Diabeł pod gazem - świąteczna opowieść od Wiecha | targowek.info

Diabeł pod gazem – świąteczna opowieść od Wiecha

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzymy Wam… miłej lektury :) Przypominamy genialną  opowieść Stefana Wiecheckiego „Wiecha” opisującą fantastyczne jasełka na starym Targówku. Ech, to były czasy!

 

Stefan Wiechecki

DIABEŁ POD GAZEM

Wielkim urozmaiceniem świąt na Targówku, Nowym Bródnie, Szmulowiźnie i Kamionku były przez długie lata występy tzw. Herodów. Dziś zwyczaj ten upada, nieliczne jednak ich zespoły krążą jeszcze w okresie Bożego Narodzenia po przedmieściach Warszawy. Jak wygląda przedstawienie takiej trupy w mieszkaniu państwa Koralików na ulicy św. Wincentego postaramy się zobrazować poniżej.

Podczas ożywionej zabawy świątecznej na korytarzu rozlega się dzwonek ręczny, w chwilę później wchodzi do mieszkania alegoryczna postać w której łatwo poznać anioła, i mówi:

– Przepraszam państwa, zapytanie zadaje, czy można wtem mieszkaniu przedstawić króla Heroda?

– Owszem, o wiele, ma się rozumieć, nic nie zginie, to dlaczego nie.

– Pani szanowna, zdaje się, dwuznacznie nasz obcięła, jako anioł zmuszony jestem się obrazić.

– Broń Boże, nie posądzam, ale wszyscy wiedzą, ze z Herodamy same złodzieje chodzą. W zeszłym roku w naszem domu Herody dwie poduszki i ścienny zegar legurator wynieśli.

– To nie z naszej partii, tamte byli z Pelcowizny, a my jesteśmy z Nowego Bródna i takie mamy wychowanie, że pieniądze mogą na stole leżyć i grosz podczas przedstawienia nie zginie.

Do rozmowy nagle wtrąca się diabeł, który wszedł z resztą trupy.

– Tak, tak, pani Koralikowa, ja ręczę.

– W imię Ojca i Syna, głos poznaję, a osoby nie widzę…

– Nic dziwnego, bo maskie diabelskie mam na twarzy. Ale zaraz zdejmne, to się pani przekona, z kiem okoliczność. – Tu szatan zdejmuje maskę.

– Pan Miętus!

– W osobistej osobie. Całuje rączki, ściskam za polędwiczkie.

– Pierw bym się śmierci spodziewała, aniżeli że pan Miętus za diabła z Herodamy chodzi.

– Ja? Od małego szczeniaka. U nasz w rodzinie ta rola z Ojca na syna przechodzi. Ja jestem czwartem diabłem z kolei. A także samo derekcję całego przedstawienia mam pod sobą.

– No o wiele tak, to ma się rozumieć prosiemy Heroda nam odegrać.

– Dobra jest. Zaiwaniaj, Olek!

Ale z kanapy odzywa się gospodarz lokalu:

– Zaraz, zaraz, nic pilnego, najpierw musiem razem wypić jednego.

– O, co to, to nie. Nie mamy prawa – niespodziewanie oponuje anioł.

– Dlaczego?

– Bo religijnego przedstawienia pod gazem nie można odgrywać. Pan szanowny nie ma pojęcia, co się wyrabia, jak na przykład taki diabeł się naoliwi. Dwa lata temu nazad zagazował się Miętus w drobne kaszkie i przyśliśmy do jednego mieszkania, a on roli nie mówi, tylko kręci się jak głupi, skika i sobaczy gospodarza, a także samo gości. Potem na otomanę wskoczył i wbił widły w sufit, tak że trzy cegły wylecieli, a wideł wcale nie można było wyjąć. Wszyscy ciągli, nasza ferajna i wszystkie goście, pan młody i panna młoda – bo tam jak raz wesele się odbywało – a widły stali jak mur. Przez całe święta w suficie siedzieli, a my zmuszone byliśmy o drugom parę się postarać, bo bez wideł nie ma diabła, a bez diabła nie można z Herodami chodzić.

