Po wypadku na Bazyliańskiej policja apeluje o rozwagę | targowek.info

Po wypadku na Bazyliańskiej policja apeluje o rozwagę

Policjanci wyjaśniają okoliczności tragicznego wypadku na Bródnie. I mają prośbę zarówno do pieszych, jak i kierowców.

 

Do śmiertelnego wypadku na Bródnie doszło w ostatni poniedziałek. Na ul. Bazyliańskiej osobowy peugeot potrącił 72-letnią kobietę przechodzącą przez jezdnię, poza przejściem dla pieszych. Mimo próby reanimacji, w związku z poniesionymi obrażeniami, kobieta zmarła.

Po tym zdarzeniu policjanci apelują zarówno do pieszych, jak i do kierowców o zachowanie rozwagi na drodze i bezwzględne przestrzeganie przepisów.

Pamiętajmy o prawidłowych zachowaniach w rejonach przejść dla pieszych – apelują policjanci na stronie internetowej warszawskiej drogówki.

Każdy kierowca, zbliżając się do przejścia dla pieszych, ma obowiązek zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu, który znajduje się na przejściu.  

Pieszy natomiast, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz korzystać z przejść dla pieszych. Przypominamy również
o obowiązku stosowania się do sygnalizacji świetlnej przez wszystkich uczestników ruchu drogowego.

Zachowanie podstawowych zasad bezpieczeństwa oraz stosowanie się do przepisów pozwolą nam uchronić się przed nieszczęśliwym wypadkiem – kończą apel policjanci.

Oficjalnej informacji, kto i w jakim stopniu zawinił w nieszczęśliwym poniedziałkowym wypadku na Bazyliańskiej, jeszcze nie ma.

 

Zdjęcia z wypadku na ul. Bazyliańskiej, do którego doszło 9.01.2017 / wszystkie zdjęcia: Policja

18 komentarzy na temat “Po wypadku na Bazyliańskiej policja apeluje o rozwagę

  • 12 stycznia 2017 o godz. 09:03

    Może warto przypomnieć, że w takim Berlinie 70 proc. ulic jest w programie tempo 30.
    Ograniczenia prędkości nie biorą się z niczego i są skorelowane z szansą na przeżycie pieszego w razie potrącenia. Zejście z 50 na 30 szanse te podwyższa drastycznie. No ale w naszym burakowie dobro wspólne = będę truł otoczenia 20 letnią furmanką, będę jeździł ile chce, będę parkował ile chce. I proszę nie mówić, że to wina pieszej też jest – nikt tego nie kwestionuje (choć dla wyjaśnienia winy ważna jest też prędkość samochodu). Ale pieszy ma nikłe szanse w kontakcie z samochodem, a świat jest dla ludzi, a nie dla samochodów. Zasady powinny być pisane pod słabszego. 30 km to jest dużo, szczególnie w mieście, gdzie nie pokonuje się ogromnych odległości. Cel podróży jest osiągany w minutach. wystarczy prosta zasada – jeździmy wolnej, wyruszamy kilkanaście minut wcześniej. No ale do kogo ta mowa? Najpierw wyegzekwujmy obowiązujące ograniczenia. A jest od kogo, bo choćby 500+ spowodowało dalszy masowy import wraków.

  • 12 stycznia 2017 o godz. 09:28

    Ja tam zawsze zwalniam przed przejściem dla pieszych do 35-40 km/h, nawet gdy nie ma progów spowalniających. I tak średnia prędkość poruszania się w Warszawie samochodem wynosi 20-40 km/h. Nie ma co się ścigać od świateł do świateł – jest to bezcelowe jeśli chodzi o czas podróży. Zostało to udowodnione wiele razy. U polskich kierowców to jest chyba na tle nerwowym, że muszą jechać więcej niż znak pokazuje.

  • 12 stycznia 2017 o godz. 09:39

    A ci udają, że pracują? Kto czyta strony drogówki? Na pewno tysiące polskich emerytów, kupujący co kilka miesięcy tablety i laptoki na promocjach przez internet.
    Wołanie głuchego na puszczy: taka jest mentalność tego narodu, że w porywach 5% kierowców zatrzyma się z własnej woli przed pasami. Chamstwo, egoizm, pazerność. Na kursach wszyscy potulni, a potem…
    Mam pomysł: niech tzw. patrole konne, które spacerują sobie bezstresowo za nasze pieniądze po lesie, witające się codziennie z pijaczkami w wiatach koło kerfura, zostaną przesunięte do uświadamiania gimnazjalistów i licealistów, a może jakaś akcja pod kościołami w niedzielę, wszak to blisko Hieronima.

