Gdzie pracują i ile zarabiają radni Targówka? | targowek.info

Gdzie pracują i ile zarabiają radni Targówka?

Zajrzeliśmy do najnowszych oświadczeń majątkowych radnych dzielnicy Targówek. I zauważyliśmy pewne ciekawe prawidłowości.

 

Zgodnie z prawem informacje zawarte w oświadczeniach majątkowych radnych są jawne – i każdy obywatel może, a może nawet powinien, do nich zajrzeć. Choćby po to, żeby dowiedzieć się, w jaki sposób zarabiają jego przedstawiciele wybrani w wyborach samorządowych.

Wśród obecnych radnych dzielnicy Targówek możemy zauważyć ciekawe – lecz niestety nie zaskakujące – prawidłowości:
* radni Platformy Obywatelskiej, rządzącej Warszawą, w większości pracują w przedsiębiorstwach miejskich/samorządowych;
* radni Prawa i Sprawiedliwości, rządzącego całą Polską, generalnie pracują w instytucjach państwowych;
* zaś radni Spółdzielni Bródno, co pewnie jest najmniejszym zaskoczeniem, pobierają pieniądze od SM Bródno.

Choć oczywiście zdarzają się od tych reguł wyjątki.

Poniżej podajemy główne źródła dochodów w 2017 roku oraz najważniejsze składniki majątków wszystkich targóweckich radnych. Dodatkowo każdy radny zarobił w ubiegłym roku po ok. 28 tys. zł z tytułu diety radnego – tą nieodpodatkowaną kwotę otrzymali wszyscy, więc poniżej już jej nie powtarzamy.

 

PLATFORMA OBYWATELSKA

Katarzyna Górska-Manczenko
pracuje jako specjalistka w Zarządzie Dróg Miejskich, gdzie zarobiła w ubiegłym roku 84 tys. zł. Oszczędności ma skromne – około 10 tys. zł w gotówce. Nieduże mieszkanie i samochód zostały kupione przez panią radną (wspólnie z mężem) na wciąż spłacane kredyty.

Michał Jamiński
jest kierownikiem w Mazowieckiej Jednostce Wdrażania Programów Unijnych – zarobił w niej w 2017 roku ponad 130 tys. zł. Radny Jamiński ma aż trzy mieszkania (wszystkie kupione na kredyt) oraz ok. 40 tys. zł oszczędności.

Dorota Kozielska
była wiceburmistrz Targówka pracuje obecnie w Domu Kultury Świt na Bródnie, w którym zarobiła 86 tys. zł; większe dochody przynosiła jej jednak  w 2017 r. własna działalność gospodarcza – ponad 100 tys. zł. Wspólnie z mężem ma duże mieszkanie i 23 tys. zł oszczędności.

Jędrzej Kunowski
jest koordynatorem w państwowym Polskim Holdingu Nieruchomości – ponad 150 tys. zł dochodu. Oszczędności w gotówce radny Kunowski uzbierał minimalne – 7 tys. zł plus akcje za 2 tys. zł. Ma też dom i mieszkanie.

Krzysztof Miszewski
jako zastępca kierownika w wymienionej już wcześniej Mazowieckiej Jednostce Wdrażania Programów Unijnych zarobił w 2017 r. 80 tys. zł. Wspólnie z żoną ma mieszkanie na kredyt. Oszczędności symboliczne – ok. 8 tys. zł.

Jolanta Miśkiewicz
inspektor w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji (MPWiK) – 56 tys. zł dochodu. Ma 12 tys. zł oszczędności… i tyle. Mieszkań, domów, samochodów ani innych cennych rzeczy pani radna nie posiada.

Joanna Mroczek
jest rzecznikiem prasowym Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania (MPO), w którym zarobiła 69 tys. zł. Oszczędności w gotówce (wspólnie z mężem): 55 tys. zł. Własnych nieruchomości radna Mroczek nie ma.

Bartosz Szajkowski
kierownik w Ośrodku Sportu i Rekreacji (OSiR) Targówek, w którym zarabia ponad 120 tys. zł rocznie. Pan radny ma też kupione na kredyt mieszkanie i ok. 90 tys. zł oszczędności (w większości ze spadku, który otrzymał w 2017 roku).

