Rogatka Teresoplska - nieznany zabytek Targówka | targowek.info

Niepozorny domek na Targówku jest cennym zabytkiem

Niepozorny ceglany domek na odludziu, kiedyś był bramą wjazdową do miasta. Przeczytajcie historię kompletnie nieznanego zabytku na Targówku.

 

Rogatki warszawskie powstawały przed laty na dawnych granicach miasta. To tu kontrolowano kto wjeżdża i wyjeżdża ze stolicy. Wiele z nich (choć nie wszystkie) zachowało się do dziś. Niektóre niszczeją, innym nadano nowe życie i funkcje. Współcześnie działają w nich restauracje (Mokotów, Śródmieście) czy pijalnia czekolady (Praga Południe).

Targówek – jak wiadomo – jest dzielnica z długą historią w granicach Warszawy. Okazuje się, że my też mamy swoją rogatkę, choć mało kto o niej wie i nie chroni jej wpis do rejestru zabytków. Dokładnie jej historię opisał serwis Kolekcjonerzy Czasu, który obszernie tu cytujemy:

Najmniej znaną z praskich rogatek jest Rogatka Terespolska – niewielki ceglany budynek ukryty przy wybrukowanym, ślepym obecnie początku ulicy Księżnej Anny. Wciśnięty między tory kolejowe i blaszane hale jest mało znany i niemal zapomniany, jednak nie zawsze tak było.

 

fot. Kolekcjonerzy Czasu

 

Ulica Księżnej Anny bowiem powstała jako jedna z dróg fortecznych Twierdzy Warszawa – łączyła Fort XI „Grochów” z Fortem XII „Utrata”. Cały ciąg obecnych ulic Grenadierów – Podskarbińskiej i Księżnej Anny do odzyskania niepodległości nosił nazwę Szosy Wojennej, i podlegał jako element twierdzy surowym ograniczeniom dotyczącym zabudowy.

Granice miasta w tamtych czasach po pierwsze były strzeżone, po drugie – stanowiły źródło pokaźnych dochodów dla budżetu.

Jako pierwsze – po zmianie granic miasta z dniem 1 stycznia 1891 roku – powstały w roku 1893 przeniesiona spod Dworca Petersburskiego Rogatka Brudnowska (pisownia oryginalna) i Rogatka Stalowa. Specjalnie powołana komisja pod przewodnictwem prezydenta miasta generała Mikołaja Bibikowa, jego pomocnika Alfonsa Ziętkowskiego, starszego inżyniera miasta Kajetana Mościckiego, geometry magistratu Marcelego Filleborna, i referenta Magistratu – p. Wierzbowskiego. Komisja, analizując szczegółowo przebieg granic miasta, ulic i torów kolejowych, uznała za konieczne wybudowanie pawilonów kolejnych rogatek.

Powstała więc rogatka Petersburska w rejonie obecnego Ronda Starzyńskiego, Rogatka Ząbkowska, przeniesiona z ul. Ząbkowskiej na Szosę Radzymińską, Rogatka Kawęczyńska, przy drodze do Kawęczyna, przy wiadukcie kolejowym w miejscu gdzie przecinają się Kolej Obwodowa z linią Kolei Nadwiślańskiej, Rogatkę Kawęczyńską przy obecnej ulicy Zabranieckiej, Rogatkę Moskiewską przeniesioną z ulicy Wołowej na róg Grochowskiej i Szosy Wojennej, obecnej Podskarbińskiej, tzw. Rogatkę Saską – na łasze wiślanej na wprost ul. Moskiewskiej oraz Rogatkę Terespolską przy nieistniejącym obecnie wiadukcie kolejowym, gdzie przecinały się linie Terespolska i Nadwiślańska. 

 

fot. Kolekcjonerzy Czasu

 

Pawilon rogatki wzniesionej na Utracie jest niemal identyczny jak ten przy ulicy 11 listopada. Choć główny otwór wejściowy przemurowano na okno, budyneczek zachował przeszklony okullus oraz okienka poddasza.

Do bocznej elewacji – inaczej niż w rogatce praskiej, dostawiono niewielką przybudówkę, mieszczącą zapewne sanitariaty. Ściany rogatki są jednak bardzo zniszczone; nie tyle nawet przez czas, co przez niefachowe remonty. Ubytki w ceglanej elewacji zaszpachlowano cementem, część otworów przemurowano montując bardzo szpecące kraty. Sama ulica Księżnej Anny zachowała na tym odcinku historyczny bruk z czasów budowy, równie historyczne są drewniane słupy trakcyjne, pamiętające zapewne elektryfikację tej okolicy.