  • 12 stycznia 2017 o godz. 10:33

    Od razu widać „anu”, że nie jesteś kierowcą, jeszcze nie słyszałem żeby praktykujący kierowca chciał ograniczenia prędkości. A wbiegający piesi na ulicę w miejscu gdzie nie powinni to już inny temat, myślę, że bezsporny….

  • 12 stycznia 2017 o godz. 10:50

    Jakoś zawsze tak się zdarza, że czas żeby siedzieć w necie i pisać komentarze mają ludzie bez samochodów. Ciekawe dlaczego?

  • 12 stycznia 2017 o godz. 12:15

    @Leoncio
    Dlaczego zakładasz, że komentujący – apelujący o rozwagę na drogach nie mają samochodów? W Polsce jest zarejestrowanych około 19.300.000 samochodów. Dziś samochód można kupić za wypłatę, zatem proponuję już posiadaniem auta nie leczyć swoich kompleksów, PRL już minął.

  • 12 stycznia 2017 o godz. 14:19

    @anu błagam, to co piszesz to jest jakaś tragedia. Może jeździjmy 10 na godzinę bo to znacznie zwiększa prawdopodobieństwo, że do potrącenia nie dojdzie wcale? 72 – letnia Pani która niestety zginęła idealnie wpisuje się w obraz tego jak poruszają się po mieście pieszo osoby w tym wieku.

    „A wbiegnę na pasy bo autobus, auta na pewno poczekają”

    „A tam jest mój ulubiony warzywniaczek, ale pasy są przy skrzyżowaniu to sobie tutaj przejdę”

    „Na skos przez pasy po ulicy? Komu to szkodzi?”

    Takie sytuacje są nagminne, ale oczywiście zawsze winny kierowca bo przecież mógł swoje auto pchać. Skoro pieszy ma nikłe szanse z autem to może powinien zacząć bardziej cenić swoje życie i bezpieczeństwo? 30 lat żyję na tym łez padole i nigdy w życiu nie stworzyłem będąc pieszym sytuacji która zagrażała by mojemu życiu ponieważ potrafię co? podnieść głowę i się rozejrzeć?

    „Zasady powinny być pisane pod słabszego” – świetnie, niech światem rządzą dzieci bo przecież one są najsłabsze… no rozbrajasz mnie przyjacielu… Zasady to są zasady i mają być sprawiedliwe a nie upośledzać jedną ze stron. Jak kierowca potrącił kogoś na pasach to wszędzie leci na niego z każdej strony oskarżenia, które są oczywiście słuszne. Ale gdy auto i kierowca jest w porządku i zawini pieszy, to zaraz następuje szukanie „okoliczności łagodzących”.

    Uwielbiam też powiedzenie „Miasto jest dla ludzi, nie dla samochodów” a za przeproszeniem autami to kto jeździ? Same jeżdżą? Są autonomiczne i to taki eksperyment społeczny?

    Aby poprawić bezpieczeństwo kluczową rzeczą jest edukacja, i skuteczne karanie za tego typu wykroczenia które nauczy zarówno kierowców jak i pieszych jak się po mieście poruszać a nie wprowadzanie obostrzeń. Bo może zaraz trend się zmieni i zacznie się likwidowanie przejść dla pieszych bo to one są przyczyną wypadków na przejściach…

  • 12 stycznia 2017 o godz. 18:42

    Prawda jest taka, że szanowna policja nic nie robi by poprawić bezpieczeństwo. Dla policji ważne są statystyki, a nie obywatele. Lache kładą na bezpieczeństwo. S*ja po nogach nawet na widok meneli. Ci co mogą niech sobie popatrza co dzieje się przy Biedronce na Łabiszynskiej. Święte krowy łażą po jezdni jak chcą. Kilka razy weszli mi prosto pod koła. Zgłaszalem to na 997 i co i g*no. Nikt się że stróżów prawa nie pofatygowal. A co tam… Na ulicy nie da rady taki policjant kopyt na biurku trzymać i zajadać się kebabem… W d*ie mam starych, jak mi wpadną pod koła to mam tyle kasy, by moi prawnicy ich rodziny z torbami puścili za uszkodzenia na moim aucie.

  • 12 stycznia 2017 o godz. 22:49

    „Od razu widać „anu”, że nie jesteś kierowcą, jeszcze nie słyszałem żeby praktykujący kierowca chciał ograniczenia prędkości. A wbiegający piesi na ulicę w miejscu gdzie nie powinni to już inny temat, myślę, że bezsporny….”