 

PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ

Andrzej Bittel
podsekretarz stanu (czytaj: wiceminister) w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa – zarobił tam ponad 180 tys. zł. Z większych dochodów w 2017 roku, radny-wiceminister Bittel otrzymał też od rodziny 30 tys. zł darowizny. Wspólnie z żoną ma dom i mieszkanie (oba kupione na kredyt) oraz oszczędności ok. 200 tys. zł.

Tomasz Cichocki
dyrektor niepublicznej szkoły podstawowej „Wyspa Jana Pawła II” na ul. Radzymińskiej – 52 tys. zł dochodu; uczy też religii w bródnowskiej publicznej podstawówce – 20 tys. zł. Wspólnie z żoną ma duży dom wzięty na kredyt, oraz 85 tys. zł oszczędności w gotówce.

Andrzej Dąbrowski
zgodnie z oświadczeniem majątkowym nigdzie nie pracuje, ale nie jest też emerytem – jedyny dochód jaki osiągnął w 2017 roku, prócz diety radnego, to świadczenie pielęgnacyjne na niepełnosprawnego syna: ok. 16 tys. zł. Mimo skromnych dochodów, pan radny ma całkiem spory majątek: 145 tys. zł w gotówce (wspólnie z żoną), 5 tys. zł w akcjach, mieszkanie i dwie działki.

Grzegorz Golec
pracował w ubiegłym roku w dwóch firmach – jako menadżer w PKP Cargo oraz jako księgowy w firmie Trade Trans Finance (należącej do tego samego PKP Cargo) – w których łącznie zarobił 50 tys. zł. Wspólnie z żoną ma kupione na kredyt mieszkanie i 16 tys. zł oszczędności.

Maciej Jankiewicz
był wiceprezesem, a potem prezesem państwowego Polskiego Holdingu Nieruchomości (co ciekawe, jego podwładnym był więc radny Kunowski z konkurencyjnej partii). W PHN radny Jankiewicz dorobił się ładnego majątku, łącznie zarabiając w 2017 roku ok. 460 tys. zł – ale wszystko to piszemy w czasie przeszłym, bo kilka tygodni temu został z tej intratnej posady odwołany. Zostało mu na pocieszenie ponad 150 tys. zł oszczędności i dwa mieszkania.

Janusz Marczyk
jest rencistą i nie deklaruje w swoim oświadczeniu majątkowym żadnych dochodów. Deklaruje za to oszczędności: 20 tys. zł w gotówce i papiery wartościowe warte aż 160 tys. zł (wspólność majątkowa z żoną). Ma też mieszkanie i działkę rekreacyjną.

Marcin Skłodowski
zaczynał ubiegły rok jako koordynator w firmie Randstad, kończył go jako dyrektor w PKP Intercity – łącznie zarobił w tych firmach ponad 130 tys. zł. Ma też uzbierane 140 tys. zł oszczędności.

Urszula Suzdalcew
emerytka, która praktycznie nie ma żadnego majątku. W ubiegłym roku dostała 23 tys. zł emerytury, nie deklaruje żadnych oszczędności, wynajmuje malutkie mieszkanko.

Marek Waszczak
specjalista w Kancelarii Sejmu RP, w której zarobił 94 tys. zł. Wspólnie z żoną ma ok. 70 tys. zł w gotówce i 25 tys. zł w obligacjach skarbowych, a także dwa mieszkania (jedno na kredyt) i działkę budowlaną.

Cezary Wąsik
asystent w Ministerstwie Sprawiedliwości, zarobił tam 31 tys. zł. Znacznie bardziej jego majątek powiększył się dzięki dwóm darowiznom na łączną kwotę ponad 110 tys. zł – które od razu przeznaczył na kupno mieszkania.

