Rewolucja na osiedlu Wilno: strefa "Tempo 30", szykany na drodze, rondo zamiast skrzyżowania | targowek.info

Rewolucja na osiedlu Wilno: strefa „Tempo 30”, szykany na drodze, rondo zamiast skrzyżowania

Kierowców na Osiedlu Wilno czekają wielkie zmiany. Zadecydowali o tym sami mieszkańcy podczas głosowania nad budżetem partycypacyjnym.

 

W tegorocznym głosowaniu nad budżetem partrycypacyjnym (którego wyniki ogłoszono w ostatni piątek) wygrało mnóstwo drobnych projektów – różnego rodzaju zajęć, zabaw, kursów czy szkoleń, z których skorzysta garstka mieszkańców – oraz kilka przełomowych pomysłów, które zmienią życie tysięcy osób.

Do tej drugiej kategorii należy projekt wprowadzenia „rozwiązań uspokojenia ruchu drogowego i poprawy bezpieczeństwa na Osiedlu Wilno w Warszawie”. Zgłoszony przez pana Jarosława Frątczaka pomysł poparło 301 osób – to wystarczyło, żeby zająć drugie miejsce na swoim obszarze i skierować koncepcję do realizacji.

„Genezą napisania projektu z niniejszymi pomysłami stało są narastające zagrożenie w postaci samochodów rozwijających nadmierne prędkości na ulicach naszego Osiedla (…). W ten sposób dochodzi do wielu kolizji drogowych i niebezpiecznych sytuacji z udziałem pieszych (…). Celem niniejszego projektu jest wprowadzenie pozytywnych zmian w przestrzeni pieszej na Osiedlu Wilno i w jego okolicy, a co za tym idzie – uspokojenie ruchu ulicznego” – czytamy w uzasadnieniu do projektu.

Co się zmieni na Osiedlu Wilno? Bardzo dużo. Koncepcja obejmuje pięć rozwiązań:

  1. Wprowadzenie strefy „Tempo 30” na całym obszarze Osiedla Wilno. Przy ulicach wjazdowych na obszar osiedla staną znaki B-43 ograniczające dozwoloną prędkość samochodów do 30 km/h.
  2. Zmiana skrzyżowania Zamkowa/Montwiłłowska z ulicą Wierną na skrzyżowanie równorzędne (zamiast obecnego z  pierwszeństwem przejazdu dla ul. Zamkowej).
  3. Zastosowanie tzw. esowania jezdni na ulicy Zamkowej na jej dwóch odcinkach. Esowanie jezdni, w celu uspokojenia ruchu, to zastosowanie tzw. szykan, czyli ograniczeń dla ruchu w formie wygrodzonych fragmentów jezdni, jako alternatywy dla progów zwalniających. Kierujący pojazdami
    zwalniają, by przepuścić pojazd nadjeżdżający z przeciwnego kierunku, ustępują pierwszeństwa przejazdu na przemian – raz dla jednego, raz dla drugiego kierunku jazdy. „Zmusza to kierowców do wykonania w małych odstępach czasu kilku skrętów i ustąpienia pierwszeństwa jadącym pojazdom z naprzeciwka. W rezultacie samochody jadą wolniej, a ruch nie jest płynny” – uzasadnia wniosek autor.
  4. Zorganizowanie minironda na skrzyżowaniu ulic Zamkowa/Przecławska i Bukowiecka/Klukowska. „Jedną z najważniejszych kwestii w tym rozwiązaniu jest to, aby nie było to rondo w wersji malowanej. Przy takim rozwiązaniu kierowcy nie jadą po obwiedni ronda, ale na wprost przez wyspę, nie zwalniając prędkości pojazdu. Dobrym rozwiązaniem zamiast ronda w wersji malowanej przebudować rondo z wysepką wyniesioną co najmniej 4 cm nad powierzchnię jezdni. W praktyce powinno to wyeliminować w stu procentach przejazdy środkiem skrzyżowania” – czytamy w projekcie.
  5. Utworzenie przejścia dla pieszych na ulicy Klukowskiej w pobliżu (mającego powstać) minironda. Dodatkowo stworzy to wygodną i bezpieczną dla mieszkańców drogę do pobliskiego placu zabaw, z którego uroków korzysta większość rodzciów z dziećmi.
Propozycje umiejscowienia szykan na ulicy Zamkowej
(na dwóch odcinkach) – grafika pochodzi z projektu złożonego do budżetu partycypacyjnego

 

W uzasadnieniu swojego projektu pan Jarosław przywołuje artykuły o wypadkach samochodowych do których doszło na osiedlu Wilno, a które publikowaliśmy na targowek.info. Już po zgłoszeniu koncepcji doszło na ul. Zamkowej do kolejnego groźnego wypadku: dachował sportowy samochód.

Czerwcowy wypadek na Osiedlu Wilno / fot. czytelnik targowek.info

 

Po zwycięstwie w głosowaniu nad budżetem partycypacyjnym, wszystkie powyższe zmiany na osiedlu Wilno zostaną wprowadzione w 2018 roku. Realizacja projektu ma kosztować 400 tys. zł.

 

85 komentarzy na temat “Rewolucja na osiedlu Wilno: strefa „Tempo 30”, szykany na drodze, rondo zamiast skrzyżowania

  • 17 lipca 2017 o godz. 08:27

    O wiele lepszym rozwiązaniem byłoby ogrodzenie osiedla.
    Mieszkańcom życzę powodzenia.

  • 17 lipca 2017 o godz. 08:34

    Takie rozwiązanie nie jest możliwe (tereny osiedla i wokół niego są przekazane do miasta) i nie sądzę by to rozwiązanie poprawiło bezpieczeństwo.

  • 17 lipca 2017 o godz. 08:36

    najlepszym rozwiązaniem to jet zabranie kluczyków od aut.

  • 17 lipca 2017 o godz. 09:41

    Szykany zmuszające do zmiany pasa ruchu to raczej nie dobry pomysł. Wielu niecierpliwych kierowców, szczególnie w porannym szczycie, będzie jechało na czołówkę i wymuszało przejazd, co doprowadzi do niebezpiecznych sytuacji. Lepiej byłoby zamontować szerokie progi zwalniające z łagodnym najazdem przy Zamkowej 1, 5 i 9, które wyeliminują rajdowców a umożliwią normalny przejazd z prędkością do 30 km/h.

  • 17 lipca 2017 o godz. 09:59

    Nie wiem co trzeba mieć w głowie, aby na własne życzenie utrudnić sobie ruch :)

  • 17 lipca 2017 o godz. 10:39

    No, życze powodzenia. Ile wczesniej trzeba będzie wyjść aby nie spóznic się do pracy? Zdecydowanie lepiej i taniej byłoby zainstalować progi zwalniające. Ciekawe za jaki czas mieszkańcy będą głosować za zlikwidowaniem tych przewężen? Rondo wydaje się ok.

  • 17 lipca 2017 o godz. 10:59

    Całkowicie bezmyślne rozwiązanie. Autorzy kompletnie nie słuchali argumentacji przeciwnej, zarzucając oponentom, że nie zależy im na bezpieczeństwie na Osiedlu. Podziwiam natomiast odwagę, że autorzy wzięli na swoje barki odpowiedzialność za skuteczność tego rozwiązania i życzę, żeby nikt się do Was z pretensjami nie zgłosił w tym zakresie. Mam nadzieję jednak, że z jakichś czynników nie da się tego wprowadzić, bo inaczej przewiduję, że w kolejnych edycjach BP będzie trzeba składać propozycję likwidacyjną tego poronionego pomysłu.

  • 17 lipca 2017 o godz. 11:17

    Radzę poczytać o skuteczności szykan. Też początkowo byłam przeciwna, teraz wydaje mi się to bardzo dobrym rozwiązaniem. Przejazd przez progi zwalniające je głośny i w moim mniemaniu niewiele daje jeśli chodzi o poprawę bezpieczeństwa. Szykany wymagają większej uwagi kierowców. I bardzo się cieszę, że wreszcie będzie rondo!

  • 17 lipca 2017 o godz. 11:40

    Dzień dobry.

    Pan Rysiek z Kranu, Pan Mocher, Pan Marcin, Pan Wileniak, Pan PitttK – wszystkich Panów zapraszam na spotkanie bezpośrednie z autorem projektu. W dowolnym dla Państwa terminie i czasie. Wtedy pozwolę sobie wyjaśnić Państwu wszystkie wątpliwości dotyczące projektu. W razie wyrażenia chęci spotkania przekaże do siebie kontakt.

  • 17 lipca 2017 o godz. 12:35

    Panie Jarosławie,
    Proszę nie traktować mojego głosu jako czepiania się, ale dążenie do wyboru optymalnego rozwiązania kwestii bezpieczeństwa i przepustowości ulicy. Sam głosowałem za tym projektem, bo popieram uspokojenie ruchu na osiedlu, rondko, dodatkowe przejście na Klukowskiej itp. Jednak moje obawy budzi przepustowość szykan, które ograniczają możliwość przejazdu co najmniej o 50% nie licząc dodatkowego czasu na zatrzymanie i ruszanie pojazdów oraz ich skuteczność.
    Pod względem ekonomii jazdy zatrzymanie do zera jest najbardziej nieefektywne. Przy progach zwalniających nie ma takiej potrzeby, bo pojazdy mogą przejeżdżać swoimi pasami nawet kilka km/h pod warunkiem że dalej mogą jechać swoim pasem.