    Słuchaj dlaczego tak skromnie? Należało napisać nie tyle, że nie jesteś kierowcą, ale nie jesteś (prawdziwym) Polakiem. Bo przecież zauważam, że jakoś inne nacje mogą w miastach ograniczyć prędkość i jakoś społeczność się na to godzi, rozumie argumenty. Doskonale wiesz, że na tle Europy polscy kierowcy są agresywni, jeżdżą fatalnie. Przodujemy w ilości ofiar śmiertelnych w zderzeniach samochodów, jesteśmy na czele niechlubnej statystyki pieszych zabitych na przejściach. Infrastruktura się polepsza, samochody lepsze, ale charakteru narodowego tak szybko nie zmienisz. I jak jest woja reakcja? egoistyczna, Wypierająca fakty. Nie, to nieprawda, nikt mnie mnie może ograniczać, bo jedynym miernikiem mojego zachowania na drodze, jest moje dobre samopoczucie. Popatrz na statystyki i wytłumacz mi tak drastyczne różnice co do bezpieczeństwa na drodze. No, skąd się one biorą? Czy tu nie chodzi o czynnik ludzki?

    „Uwielbiam też powiedzenie „Miasto jest dla ludzi, nie dla samochodów” a za przeproszeniem autami to kto jeździ? Same jeżdżą? Są autonomiczne i to taki eksperyment społeczny?”

    Oczywiście egoista niczego nie zrozumie. Czy ja mówię, że należny zakazać ruchu? Ale zauważam, że autobus czy tramwaj mniejszymi kosztami dla otoczenia wykonają zdanie przewiezienia pasażerów. Twój ogląd świata ogranicza się tylko do czubka nosa – ty koniecznie musisz pchać się wszędzie samochodem, dla ciebie komunikacja zbiorowa jest poniżeniem. Tylko, ze koncepcja komunikacji zbiorowej ma w sobie element myślenia wspólnego, samochód w tym kontekście jest symbolem realizowania tylko swoich interesów. Te twoje „interesy” można spotkać co krok – zastawione drogi pożarowe, rozjechane trawniki.

    „Bo może zaraz trend się zmieni i zacznie się likwidowanie przejść dla pieszych bo to one są przyczyną wypadków na przejściach…”

    Oczywiście nie dorosłeś do modelu, w którym już pieszy zbliżający się do przejścia jest święty, a naruszenie jego pierwszeństwa jest surowo karane ( Tak, tak obostrzenie. Zapewne jak wyjedziesz zagranicę, gdzie mandaty są naprawdę solidne, jakoś nie psioczysz na ograniczenia, ale potulnie jest przestrzegasz). To ty łaskawie oceniasz, kiedy ewentualnie go przepuścisz. Skutkuje to masowymi – na tel Europy – potrąceniami na przejściach. Tylko powiedz mi dlaczego tak wiele nacji w Europie wprowadziło tę zasadę i jakoś z tym żyją, uśmiechają się do siebie, a nie traktują jak wrogowie na drodze?

    „Zasady powinny być pisane pod słabszego” – świetnie, niech światem rządzą dzieci bo przecież one są najsłabsze… no rozbrajasz mnie przyjacielu…”

    Szacunek dla słabszych, a nawet pewne fory, jest podstawą współczesnej cywilizacji europejskiej. Nie tylko na drodze, ale we wszystkich dziedzinach życia. Ja tylko mówię, że naukowo udowodniono korelację pomiędzy szybkością samochodu, a szansami na przeżycie. Polskie 50 km nie bierze się z sufitu. Ale w wielu krajach umowa społeczna poszła jeszcze dalej, bo 30 km daje wielokrotnie większe szanse. Tamtejsze społeczności potrafiły powiedzieć – ok, nie pali się nam, ta szybkość w mieście jest do zaakceptowania, skoro są takie zyski. Ale tu już powiedziałeś, że liczy się tylko i wyłącznie twoja wygoda. I zapewne nie robi na tobie wrażenia śmierć człowieka pod kołami twojego samochodu, szczególnie jeśli to on wtargnął na jezdnię – to już zupełnie jak komar na szybkie. Egoizm w skrajnym wydaniu.

  • 13 stycznia 2017 o godz. 08:44

    Mnie wczoraj starsza pani wtargnęła pod koła. Jechałam koło pływalni na Namysłowskiej. Miałam zielone (środek, nie, że dopiero się zapaliło, albo juz powinno zmienic na zielone. Nie, sam srodek). Pani stoi przed pasami. Ma czerwone. I nagle SIUP! i maszeruje przez przejście przy czerwonym. Zdążyłam wyhamować. Zatrąbiłam na panią, która powygrażała mi pięścią, że jak ja śmiem! O i prawda o niektórych przechodniach. Niestety to jest efekt lansowania i podkreslania, że pieszy na pasach ma piewrszeństwo. Owszem ma, ale nie jak ma czerwone, co juz nie do wszystkich dociera.