 

SPÓŁDZIELNIA BRÓDNO

Jacek Duczman
jest nauczycielem zajęć technicznych w szkole podstawowej na Bródnie (choć jako nauczyciel powinien zwrócić uwage na koszmarną liczbę zrobionych literówek w swoim oświadczeniu majątkowym) i zarobił tam w 2017 roku 55,6 tys. zł. Za pracę w SM Bródno dostał 8,8 tys. zł. Radny Duczman uzbierał 80 tys. zł w gotówce, jest też (wspólnie z żoną i córką) współwłaścicielem aż trzech samochodów.

Andrzej Gapys
dorabia jako kierownik na bazarze przy ul. Kondratowicza – 13 tys zł; w SM Bródno zarobił 9 tys. zł; otrzymuje też dwie niewysokie emerytury: polską i amerykańską. Mimo skromnych dochodów radny Gapys uzbierał imponujące oszczędności – wspólnie z żoną ma ponad 630 tys. zł oraz 15 tys. dolarów w gotówce, ma też dwa duże mieszkania.

Bożena Winter
jest kierownikiem w Spółdzielni Mieszkaniowej Bródno i w przeciwieństwie do swoich kolegów w klubu, zarabia tam bardzo przyzwoicie – w 2017 roku było to ponad 120 tys. zł. Oszczędności pani radnej są też godne – ma dom, dwa mieszkania, kilka działek oraz ponad 410 tys. zł w gotówce.

Zbigniew Poczesny
jest emerytem bez znaczących oszczędności w gotówce. Jako jedyny radny Spółdzielni nie ma stanowiska w SM Bródno, ma za to dom na Zaciszu.

 

RADNI NIEZRZESZENI

Witold Harasim (SLD)
emeryt – otrzymał w 2017 r. ponad 40 tys. zł emerytury; w RSM „Praga” dodatkowo zarobił 11 tys. zł. Na lokatach, funduszach i w papierach wartościowych pan radny deklaruję łącznie (z żoną) ok. 150 tys. zł. Ma też wspólnie z żoną mieszkanie.

Jacek Rybak (eks PO, eks SLD)
prowadzi własną działalność gospodarczą – konkretnie dzierżawi gospodarstwo rolne o pow. 26 ha, na którym zarobił w zeszłym roku 65 tys. zł. Posiada 60 tys. zł oszczędności w gotówce.

 

Oświadczenie majątkowe radnego PiS Miłosza Stanisławskiego za rok 2017, chociaż powinno, nie jest obecnie dostępne publicznie – może dlatego, że pan Stanisławski wiosną 2018 złożył mandat radnego, gdyż ubiega się o stanowisko prezesa w wielkiej państwowej firmie (i jeśli je zdobędzie, to napiszemy o nim nie tylko my, ale media w całej Polsce).

W jego miejsce nową radną PiS na Targówku została pani Beata Kacperska – lecz jest zaprzysiężona dopiero od kilku dni i w jej przypadku brak oświadczenia majątkowego jest całkowicie uzasadniony.

 

zdjęcie na górze: Rada dzielnicy Targówek / fot.archiwum targowek.info

24 komentarzy na temat “Gdzie pracują i ile zarabiają radni Targówka?

  • 22 maja 2018 o godz. 08:32

    w jaki sposób można uzyskać takie informacje? na stronie biuletynu informacji publicznej przy próbie wyświetlenia oświadczenia pojawia się informacja o wewnętrznym błędzie aplikacji

  • 22 maja 2018 o godz. 09:13

    gdzie pracują? Pewnie w SM BRODNO, RSM Praga i tego typu instytucje

  • 22 maja 2018 o godz. 09:56

    Równie ciekawa byłaby lista płac, stanowiska, warunki pracy (auta służbowe, zamknięte miejsca parkingowe, bonusy, dofinansowania do wczasów, obiadków i inne) wszystkich pracowników ratusza.

  • 22 maja 2018 o godz. 10:14

    Ciekawe czy Pan Radny w Sejmie wpiera protestujących niepełnosprawnych? Wyborcy chcieliby to wiedzieć!!!

  • 22 maja 2018 o godz. 10:36

    Żenujące przepisy o oświadczeniach majątkowych. Ich upublicznianie niczego nie daje oprócz tanich igrzysk dla pospólstwa i list kontaktowej dla wszelkiej maści złodziei i bandytów.