    Być może nie znam opracowań, które świadczą o wyższości szykan nad progami zwalniającymi ale może Pan wie:
    1. Jakie jest obecnie natężenie ruchu na Zamkowej w godzinach szczytu porannego oraz w ciągu dnia w obu kierunkach?
    2. Jaka jest przepustowość szykan vs. progów zwalniających liczona jako pojazdy na godzinę przy takim samym ograniczeniu prędkości?
    3. Ile wynosi średnia prędkość przejazdu na odcinku spowolnionym szykanami vs. progami?
    4. Jak wyglądają statystyki dotyczących liczby kolizji i wypadków na odcinkach z szykanami i progami tzn. jak jedno i drugie rozwiązanie wpływa na poprawę bezpieczeństwa?
    5. Czy zastosowanie szykan wpłynie na likwidację miejsc parkingowych bezpośrednio do nich przylegających?

    pozdrawiam

  • 17 lipca 2017 o godz. 13:28

    szykany na drodze hahhahhahahaha

    W OGOLE OSIEDLE WILNO NIE POWINNO NAS OBCHODZIC. SZTUCZNY TWÓR, TYPOWE SŁOIKOWE GETTO….

  • 17 lipca 2017 o godz. 13:57

    Znam wielo tysięczne osiedle w innym mieście gdzie jest ograniczenie do 30 km/h. Jest super bezpiecznie. Mieszkańcy i inni przyjezdni przyzwyczaili się do tych ograniczeń. Mieszkańcy sobie chwalą.
    Ja popieram takie ograniczenia na osiedlach. Nie chciałabym wychodzić z klatki pod szybko jadące auta.

  • 17 lipca 2017 o godz. 14:00

    Panie Janie, jest Pan bardzo niegrzeczny i obraża Pan wielu ludzi. A po użyciu słowa „getto”, którego znaczenia Pan chyba nie rozumie, można powiedzieć, że nic tak nie odpręża jak jad węża…

  • 17 lipca 2017 o godz. 14:06

    Przyjechały słoiki do Warszawy i wprowadzają zwolnienia do prędkości furmanki. Hahahaha, uduście się w spalinach, których najwięcej wydziela się stojąc w korku i RUSZAJĄC od zera, nie mówiąc już jaki hałas zafundujecie blokom stojącym przy tej „szykanie”, najgorzej hałasuje RUSZAJĄCY od zera samochód, nie przejeżdżający.

  • 17 lipca 2017 o godz. 14:07

    getto to nie tylko czasy okupacji..

    getto to jest własnie Białolęka, Wilanów i lada moment Targówek.

  • 17 lipca 2017 o godz. 14:08

    @asia
    Więc nie kupuj mieszkania w bloku, w którym wychodzi się prosto na ulicę, bo nie ma tam chodnika! :-D

  • 17 lipca 2017 o godz. 14:12

    @Jan
    Masz 100% racji! Getto to koszmarki stojące na wyciągnięcie ręki z okna. Właśnie Białołęka i Wilanów i to całe Wilno. I to, co na polu PGR Bródno teraz powstaje, jak również przy CH Targówek. Wszędzie gdzie wpychają metro, warunki życia się pogarszają, a z fajnych osiedli przyjaznych mieszkańcom robi się getto. Metro powinno iść na Białołękę i dalej, tak jak kiedyś było z Ursynowem. A nie być siłą wepchnięte na piękne osiedla na Targówku i Bródnie, skutkiem czego te osiedla piękne i życzliwe mieszkańcom być przestaną w tempie błyskawicznym.

  • 17 lipca 2017 o godz. 14:20

    Panie Pitttk. Mimo wszystko zachęcam do spotkania. Na początku dziękuje za te pytania. Ktoś ostatnio przypomniał mi, że normalna, spokojna i rzeczowa rozmowa to coraz rzadziej spotykana forma komunikacji w dzisiejszym świecie FB. Dziękuje również za oddanie głosu za tym projektem. Starałem się zapraszać wszystkich mieszkańców przeciwnych temu projektowi do spotkań i rozmów na temat tego projektu. Nie chciałem bowiem długich dyskusji na ten temat na forum OW. Tam każdy jest odważny za klawiaturą swojego telefonu. Część skorzystała, część nie. Z jednym z mieszkańców wykonaliśmy test z esowaniem jezdni w porze powrotu do domu mieszkańców. Obecny był również patrol z drogówki, który w 100% poparł wszystkie rozwiązania, a w szczególności esowanie jezdni. Główny cel oprócz ograniczenia prędkości przez kierowców na autostradzie Zamkowa jest próba zniwelowania tranzytu mieszkańców Ząbek i Wołomina przez naszą „autostradę Zamkowa”. Proszę mi wierzyć. To nie jest moje widzimisie i nie chciałem wydawać tak dużej kwoty na projekt. Przypuszczam, że UMT będzie chciał także rozszerzyć ten projekt na całe osiedle. Jak będzie pokaże przyszłość. Od czterech lat toczyły się dyskusje jak ograniczyć zjawiska nadmiernej prędkości i tranzytu przez Osiedle. Były gotowe do zamontowania progi takie jak na Ponarskiej to mieszkańcy powiedzieli że to zło. Rozwiązanie zostało więc wycofane. Esowanie nie spowoduke korków ponieważ w godzinach rannych samochody poruszają się w większości w stronę Bukowieckiej. Ironicznie to rondo pozwoli nadrobić ewentualnie czas na dłuższy wyjazd z Zamkowej ponieważ będzie możliwe szybsze włączenie się do ruchu – taką możliwość daje właśnie rondo. Jeśli kierowcy samochodów z Ząbek i Wołomina zobaczą że już nie jest tak łatwo skrócić drogę przez Zamkową to może tranzyt spadnie o 40-50%. To dużo. Proszę zwrócić uwagę, że te samochody nie jadą rano przez Ponarską tylko omijają ja dłuższą, ale szybszą ulicą Zamkową. A mieszkańcy z Ponarskiej nigdy nie skarżyli się na jakiekolwiek niedogodności. Ruch rano odbywa się tylko w jedną stronę. Czyli esowanie jezdni nie będzie miało wpływu na płynność jazdy ulicą Zamkową, ograniczy jednak nadmierną prędkość poruszania się u kierowców na ulicy Zamkowej.

    Według badań pracowników UDT ruch na zamkowej nie jest na tyle duży, żeby istniała potrzeba zamontowania tam sygnalizatorów świetlnych. Kontrole policji potwierdziły nagminne zjawiska przekraczania prędkości. Zostaną podjęte jakieś w tym kierunku czynności. To informacja przekazana przez naszego Dzielnicowego, do którego zwracali się mieszkańcy z prośbą o pomoc. proszę mi uwierzyć – miesiąc czasu i kierowcy przyzwyczają się do nowych rozwiązań. To są słowa policjantów z WRD KS. Ludzie nie rozumieją do końca rozwiązania „esowania jezdni” rzucając bez przerwy słowo „szykana” strasząc w ten sposób kierowców. Proszę odczytywać ją jako niewielka przeszkoda na drodze wymuszająca zmniejszenie prędkości samochodu. Ktoś kto tego nie rozumie nie powinien siadać za kierownicą samochodu bo nie potrafi przystosować się do warunków na drogach, a przed każdym progiem zwalniającym w mieście Warszawa i nie tylko powinien zatrzymać się i strzelić „focha” mówiąc, że dalej nie jedzie.

    Tyle mogłem przedstawić w skrócie, ale tak jak napisałem wcześniej jestem do Pana dyspozycji w tym temacie i zapraszam serdecznie do spotkania.

  • 17 lipca 2017 o godz. 14:36

    Panie Janie – „NAS?”
    a co to to jest tylko Pana Targówek? i Pana serwis? ;)

  • 17 lipca 2017 o godz. 14:37

    No i jeszcze słowo do Pana „Stop korkowaniu miasta!” Po pierwsze nie jestem „słoikiem” i płacę tutaj podatki. Słowo „słoik” to pogardliwe określenie. Mimo całej otoczki wesołości, dowcipu i licznych prób oswajania tego słowa bije z niego pogarda. To osoby bardzo dobrze wykształcone, szalenie pracowite, często w wieku 30 lat mają ogromne doświadczenie zawodowe. Dlatego to Pana słowo „słoik” ostatecznie kojarzy mi się pozytywnie – z zaradnością, pracowitością, siłą. Przyjezdni lepiej odnajdują się w trudnych sytuacjach. Nigdy nie spotkałem się z pogardą warszawiaków przez przyjezdnych, zawsze te osoby, jak ja, odnosiły się z empatią do warszawiaków i ich zmagań, uważając, że przyjezdni i tak mają gorzej. W odwrotną stronę, co widać po postawie Pana, jest zupełnie odwrotnie. Osoby przyjezdne, które tu mieszkają i dobrze im się wiedzie, nie chwalą się nadmiernie swoimi sukcesami, raczej uznają, że to naturalna konsekwencja ich ambicji i pracowitości. Nie sądzę, żeby najważniejsze było dla nich udowadnianie sobie czegokolwiek, bo musieli sobie tu radzić od początku. Dlatego nie będę Panu niczego udowadniał. Pan wytyka wady przyjezdnym, złe postępowanie czy wpadki, które popełnili tylko z racji, że są „słoikami”. O swoich zapominamy, uważając się za wszystkowiedzących i nieomylnych. Czasem warto również na siebie popatrzeć krytycznym okiem i zdać sobie sprawę z własnych niedoskonałości. I prosze się uśmiechnąć myśląc o nich.

