Rekrutacja do przedszkoli na Targówku | targowek.info

Rekrutacja do przedszkoli. Likwidują sale gimnastyczne, żeby zmieścić wszystkie dzieci

We wszystkich przedszkolach na Targówku zlikwidowane zostały sale gimnastyczne. Po to, żeby zmieścić wszystkich trzylatków w dzielnicy. To efekt pospiesznie przepchniętej przez PiS reformy edukacji.

 

Do redakcji targowek.info przyszedł list od rodziców dzieci z przedszkola nr 94 przy ul. Smoleńskiej. Zarzucają w nim władzom dzielnicy, że te likwidują salę gimnastyczną w ich przedszkolu. List jest bardzo emocjonalny, pełen goryczy i wyrzutów pod adresem burmistrza Targówka. Autorzy piszą m.in., że „Słoneczne marzenia dzieci gasną”. Chodzi o to, że na sali od dwóch lat odbywała się nie tylko gimnastyka, ale też zajęcie kulturalne.

Trudno nie zrozumieć rodziców, którzy chcą jak najlepszych warunków dla swoich dzieci.

My jednak spodziewamy się już wkrótce podobnych listów od rodziców trzylatków, którzy nie znaleźli miejsca w żadnym przedszkolu.

Sala gimnastyczna jest bowiem likwidowana po to, żeby otworzyć nową grupę dla trzylatków, które dopiero zaczną chodzić do przedszkola. Tylko jedną, bo w tej placówce już teraz opiekę ma 175 dzieci.

Wszystko przez zmiany w prawie. Od kilku lat wiadomo, że samorząd od września 2017 roku po raz pierwszy ma obowiązek przyjęcia do przedszkola wszystkich chętnych trzylatków. I na Targówku był na to przygotowany – m.in. dzięki pospiesznemu budowaniu w ostatnich latach przedszkoli modułowych.

W tym roku sytuacja skomplikowała się przez reformę edukacji i zrezygnowanie z obowiązku szkolnego dla 6-latków. Reforma oznacza że w szkołach podstawowych zostanie jeden rocznik więcej. Do tego większość rodziców woli zostawić sześciolatki w przedszkolach, czym nie zwalniają miejsca dla trzylatków.

To dlatego radni i urzędnicy na Targówku nerwowo szukają miejsc dla najmłodszych dzieci. We wrześniu oddane do użytku ma być przedszkole przy ul. Kunieckiej zbudowane w dawnym pustostanie, ale to wciąż za mało. To dlatego, jak czytamy w odpowiedzi burmistrza do rodziców, w ostatnich latach wszystkie sale gimnastyczne w przedszkolach na Targówku zostały zamienione na sale dla grup.

Rodzice ze Smoleńskiej nie dają się jednak przekonać: „W imię czego przedkłada Pan dobro potencjalnej, zupełnie anonimowej grupy 25 trzylatków nad interes 175 dzieci, które już do przedszkola uczęszczają” – pisze przewodniczący rady rodziców.

Różnica jednak jest. Dla rodziców trzylatków brak miejsca w przedszkolu to często brak możliwości powrotu do pracy. Dla starszych dzieci brak sali gimnastycznej oznacza ćwiczenia w mniejszym pomieszczeniu. Przykro, ale to jednak sprawa innego kalibru.

A najciekawsze jest to, że według niektórych interpretacji, tak nagle wprowadzana przez PiS reforma edukacji miała właśnie służyć skłóceniu ludzi i zwaleniu winy za bałagan na samorządy. No to się udało…

 

Na zdjęciu przedszkole nr 94 przy Smoleńskiej / fot. archiwum targowek.info

50 komentarzy na temat “Rekrutacja do przedszkoli. Likwidują sale gimnastyczne, żeby zmieścić wszystkie dzieci

  • 21 marca 2017 o godz. 08:25

    Pewnie moje dziecko juz jest w przedszkolu to niech bedzie a innych niech nie przyjmą albo niech przyjmoą i powieszą pod sufitem… co za ignorancja skoro trzeba zlikwidować sale gimnastyczną i przyjąć dzieciaki to trzeba. Nikt nie karze prowadzać dzieci do najbliższego przedszkola bo tak wygodniej… teraz bedzie burza ze przedszkola prywatne to płatne bla bla bla fakt płatne, ale komunizm się zakończył to raz a dwa dziecko nie musi wgl do przedszkola chodzić to dwa. Nie ma miejsca obok domu trzeba wozić dziecko do przedszkola prywatnego albo jakiegos innego w dzielnicy. Tak samo jak jest dziecku za ciasno

  • 21 marca 2017 o godz. 08:53

    Myślę, że nikt nie będzie miał problemu z przerobieniem sali gimnastycznej na zajęciową, jeśli będzie można przyjąć więcej dzieci. To bardzo dobre wieści dla rodziców.

  • 21 marca 2017 o godz. 09:27

    to taki paradoks warszawski. kolejny wyż którego nikt nie potrafi policzyć. i to trwa nie od dziś. co z tego że mieszkam przy 2 przedszkolach, w odległości nie większej jak 200 metrów, jeśli miejsce dla moich dzieci w dzielnicy było, owszem ale o 2 kilometry dalej. pewnie że się cieszę, że miejsce się znalazło. ale różnica w codziennym czasie o ponad godzinę jest, gdyż nie dało się tam dojechać bez przesiadki, jedziesz przystanek 1 min a potem czekasz 10 min na przesiadkę.
    szkoły to samo. co z tego że szkołę widzę przez okno, ale akurat nie będzie w niej klasy dla mojego dziecka pomimo, że to nowy rejon, ale cóż, tylko dla klas 0 i 1.

    dziękuję reformie. dużo mnie nauczyła. fajnie też będzie jak już zasiedlą nowe bloki i zbudują jeszcze trochę, bo przecież zieleni jest jeszcze od cholery. zdecydowanie za dużo drzew i ptaków. i parków. i placów zabaw. przychodni lekarskich też.