    W przypadku jakichkolwiek nieprawidłowości, CBA / CBŚ nie potrzebują upublicznionych oświadczeń, żeby podjąć działania, bo i tak mają do nich dostęp. Tak więc upublicznianie oświadczeń to kontynuowana od lat gra pod publiczkę, obejmująca z roku na rok co raz większą część społeczeństwa.
    Za chwilę zgodnie z nowymi przepisami oświadczenia składać będą wszyscy – sprzątaczki w Teatrze Rampa, pielęgniarki w Szpitalu Bródnowskim i strażacy z PSP przy Młodzieńczej czy recepcjoniści w Ratuszu. Jest to chore bo nie rozwiązuje żadnych problemów.

    Nie rozumiem też tych którzy się tym „jarają”. Dla normalnego człowieka istotna jest chyba jego własna sytuacja finansowa – ile może zarobić, jakie może mieć dodatkowe benefity z tytułu pracy, czy potrzebuje czy nie potrzebuje kredytów, żeby spełniać swoje potrzeby i marzenia a nie to ile / jak i kiedy zarobił jego bliższy czy dalszy sąsiad. A ewentualnymi nieprawidłowościami zajmują się chyba odpowiednie służby a nie domorośli śledczy.

  • 22 maja 2018 o godz. 10:38

    HAHAhhaahah te zeznania są zabawne. Od czego ma się dzieci, wnuków i rozdzielność majątkową :) Chyba każdy kumaty wie, że taki Pan radny mówi, że ma 7 tys zł w gotówce oszczedności :D jak on zarabia 20 tys na rękę :)

  • 22 maja 2018 o godz. 11:11

    Anonim – skąd masz takie rewelacje o wysokości zarobków – jakieś potwierdzone dane czy „po prostu wiesz”.

    Otóż jeśli mówimy o RADNYCH dzielnic w Warszawie, to maksymalna miesięczna dieta (za pełną obecność na wszystkich posiedzeniach) wynosi poniżej 3000 zł miesięcznie. Od tego potrąca się z 10% – 15% tej kwoty za każdą nieobecność. Oczywiście radni mogą dodatkowo pracować ale również te wnagrodzenia ja widać z oświadczeń, nie dają 20.000 netto miesięcznie.

    Nawet burmistrzowie z tytułu wykonywania swoich zadań nie dostają wskazanych przez Ciebie 20.000 zł, tylko średnio na poziomie kraju 10.500 zł brutto a w Warszawie ok. 12.000 zł brutto. Dużo ??? Chybaśmiesznie mało.j

  • 22 maja 2018 o godz. 11:13

    Bardzo dobrze że są te oświadczenia, przecież my jako płatnicy ich pensji mamy prawo wiedzieć gdzie i skąd czerpią dochody. Każdy moze sobie indywidualnie ocenić czy oświadczenie jest prawdziwe, a skoro ktoś faktycznie zarabia bardzo dużo a nie ma żadnych oszczędności to moze lepiej nie powinien brać się za rządzenie dzielnicą, miastem, krajem skoro nie umie zarządzić własnym budżetem.

  • 22 maja 2018 o godz. 12:12

    Widać teatr jaki odgrywają przed nami politycy niezależnie od opcji. Na sztandarach dobro wspólne, w głowach posady i pensje z publicznych pieniędzy. Bo ci ludzie nie poradziłby sobie tak dobrze na rynku, który weryfikuje doświadczeniem czy kierunkowym wykształceniem. Im to niepotrzebne – wystarczy legitymacja partyjna.

    Stąd tak naprawdę nieformalne porozumienie ponad podziałami. Bo wiadomo, raz na wozie, raz pod wozem. Raz w rządzie, raz w opozycji, więc kruk krukowi oka nie wykole.

    PO zachowało pozycję w samorządzie, rozdaje posady miejskie.

    PiS dominuje w polityce krajowej, rozdaje posady państwowe.

    Przy tych posadach dieta radnego to taka dodatkowa fucha. Nie jest to robota zbyt absorbująca, a dodatkowe tysiące lecą.