– No tak, ja rozumie, że z nadużycia ankoholu mogą być wypadki, ale jeden dziecinny pod świąteczną zakąskie jeszcze nikomu nie zaszkodził.

– No, faktycznie po jednem możemy wypić.

– Kiedy tak, to już siadajcie, panowie, do stołu na chwileczkie. Panie diabeł, pan na otomanie koło mnie. Anioł, jako osoba duchowna, pod choinką, król Herod tutej, śmierć z drugiej strony, a sołdaci będą stać, bo młodziaki. Nalane i odjazd.

– Swojem porządkiem pan, panie diabeł, jako derektor całego jenteresu, musisz mieć dużo roboty, żeby ich wszystkich wytresować.

– To jeszcze frajer, każdemu jednemu role się pisze na papierze i musi się nauczyć na pamięć, a nie, to kopniaka w krzyż i bierze się drugiego. Ale podebrać, żeby każden, jak się należy, pasował do figury, którą ma odstawiać, to jest najważniejsze. Na przykład Anioł nie może być rudy, bo, wiadoma rzecz, że każden rudy jest fałszywy.

– No a ubiory, skąd panowie bierzecie?

– Wszystko własna robota. Herod dostaje epalety ze złotego papieru, ostrogi i ma się rozumieć bagnet. Berło robi się z tłuczka od kartofli, pomalowanego złotą farbą, są z tego nieraz nieprzyjemności. Na przykład w zeszłem roku moja matka długi czas nie mogła doszorować tłuczka i ojciec zrobił jej małżeńską scenę, że mu złote kartofle do barszczu podała. Z ubraniem dla diabła zmartwienia nie ma. Kożuch do góry włosem się przewraca, na głowę wkładam barankowe czapkie z rogamy, widły w rękie i gotowe.

– No a ogon?

– Na ogon bierze się, uważasz pan, pogrzebacz, naciąga na niego naturalny ogon wołowy z kitką i wbija w niego szpilki na sztorc.

– Na co szpilki?

– Starszy człowiek, a życia pan nie znasz. Przecież dzieciaki by od razu diabłowi ogon urwali, a tak, który złapie, na szpilki się natnie i żywo puszcza. Na sam koniec ogona dzwonek się przywiązuje i za pomocą sznurka pod kożuchem cały mechanizm porusza, o słyszysz pan?! Mogie ogonem kręcić jak chcę, w każde stronę i w kółko. Patrz pan, a dzwonek cały czas słychać.

– Rzeczywiście wynalazek można powiedzieć praktyczny.

– Teraz co się dotyczy śmierci!

– Zaraz, chwileczkie, co to tak załata? Czujesz pan, może to który z tych młodziaków?

– Nie, to widły tak podjeżdżają stajnią. Zwyczajnie, dorożkarskie.

– Możliwe. No to w taki sposób wstaw ich pan za choinkie, bo mgłości można dostać.

– Nie mogie, przedstawienie się zaczyna:

Wielkie pretensje do państwa wnoszę,
Dla króla o krzesło proszę.

Król siada na środku pokoju i deklamuje z przejęciem:

Jam król Herod, pan nad pany,
Niebo z gwiazdamy,
Woda z rybamy,
Ziemia z kwiatamy,
Powietrze z ptakamy,
To wszystko leży pod mojemy nogamy.
Na mój rozkaz, na moje zawołanie,
Niech mnie tu fetmarszałek stanie!

– Miętus, weżno widły troszkie w lewo, bo faktycznie niemożebnie się ich odczuwa.

Diabeł przekłada widły do lewej ręki i przedstawienie toczy się dalej, pozostawiając po sobie na długo miłe wspomnienie.

 

Opowiadanie pochodzi z książki Stefana Wiecheckiego „Wiech na 102”.

 

zdjęcie na górze: Jasełka w przedwojennej Polsce /fot. Narodowe Archiwum Państwowe

Jeden komentarz na temat “Diabeł pod gazem – świąteczna opowieść od Wiecha

  • 24 grudnia 2016 o godz. 14:07

    Wesoły Świat Bożego Narodzenia wszystkim mieszkańcom naszego pięknego Targówka i redakcji portalu Targówek.info!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.