  • 13 stycznia 2017 o godz. 10:39

    @Jola i inni trębacze

    Przypominam postanowienia ustawy Kodeks drogowy:
    Oddział 8
    Art. 29. 1. Kierujący pojazdem może używać sygnału dźwiękowego lub świetlnego, w razie gdy zachodzi konieczność ostrzeżenia o niebezpieczeństwie.
    2. Zabrania się:
    1) nadużywania sygnału dźwiękowego lub świetlnego;
    2) używania sygnału dźwiękowego na obszarze zabudowanym, chyba że jest to konieczne w związku z bezpośrednim niebezpieczeństwem;

    Zatem nie wolno stosować sygnału dźwiękowego, aby pouczyć innego uczestnika ruchu. Wolno, gdy zachodzi konieczność ostrzeżenia o niebezpieczeństwie. Cytat: „Zdążyłam wyhamować. Zatrąbiłam na panią…”. Już po wyhamowaniu.

  • 13 stycznia 2017 o godz. 14:59

    dla pana pouczającego
    A skąd wniosek, że zatrąbiłam, żeby pouczyć???? ha ha. Czasu nie było na pouczenia.
    Zatrąbiłam na panią, żeby ja ostrzec o niebezpieczenstwie potrącenia w zw. z art. 29 oar 2 pkt KD. Jednocześnie hamując i wyhamowując.
    Weź relanium – zrobi ci się lepiej. Wyluzujesz.

  • 13 stycznia 2017 o godz. 20:01

    @Jola

    Proszę przeczytać swoje własne zeznanie jeszcze kilka razy:
    „Zdążyłam wyhamować. Zatrąbiłam na panią, która powygrażała mi pięścią, że jak ja śmiem! ”

    Ale dzięki, rozbawiłaś mnie i kolegów. Naprawdę tacy ludzie istnieją, to nie jest fikcja :-))))
    Chociaż na drodze to zbyt wesołe nie jest :-/

  • 14 stycznia 2017 o godz. 18:32

    Przecież z tego zeznania nie wynika kiedy zatrąbiła. Zresztą później napisała dokładnie więc o co ci chodzi? Generalnie jak pieszy wszedł na czerwonym na jezdnię to obowiązkiem kierowcy jest zatrąbić na niego, żeby uświadomić o grożącym niebezpieczeństwie i nieważne jest czy wyhamowała czy nie bo dopóki jest na jezdni to cały czas jest w niebezpieczeństwie bo przecież nie jest sama na drodze i sąsiednim pasem też może coś jechać a tamten może akurat nie zdążyć wyhamować. Pouczeniem może być tylko trąbienie w momencie gdy tamta już zeszła z jezdni.

  • 15 stycznia 2017 o godz. 13:12

    Na ulicy Sw Wincentego na wysokości osiedli Tivolli i Orco, pomimo wybudowania przejścia dla pieszych nadal w niedozwolonym miejscu przebiegają piesi. Apel do Policji o częstsze kontrole pieszych i mandaty.

  • 15 stycznia 2017 o godz. 13:14

    Podobny wypadek z udziałem młodej dziewczyny wydarzył siuę tydzień temu na Kondratowicza przy Chodeckiej. Czy coś wiadomo, czy dziecko przeżyło?

  • 18 stycznia 2017 o godz. 22:06

    Wkurzają mnie teksty -„policja apeluje”… może niech te nieroby nie apelują, a wezmą się za pracę… niech ich będzie widać, a nie jak dziki chowają się pod wiaduktami trasy toruńskiej… nie staną nieoznakowanym radiowozem przy Biedronce na Łabiszyńskiej… na ale A P E L O W A Ć można zza biurka, żrąc pizze lub innego maca… a tu trzeba by było d**y ruszyć w teren.. nie mam racji P A N I S K A z policji??? jakoś nie udaje wam się działać prewencyjnie… ale czasami jest lepiej pospać za Tesco przy Toruńskiej… prawda?

  • 6 lutego 2017 o godz. 14:53

    I co nie miałem racji??? Od 18.01 minęło trochę czasu, a staruszkowie jak świerszcze skaczą przez ul. Labiszynska przy Biedrze. Do czasu aż któregoś samochód nie utlucze. I znów będzie policja A P E L O W A C. A ubolewam, a jęczeć w mediach…

    Jeżeli policja nie radzi sobie z problemem, to postawić pracownika ZUS. Ile można rent inwalidzkich odebrać, widząc jak radośnie i sprawnie „inwalidzi” pokonują ulicę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.