    PS
    ponieważ niektórzy mają czasem problem z rozpoznaniem – to miał być sarkazm…

  • 21 marca 2017 o godz. 09:32

    często jest tak, że dzieci, które zajmują miejsca dzieciom, którym rodzice MUSZĄ wrócić do pracy są odbierane zaraz tylko jak mają zacząć się płatne godziny. Mieszkam obok przedszkola i widzę, ile dzieci jest przyprowadzanych ok. 9.00 a odbieranych o 13.00. Kto ma takie godziny pracy? A dzieci, których rodzice pracują? Cóż, niech sobie radzą, skoro pracują niech płacą. W tym kraju głupotą okazuje się praca…

  • 21 marca 2017 o godz. 09:35

    Cieszę się że Urząd stara się w jakikolwiek sposób (zamiana sali gimn. na kolejną grupę) zapewnić miejsce 3-latkom. Miejsc jest mało jak komuś za ciasno to niech trzyma swoje dziecko w domu lub do prywatnego.

  • 21 marca 2017 o godz. 10:10

    Co roku problem z miejscami w przedszkolu.

    „Przepchnięta przez PIS” – przepchnąć to ktoś powinien coś tej miernej autorce z tego portalu.

  • 21 marca 2017 o godz. 10:48

    Ja Was Rodziców nie rozumiem, to lepiej gnieździć się w sali gimnastycznej i by dzieci nie miały warunków do rozwoju fizycznego , niż ścigać urzędników o następne przedszkole?
    Przecież Targówek ma pieniądze,tylko że przez te ostatnie lata nic nie robili, co rusz tylko sale gimnastyczne w przedszkolach zabierają.
    Tak trudno napisać list do urzędu by stawiali kontenery jak im się nie chce budować nowego przedszkola , lepiej przeczytać kawałek wyrwany z całości i mieć „swoje” zdanie.
    Przecież sale są potrzebne nie tylko do zajęć ruchowych ale również do przedstawień do zabaw

  • 21 marca 2017 o godz. 10:58

    @obywatel

    zapraszam na przedstawienie do takiego 3latka.
    zarówno występujący jak i publiczność mają co wspominać. jeśli zobaczą coś poza plecami pozostałych, babcie nie pomdleją z braku tlenu, a dziecko nie umrze z traumy przepychania.

  • 21 marca 2017 o godz. 11:14

    Szkoda,że nikt nie zauważa,że przedszkole na Smoleńskiej aktualnie mieści (JUŻ!!!) 175 dzieci. Już jest z tego mała szkoła. Szkoda,że ci, co się tu wypowiadają, nie wiedzą,że bez sali, dzieci miały rytmikę na korytarzu, przy wejściu, gdzie zgrzane, ciągle narażone były na otwieranie i zamykanie drzwi, przez co moje dziecko , chorowało dużo więcej.

    Szkoda też,że list nie został zamieszczony w całości a wyrwane strzępki, służą takiemu właśnie podjudzaniu.

    Marne i słabe zagranie.

    Hmm czyżby Rodzice nie wiedzieli o tym,że w przypadku nie dostania się dziecka do przedszkola państwowego, przysługiwała im dopłata do placówki prywatnej? Ups. O tym się nie mówi…

  • 21 marca 2017 o godz. 11:16

    Czyli idąc tokiem rozumowania niektórych osób, które się wypowiadały. Jeśli w szkołach będzie za mało miejsc w salach, to lekcje języka polskiego będzie można prowadzić na korytarzu. A co z WF’em?? A po co komu WF, na sali gimnastycznej, będą odbywać się lekcje Religii.
    Dobrze myślę?

  • 21 marca 2017 o godz. 12:21

    Dzień dobry,

    Czytam i nie wierzę…
    Jak można tak wybiórczo opisać tą sytuację?
    Przecież tu nie chodzi o to jak sugeruje „artykuł”, że Rodzice, których dzieci uczęszczają do przedszkola nr 94 nie chcę przyjęcia 25 3-latków.
    Problem jest taki, że zostaną pogorszone warunki dla wszystkich dzieci. A szczególnie nowo przyjętych bo to one będą tam przez 3 kolejne lata.
    Najłatwiej powiedzieć, że brakuje miejsca to trzeba zabrać salę.
    Ale czy ktoś z wyżej komentujących zastanowił się jakie warunki będą miały te dzieciaki?
    Czy w sali jest miejsce na sanitariaty?
    Czy jest miejsce na szatnię?
    W tym przedszkolu już kiedyś zabrano salkę gimnastyczną – dzieci musiały mieć zajęcia w korytarzu w przeciągach i delikatnie mówiąc w mało komfortowych warunkach.
    Przedszkole to nie przechowalnie dzieci od 8:00 do 16:00 to miejsce gdzie mają się rozwijać i być szczęśliwe – robienie przedszkola molocha na 200 dzieci temu nie sprzyja.

    Pozdrawiam

  • 21 marca 2017 o godz. 12:35

    Do mama ze Smoleńskiej

    „Hmm czyżby Rodzice nie wiedzieli o tym,że w przypadku nie dostania się dziecka do przedszkola państwowego, przysługiwała im dopłata do placówki prywatnej? Ups. O tym się nie mówi…”

    to jak Ci warunki nie pasują przepisz dziecko do prywatnego, proste?

  • 21 marca 2017 o godz. 12:38

    Jak czytam te komentarze, to wątpię, czy wszyscy powinni mieć dzieci, bo nie chodzi o to tylko, żeby je zrobić, ale jeszcze przekazać im umiejętność logicznego myślenia.

    Samorządy jakoś – lepiej czy gorzej – ale przygotowywały się do przyjęcia większej ilości podopiecznych. Przygotowywały, bo miały na to realną perspektywę czasową. A to wszystko zrujnowała tzw. „reforma” i nie przedszkolna, ale szkolna. Przygotowana na kolanie, w pośpiechu, bez zastanowienia, wbrew trendom na świecie.