    I najważniejsze. Niech Pan poczyta trochę o emisji spalin i hałasie samochodów, które wydają wiekszy bo ma Pan duże braki wiedzy.

    Rozszerzenie strefy tempo 30 na całe miasto sprawi, że powietrze będzie czystsze i zmaleje emisja dwutlenku węgla. Przy prędkości 30 km/h poprawia się płynność ruchu, mniej jest hamowania i przyspieszania, zmniejszają się korki na ulicach. Część mieszkańców decyduje się pozostawić samochody na parkingach. Atrakcyjniejsze stają się bowiem alternatywne do samochodu metody poruszania się: korzystanie z komunikacji publicznej, jazda na rowerze i chodzenie pieszo.

    Fakty

    Wiele osób sądzi, że przy małej prędkości jazdy samochód zużywa więcej paliwa i emituje więcej spalin, w tym dwutlenku węgla. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie. Oto kilka faktów przemawiających za tym:

    – odkąd w Niemczech wprowadzono strefy tempo 30, o 12% zmniejszyła się liczba zmian biegu i o 14% zmalał udział hamowań, co pozwoliło zaoszczędzić 12% paliwa.[1]
    – w austriackim Grazu, gdzie – z wyjątkami głównych ulic – w mieście od 1992 roku obowiązuje prędkość 30 km/h, zmalała emisja groźnych dla zdrowia tlenków azotu na terenach zabudowanych o 24%.[2]
    – w Berlinie na jednej z głównych ulic, tj. Schildhornstraße, dzięki wprowadzeniu ograniczenia prędkości do 30 km/h, poziom zanieczyszczenia pyłami zmalał o 6%. To daje 10 dni mniej z przekroczeniem dopuszczalnego poziomu pyłu. Jednocześnie zmniejszyła się koncentracja tlenków azotu o 10%.”[3]
    – w Halle podobne pomiary przeprowadzono na głównej ulicy w 2008 roku: porównano dane dla uspokojonego ruchu i przed zmianami. W dni robocze przy uspokojonym ruchu stwierdzono o 20% mniej pyłu zawieszonego (PM10) w powietrzu, i to pomimo tego, że nie wszyscy zachowywali wymaganą prędkość. Naukowcy prowadzący pomiary uważają, że jest możliwa redukcja zanieczyszczeń o 40-50%, jeśli wszyscy kierowcy będą jeździć wolniej.[4] O tyle czystsze mogłoby być powietrze, gdyby w całym mieście obowiązywała niższa prędkość i wszyscy przyzwyczaili się do wolniejszej jazdy.

    Zużycie paliwa

    Tylko przy prędkości znacznie poniżej 30 km/h wzrasta zużycie paliwa. Ale to też jest zależne od innych czynników: największy wpływ ma styl jazdy (gwałtowne przyspieszanie, agresywna jazda z częstą zmianą prędkości). Spokojny ruch uliczny przy powszechnym limicie 30 km/h zmniejsza spalanie. Ma to duże znaczenie dla klimatu, gdyż emisja dwutlenku węgla jest zależna od zużytego paliwa.

    Dobrego dnia.

  • 17 lipca 2017 o godz. 14:40

    Dzięki za wyjaśnienia. Może faktycznie esowanie ograniczy tranzyt WWL-i – szczególnie po otwarciu wyjazdu na Janowiecką. Chociaż trzeba sobie zdawać sprawę że niektóre rozwiązania sprawdzające się w innym miejscu tu mogą nie zadziałać – czas pokaże.

  • 17 lipca 2017 o godz. 14:44

    Płacisz podatki? Od roku? Dwóch lat? Nie bądzcie smieszni.
    Dla was dzielnicą jest teraz Targówek, a za rok będzie Wilanów albo Białołęka i tam będziecie pchali te swoje świetne pomysłu rodem ze wsi.

    Kiedyś można było wyjść na spacer z psem, BYŁO GDZIE a teraz nie ma gdzie. Teraz są wszędzie bloki a w nich wielcy PAŃSTWO co kupili pff wzieli na kredyt mieszkanie za sprzedane pole buraków cukrowych. I sie panosza, jacy to oni są wspaniali, że to ich miasto i świetnie, że tyle powstaje osiedli,sklepów itp.

    Powinniście płacić, że jeździcie naszymi drogami, które niszczycie… Powinniście płacić za parkingi na których zostawiacie swoje pojazdy KGR, LU i inne wiejskie tablice.

  • 17 lipca 2017 o godz. 14:55

    Panie Janie.

    Ostatnie słowo do Pana. Jeśli chodzi o bloki to pretensje do krwiopijców deweloperów i władz miasta. Co do rejestracji to na drodze się nie rozpoznamy bo mam warszawskie i nie pamiętam już nawet od ilu lat…

    w zeszłym tygodniu zapytałem moją babcię „czy nie dziwi jej śnieg w kwietniu…?” Odpowiedziała mi, że nie. Bardziej głupota w dwudziestym pierwszym wieku…” I jak tu nie przyznać jej racji.

    Dużo szczęścia i wszystkiego dobrego w Pana życiu.

  • 17 lipca 2017 o godz. 15:11

    Deweloperzy a bardziej ich ‚agenci’ w Ratuszu to inna bajka. W końcu ktoś musi akceptować plan dzielnicy i wydawać pozwolenia. Wartością są ludzie. A na Targówku zaczyna to przypominać Sypialnię słoików, którzy mają wielkie mniemanie o sobie. Tego nie zmienię ani ja ani Pan, Panie Jarosławie.

    Mi babcia kiedyś powiedziała, że słoik zawsze będzie słoikiem. Kawałek słomy zawsze z buta będzie wystawać. Zazdroszczę słoikom, że ich rodzice mieli pola , buraki i ziemniaki a teraz oni mogą czuć sie WIELKIMI WARSZAWIAKAMI!

  • 17 lipca 2017 o godz. 15:21

    Panie Janie. Mam ogromną nadzieję, że jest Pan wspaniałym Warszawiakiem – człowiekiem, który tu mieszka na stałe, pracuje, płaci podatki, interesuje się historią i rozwojem miasta i coś działa w tym kierunku, że Warszawa leży Panu na sercu, nie zamieniłby Pan jej na inne miasto, a jeśli coś Panu nie pasuje w obecnym stanie, to chce to zmieniać tutaj, niż zmieniać miejsce zamieszkania. Jeśli tak to jest Pan przykładem dla wielu innych i tutaj należą się Panu wyrazy uznania.

    I tak się zastanawiam: Żyd, Arab, Czeczen, Hindus, Meksykanin, Murzyn musi być tolerowany, a jak ktoś ma Siedlce, Otwock, Garwolin w metryce to już gorszy? Dziwny jest ten świat… :-(

    Pozdrawiam

  • 17 lipca 2017 o godz. 15:41

    Nikt tutaj nikogo nie oczernia.
    Mówiąc słoiki i nadając im negatywne cechy, taka osoba czy też grupa osób wie o kogo chodzi. To nie jest widoczna cecha jak kolor skóry. Wystarczy posluchać takiej osoby, obserwować jej zachowanie w Warszawie i wiadomo, że to przebieraniec.

  • 17 lipca 2017 o godz. 16:46

    Janie niezbedny – chyba zapomniales z czego po wojnie odbudowana zostala Warszawa i kto ja budowal.

  • 17 lipca 2017 o godz. 17:11

    do Xix: czekam na wyjasnienie. Pewnie twoi pradziadkowie i ty jestes ich spuścizną. Oni wybudowali, Ty i inne słoje NISZCZYCIE.

    Historia kołem się toczy.

  • 18 lipca 2017 o godz. 05:54

    gdyby ci przyjezdni byly tak zaradne pracowite to by nie przejezdzaly do stolicy tylko poradzily u siebie. tu pisze Pan troche bzdury ale sam projekt jest sensowny. takie rozwiazanie przydolby sie i w innych miejscach.

  • 18 lipca 2017 o godz. 06:53

    Getto nie Getto Słoików czy nie ale jutro grzecznie kochani macie się stawić do Roboty punktualnie bo sobie was zwolnię.
    Tak wam wadza przyjezdni ale robić i płaszczyć się przed nami w korpo Wam nie przeszkadza???

  • 18 lipca 2017 o godz. 06:55

    Ooo Ząbki płaczą na forum bo sobie drogi nie skrócą do roboty rano….

  • 18 lipca 2017 o godz. 07:08

    A ja sie pytam! Z jakiej racji publiczne pieniadze ida na modernizacje prywatnego osiedla? Czy developer nie mogl wczesniej pomyslec o takich rozwiazaniach? Te pieniadze z bp Targowek fabryczny jak i Elsnerow potrzebuja bardziej niz takie osiedle wilno.na przyklad taka ulica bukowiecka i przejazd przez tory kolejowe od lat stoi nie remontowana a nowo powstale osiedle wilno ledwo co powstalo a juz czerpie grube pieniadze na „poprawe” swojego bezpieczenstwa.