    Dziś są specjalistami od dróg czy kolei, jutro będą od czegoś innego. Specjalistyczne wykształcenie niepotrzebne, bo to grupa z kategorii „mój mąż z zawodu jest dyrektorem”.

  • 22 maja 2018 o godz. 14:03

    do Matematyka się kłania:

    tak? to ciekawe. Że taki radny na siebie ma jedno mieszkanko na kredyt a jego 20 letnie dzieci mają po jednym , ciekawym mieszkaniu na siebie. Rozumiem, że w wieku 20 lat stać ich na 90 metrów na Mokotowie?

    Za młody jeszcze jesteś albo masz kogoś z rodziny w urzędzie.

  • 22 maja 2018 o godz. 15:32

    @ Janek: W punkt – powinniśmy wiedzieć skąd czerpią dochody, żeby widzieć potencjaly konflikt interesu ale już ile czerpią powinno nas mało obchodzić, zwłaszcza jeśli wynagrodzenie nie pochodzi ze środków budżetowych. No chyba że ktoś czerpie przyjemność z porównywania tego czy ma lepiej czy gorzej od sąsiada – radnego). Znaczenie ma np. że radny X zasaiadający w komisji infrastruktry ma jednocześnie firmę utrzmującą drogi i zieleń ale która wygrywa wszytskie przetargi w dzielnicy. Nie powinno nas już obchodzić czy w tej firmie zarabia 500 czy 50000 zł.

  • 22 maja 2018 o godz. 22:44

    3tyś za samo bycie radnym? Dobrze zrozumiałem?

  • 23 maja 2018 o godz. 01:06

    Do Anonim. Ty oczywiście wiesz, że dzieci radnego mają po 20 lat, wiesz że mają po jednym mieszkaniu, wiesz też że te mieszkania ciekawe, dzięwięćdziesięciometrowe… No i oczywiście że są na Mokotowie… Wiesz też, że ja jestem za młody albo że mam rodzinę w urzędzie, bo przecież inaczej być nie może…

    W sumie to ciekawy sposób na rozładowanie własnej frustracji i wytłumaczenie swoich niepowodzeń. Każdy kto ma lepiej, kto jest bardziej zaradny, to na pewno złodziej, a każdy kto go wspiera to element jakiegoś układu. No bo dlaczego niby oni mają a ja nie…

    Tak dla wytłumaczenia – bo widać że nie załapałeś… Bycie radnym to w wielu przypadkach dodatek do innych form działalności zawodowej (tak drugi etat). Możesz mieć własną działalność i zarabiać miliony a za marne 3000 być dodatkowo radnym. Tak samo możesz być posłem na sejm z kilkunastoma tysiącami diety miesięcznie i jednocześnie możesz mieć sieć własnych browarów przynoszących ci kilkaset tysięcy miesięcznie jak np. Poseł Jakubiak. Możesz też pracować na etat lub prowadzić działalność i zarobionych pieniędzy kupić mieszkania sobie i dzieciom a potem wystartować w wyborach i zostać radnym.

    Marne 3000 diety nie stoi z tym w sprzedzności.

    Jeśli jednak masz jednak inne zdanie i masz dowody że któryś z radnych popełnia przestępstwo, to zgłoś to czym prędzej do prokuratury. Niezgłoszenie przestępstwa o którym się wie, też podlega ściganiu.

  • 23 maja 2018 o godz. 06:11

    Warto również nadmienić że jeśli radny pracuje na etacie to nie można go zwolnić bez zgody radnych, każdy dzień w czasie którego jest sesja np o 8.00 jest usprawiedliwiony, to taka ciekawostka

  • 23 maja 2018 o godz. 09:19

    Warto też dodać, że kolejarze mają 99% zniżki na przejazdy, górnicy mają deputat węglowy, nauczyciele dłuższe wakacje, pracownicy administracji mają trzynastki, taksówkarze mogą jeździć po buspasach a posłowie mają immunitety. To taka ciekawostka.