    Trafne były komentarze, że rządcy przygotowali reformę szkolną w ścisłym nawiązaniu do wyborów samorządowych. Tj. my zrobimy bałagan, a złość ludu obróci się przeciwko samorządom, gdzie na ogół nie mamy większości. Lud tę zagrywkę, jak widać, kupił i żre się między sobą. A w całym tym cyrku nie chodzi o przedszkola, ale o koryta.

  • 21 marca 2017 o godz. 12:49

    Ciekawe gdzie pójdą do przedszkola dzieci z tych wszystkich nowych osiedli które rosną na każdym kroku.

  • 21 marca 2017 o godz. 13:04

    @100krotka
    Mam dziecko w żłobku, tam też są przestawienia na specjalne okazje. Np z okazji dnia Babci i Dziadka, a że dziadków nie ma to z żoną się staramy zawsze pójść żeby dziecko nie czuło się samotne.
    Wszyscy przeżyli, nikt się nie udusił i przedstawienie się udało – wcale nie potrzebna jest do tego sala gimnastyczna.
    Kiedyś sal gimn. nie było i wszyscy ćwiczyli (salki, korytarze, podwórko). Teraz są sale a co drugie dziecko ma zwolnienie z zajęć wychowania fizycznego, bo zamiast pograć w piłkę lepiej pograć w nową FIFę. A co ciekawe rodzice to popierają, bo samo dziecko sobie zwolnienia nie załatwi.

  • 21 marca 2017 o godz. 13:11

    @mmm co więcej, w żłobkach i przedszkolach zajmowane są miejsca przez dzieci a dzieci do żłobka nie chodzą miesiącami i to nie z powodu rzeczywistej choroby. Niestety nikt tego nie w żadne sposób nie kontroluje. Można przez dwa miesiące nie dawać dziecka a na to miejsce inne dziecko się nie dostanie.
    Sam znam takie przypadki gdzie Mamusia nie może się oderwać od dziecka (a bo to szkoda jej dziecka, a bo nie chce się jej jechać żeby zawieść dziecko do żłobka, a bo to … a bo tamto…). Co więcej np tylko jeden rodzic w takiej rodzinie pracuje, Mamusia siedzi w domu z dzieckiem.
    Krew mnie zalewa jak widzę, rodzinę której się nie przelewa, oboje pracują, mają dziecko ale w żłobku czy przedszkolu państwowym nie ma miejsca dla ich dziecka. I kombinować nie wiadomo co.

  • 21 marca 2017 o godz. 13:47

    Z komentarzy możnaby wywnioskować, że sala gimnastyczna w przedszkolu to jakaś wielka hala sportowa i po co dzieciom aż tyle. A jest zupełnie inaczej. Sala gimnastyczna jest w rzeczywistości trochę mniejsza od sal zajeciowych, ale że nie ma w niej stoliczków czy zabawek, tylko pianino i kilka piankowych konstrukcji do ćwiczeń, to jest po prostu przestronniej i dzieci mogą w niej spokojnie biegać, tańczyć, uczestniczyć w teatrzykach, warsztatach czy koncertach bez konieczności wyłączania z użytkowania na cały dzień sali zajęciowej którejś z grup.
    Zajęcia gimnastyczne w holu w tym przypadku są akurat o tyle słabą opcją, że korytarz jest niewielki i wąski, zaraz przy drzwiach wejściowych z dworu, w ciągu komunikacyjnym z kuchni do sal.
    Ale w sumie po co dzieci miałyby się w ogóle ruszać w przedszkolu, można je posadzić na 8 godzin przed telewizorem, to już w ogóle ilość potrzebnego miejsca się zmniejszy i uda się wcisnąć jeszcze z setkę dzieci.

  • 21 marca 2017 o godz. 14:04

    @mmm

    Aktualne warunku bardzo mi pasują i zrobię wszystko aby takie zostały.

  • 21 marca 2017 o godz. 14:15

    @obywatel

    ja kompletnie nie o tym, że lepsze sale niż miejsca.
    ja o tym, że jedno i drugie niezwykle potrzebne, gdyż odkąd pamiętam dzieci są w przepełnionych salach, przedszkolach, szkołach na 3 zmiany. nie mieliśmy tyle szczęścia co Wy, przedstawienia w przedszkolu wspominam strasznie, bo sala gimnastyczna była w podziemiach, z niewielkimi oknami, mniejsza niż normalna sala zajęciowa. każde przedstawienie dawało średnio powiedzmy około 50-60 osób w tej sali.

    ja o tym, że Bródno i Targówek pęka w szwach, od juniora do seniora.

  • 21 marca 2017 o godz. 15:18

    @100krotka
    Jak najbardziej obie rzeczy są potrzebne, i sale gimn. i sale dla nowych dzieci.
    Ratusz powinien się zastanowić nad budową nowych przedszkoli i żłobków na kolejne lata, no a tym momencie przekształcenie sal gimn. nie jest oczywiście złym rozwiązaniem. Oczywiście jako rozwiązanie doraźnie (powiedzmy na rok)

  • 21 marca 2017 o godz. 16:09

    Ludzie czytam te Wasze komentarze i nie wierzę. PIS w ciągu pół roku wprowadził dwie ustawy które powodują wzrost liczby dzieci które muszą przyjąć przedszkola. PIS wprowadzając te ustawy doskonale wiedziało czym to się skończy i już są pierwsze efekty. Łudziłem się, że nikt nie jest na tyle ślepy żeby tego nie zrozumieć. A jednak… Z Waszych komentarzy wynika, że winny jest ratusz, bo nie pomyślał.. Kiedy miał myśleć? Ustawę przepchnięto kolanem na siłę raptem 3 miesiące temu i to wbrew wszystkim samorządom tylko po to żeby zasiać ferment, a później powiedzieć że winny jest Ratusz.. Czy wy naprawdę tego nie widzicie? Budowa przedszkola trwa minimum rok, a wy wymagacie żeby Ratusz zrobił to w dwa miesiące… LUUUUUUUDZIE czy Wy żeście oczadzieli?