  • 18 lipca 2017 o godz. 08:07

    Do tego służy budżet partycypacyjny panie Guciu. Polecam opracować projekt w przyszłym toku.
    Osoby mieszkające ma Winie to właśnie społeczeństwo, ltóre demokratycznie kształtuje przestrzeń wokół siebie.

    Panie Jarosławie, ja chciałem jeszcze raz podziękować za profesjonalne podejście do tematu. Super, że udało się przegłosować.

    Z osobami pokroju pan Jan nie ma co dyskutować. Dla mnie takie poglądy ocierają się o faszyzowanie, (jestem lepszy bo urodziłem się tu) do tego mam wrażenie, że głoszą je tylo osoby, które miernie poradziły sobie w życiu i na kogoś trzeba tą mierność zrzuciuć. Citekawe tylko, że w realnym świecie nie ma mocnych na głośne wyzywanie ludzi od słoików, tylko w necie.

  • 18 lipca 2017 o godz. 08:58

    Brawo dla autora pomysłu, który – po pierwsze ten pomysł miał. Po drugie, chciało mu się go przygotować, a nie tylko narzekać. Po trzecie, przekonać sąsiadów (wiem z autopsji, jakie to trudne). Po czwarte, że odpowiada anonimowym hejterom i proponuje im spotkanie, którzy – oczywiście – nie zamierzają z niego skorzystać :-(
    Obawiam się, że ich „warszawskość” polega na tym, że sami przyjechali w te okolice najdalej po II WŚ i teraz dalej leczą kopleksy…

  • 18 lipca 2017 o godz. 09:19

    Panie Mietek.

    Po pierwsze rozumiem, że wszyscy, którzy wyjechali do UE za pracą są beznadziejni. Wie Pan dlaczego wyjeżdzają? Bo ludzie nie jadą tylko na zmywaki, to się skończyło. Znam ludzi na wysokich stanowiskach, więc to nie są bzdury. Ja dla swojej rodziny chcę jak najlepiej, a Pan? Więcej pokory bo życie może kiedyś Pana zmusić do tego, żeby szukać chleba w innym miejscu. Tak jak Ci ludzi, którzy są zmuszeni do opuszczania swoich rodzinnych stron bo nie ma pracy. Jak przyjadą to co? Zabraknie jej dla Pana? Niech Pan nie będzie egoistą. A jeśli nie daj Boże, ktoś zachoruje w Pana rodzinie i gdy bedzie Pan szukał środków na potrzebne leczenie to czy będzie miało dla Pana znaczenie czy ktoś jest słoikiem? Będzie Pan płakał ze szczęścia, że ludzie okazali dla Pana rodziny serce. Więcej pokory. Tylko tyle.

    Dobrego dnia

    gdyby ci przyjezdni byly tak zaradne pracowite to by nie przejezdzaly do stolicy tylko poradzily u siebie.

  • 18 lipca 2017 o godz. 09:22

    Małe wyjaśnienie.

    Słowa „…gdyby ci przyjezdni byly tak zaradne pracowite to by nie przejezdzaly do stolicy tylko poradzily u siebie…” są oczywiście autorstwa Pana Mietka.

  • 18 lipca 2017 o godz. 10:57

    do Jarosław Frątczak (AUTOR PROJEKTU) : migracje były zawsze i będą tym bardziej teraz gdzie dostanie się do innego miasta czy państwa jest po prostu łatwe. Ja wciąż mówię o zachowaniu i panoszeniu się słoików w Warszawie a nie sam fakt, że SĄ!

    Wam się wszystko należy, wy jesteście na równi z warszawiakami, którzy tu mieszkają XX lat, pracują, płaca podatki i dbają o to miasto (oczywiście nie wszyscy). WAM SIĘ NALEŻY, BO WY TU MIESZKACIE I WYNAJMUJECIE MIESZKANKA NA BIAŁOŁĘCE I JEZDZICIE FIRMOWYM SAMOCHODEM!
    G… sie wam należy. Powinniscie płacić więcej za zaśmiecanie, za korki, za kolejki do kina, za syf w parkach itd.

    DO DBR: jestes takim typowym przykładem SŁOJA ROSZCZENIOWEGO. Myslisz, ze siedząc w tej swojej 40 metrowej klitce jesteś cool? To czuć na klatce kto jest słoikiem. Kto je cebule co 2 dzień i zostawia buty przed drzwiami. Albo worek ze śmieciami.

  • 18 lipca 2017 o godz. 11:21

    Chciałbym bardzo podziękować za wszystkie pozytywne opinie na temat projektu. Dziękuje.

    I ponawiam swoje zaproszenie.

    Pan Rysiek z Kranu, Pan Mocher, Pan Marcin, Pan Wileniak – wszystkich Panów zapraszam na spotkanie bezpośrednie z autorem projektu. W dowolnym dla Państwa terminie i czasie. Wtedy pozwolę sobie wyjaśnić Państwu wszystkie wątpliwości dotyczące projektu. W razie wyrażenia chęci spotkania przekaże do siebie kontakt.

    Panie Mietku. Stare chińskie przysłowie mówi: „Jak idziesz w górę to się wszystkim kłaniaj, bo może bedziesz wracał ta samą drogą”. Więcej pokory.

    Pan Gucio. Zamiast wylewać żale o Bukowieckiej niech Pan coś zrobi. Ale ponieważ pan nic nie zrobi to informuję Pana, że UDT planuje odbudowę tej drogi z zachowaniem przejazdu. Dopóki jednak sprawa przejazdu nie zostanie uregulowana prawnie z PKP to nici z tego. Proszę więcej działać, a mniej wylewać zalów.

    Dobrego dnia dla wszystkich.

  • 18 lipca 2017 o godz. 11:43

    Panie Jaroslaw Fratczak bp dla dla tej okolicy wynosi 521 100 a tego co widze to samo osiedle wilno zagarnelo 441 000.czy nikt niewidzi ze jest tu cos nie tak? Mieszkancy wilna nikt wam nie broni ulepszac sobie osiedla ale ja sie pytam jakim prawem zabieracie 80 procent budzetu bo co bo macie dobrze a chcecie miec jeszcze lepiej? Nowopobudowane osiedle a potrzebuje az tyle dotacji.ludzie tu latami mieszkaja i malo co sie zmienia a wy zaraz wszystko byscie chcieli bo wam sie nalezy.Elsnerow to nie tylko osiedle wilno duzo ludzi tu mieszka dluzej od was a promowane i dotowane jest tylko wilno

  • 18 lipca 2017 o godz. 11:56

    do Gucio:
    najwidoczniej tam mieszka KTOŚ dla kogo to jest ważne. Może ktoś z Ratusza? A może z SM Bródno?

    Kasa sie musi zgadzac.
    Pan Frątczak to tylko trybik, który zrobił to dla ideałów a co sie dzieje za plecami to juz tylko $$$$$$$

  • 18 lipca 2017 o godz. 12:29

    Panie Janie.
    Wg. PWN słowo „roszczeniowy” «wyrażający się w nieuzasadnionych lub nadmiernych żądaniach»
    Ja nie mam żadnych żądań, w odróżnieniu do Pana. Staram się sam pracować na swoje.

    A jak tam u Pana, mieszkamy z mamusią?

    Panie Gucio, skoro na Elsnerowie mieszka tyle ludzi, to niech się zbiorą i coś sensownego zaproponują w przyszłych edycjach.
    Jak się skończą pomysły na organizację Wilna, to zajmiemy się organizacją najbliższej okolicy, bo jak na razie to jest przynajmniej dekadę za rozwojem pozostałych obszarów tego miasta. Ja już mam pomysły na przyszłoroczny budżet i to właśnie na Targówek fabryczny a nie samo osiedle.

    Kończąc tą jałową dyskusję, jeszcze raz dziękuję pomysłodawcom poprzednich projektów i zachęcam do działania w przyszłych.

    pozdr

  • 18 lipca 2017 o godz. 12:47

    Panie Gucio. Czy zgłaszał Pan swój projekt w tej i poprzednichedycji BP? Proszę powiedzieć szczerze, bo na chwilę obecną tylko Pan narzeka co jest domeną w tym kraju. korzysta Pan z rowerów przy Bukowieckiej, placu zabaw i urządzeń dla dorosłych przy Przecławskiej, z chodnika na Przecławskiej? Bo jeśli chociaż z jednej rzeczy to niech ma Pan świadomość, że to dzięki mieszkańcom osiedla Wilno. Kwota projektu to 400 000. Samo rondo kosztuje około 150000 zł. Jak zaangażuje się Pan i znajdzie tańszego wykonawcę to proszę się do mnie zgłosić. Oddam Panu te pieniądze, żeby mógł Pan spożytkować je w swojej okolicy.

    Pewien mój ulubiony aktor powiedział kiedyś kwestię: „Nie ważne jak wolno robisz postępy, i tak jesteś o krok dalej niż Ci, którzy wciąż siedzą na d….e i narzekają!”

    Życie jest za krótkie by codziennie rano budzić się z pretensjami do całego świata.

