Zwłoki bezdomnego na Kolejarskiej | targowek.info

Zwłoki bezdomnego na Kolejarskiej

To prawdopodobnie pierwsza ofiara zimy w tym roku w naszej dzielnicy.

 

Ciało bezdomnego mężczyzny znalazł wczoraj patrol medyczny Straży Miejskiej, który po pierwszym ataku zimy patrolował na Zaciszu pustostany, w których często koczują osoby bezdomne.

Strażnicy, wraz z ratownikiem z Fundacji „Lekarze Nadziei”,  pracowali 21 listopada przy ulicy Kolejarskiej. W pierwszym odwiedzonym przez nich budynku zastali kobietę i mężczyznę, którzy nie wymagali pomocy medycznej. Wskazali jednak kolejną lokalizację, gdzie mieli spać dwaj kolejni mężczyźni.

We wskazanym pustostanie funkcjonariusze faktycznie spotkali dwóch bezdomnych. Jeden z nich po obudzeniu stwierdził, że wszystko z nim w porządku i nie jest mu potrzebny lekarz. Natomiast drugi mężczyzna nie reagował na próby obudzenia, leżał na brzuchu z twarzą w poduszce.

– Ratownik nie wyczuł pulsu, żadnych funkcji życiowych nie wykryto też po przewróceniu leżącego na plecy. Źrenice nie reagowały na światło latarki, nie oddychał, jego ciało było sztywne. Ratownik stwierdził też na twarzy i rękach mężczyzny początki plam opadowych – opisują szczegółowo wydarzenie strażnicy miejscy.

Funkcjonariusze wezwali na miejsce pogotowie i policję, ale lekarz pogotowia potwierdził zgon bezdomnego mężczyzny.

Towarzysz zmarłego nie potrafił niczego o nim powiedzieć oprócz imienia. Dane mężczyzny udało się ustalić dopiero na podstawie znalezionego przy nim mandatu.

 

zdjęcie na górze jest ilustracyjne / fot. archiwum targowek.info

9 komentarzy na temat “Zwłoki bezdomnego na Kolejarskiej

  • 22 listopada 2017 o godz. 21:45

    Na mecie na skrzyżowaniu Ładnej i Regatowej na szeroko znanej wszystkim menelom z okolicy a ignorowanej przez policję mecie kupują tanią wódę, chlają a potem zasypiają na mrozie… Coś czuję że to nie pierwsza ofiara w tym roku…

  • 23 listopada 2017 o godz. 00:23

    „Strażnicy [patrol medyczny Straży Miejskiej – z in. wiersza], wraz z ratownikiem z Fundacji „Lekarze Nadziei”, pracowali…”

    Właściwie na czym polega ta praca? Ile osób udało się uratować, uwolnić od nałogu? Czy to tylko „sprawdzanie” pustostanów (może coś wartych nieruchomości), aby je „oczyścić” z niechcianych gości?

    Czy ratownik z fundacji „Lekarze Nadziei” to lekarz z upr. zawodowymi?

    Pytań wiele.

  • 23 listopada 2017 o godz. 10:41

    W tym „pustostanie” od wielu lat koczują menele. Było kilka podpaleń. Znoszą śmieci (a może sąsiedzi je podrzucają). Lokalni bez-Radni nic nie robią, by to pozamykać, zmusić właściciela do uporządkowania, zabezpieczenia terenu. Mety na Ładnej (dwie) także działają od lat i zna je już chyba każde dziecko. Nawet Ząbki, Marki w nich kupują. Zresztą połowa Kolejarskiej to pustostany. Czekają na nowych lokatorów, na nowe zwłoki.

  • 23 listopada 2017 o godz. 11:28

    A po co im pomagać? Przecież wazniejsze jest podpisywanie zgody na kolejne getto-osiedle. Przeciez święta idą , trzeba przytulić troche srebrników.

  • 23 listopada 2017 o godz. 11:59

    Po pierwsze to nie ofiara zimy tylko wódy. Po drugie raczej nie pierwsza: na przystanku na Ziemowita, zmarły już 2 osoby które urządziły sobie tam spelunkę do picia, po trzecie bezdomny ale człowiek…

  • 23 listopada 2017 o godz. 14:02

    Likwidacja „noclegowni” na Korzystnej spowodowała tylko to, że kilkanaście (w porywach nawet do dwudziestu) osób rozlazło się po okolicy, co zresztą widać, bo na wózkach pchają teraz oprócz złomu też i swój dobytek.
    Pepsi – kwestia mety to w ogóle chyba wątek na osobny artykuł. Działa odkąd w sumie pamiętam, a kilka dekad już przeżyłem.

  • 23 listopada 2017 o godz. 14:26

    Rysiu – ta meta to istna legenda, ja znam ją od panowania ŚP Wiesława, było różnie, czasem „Wiesiu” siedział w kiciu 2-3 lata i był spokój, potem wychodził i się zaczynało a potem znów do pierdla. Teraz interes po śmierci brata przejęła jego siostra i rozdmuchała interes do granic możliwości. Okoliczne żule ciągną do tego źródełka jak muzułmanie do mekki, ze wszystkich stron świata. Nieraz tworzą się tam kolejki jak w markecie. Awantury, krzyki, przekleństwa i wyzwiska to norma jeżeli przechodzisz obok. Kiedyś spacerowałam tamtędy w drodze do lasku Bródnowskiego ale teraz wolę iść przy Młodzieńczej niż patrzeć na to co można tam zastać, współczuję sąsiadom i nie rozumiem czemu to tolerują, dużo tam ładnych domów a na ulicy taka masakra. Policja jedynie przejeżdża obok i nie ma absolutnie ochoty psuć interesu, a jak widać po artykule powyżej zbiera on swoje żniwo.

    Może tak jak mówisz, Redakcja się zainteresuje tematem

  • 24 listopada 2017 o godz. 10:10

    Kto teraz bedzie zaczepial pod sklepem ukrainskim calodobowym: „kierowniku, potrzebujemy 2 zl”

  • 25 listopada 2017 o godz. 20:01

    Nie wierzę, że oni pomagają ludziom. Prędzej szukali darmowych narządów do przeszczepów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.