  • 21 marca 2017 o godz. 16:20

    PIS wywala cały system oświaty do góry nogami cofając go do głębokich lat 70. Gimnazja były przed wojną i jakoś wszyscy z rozrzewnieniem wspominają że kiedyś matura to była matura. Niech mi ktoś pokaże jedno JEDNO opracowanie mówiące o wyższości 8 letniej podstawówki nad system 6+3+3.. JEDNO… Nie ma takich opracowań, ale to dla PIS nie ważne… Dla jego wyborców jak widać też nie.. No i jeszcze czas na dostosowanie do zmian.. 6 miesięcy… Tysiące nauczycieli leci na bruk, ale kogo to obchodzi.. Że dzieciaki będą się uczyć na zmiany w szkołach w których do tej pory nawet nikt nie miał takich koszmarnych snów, że dostanie się do liceum za rok i za dwa lata to będzie koszmar.. Kogo to obchodzi? Winny znów będzie ratusz…

    A program nauczania???
    Z podstawy programowej przyrody i biologi wypada Kopernik, ewolucjonizm i połowa układu rozrodczego człowieka!!!

    Ze szkoły PIS wyjdzie stado baranów wiedzących tylko jedną rzecz, że Prezes był mężem stanu i że mają być pokorni i słuchać co im wódz powie… Samodzielne myślenie? Nonkonformizm? Przecież to dwie rzeczy których najbardziej boi się władza.

    Siedźcie w domach , oglądajcie Kiepskich i broń Boże nie idźcie na żadną demonstrację.. Władza lepiej od Was wie czego Wam potrzeba..

  • 21 marca 2017 o godz. 16:38

    Jaki jest sens zmiany sali gimnastycznej na rok w salę do zajęć? Już nie mówię o kosztach.
    Czy Pani @100krotka była w tej salce gimnastycznej, że twierdzi, że to „niezłe rozwiązanie”?
    Uważam to za fatalne rozwiązanie bo pogarsza warunki wszystkim i nowym i już przyjętym. Jeżeli Przedszkole 94 będzie miało 200 maluchów pod opieką będzie jednym z najliczniejszy placówek w Warszawie. Tylko, że tak duże placówki mają do tego odpowiednią infrastrukturę. Wystarczy porównać palce zabaw, np. Przedszkole nr 214 – duży plac zabaw i salka gimnastyczna.
    Proszę proszę porównać jak wyglądają tak liczne przedszkola i później się wypowiadać.
    Takie doraźne działanie to totalna amatorka. Zamiast budować nowe przedszkola, upycha się dzieci i jakoś to będzie.
    Mam wrażenie, że większość komentujących nigdy nie była w Przedszkolu nr 94, a autor artykułu na pewno się tam nie pofatygował tylko przygotował materiał z wybranymi wybiórczo zdaniami pasującymi pod z góry założoną teorię – żenujący poziom.

  • 21 marca 2017 o godz. 17:12

    Jestem mamą dziecka które uczęszcza do przedszkola i dziecka które chce aby od września się dostało do przedszkola. Nie tedy droga drodzy Państwo, nie powinno się to odbyć kosztem najmłodszych. Nie zabieramy im tej sali.

  • 21 marca 2017 o godz. 19:00

    A bez reformy nikt nie wiedział, że brakuje miejsc w przedszkolach? Teraz się wszyscy dowiedzieli i teraz organizuja miejsca. Ciekawe…

  • 21 marca 2017 o godz. 19:19

    Mj. Oni po prostu nie rozumieją związku między deformą PiS a brakującymi miejscami w przedszkolach. Za małe rozumki.

  • 21 marca 2017 o godz. 19:43

    Głupie i nieprzemyślane działania PiSu to jedno, ale przecież dzieci i tak się rodzą niezależnie od tego kto rządzi. Miejsc w przedszkolach i żłobkach jest za mało i było to wiadomo od dawna. Przerzucanie winy jedni na drugich nic nie wnosi (rząd na samorząd i odwrotnie).
    Proszę spróbować zapisać dziecko do żłobka. Kolejki są już od dawna a miejsc nie przybywa. W przedszkolach jest podobnie. Powstają nowe bloki a infrastruktury brak.
    Niestety dorośli (wydawałoby się) ludzie, którzy zostali wybrani aby zrobić coś dobrego dla społeczeństwa – czy to w skali kraju czy dzielnicy zachowują się jak dzieci.
    Zamiast szukać najlepszego rozwiązania, które pomoże długofalowo to idzie się po najmniejszej linii oporu i upycha się dzieci w małej salce.
    Jak ktoś nie widzi problemu w zajęciach na korytarzy u przy wejściu radzę mu swoje biurko postawić w korytarzu Urzędu Dzielnicy i popracować w takich warunkach.
    A „autorowi” tekstu gratuluję manipulacji i sposobu przedstawienia problemu – myślę że wakat w TVPis czeka.

  • 21 marca 2017 o godz. 19:58

    @mj – Warszawiak

    Cyt.: „Niech mi ktoś pokaże jedno JEDNO opracowanie mówiące o wyższości 8 letniej podstawówki nad system 6+3+3.. JEDNO…”

    Niech ktoś pokaże opracowanie („JEDNO”) mówiące o wyższości systemu 6+3+3. Wydaje się, że żaden z wymienionych systemów nie jest zadowalający. Zlikwidowano 8-letnią podstawówkę, wprowadzono stary system 6+3+3, który miał być lekiem na różne choroby polskiej edukacji: przeładowany, przeteoretyzowany encyklopedyczny program, zbyt długi cykl kształcenia podstawowego, potem 4 lata liceum albo 5 lat technikum. W przypadku technikum matura w wieku 20 lat. Ktoś wpadł na pomysł powrotu do systemu 6+3+3. Dziś słyszymy, nierzadko ostrą krytykę, że dzisiejsze szkoły, nawet wyższe, „produkują” bardzo niemądrych maturzystów lub magistrów. I słychać wiele głosów pokoleń wychowanych na 8-letniej podstawówce, że wtedy szkoła to była szkoła. Tak jak przed wojną stary system 6+3+3. Wydaje się, że żaden system nie zmieni pewnych trendów. Ci sami nauczyciele, te same ławki, te same budynki, podręczniki pisane przez osoby z tą samą mentalnością nic nie zmienią. Nie ważne co jest napisane w ustawie. Nawyki i trendy pozostają te same.