    Dobrego dnia.

  • 18 lipca 2017 o godz. 15:08

    dziekuje za skasowanie posta. jak widać Warszawiaka można obrażac, ale powiedziec prawdę o przyjezdnym to już zakazane.

  • 18 lipca 2017 o godz. 15:20

    Brawo Osiedle Wilno! W pracowitości i solidarności siła przebicia.

  • 18 lipca 2017 o godz. 22:46

    Tranzyt z Wołomina przez Wilno tak naprawdę ograniczyć może jedynie budowa Nowoziemowita, a w mniejszym stopniu także Trasy Olszynki Grochowskiej i wiaduktu na linią kolejową na granicy Warszawy i Ząbek.

  • 18 lipca 2017 o godz. 22:51

    Co do uspokojenia ruchu na OW, to podpisuję się pod nim rękami i nogami. Nawet za nieco kontrowersyjnymi szykanami. Panu Jarosławowi Frątczakowi gratuluję też super profesjonalnego projektu. Nigdy nie widziałem równie dobrze przygotowanego i uzasadnionego dokumentu w ramach budżetu partycypacyjnego. Mieszkańcy Bródna i Zacisza niech patrzą i uczą się od Pana Jarosława gospodarności i wydawania pieniędzy na rzeczy pożyteczne oraz przemyślane. Tak samo UM, bo naprawdę bym chciał żeby każde 400 tys które wydaje miasto, było wydawane choć w 10% tak pożytecznie i z głową :)

  • 19 lipca 2017 o godz. 09:41

    Panie ak.

    Chciałbym powiedzieć w swoim imieniu, jak i całej mojej rodziny, która mnie wspierała, tylko jedno słowo dziękuje. Więcej nie potrafię. To najbardziej cenne i wartościowe słowa od momentu pojawienia się myśli o napisaniu i zrealizowaniu tego projektu. Jeszcze raz dziękuje. I cieszę się, że zwyciężyła demokracja lokalna na moim osiedlu.

    A wszystkim przeciwnikom projektu i poniżającym „słoiki” (maja oczywiście do tego swoje prawo, choć forma przekazywania tej krytyki ma niewiele wspólnego z konstruktywną krytyką) chciałbym zacytować słowa pewnego przysłowia afrykańskiego:

    „Bóg daje i nie przypomina nam o tym ciągle. Świat daje i nieustannie nam to wypomina”.

    Dobrego dnia.

  • 19 lipca 2017 o godz. 09:50

    PANIE JAROSŁAWIE.
    WIDAĆ, ŻE DUŻO PAN CZYTA. SZKODA, ŻE GŁOWA NIE WSZYSTKO PRZYJMUJE.
    TO POWIEDZIAŁ SZAMAN Z MADAGASKARU.

  • 19 lipca 2017 o godz. 10:32

    Panie Janie… Panie Janie…

    Pozory mylą i często kolorowe ptaki są jedynie głośne i nie mają nic do powiedzenia, a już na pewno do zrobienia…

    To powiedziałem ja :-)

  • 19 lipca 2017 o godz. 12:49

    PRAWDZIWY POETA. POWINIEN SIE PAN ZAJĄĆ PISANIEM WIERSZY A NIE POPRAWĄ DRÓG NA ELSNEROWIE. NAGRODA NIKE PEWNA

  • 19 lipca 2017 o godz. 13:01

    Ale z Pana śmieszek… :-) Stand-upy czekają na Pana z otwartymi drzwiami… :-)

    Zakończmy tą dyskusję, bo zaraz okaże się, że jestem brzydszy… albo coś innego… :-)

    Dobrego dnia

  • 19 lipca 2017 o godz. 14:11

    a co ma brzydota do talentu? Ja po prostu podziwiam, że jest Pan takim gawędziarzem-poeto-bajkopisarzem. Jak widać wśród przyjezdnych trafi się ciekawa dusza.

    Pod utworami proszę nie zapomnieć dodać :
    Autor; Jarosław Frątczak (AUTOR PROJEKTU). To chyba pseudonim artystyczny?

  • 19 lipca 2017 o godz. 14:51

    Z tą brzydotą nie zrozumiał Pan ironii…

    Ale co tam… :-)

    W tym komentarzu do Pana podpieram się cytatami i słowami znanych (Paweł Dunin-Wąsowicz) i mniej znanych ludzi: warszawiaków i przyjezdnych.


    „Z bólem serca muszę stwierdzić, że nigdzie, w żadnym innym polskim mieście, nie jest istotne to, skąd pochodzisz. To ważne jest tylko tu, w Warszawie. Dlaczego młodzi obcokrajowcy wolą zamieszkać w Krakowie czy Wrocławiu? Bo tu, w Warszawie, nie ma miejsca na multi-kulti. Warszawa dla warszawiaków. I mimo że nie jestem obcokrajowcem, odczułem to na własnej skórze

    Pomyślicie zapewne „Skoro tak ci tu źle, to wyjedź stąd”. Nie, nie wyjadę. Zostanę. Będę walczył z tym, że pani w spożywczaku nie mówi „dzień dobry”, będę walczyć z waszą arogancją, agresją i waszym brakiem otwartości. Będę walczył z tym, że jesteście po prostu niemili. I być może któregoś dnia powiem: „Warszawo, dajesz radę.”

    Ale są też osoby, które o nietutejszych myślą inaczej. „Prawdziwi warszawiacy nie używają słowa słoik i szanują przyjezdnych. Przyjezdni czerpią z Warszawy, ale zostawiają tu też swoje pieniądze w knajpach i autobusach” – pisze jedna z internautek. Inni dodają natomiast, że każdy skądś pochodzi. „Ludzie są różni i oprócz tych irytujących, którzy po dwóch tygodniach szpanują, że są warszawiakami, są też tacy, którzy nie mają kompleksów dotyczących swojego pochodzenia, tylko zwyczajnie przyjechali popracować, pomieszkać, zdobyć trochę nowych doświadczeń i żadnej siary nie robią. A Warszawa żadną metropolią nie jest” – uważa kolejna internautka. „My, warszawiacy i krawaciarze też uciekamy z miasta na prowincję” – czytamy dalej na forum dyskusyjnym.

    Okazuje się jednak, że rodowitych warszawiaków boli co innego – fakt, że przyjezdni nie płacą w stolicy podatków. „Skutkuje to tym, że ludzie, którzy są warszawiakami i mieszkają koło żłobka, muszą swoje dziecko do żłobka wozić do drugiej dzielnicy tylko dlatego, że miejsca w tym żłobku są zajęte właśnie przez dzieci zameldowane wszędzie, tylko nie w Warszawie. Właśnie takie sytuacje stwarzają animozje” – uważa internauta o pseudonimie „krawaciarz”. Pokutuje też przekonanie, że „słoiki” psują rynek, bo zgadzają się pracować za mniej niż osoby pochodzące z dużego miasta. Wielu wytyka im także przenoszenie prowincjonalnych nawyków do stolicy.
    Ale ci, co rozsądniejsi, nie dzielą Polski na „słoiki” i resztę. „Ludzie, przestańmy się segregować! Każdy niech zajmie się sobą, a nie obserwuje innych i wylewa na nich swoje żale” – mówi Daria.

    Niestety, takie podejście jest powszechne w całej Polsce. Warszawiak to lansiarz, dupek, nadęty burak, w najlepszym wypadku zwykły cham patrzący na innych z góry. Taki stereotyp jest nadal żywy, a mieszkańcy stolicy mają przez to ciężko w całym kraju i spotykają się z powszechną niechęcią. Niechęcią, która często ujawnia się nie tylko w słowach, ale rownież w czynach.

    Kiedy wyjeżdżam poza Warszawę, staram się zachowywać godnie, to znaczy nie „kozaczyć”, pamiętać, że poza stolicą i swoim rodzinnym miastem jestem gościem. Także po to, by to patrzenie na warszawiaków ulegało zmianie – podkreśla Zuzga.

    Również Jarek Zuzga twierdzi, że buractwo w Warszawie nie jest powszechne. – Takie przypadki chamskiego zachowania nie pochodzą raczej od rodowitych warszawiaków. Oni najczęściej nie mają kompleksów i nie muszą się z niczym obnosić – podkreśla Zuzga.

    Waldek z kolei wskazuje, że w latach ’90 do Warszawy zjeżdżało się bardzo dużo ludzi, którzy szukali tu swojej szansy. – Zostali, zasymilowali się, uznali, że są miejscowi. I tak też się przedstawiali, ale słoma wciąż im z butów wystawała. Po prostu wiele osób w Warszawie, w latach ’90 i na przełomie wieków, łatwo się dorobiło i pieniądze uderzyły im do głowy. Szpanowali wszędzie, żeby pokazać jacy to oni nie są. I taki stereotyp już został, choć to tylko mały promil mieszkańców – odkreśla przedsiębiorca.

    Mentalność prowincjonalnego miasteczka, w którym proboszcz, aptekarz i lekarz wyznaczają standardy moralne i estetyczne – oto obraz naszej Warszawy. Bo tym, co nas różni od Noweg Jorku, są przede wszystkim wąskie horyzonty i kompleksy. Jeśliby ktoś w Nowym Jorku pomstował na zalew miasta przez nowo przybyłych – pozostali nowojorczycy popukali by się w czoło. Co uprzejmiejsi doradziliby przeprowadzkę do jakiegoś sennego miasteczka pośród pól kukurydzy w stanie Iowa. Tam z pewnością mniej jest ludności napływowej.