Pawilon rogatki – wciąż należący do państwa – powinien być ze względu na swe znaczenie historyczne wpisany do rejestru zabytków, a także opatrzony stosowna tablica informacyjną. Niezbędny jest także konserwatorski remont elewacji, wraz z przywróceniem pierwotnych opraw okien.

Cały artykuł i więcej zdjęć znajdziecie tutaj 

Naszą uwagę zwrócił jeszcze jeden fakt.

Że sto lat temu łatwiej było przejechać z Targówka na Grochów, niż teraz. Istniała normalna droga łącząca Targówek z Podskarbińską, Grenadierów i dalej z rondem Wiatraczna. Teraz żeby tam dojechać, trzeba kluczyć przez Rembertów albo przebijać się przez Targową.

Władze Warszawy nie mają żadnych realnych planów, żeby odtworzyć przejazd sprzed stu lat…

zdjęcie na początku artykułu targowek.info

6 komentarzy na temat “Niepozorny domek na Targówku jest cennym zabytkiem

  • 22 lutego 2017 o godz. 13:29

    Odnośnie ostatniego zdania:
    Władze Warszawy mają pomysł żeby połączyć Targówek z Grochowem jednak jest on w sferze projektów i marzeń:
    http://siskom.waw.pl/obwodnica-sr-wschod.htm

    „Analizowane przedsięwzięcie obejmuje tylko krótki odcinek projektowanej Obwodnicy Śródmiejskiej w jej części wschodniej i połączy Rondo Wiatraczna na Grochowie z ulicami Rzeczną i Księżnej Anny na Targówku. Długość projektowanej trasy drogowej liczona wraz z modernizowanymi odcinkami przyległych ulic: Al. Stanów Zjednoczonych i ul. Rzecznej wyniesie około 2,6 km. Ponieważ nowa trasa drogowa w większości będzie pokrywać się z przebiegiem istniejącej ul. Wiatracznej, nazwano ją w skrócie „ulicą Nowo-Wiatraczną”

  • 22 lutego 2017 o godz. 16:57

    @ Jan Tadeusz Kupa: Szanowny Panie, proszę zwrócić uwagę na przymiotnik „realnych” odnoszący się do planów istniejących, ale bez bliższych, REALNYCH szans na szybką realizację…

  • 23 lutego 2017 o godz. 08:43

    Identyczny budynek stoi przy zbiegu 11 listopada i szwedzkiej, tuż za wiaduktem kolejowym, jadąc w stronę centrum.

  • 23 lutego 2017 o godz. 09:03

    Ogarnijcie się z tym wpisywaniem byle g*** do rejestru zabytków. Genialny pomysł. Miasto wyda kasę na renowacje, odnowę i co dalej?! Co tam może być? Gdzie sens i logika takich akcji.

    Opisywany budyneczek jest tak ważny dla historii mieszkańców i miasta, że przez ponad 80 lat jakoś nikt na niego zwracał uwagi. Z tego co pamiętam to tamtędy ma iść linia trasy obwodnicy śródmiejskiej i trasa Olszynki Grochowskiej. Takie wygłupy z ochronną takich perełek budownictwa po pierwsze nakażę zmianę projektów, koncepcji itp. a po drugie wywinduje koszty budowy. A okazji zarobienia kasy przez pseudo-obrońców historii warszawy co nie miara.
    Już raz opisywaliście podobny przypadek wilii na siarczanej – tak ważnej i niepowtarzalnej architektury, że sami nie widzieliście co to w ogóle jest, kto tak naprawdę mieszkał a autorach projektu nie wspomnę. A teraz projektanci stają na głowie, żeby zaprojektować obwodnice tuż tego pałacu.

    Wpisać w rejestr jest łatwo ale utrzymać taki budynek i użerać się z konserwatorem nie tak bardzo. Na potwierdzenia tych słów znajdzie sobie wywiad z dyrektorem Hali Mirowskiej prawdziwego zabytku warszawy.

  • 18 kwietnia 2017 o godz. 00:03

    Karl bardzo dobry komentarz, ale to mentalne lewactwo w ogole nie mysli. Nie rozumiem dlaczego sami sie nie zrzuca i jesli juz to nie kupia tego budynku i wowczas niech zaczna myslec co tam zrobic, oczywiscie jesli nie bedzie to kolidowalo z obwodnica.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.