  • 22 marca 2017 o godz. 09:05

    Drodzy rodzice, rzecz w tym, że portal bardzo zmanipulował nasze wypowiedzi (jestem jednym z rodziców walczących o pozostawienie sali gimnastycznej). Wycięli z kontekstu zdania i przeznaczyli. Bardzo nie elegancko, biorąc pod uwagę, że prosiliśmy ich o pomoc. Nie napisali, że np. wg prognozy demograficznej w naszej dzielnicy nie będzie problemu z przyjęciem trzylatków. Do naszego przedszkola dostały się w zeszłym roku dzieci, które miały 0 punktow, a teraz jest w dzielnicy łącznie 70 wolnych miejsc w przedszkolach i szkolnych oddziałach przedszkolnych. Poza tym, to przedszkole jest ciasne, a sama sala za mała na salę dydaktyczną. Nie ma miejsca na szatnię, jest bardzo mały plac zabaw. Tam nawet nie ma węzła sanitarnego!! Na dodatek burmistrz zabiera i nie proponuje nic w zamian. Dlaczego w takim razie nie dostawi kolejnego modułu na salę gimnastyczną lub na dydaktyczną? Nie, rodziców i DZIECI ma się w nosie. I lepiej, żeby na terenie przedszkola pracownicy mieli parking. Tak się nie robi. Na dodatek jeśli będziemy mieć kolejną grupę, nasze przedszkole będzie w pierwszej piątce w miescie pod względem wielkości. Normalnie ferma dziecięca! Niektóre podstawówki mają taką liczebność. Zdajecie sobie sprawę jak w tak dużej ilości dzieci zapanować np. nad wszawicą? No i na koniec: nie oburzacie się, że dla waszych dzieci przez nasze działania może zabraknąć miejsc. To nie prawda! W naszej dzielnicy nie ma tego problemu, a urząd dzielnicy sam to potwierdza swoją własną prognozą demohraficzną! Na dodatek przecież nie wszyscy rodzice posyłają trzylatki do przedszkola, więc z tej prognozy nie będzie aplikować 100% dzieci!

  • 22 marca 2017 o godz. 09:13

    @rodzic

    proszę uwąznie przeczytać wszytko co napisałam.

    nigdzie nie napisałam: „niezłe rozwiązanie”. wręcz przeciwnie. piszę że dzielnica pęka w szwach i robienie z sal gimnastycznych (notabene i tak małych) nie jest ŻADNYM rozwiązaniem. bo i miejsca i sale być powinny. współczuję Ratuszowi który musi upchać dzieci z powodu reformy. i współczuję dzieciom i rodzicom jeszcze bardziej…
    ale z drugiej strony coś trzeba pomyśleć i zadziałać. zauważyłam, że Ratusz to jednak liczy i w przeciągu 10 lat liczba dzieci wzrosła w dzielnicy dwukrotnie (dane: prezentacja związana z reformą oświaty na Targówku). trendy więc są znane.
    wystarczy uwzględnić każde zezwolenie na budowę nowego osiedla – dane z Adm. Bródno chyba dla Ratusza tajne nie są – może czas zacząć walczyć o dzielnicę?
    bitwa o Most Krasińskiego przegrana, może na Oświatę udałoby się coś wyszarpać?
    Radni do boju!

  • 22 marca 2017 o godz. 09:22

    Jestem mamą dzieci które chodzą do jednego z przedszkoli na Bródnie. Jest w nim 6 grup łącznie 160 dzieci ok. 80 nie jest mieszkańcami naszej dzielnicy. Gdyby gminy do przedszkoli, żłobków i szkół które utrzymują z własnych pieniędzy przyjmowały tylko dzieci zamieszkujące dany teren zmieściło by ich się znacznie więcej.

  • 22 marca 2017 o godz. 09:39

    Do informacji od Mieszkanki Bródna warto też dodać, że zgodnie z ustawą o systemie oświaty ilość dzieci w grupie nie może być większa niż 25, co przy sześciu grupach daje 150 dzieci (maksymalnie). Jeśli w przedszkolu jest 160 dzieci, to jest to niezgodne z prawem. Ciekawe kto wyraził na to zgodę?!

  • 22 marca 2017 o godz. 09:44

    Do mama ze Smoleńskiej

    „Hmm czyżby Rodzice nie wiedzieli o tym,że w przypadku nie dostania się dziecka do przedszkola państwowego, przysługiwała im dopłata do placówki prywatnej? Ups. O tym się nie mówi…”
    na Targówku nie ma dopłaty.

  • 22 marca 2017 o godz. 10:28

    „Do naszego przedszkola dostały się w zeszłym roku dzieci, które miały 0 punktow, a teraz jest w dzielnicy łącznie 70 wolnych miejsc w przedszkolach i szkolnych oddziałach przedszkolnych.”

    No więc widać że Ratusz przygotowywał się do nowej fali dzieci, ale na to że zlikwidują gimnazja i tym samym dogęszczą podstawówki skąd znikną oddziały przedszkolne przygotować się nie dało..

    Drodzy rodzice podziękujcie PIS. (ps. moja córka też się wybiera w tym roku do przedszkola…)

  • 22 marca 2017 o godz. 11:59

    Do Mieszkanki Bródna,

    Warszawa jest gminą. Każde publiczne przedszkole na terenie Warszawy jest utrzymywane przez gminę, a przyjmowane są dzieci z terenu zamieszkania gminy, czyli z każdej dzielnicy. Dzielnice są tylko jednostkami pomocniczymi.