    Głęboko prowincjonalny charakter naszej stolicy ujawnia się przy okazji zasiedlania jej przez „słoiki”. Bo w Nowym Yorku „słoików” nie ma! Rację miał chyba niedościgły mistrz polskiej publicystyki Cat-Mackiewicz, kiedy określał Warszawę, jako „małe żydowskie miasteczko na granicy niemieckiej”. Sąd Cata był kpiną ze „wielkomiejskiej” stolicy w wykonaniu zakochanego w swym mieście Wilnianina. Ale było w nim sporo racji, bo rzeczywiście, mentalnie jesteśmy wciąż zadupiem zaboru rosyjskiego.

    Mentalność prowincjonalnego miasteczka, w którym proboszcz, aptekarz i lekarz wyznaczają standardy moralne i estetyczne – oto obraz naszej Warszawy. Bo tym, co nas różni od Noweg Jorku, są przede wszystkim wąskie horyzonty i kompleksy. Jeśliby ktoś w Nowym Jorku pomstował na zalew miasta przez nowo przybyłych – pozostali nowojorczycy popukali by się w czoło. Co uprzejmiejsi doradziliby przeprowadzkę do jakiegoś sennego miasteczka pośród pól kukurydzy w stanie Iowa. Tam z pewnością mniej jest ludności napływowej. Przypominam sobie historię Nikifora docenionego w Polsce właściwie dopiero wtedy, kiedy jego prace zaczęto kupować i pokazywać zagranicą. Wyobraźmy sobie taki eksperyment, że prace jakiegoś współczesnego Nikifora wystawione są w domu kultury na Białołęce. Zamiast tłustych bitów inspirowanych gangsta rapem, zamiast graffiti – kościółki, cerkiewki, pola, łąki mazane na papierku, tekturce? Ile to było by śmiechu, beka na całego ze „słoika”. Dopiero jakby takie coś trafiło do londyńskiej galerii, dopieroż wszyscy rzuciliby dowodzić, ile to Warszawa znaczy na europejskiej mapie kulturalnej.
    Pamiętam Michała Urbaniaka opowiadającego, jak przepustką do elity amerykańskiego jazzu były mu interpretacje polskiej muzyki ludowej. Urbaniak przekonywał, że gdyby chciał zagrać Gershwina, nikt nie chciałby go słuchać. I to właśnie jest różnica pomiędzy Warszawą a Nowym Jorkiem, bo tu na kopach wyrzucono by z modnego klubu muzyka pochodzącego z zadupia, tym bardziej, jeśli zechciałby publiczność raczyć melodiami ze swoich stron. Za to z entuzjazmem i czcią wsłuchiwano by się w obszczymurka, który przywiózłby coś zasłyszanego w Londynie.

    Nie będę się upierał, że tak właśnie jest w warszawskich klubach, bo w nich nie bywam, a na muzyce się nie wcale nie znam. Wiem tylko, że poza kwestiami czysto muzycznymi, to właśnie brak otwartości na nowe, inne, świeże – czyni z nas prowincjuszy. Sam pomysł, by nowo przybyłych określać pogardliwie i się z nich naśmiewać jest dla mnie kwintesencją mentalnego przysłowiowego Pikutkowa. To nie „słoiki” czynią z nas zadupie, ale fakt, że z właściwym małomiasteczkowym ćwokom brakiem otwartości podchodzimy do nowo przybywających.

    Prawdziwych warszawiaków prawie nie ma – ogłasza Paweł Dunin-Wąsowicz, pisarz i wydawca, warszawiak od pokoleń. Jak zaznacza w wywiadzie dla „Newsweeka”, chodzi mu o warszawiaków z dziada, pradziada. Zaś „mityczni prawdziwi warszawiacy” to, jego zdaniem, „potomkowie tych, którzy tuż po wojnie przyjechali tutaj ze wsi”.

    Dunin-Wąsowicz twierdzi, że prawdziwych warszawiaków prawie nie ma – a ci, którzy za takich się dzisiaj podają, są… potomkami ludzi ze wsi.
    Pisarz wspomina o tym po dyskusji na temat „fajności” części warszawiaków. Jak podkreśla, on sam „chodzi raczej po obrzeżach”. I dodaje, że mimo swoich korzeni, nie zachowuje się, jak by miasto należało do niego i nie krytykuje „słoików”. Pisarz przypomina bowiem, że w Warszawie jest sporo ludzi, którzy „parciem w górę potrafią zdominować innych”. I na przykład w Sadach Żoliborskich, gdzie sam mieszka, „co lepsze miejscówki wykupują ludzie, którzy odnaleźli się w korporacjach, agencjach reklamowych i całym tym kreatywnym biznesie”.
    Dla Dunina-Wąsowicza naturalne jednak jest, że tak się dzieje w mieście i nie widzi on powodu, by buntować się „przeciw temu, że to inni budują tę nową społeczność warszawską i są motorem takich inicjatyw jak targi śniadaniowe”. Pisarz uważa, że takie targi są „niby fajne”, ale to „manifestowanie takiej fajności, za którą nie przepada”.

    I jeszcze słowo ode mnie. Wie Pan co oznacza słowo „Łog”. To pogardliwe określenie Polaka w Australii przez jej mieszkańców. Bo członkowie z mojej rodziny mieszkając tam mieli lepszy status materialny od nich, byli ich zwierzchnikami w pracy i musieli wykonywać ich polecenia. I to ich bolało, ale są zbyt leniwi, żeby dotrzeć do tego samego miejsca. Niech Pan nie leczy swoich kompleksów obrażając i dając upust swojej frustracji na porządnych ludziach, którzy może są Pana zwierzchnikami i może lepiej zarabiają od Pana, mają lepszy samochód itd… itd…

    I proszę sprawdzić drzewo genealogiczne swojej rodziny, bo może okazać się, że Pan również przyjechał ze wsi… Sam przyjechałem z miasta, które jest trzecim miastem w Polsce pod względem liczby ludności zameldowanej i nie mam problemu z ludźmi z innych stron w swoim mieście.

    Jest Pan z Warszawy, a może okazać się, że będąc nad polskim morzem rozkłada Pan parawany na plaży… I kto wtedy jest wieśniakiem?

    Pozdrowienia dla Warszawiaka z krwi i kości (chociaż kto wie?)

    Dyskusję z Panem uważam za zakończoną.

  • 19 lipca 2017 o godz. 15:27

    Do autora projektu.

    1. Proszę nie przytaczać bzdurnych danych o emisji spalin z Niemiec. To zwykła propaganda/poprawność polityczna, która nie ma NIC wspólnego z rzeczywistością. KAŻDY samochód z silnikiem spalinowym posiada największe spalanie oraz wytwarza najwięcej zanieczyszczeń podczas ruszania i przyśpieszania. Wynika to z praw fizyki i logicznego myślenia. Nie ma fizycznej możliwości aby „esowanie” lub każde inne zaburzenie płynności ruchu zmniejszyło spalanie i zanieczyszczenia. Zafunduje Pan sobie i innym zwiększenie poziomu zanieczyszczeń.

    2. Napisał Pan wyłącznie o emisji CO2. Już po tym można ocenić Pana znajomość tematu, a raczej jej brak. Widać też w tym debilizm (bo inaczej nie mogę tego nazwać) unijnych urzędników, którzy walczyli o zmniejszenie emisji CO2 i nie zwracali całkiem uwagi na o wiele bardziej trujące szkodliwe NOX.

    3. Bardzo Pana proszę o nie zgłaszanie kolejnych pomysłów, z rodowodem wywodzącym się z propagandy UE.

  • 19 lipca 2017 o godz. 16:21

    myślenie nie boli

    Objaw wzrostu spalania chwilowego występuje przy ruszaniu oraz dohamowaniu – no też mi nowość. Proszę więc doczytać i douczyć się jazdy płynnej, bez hamowania i nagłego przyspieszania (chyba że na autostradzie podczas manewru wymijania).

    Pisze Pan/Pani bzdury, aby esowanie wpływało na zmniejszenie płyności ruchu. To nie jest autostrada, że samochody mijają się co chwilę, więc samochody będą płynnie przejeżdżać. Prosze doczytać trochę fachowej literatury lub zapytać policjantów z WRD KSP (ja to zrobiłem) i i nie opowiadać bajek, że istnieje też jakiekolwiek zagrożenie CO2 – bo nie istnieje.

    jeśli ma Pan/Pani ciężką nogę to proszę samemu mieć do siebie pretensjebo to nie sprzyja oszczędnej jeździe. Nogi potrafią być jednak ciężkie na różne sposoby. Niektórzy jeżdżą szybko i spalają mało paliwa – inni jeżdżą jeszcze szybciej i spalają jeszcze mniej. Tylko trzeba umieć jeździć.

