu.

Przez kolejne godziny psiak błąkał się po Zaciszu. Był coraz bardziej głodny i zmęczony. Zapewne zrozumiał, że źle zrobił, ale nie był w stanie sam znaleźć drogi do domu. Lecz Hirek miał szczęście – błąkając się po ulicy Jórskiego spotkał panią Dominikę.

„Pies ewidentnie skądś uciekł lub ktoś go wyrzucił. Nie ma adresówki ani obroży, tylko przeciwpchelna. U nas na ulicy nikt go nie kojarzy” – stwierdziła pani Dominika, która postanowiła pomóc psiakowi.

Zagubiony pies był przyjazny, dał sobie założyć obrożę i smycz. Ale co z nim dalej zrobić? Przed godziną 15. pani Dominika wezwała ekopatrol Straży Miejskiej, który miał zawieźć psa do schroniska na Paluchu. I po raz pierwszy w dziejach można dziękować strażnikom, że reagują tak powoli…

Straż poinformowała, że ekopatrol przyjedzie najwcześniej za godzinę. Pamiętacie wczorajszą pogodę? Było zimno i siąpił nieznośny deszcz. Pani Dominika postanowiła oprócz Straży Miejskiej powiadomić jeszcze kogoś innego – czyli nas, portal targowek.info.

„Czekamy na ekopatrol, ale zjawi sie dopiero za około godzinę. Pies trafi do schroniska, ale jeśli udostępnicie informację, może wróci do domu. Marzniemy z nim już długo na dworze, więc sprawcie, żeby to nie poszło na marne, proszę” – napisała pani Dominika w prywatnej wiadomości na naszym profilu na facebooku.

O 15:10 wiadomość o odnalezionym psiaku była już na naszym profilu. „Udostępniajcie jego zdjęcie i jeśli ktoś zna tego pieska, prosimy o kontakt!” – napisaliśmy. A wy, czytelnicy targowek.info, zaczęliście to robić i przekazywać dalej wiadomość.

W ciągu zaledwie kilkudziesięciu minut, z pomocą czytelników, informacja o psie z Zacisza dotarła do około 10 tysięcy osób na całym Targówku (wiemy to ze statystyk Facebooka).

„Witam, to pies mojej dziewczyny, zerwał się i uciekł dzisiaj…” – napisał do nas pan Adrian, który na zdjęciu rozpoznał Hirka. Skontaktowaliśmy go ze znalazcą zwierzaka. „Piesek reaguje na imię, pani już do nas jedzie, więc chyba wszystko skończy się dobrze. Dzięki wam!” – kilka minut potem pisała do nas na Facebooku pani Dominika.

I faktycznie skończyło się dobrze. W piątek o godzinie 16. zziębnięty, ale szczęśliwy Hirek wrócił do swoich właścicieli. „Jest już wykąpany, wysuszony i nakarmiony. Właśnie poszedł spać. Dziękujemy z całego serca!” – napisał nam wieczorem pan Adrian.

To nie była historia tak ważna jak np. most Krasińskiego czy Nowotrocka. Ale to historia o tym, że wciąż wszyscy potrafimy sobie pomagać, żeby uratować zagubionego psiaka. I nie piszemy tu o nas – ale o was: o pani Dominice i innych dobrych mieszkańcach Targówka, którzy pomogli tej historii napisać szczęśliwe zakończenie.

Miłego dnia życzymy.

 

5 komentarzy na temat “Najfajniejsza historia, jaką przeczytacie dziś w internecie

  • 29 października 2016 o godz. 19:55

    Wspaniale, że Hirek już w domu :-) Miło czytać takie historie i gdyby wszystkie miały takie zakończenie zawsze …

  • 29 października 2016 o godz. 20:59

    Oby więcej takich pozytywnych informacji!!!
    Dzięki Wam za to!

  • 30 października 2016 o godz. 10:11

    Jak dobrze, że znaleźli się właściciele :) Muszę przyznać, że utrata psa to mój czarny sen, nie wyobrażam sobie takiej sytuacji ani nerwów, które chyba by mnie zeżarły ;)

  • 30 października 2016 o godz. 19:14

    Pani Dominika, zamiast marznąć i stać jak kołek na środku ulicy, mogła zabrać psa do domu – patrol straży by go odebrał pod jej adresem – ale najwyraźniej bała się, że tak się nie stanie. Taka pomoc w zawieszeniu. Pomogę, ale nie ma opcji, żeby pies został – a ze strażą, to nie wiadomo czy się zjawi.

    Ostatnio dzwoniłem do straży… Chodziło o potrąconego ptaka. Czekałem, bo bałem się, że ktoś zrobi sobie z niego piłkę. Czekałem, czekałem, bo bałem się, że ktoś zrobi sobie z niego piłkę. Zadzwoniłem jeszcze raz. Zdziwili się, bo nie zakładali, że będę czekał – można było sprawę olać, a tu jednak klient awanturujący się. Dla zachęty pan mi obliczył czas oczekiwania – 8 godzin… Na pytanie czy nie może podjechać normalny patrol, pan się oburzył. Nie mają pudełka, nie mają rękawic, nie są wyszkoleni. Generalnie nie mogą, bo to niebezpieczne. Ale na sugestie, że w końcu sam go gdzieś zawiozę, pan się ożywił – A mógłby pan? Już o bezpieczeństwo obywatela się nie martwił.

    W końcu poszedłem do domu, bo przypomniałem sobie o ptasim azylu. Nikt nie odbierał. Ale zabrałem pudełko po butach i na rowerze odwiozłem ranne zwierzę. Okazało się, że i tak ptak by tam trafił, bo straż zawozi w to miejsce. Nikt mnie o tym ze straży nie poinformował.

    Pospiech był niepotrzebny. Azyl działa do 16, a pracownicy dostali i tak wolne, bo dyrektor urządził jakąś imprezę. Ptak czekał na pomoc do rana. Nie wiem czy przeżył.

    Generalnie jedna wielka porażka. Po co ten eko patrol, skoro jest jeden czy dwa samochody na miasto? Skoro się tyle czeka, to może świadczy o tym, że jest zapotrzebowanie. Bo czekanie kilka godzin, kiedy zwierze jest ranne, pomoże jak umarłemu kadzidło. Oczywiście nikomu nie przyszło do głowy, żeby w miarę możliwości prostsze sprawy załatwiały zwykłe patrole. Nota bene kilkadziesiąt metrów stała policja. Nawet nie próbowałem spytać o pomoc, bo znałem odpowiedź.

    Ptasi azyl, też porażka. Po co to, skoro nie można nikogo wezwać w pilnej sprawie? gdyby miasto dawało choćby ze 2 stówy, za pojawienie się w zoo, to pewnie by się zabijali nawet o wróbla, aby tylko mu pomóc.

  • 31 października 2016 o godz. 11:46

    @anu, a co myślałeś? jeśli jest szansa na kasę, mandat, to zjawiają się szybko, a jeśli dogorywa ptak, albo bezpański kot, to mają to w d…, „patrol jest akurat w wawrze”, przyjadą po godzinie, dwóch, żeby jeszcze bardziej sprawę sp..lić (kota pogonić, perswadować ci ze nie mogą nic zrobić). Najlepiej im wozić się beztrosko!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.