  • 22 marca 2017 o godz. 12:40

    NIECH KTOŚ MI WYJAŚNI JAK TO JEST. MIESZKAM OD URODZENIA NA TARGÓWKU/BRÓDNIE. CHCIAŁAM PUŚCIĆ DO ZERÓWKI MOJE DZIECKO, DO ZERÓWKI REJONOWEJ NA SAMARYTANKI. POWIEDZIANO MI, ŻE NIE BĘDZIE ZERÓWKI W TYM ROKU. WIĘC DZIECKO POSZŁO DO SZKOŁY PRZY HANDLOWEJ. JAK SIĘ POTEM OKAZAŁO KLASA POWSTAŁA NA SAMARYTANKI!!!!! JAKIM CUDEM? KTO SIĘ W NIEJ ZNALAZŁ? CHYBA NIE TRZEBA PISAC KUMATYM. I TERAZ ŻEBY PRZENIEŚĆ TO JEST PISANIE PODAŃ, PRÓŚB DO PANA BURMISTRZA! JAKIM PRAWEM MOJE DZIECKO MA PROBLEM Z DOSTANIEM SIĘ DO SZKOŁY, A DZIECI SŁOIKÓW CO ROZLICZAJĄ SIĘ W BYDŁOWIE ICH DZIECI MAJĄ MIEJSCE W PRZEDSZKOLU/SZKOLE?!

  • 22 marca 2017 o godz. 14:50

    @Tata z Targówka
    „Do informacji od Mieszkanki Bródna warto też dodać, że zgodnie z ustawą o systemie oświaty ilość dzieci w grupie nie może być większa niż 25, co przy sześciu grupach daje 150 dzieci (maksymalnie). Jeśli w przedszkolu jest 160 dzieci, to jest to niezgodne z prawem. Ciekawe kto wyraził na to zgodę?!”

    Od przyszłego roku szkolnego w jednym z przedszkoli będzie do 27 dzieci na grupę, burmistrz Targówka tak zarządził, cytuję „…w grupach ma być do 27 dzieci, biorę to na siebie”. Władze dzielnicy robią co chcą i nie przejmują się prawem, to samo jest z traktowaniem nauczycieli. Daje się im umowy do końca roku szkolnego, na wakacje są bez pracy. To wszystko jest głęboko zaszyte, ręka rękę myje. W innych krajach jest po ok 15-20 dzieci w grupie i są jednocześnie 2 nauczycieli, u ans oczywiście jak najwięcej wycisnąć kasy.

  • 22 marca 2017 o godz. 20:36

    Kto mi wytłumaczy jak to jest. Kto ma pierwszeństwo w naborze? Czy ludzie zameldowani w dzielnicy mają pierwszeństwo? Jakie są kryteria? Nie mam dzieci ale planujemy za rok i jak czytam takie artykuły to się zastanawiam czy w tej kwestii też jest cyrk w tym kraju. Może nie być miejsca dla naszych, bo pan Wiesio przyjedzie z dziecmi z Białołęki albo Ząbek?

  • 22 marca 2017 o godz. 20:46

    27 dzieci w przedszkolu to lekkie przekłamanie oddział w przedszkolu powinien liczyć 25 dzieci. Proszę bardzo uważnie przestudiować Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dn. 17 marca 2017 r które wejdzie w życie z dn. 01.09.2017 r i nie wprowadzać rodziców w błąd. Nie od dziś wiadomo że brakuje miejsc w przedszkolach szkołach i będzie coraz gorzej. Przedstawił to jeden z radnych gm. Targówek *** może warto się zapoznać z jego informacjami. My jako rodzice nie mamy zielonego pojęcia ile dzieci jest w naszej gminie. To że taka sytuacja panuje w przedszkolach szkołach żłobkach to wina tylko i wyłącznie samorządu. Od iluś tam lat maja dane o narodzinach i zameldowaniu w naszej dzielnicy i powinni się do tego odpowiednio przygotować. Prawda jest taka że nie zrobili i nie chcą tego zrobić bo lepiej sprzedać działkę deweloperowi niż zainwestować w infrastrukturę tworząc nowe przedszkola szkoły żłobki bo z tego nie ma kasy tylko wydatek – taka jest prawda. Dwie zmiany w szkole to powinno być zakazane. Brak sal w przedszkolach takie przedszkola powinny być zlikwidowane.Sale gimnastyczne to powinien być standard w każdym przedszkolu. Dodatkowo odziały w przedszkolach powinny liczyć max 18 dzieci , klasy w szkołach max 20 i jedna zmiana to nie kołchoz ani ferma drobiu. Plac zabaw w przedszkolu i w szkole powinien mieć zagwarantowaną ilość metrów na jedna osobę tak to powinno wyglądać. Duże boiska duże place zabaw duże sale gimnastyczne tak powinien wyglądać standard nowoczesnego przedszkola i szkoły. Prawda jest taka że Burmistrz i Radni nic nie zrobili i z tego trzeba ich wreszcie rozliczyć. Do nich powinniśmy mieć pretensję nie do rodziców którzy oczekują normalnych standardów i o nie walczą.

  • 22 marca 2017 o godz. 21:28

    @Anka. Tak dokładnie tak jest. Tylko nie pan Wiesio, tylko częściej samotna pani Wiesia. Nie ma rejonizacji, więc samotna matka z Białołęki (i każdej innej dzielnicy, z Ząbek już nie, bo to nie Warszawa) ma więcej punktów do przedszkola na Targówku niż ty, jeśli masz męża.
    Problem w tym, że mamy obok Białołękę, na której nie ma prawie w ogóle przedszkoli. Te nasze muszą wystarczyć na dwie dzielnice. Więc prognozy demograficzne tych rodziców ze Smoleńskiej są tyle warte, co rząd PiS. Czyli nic.