    Aby jeździć szybko i bezpiecznie, powinno się jeździć płynnie. Podobnie należy postępować jeżeli chcemy jeździć tanio. Rozpędzenie pojazdu wymaga dużo więcej energii aniżeli utrzymanie stałej prędkości. Starajmy się zatem jak najrzadziej hamować i przyspieszać, jeżeli zależy Panu/Pani na paliwie. To chyba jasne i nie trzeba tego nikogo nauczać. Może lepiej poczytać o innych czynnikach np. aerodynamice samochodów, które wpływaja na spalanie i wiele innych. I proszę nie posługiwac się mitami funkcjonującymi w społeczeństwie, a przede wszystkim nie straszyć. Bo ludzie zawsze się boją tego co nie znane. Tylko piraci drogowi bronią piratów drogowych.

    Domyślam się, że poczucie nieśmiertelności u Pani, wiara we własne możliwości, których przecież jakiś tam promil nie przytłumi, a także zamysł, że „przecież to raptem 2 kilometry prostą drogą, co się może stać?”. Słyszymy nieraz apele o bezpieczniejszą jazdę, o zdjęcie nogi z gazu. Pojawiają się one zwłaszcza na okoliczność takich weekendów jak dwa minione – świąteczny czy dłuższy (wciąż ciepły!). I potem te straszne statystyki – ile osób zginęło, ile zostało rannych… Przez chwilę to na nas działa. Ale szybko zapominamy. W większości krajów – chociażby w Wielkiej Brytanii, Francji, w Niemczech – jeśli ktoś przejedzie szybciej przez miasto, to na drugim końcu nie będzie miał prawa jazdy. Tyle mu się uzbiera mandatów i punktów. Polacy się mandatów nie boją? Boją! Zwalniają grzecznie przed znienawidzonymi przez wszystkich radarami, a potem znów dociskają. W Kanadzie w ogóle nie można rozmawiać przez telefon podczas jazdy, nieważne, czy masz zestaw czy słuchawkę. Co ciekawe, nie mamy takiego problemu z koncentracją na znakach ograniczenia prędkości, gdy tylko opuścimy terytorium naszego pięknego kraju. – Jedzie Polak po Warszawie 100 km/godz. Wjeżdża do Europy i zwalnia. Bo wie, że tam, jeśli pojedzie szybciej – zostanie natychmiast ukarany. Kultury nie nauczymy na siłę, respektowania przepisów – jedynie karami. Może zatem warto szkolić wyobraźnię? Bo co z tego, że teoretycznie wiemy, że droga hamowania się wydłuża, że przy większej prędkości mamy ograniczone możliwości reakcji? Dopóki tego nie przeżyjemy, nie wiemy, jak to jest. Zastanawia mnie jedno: skoro Polacy mają takie wspaniałe mniemanie o swoich umiejętnościach, to skąd się biorą klienci Akademii Jazdy? – Ludzie uczą się jeździć na kursach, zdają na prawo jazdy, a potem jeżdżą i dopóki im się coś nie przytrafi, nie wiedzą, że czegoś nie potrafią. Tak to się ładnie nazywa: nieświadoma niekompetencja. Prosze kiedyś pokręcić bączki na śliskiej nawierzchni przy prędkości 40 km/godz., a później przy prędkości 30 km/h. Wtedy przekona się Pan/Pani , że „ta głupia różnica w prędkości – 10 km na godzinę” nie jest wcale taka głupia.

    No, ale polski kierowca zawsze wie lepiej.

  • 20 lipca 2017 o godz. 06:34

    zamiast okreslenia sloik, ktore ktos moze odebrac jako obrazliwie nalezy mowic „emigrant ekonomiczny”.

  • 20 lipca 2017 o godz. 10:07

    do Pana AUTORA PROJEKTU: mysli Pan, że będę czytał te wypociny? Już raz napisałem, proszę pisać wiersze albo bloga założyć. A najlepiej to Fundację – Chrońmy słoiki.

  • 20 lipca 2017 o godz. 10:39

    do Pana Jana: proszę nie zamykać się w swoim życiu na jednej polskiej specjalności kulinarnej – na „steku bzdur”.

    Życzę dużo szczęścia :-)

  • 20 lipca 2017 o godz. 11:02

    Panie Jarosławie a czytał Pan ‚W cieniu blasku”? Polecam.
    Być może to załagodzi objawy przypadłości, która pana dotknęła

  • 20 lipca 2017 o godz. 11:26

    Panie Janie, a nie mówiłem? Przebył Pan daleką drogę od tematu „Tempo 30” do dzisiaj… Jednak jestem brzydszy od Pana… :-)

  • 20 lipca 2017 o godz. 12:02

    Kręci to pana skoro wciąż Pan odpisuje. Jak widać nie to, że przyjezdny, bezrobotny to jeszcze upierdliwy.
    Z braku zajęć wymysla Pan te wspaniałe PROJEKTY?

  • 20 lipca 2017 o godz. 12:12

    To jednak kompleksy…

    Dobrego dnia.

    P. S. Nudzi mi się w domu, nie mam pracy, ale zaraz się szykuje i jadę po zasiłek do pośredniaka :-)

  • 20 lipca 2017 o godz. 12:56

    Niech mama nie zapomni opłacić internetu, bo będzie pan odcięty od świata i kontaktu z bazą (wsią).

    Ciepłego dnia Autorze Projektu

  • 20 lipca 2017 o godz. 12:56

    Niech mama nie zapomni opłacić internetu, bo będzie pan odcięty od świata i kontaktu z bazą (wsią).

    Ciepłego dnia Autorze Projektu

  • 20 lipca 2017 o godz. 13:15

    …Tak wiem, bardzo dobrze! Ja zabieram ze sobą książeczkę i później wpadnę, panie Janie, pogadamy, później, później, panie Janie kochany, później… Aha, najważniejsza rzecz, bym zapomniał… kamyk, o który Pan prosił z… Jeleniej Góry przywiozłem. Tu kładę, Panie Janie kochany… wieczorem będzie czas pogadać sobie o słoikach, a na razie…”

    Jeszcze cieplejszego dnia Panie Janie

  • 20 lipca 2017 o godz. 13:46

    No to teraz już wszyscy wiemy, że z Panem jednak nie jest ok. Kto w takim razie napisał ten projekt? Komu Pan podkradł pomysł?
    Co z pieniędzmi? Prosimy o pełne przedstawienie kosztów na ten projekt. Są wątpliwości, że przeznaczy je pan na badania swojej głowy. A o tym nie było mowy.

    ciepluteńkiego dzionka Projektancie

  • 20 lipca 2017 o godz. 14:05

    Panie Janie… :-( Najpierw nie rozumiał Pan ironii z „brzydotą”, a teraz Pan nie rozpoznał słów jednego z bochaterów „Misia”…? Nie wierzę… :-) :-) :-)

    Kultowy film „Miś” to komedia złożona z groteskowych epizodów ukazujących rozpad PRL-owskiego systemu. Liczne sceny z barów mlecznych, urzędów i sklepów ujawniają absurd codziennej egzystencji Polaków. Wokół historii Ochódzkiego (Stanisław Tym) narasta wiele ważnych, małych opowieści charakteryzujących rzeczywistość początku lat osiemdziesiątych. Pewne zachowania przetrwały jednak do dzisiaj… :-(

    I jeszcze bardziej ciepluteńkiego dzionka Janie

    Prosze oto mój wstępny kosztorys – jest zawarty w projekcie w postaci pliku „pdf” załączonym na końcu strony z opisem projektu. Nie potrafił Pan sam odnaleźć tego projektu w Internecie? Cytując Pana słowa: „Niech mama nie zapomni opłacić internetu, bo będzie Pan odcięty od świata i kontaktu z bazą (wsią).”

    Większość emigrantów ekonomicznych chyba poradziłaby sobie lepiej niż Pan… :-)

  • 20 lipca 2017 o godz. 15:03

    No to pan Jarosław Frątczak wywindował się pomysłem szykan na „świecznik”. Do większości zmian nie można mieć zastrzeżeń, poprawiają bezpieczeństw a to najważniejsze, ale te szykany… to jak sabotaż.

    Celowe zwężanie jezdni dwukierunkowej i stałe zablokowanie płynności ruchu to gwarant korków czyli „czystszego” powietrza i zapewne głośniejszego otoczenia bo przecież klakson na szykanach będzie od czasu do czasu słyszalny. Współczuje mieszkańcom w bezpośrednim sąsiedztwie. Za takie udogodnienie będą Pana pozdrawiać razem ze stojącymi w korku kierowcami.

    Zamontować profesjonalne progi z wysokim ale łagodnym najazdem i wszyscy będą zadowoleni.

    Pozdrawiam :)

  • 20 lipca 2017 o godz. 15:17

    nie czytałem tego shit_. dla mnie ten projekt to głupota ale ciemny lud wybrał. Skoro na Elsnerowie 89 % to słoiki to sie nie dziwię. Pewnie dostali od Pana po marchewce i zadowoleni.

    Cieplej nie będzie, ciepły Jarosławie.

  • 20 lipca 2017 o godz. 15:19

    Panie Radku.

    Dziękuje za tą opinię. Szanuje też Pana zdanie, ale jednak nie mogę się z nim zgodzić. Profesjonalne progi miały zostać zamontowane, lecz mieszkancy powiedzieli NIE. To był 2016 rok.

    Esowanie nie spowoduje korków ponieważ w godzinach rannych samochody poruszają się w większości w stronę Bukowieckiej. Ironicznie to rondo pozwoli nadrobić ewentualnie czas na dłuższy wyjazd z Zamkowej ponieważ będzie możliwe szybsze włączenie się do ruchu – taką możliwość daje właśnie rondo. Ruch rano odbywa się tylko w jedną stronę. Czyli esowanie jezdni nie będzie miało wpływu na płynność jazdy ulicą Zamkową, ograniczy jednak nadmierną prędkość poruszania się u kierowców na ulicy Zamkowej. To nowe rozwiązanie, ale jak powiedział mi policjant z WRD KSP – minie miesiąc i mieszkańcy dostosują się do nowych zasad ruchu. Z obu stron esowania będą ustawione znaki pokazujące kto ma pierwszeństwo przejazdu, proszę mi wierzyć – wszystko będzie czytelne dla każdego kierowcy.

    Pozdrawiam

  • 20 lipca 2017 o godz. 15:32

    Panie Janie, teraz to już Pan przegina obrażając mieszkanców Elsnerowa. Co do Pana „żarciku” o marchewce to podobno 2 minuty temu w Bustamante (Meksyk) dotarł on do lokalnych mieszkańców. Niestety dla Pana nikt się nie zaśmiał…

    Kończę z Panem dyskusje. Nie chciałbym się zdenerwować bo to oznaczałoby mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych. Jak powiedziała kiedyś znana pisarka: „Półgłówki zwykle najwyżej głowę podnoszą”. Rozmowa z Panem już nie jest moim priorytetem.

    Dobrego dnia.

  • 20 lipca 2017 o godz. 16:04

    Panie Radosławie.

    Jeszcze jedna ważna rzecz. Przedstawiona grafika w artykule nie odzwierciedla rzeczywiści wyglądającgo rozwiązania esowania. Była ona zawarta tylko jako przykład przy pisaniu projektu w danym czasie. Przy esowaniu jezdni nie występuje żadne(!) zwężenie drogi (to jest zupełnie inne rozwiązanie). Nie miałem na to wpływu jaka grafika zostanie wykorzystana przez redakcję portalu „targówek.info” – może dlatego, że przyciąga czytelnika. To nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

    Pozdrawiam

  • 20 lipca 2017 o godz. 16:28

    Autorowi projektu gratuluję wytrwałości w realizacji projektu i … lotności umysłu. Co do Jana… Warto czasami wyściubić nos poza furtkę krytego eternitem zaciszańskiego domostwa. Naprawdę świat nie kończy się na modłach do kaftoflanego bożka z Żoliborza, bo horyzonty macie podobnie wąskie.

  • 20 lipca 2017 o godz. 16:31

    Do Krzysztof: nawet nie jestem blisko tego świra bliźniaka. nie za bardzo rozumiem też porównanie ? Chciałeś zabłysnąć? Troszkę ci nie wyszło. A może syn Projektanta przemówił?

    Brak argumentów z waszej strony PORAŻA

    Kiedy jedziecie do domu na wakacje?

  • 20 lipca 2017 o godz. 16:50

    Panie Janie… Ale suchar do herbaty… :-) :-) :-)

    Odpuściłbym, ale nigdy nie cierpiałem w szkole osiłków, którzy śmiali się ze słabszych i w dodatku byli tchórzami bo działali w grupie… (dzisiaj objawia się to chowaniem za klawiaturą swojego telefonu… Jaki wogóle Pan Jan…? Ponieważ jest Pan jednym z takich zakompleksionych człowieczków dlatego tak długo z Panem rozmawiam…

    To już podsumowując nasza rozmowę, po Pana słabych żartach, obrażaniu emigrantów ekonomicznych i mieszkańców Elsnerowa, zaprawdę, powiadam Panu – otóż nade wszystko chyba nienawidzę chamstwa, i to chamstwa w znaczeniu: oglądania chama, obcowania z chamem, problemów chama, otoczenia chama i wreszcie chama samego jako takiego jakim Pan jest w swoim życiu, czego dał Pan przykład pod rozmową o strefie „Tempo 30″…

    Zawsze powtarzam sobie, że mówienie prawdy zazwyczaj zajmuje znacznie więcej czasu. Ostatnie dwa dni potwierdzają te słowa w 100%…

    Dużo szczęścia w życiu Panie JAnie

  • 20 lipca 2017 o godz. 17:21

    Widzę, że poniosły Pana emocje. Troszkę się Pan chyba zdenerwował. Ale czym?
    Odpowiem za Pana. A no tym, że jako przyjezdny jednak jest Pan zakompleksiony. Pod tą skorupą TWARDZIELA, który najechał na Warszawę i wszystko tutaj jego jego, może robić co chce i jeszcze pyskować, kryje się człowiek z prowincji. Człowiek, który nie rozumie życia w mieście i tylko udaje.
    Chama to może pan spotkać wracając na weekend do domu, a zapewne i patrząc w lustro. Nie chciałem tego pisać, bo Pan to doskonale wie, ale jak widać czasami trzeba powiedzieć to wprost. Ja się za klawiaturą nie chowam. Często chodzę po naszej dzielnicy i obserwuję ludzi… W bloku również mam słoików i to niestety widać i CZUĆ.

    Pana sąsiadom pewnie też jest co współczuć. Mają obok siebie specjalistę, który nie pozwoli im cieszyć się życiem, tylko zazdrosnego waćpana z Cipkowa Wielkiego.

  • 21 lipca 2017 o godz. 09:17

    „…O, nie. To nie samoloty. To Piękna zabiła Bestię…”

    Wszystkiego dobrego i udanych wakacji Panie JAnie.

    P.S. Trzeciego dnia to już na pewno nie poświęcę dla Pana :-)

  • 21 lipca 2017 o godz. 10:43

    Panie jarosławie. Nie oszukujmy się. Pan żyć nie może beze mnie :)

  • 21 lipca 2017 o godz. 11:27

    Panie Jarku, ja osobiście bardzo sceptycznie podchodzę do szykan a właściwie do wszelkich rozwiązań wymuszających ruch kolizyjny. Każda przeszkoda na drodze, którą musimy ominąć generuje mniejsze lub większe ryzyko a organizacja ruchu powinna to ryzyko minimalizować. Pożyjemy zobaczymy jak to wyjdzie. Tak naprawdę mnie bezpośrednio to nie dotyczy ponieważ mieszkam na Targówku a jedynie czasami jeżdżę przez Wilno rowerem :) i widzę co się dzieje przy wyjeździe z osiedla, stąd rondo jak najbardziej ok. No ale te szykany, ehhh obym się mylił.

    Pozdrawiam

  • 24 lipca 2017 o godz. 09:37

    Ok Panie Janie. Wygrał Pan. Poddaje się. Mój projekt to jednak słaby pomysł :/

  • 24 lipca 2017 o godz. 09:43

    „Ok Panie Janie. Wygrał Pan. Poddaje się. Mój projekt to jednak słaby pomysł :/”

    Dzień dobry Panie Janie. Ważne. Dzisiaj pojawiły się powyższe słowa. Nie rozumiem sytuacji, ale to nie są moje słowa.

    To tylko w kwestii wyjaśnienia.

    Pozdrawiam

  • 24 lipca 2017 o godz. 16:30

    hmm ja nie wnikam. Szkoda było pisania tyle czasu. A jednak Pan przegrał :) Odpisał Pan.

    oj panie Jarku, stęskniłem się.

  • 25 lipca 2017 o godz. 09:41

    Panie Radku.

    Osobiście wolę bardziej określenie „esowanie jezdni” :-) Pojęcie „szykana” nie jest jakby sama w sobie środkiem wymuszającym zmniejszenie prędkości, ale elementem składającym się na całość rozwiązania „esowania jezdni”. W samej Warszawie ograniczenie do 30 km/h i uspokojenie ruchu obowiązuje już na ponad 400 km dróg publicznych, zaś strefy Tempo 30 obejmują duże obszary Włoch, Żoliborza, Bemowa czy Wilanowa a nawet w Śródmieściu Południowym. To rozwiązanie sprzyja nie tylko poprawie bezpieczeństwa i jakości powietrza, ale też poprawia płynność ruchu. Utrzymywanie stałej prędkości pozwala jechać płynniej niż ciągłe przyspieszanie i hamowanie. To obustronna korzyść: dla mieszkańców ulic, ale i kierowców, którzy nimi jeżdżą – to są słowa Pana Mikołaja Pieńkosa z warszawskiego ZDM-u. Takie zmiany uspokojenia ruchu na ostatnich dniach zostały wprowadzone na ulicy Śródziemnomorskiej w Warszawie. 29.06.2016 roku, Pan Łukasz Puchalski (ówczesny dyrektor zarządu dróg miejskich) przekazał raport o stanie bezpieczeństwa drogowego w mieście Warszawa do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Ministerstwa Infrastruktury z prośbą o pomoc, aby infrastruktura w Warszawie stawała się coraz bezpieczniejsza.

  • 21 sierpnia 2017 o godz. 04:41

    @Jarosław Frątczak: w jednym ze swoich komentarzy (17 lipca 2017 o godz. 14:37) umieścił Pan w nawiasach kwadratowych odnośniki liczbowe do źródeł, ale w końcu Pan tych źródeł nie podał. Czy można o nie prosić?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.