  • 22 marca 2017 o godz. 22:10

    Ola byłoby jak napisałaś tzn. nie byłoby problemów z miejscami dla 3-latków gdyby nie reforma PiS. Obecnie każdy z pięciolatków będzie miał prawo do zostania jeszcze rok w przedszkolu i jak wszyscy zadeklarują taką chęć to mimo tego niżu nie będzie ani jednego miejsca dla 3-latków bo wszystkie dzieci które do niego uczęszczają w tym roku uczęszczałyby w przyszłym. W tym jest cały problem jeżeli jeszcze ktoś nie zajarzył. W tym roku nie będzie wysyłania 6-latków do oddziałów zerówkowych przy szkołach jak to było w latach ubiegłych, każde dziecko będzie miało prawo zostać jeszcze jeden rok w przedszkolu. Na tym polega ta reforma. I wobec konieczności znalezienia miejsc dla wszystkich 3-latków takie decyzje zostały podjęte. Może i nie jest to najlepsze rozwiązanie, zmniejszy się komfort dzieci ale niestety z powodu takich wymogów jest to koniecznością. Dzielnica musi gdzieś te miejsca znaleźć i niestety znajdzie w istniejących przedszkolach bo przez te kilka miesięcy nie wybudują kilku nowych. Żadne protesty niestety nic tu nie pomogą bo dzielnica musi wywiązać się z obowiązku. W moim przedszkolu już wcześniej została zabrana sala gimnastyczna, dzieci ćwiczą w salce na dole obok szatni, z przedstawieniami nie ma problemu bo są zawsze w ich własnej sali.
    A skoro to dzielnica organizuje miejsca w przedszkolach to jednak dobrym i sprawiedliwym rozwiązaniem byłoby przyjmowanie w pierwszej kolejności dzieci z danej dzielnicy.

  • 22 marca 2017 o godz. 22:45

    Zachęcamy do budowy placówek np przy szkole na ul.Mieszka I. Nie będę biadolić kto jest winny. Zawsze jest za mało miejsc więc budujcie.

  • 22 marca 2017 o godz. 23:05

    Jeżeli jest mało miejsc , dlaczego przyjmowane do przedszkola są dzieci trzy letnie, których matki nie pracują, bo siedzą w domu z drugim młodszym dzieckiem. Jako matki samotne( tylko nie wiadomo kto im te dzieci robi) korzystają z tego , że opieka płaci za przedszkole dla własnej wygody wypychają dzieci do przedszkola( przecież im się należy jako pseudosamotnym). Blokują miejsce dla naprawdę potrzebujących rodzin. Dziecko trzyletnie ma dużo czasu, żeby się uspołecznić, a miłość matki i kontakt z nią to jest to co dziecku najbardziej potrzebne w tym wieku. Piszę te słowa jako matka dwójki dzieci, babcia czworga wnuków . I jako była przedszkolanka znająca ten problem z własnej autopsji apeluję nie pozwólcie zabrać dzieciom sali gimnastycznej. Problem jest w weryfikacji, żeby pomóc naprawdę potrzebującym.

  • 23 marca 2017 o godz. 14:25

    do anka: Jak to kto ma?! znajomi, rodzinka, koperta pod stołem… lizanie wiadomo czego i załatwianie za plecami. HANBA, żeby nasze dzieci urodzone w Warszawie musiały jeździć do szkoły oddalonej o 5 km jak mają szkołe pod domem!!!

  • 23 marca 2017 o godz. 17:31

    A potem pretensje ze korki, jak mi sie dziecko nie dostanie do przedszkola, które mam 300 m od bloku to chyba mnie szlag trafi

  • 26 marca 2017 o godz. 23:41

    Tytułem wstępu: potwierdzam powyższe opinie rodziców, których dzieci są w Przedszkolu przy Smoleńskiej. Moje dziecko chodziło do tego przedszkola 3 lata. Do zerówki poszło już do szkoły.

    Już 1,5 roku temu, po rozbudowie przedszkola, personel pomocniczy mówił, że teraz będzie to „przechowalnia”. Z 5 grup zrobiono 7, teraz ma być 8? To dopiero będzie ścisk…
    Nowa salka gimnastyczna pozwalała choć trochę z przechowalni zrobić godne warunki opieki nad dziećmi i urozmaicić im czas fajnymi zajęciami.
    A teraz znów w wąskim korytarzu z drzwiami wejściowymi, gdzie często hula wiatr, będą odbywały się zajęcia z rytmiki (gdzieś trzeba postawić fortepian), bale dla dzieci (kilka grup na raz), etc.
    Kto tego nie doświadczył/nie widział nie powinien się wypowiadać, że „zabranie sali gimnastycznej” to dobry pomysł. Te zajęcia to była fikcja, nawet jak nauczyciel się dwoił i troił, żeby skupić uwagę małych dzieci, jak co chwila ktoś chodził po korytarzu a te spędy, czyli niby bale/zabawy to był koszmar!
    I dla dzieci i dla opiekunów. Brałam w nich udział, więc wiem co mówię.

    Poza tym ta salka gimnastyczna jest za mała, żeby zmieściła się tam 25-osobowa grupa dzieci. Gdzie będzie miejsce na stoliki, regały z zabawkami i przestrzeń do zabawy? O łóżeczka do leżakowania nie wspomnę. I nie ma toalet, ani szatni. Ciekawe czy sanepid i kuratorium oświaty zatwierdzi to pomieszczenie na grupę przedszkolną? Chyba, że ktoś zapłaci…

    Od września ma uczęszczać do tej placówki aż 200 dzieci?
    Nie wyobrażam sobie tego. Teraz to już będzie prawdziwa przechowalnia :-(
    Współczuję dzieciom, które już są w tym przedszkolu i 3-latkom, które od września będą tam upchane.

  • 30 marca 2017 o godz. 20:50

    Rozumiem, że tylko ci rodzice, którzy nie mają jeszcze dzieci w tym przedszkolu mogą uważać, że postawa rodziców to egoizm. Zapewne też nie widzieli tego przedszkola. Nie wiedzą, że już teraz jest ciasno i wąsko. Zimą zimno. I że jak otwarta zostanie jeszcze jedna grupa, to przedszkole będzie miało 200 dzieci. Czy ktoś chciałby mieć dziecko w takim molochu? Ponadto, ci rodzice nie wiedzą, że w kontaktach z mediami pan burmistrz posługuje się zupełnie inną prognozą demograficzną, niż jest zamieszczona na stronie jego urzędu, a z której wynika, że na Targówku wcale miejsc w przedszkolach nie brakuje. Nie wiedzą też, że w przedszkolu nie ma miejsca na szatnię i łazienkę dla nowej grupy, a plac zabaw jest bardzo mały. Nikt z nich zapewne też nie wie, że jeśli tej sali nie będzie, to dzieci będą ćwiczyć w wąskim korytarzu, w którym jest ciąg komunikacyjny, znajduje się przy wejściu, a zimą bywa tam 15 stopni. Ich dzieci też mogą się tam znaleźć. Nie będzie też już warsztatów teatralnych lub muzycznych, przedstawień i innych eventów rozwijających dzieci. Może inne przedszkola sobie z tym radzą, nie mając sali gimnastycznej, ale nie są predszkolami modułowymi i mają pewnie porządne hole. Żałuję, że Targówek.info nie napisał też, że rodzice z tego przedszkola zadają burmistrzowi mnóstwo pytań, na które nie znajdują odpowiedzi. Np. dlaczego w budynku na Stojanowskiej, gdzie swietnie funkcjonowało kiedyś przedszkole, znajduje się od ponad 10 lat ośrodek pomocy społecznej. Może jednak by tak ściaśnić urzędników, a nie dzieci? Nie trzeba stawiać nowego przedszkola. Budynek jest, wystarczy znów zrobic z niego przedszkole, jak kiedyś. Ale po co, lepiej robić z przedszkoli kołchozy (200 dzieci w przedszkolu uplasuje je w pierwszej piątce w Warszawie). Artykuł jest bardzo nieprecyzyjny, tendencyjny i mam wrażenie, że napisany po to, żeby wywołać burzę i nic więcej. A fe. Już nie mówiąc o tym, że rodzice z tego przedszkola zostali przez Targówek.info oszukani, bo w dobrej wierze i w nadziei na pomoc udostępnili dziennikarzom wszystkie dokumenty.

  • 1 kwietnia 2017 o godz. 23:41

    Gdybym miała w tym roku posłać 3-letnie dziecko do przedszkola, to po artykule i tych wszystkich komentarzach, nie zapisałabym je do przedszkola przy Smoleńskiej…
    Nawet gdybym mieszkała bardzo blisko!
    Tuż obok tego przedszkola jest drugie przy Prałatowskiej, zaraz za nim przy Barkocińkiej a po drugiej stronie Św. Wincentego od września będzie otwarte nowe przedszkole przy Kunickiej.
    W którym na pewno będą super warunki.
    Może dobrym pomysłem jest NIE zapisywać 3-latków do przedszkola przy Smoleńskie, chyba że jest już w nim rodzeństwo.
    Gdyby część 5-latków poszła do zerówek w pobliskich podstawówkach (SP 28 lub SP 114) to jedna sala mogła by się zwolnić, a wtedy przyjęto by tu max. jedną grupę 3-latków i fajna sala gimnastyczna by została a dzieci nie były by upchane jak sardynki w puszcze.
    Proste? Proste.
    Tak się idealistycznie rozmarzyłam…

  • 4 kwietnia 2017 o godz. 13:22

    Jeśli chodzi o tzw. pięciolatki (niektóre z nich już mają skończone 6 lat, bo już mamy kwiecień), to pragnę zauważyć, że pan burmistrz wystosował pismo w którym namawia rodziców, aby składali deklaracje pozostawienia przyszłorocznych sześciolatków w placówkach, do których chodzą aktualnie (pismo powieszono przed albo w trakcie terminu składania deklaracji). Takie pismo zostało zawieszone na drzwiach wejściowych do przedszkola na Smoleńskiej. Spodziewam się, że w innych przedszkolach też. Pan burmistrz uzasadnia swój apel o pozostawienie dzieci w przedszkolach chęcią zmniejszenia zmianowości w szkołach i tym, że w szkole na ul. Samarytanki nie będzie w tym roku „zerówki”.
    W kwestii argumentu zmniejszenia zmianowości należy zauważyć, że dwuzmianowość w szkołach jest już chyba od paru lat. Przed PiS-ową reformą też była. Możliwe, że w roku 2016/17 jest z tym większym problem, ale burmistrz moim zdaniem zawdzięcza go sobie. Przecież to w zeszłym roku dyrektorzy przedszkoli udawali, że nie ma możliwości pozostawienia w „zerówkach” przedszkolnych dzieci urodzonych w 2010 roku. Jak już się nie dało udawać (bo niektórzy rodzice złożyli deklaracje) to pan burmistrz zwoływał spotkania z rodzicami, na których apelował, aby oddali dzieci do szkół (przy czym zgadzał się na „zerówki” w szkołach- nie trzeba było posyłać od razu do pierwszej klasy).
    W kwestii argumentu dotyczącego szkoły na ul. Samarytanki, to wystarczy powiedzieć, że ręce mi opadły. Nie będzie „zerówki” na Samarytanki, więc rodzice mają zachować dzieci w przedszkolach do których chodziły (pewnie chodzi o wszystkie przedszkola z okolicy).
    P.S. Zrobiłem zdjęcie pisma burmistrza. Uważam bowiem, że takie „cudeńko” należy zachować. Inaczej mogło by się za niedługi czas okazać, że namów do pozostawienia pięciolatków/ sześciolatków w przedszkolach nigdy nie było ze strony burmistrza. I głupich uzasadnień też nie.

  • 10 kwietnia 2017 o godz. 14:14

    Za dużo dzieci – zwłaszcza tych przyjezdnych!!!!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.