  • 23 maja 2018 o godz. 09:23

    dod Matematyka: a no widzisz wiem. I nie twoja broszka skąd to wiem. A to, czy popełniają przestępstwo (ktokolwiek) to nie zawsze wychodzi na powierzchnię poprzez zawiadomienie. Czasami wystarczy jeden zły ruch. Zapewne niedługo i ty się o tym przekonasz i na pewno nie z tego smiesznego portalu.

  • 23 maja 2018 o godz. 15:02

    do Anonim: jak byś nie zauważył nikt cię nie pytał skąd to wiesz :) No a obowiązkiem osoby mającej wiedzę o przestępstwie jest poinformowanie organów ścigania, niezależnie od tego co, kiedy I jak wypływa na powierzchnię. Ale ty o tym na pewno wiesz, bo przecież ty wszytsko wiesz…

  • 23 maja 2018 o godz. 16:08

    przestępstwie? Ale kto tak napisał? To , że KTOŚ ma przepisane wszystko na rodzine itd. to przecież nie przestępstwo. Dlatego bawi mnie, że mają w GOTÓWCE 5 tysięcy :D haaha głupi jesteście ludzie.
    Obracam się w różnym towarzystwie i mam różne znajomoście. Nie przeszkadza mi to w wiedzy na temat tego kto ile ma kasy NAPRAWDĘ a ile schowane.

  • 24 maja 2018 o godz. 16:46

    Żenujący artyluł. Jak by się autor wysilił przeanalizował czy nie ma tam sytuacji nieczystych (konflikt między byciem radnym a zatrudnieniem lub prowadzoną działalnością) to jeszcze bym rozumiał jego troskę o dzielnicę i przejrzystość życia publicznego. A tak to tanie sensacje oparte na kopjuj / wklej z ogólnodostępnych oświadczeń, adresowane do przeciętnego „Kowalskiego” pół życia spędzającego na obserwowaniu sąsiadów przez okno a drugie pół na komentowaniu wszytskiego w internecie.

  • 24 maja 2018 o godz. 20:05

    Widać, że odezwali się chyba bohaterowie artykułu. Widać to choćby po pogardzie z jaką wypowiadają się o publicznych pieniądzach z których się utrzymują. Burmistrz zarabia śmiesznie mało, a dieta to marne 3 tys.

    Jak wam mało, to kto was trzyma przy korycie? Zweryfikujcie swoje umiejętności na rynku, tam istotnie wielu zarabia więcej. Bo przecież przy korycie nie trzyma was dobro wspólne, gdybyście zarobili gdzie indziej więcej, to dawno by was nie było wokół polityki. Ale rzecz polega na tym, że swoje fuchy macie dzięki polityce. Nie weryfikuje was rynek, ale legitymacja partyjna.

    Patrząc na medianę czy dominantę zarobków te wasze „marne” 3 tys, to solidna pensja. Pensja otrzymywana za pracę w pełnym wymiarze, za pracę po trudnych studiach, za pracę mega odpowiedzialną – choćby młodzi lekarze. A wy za okazjonalne sesje dostajecie więcej.

    Ale najbardziej razi zatrudnianie w instytucjach miejskich (PO) lub państwowych (PiS). Zatrudniacie swoich tam gdzie macie dojścia. W prąsie ogólnopolskiej ukazały się ostatnio dane, jak gigantyczne pieniądze zarabiają radni samorządowi PiS w państwowych spółkach. Ale PO nie jest tu lepsze, ma po prostu obecnie mniejsze możliwości. Choć w obłudzie dorównują PiS. Młody Brejza robi słusznie hałas o nagrody w rządzie, ale już jego ojciec może dawać nagrody w samorządzie. Słusznie zrobiło się zamieszanie z zatrudnieniem w państwowej spółce Kai Głodek, ale jakoś nie słyszałem kontrowersji czemu to np. pani Górska Manczenko po politologii jest specjalistą od dróg.

  • 28 maja 2018 o godz. 22:23

    Szkoda, że tylko 2 radnych powiązanych z SLD. Bo ci jakoś potrafią zarabiać bez partyjnego wsparcia.

  • 4 czerwca 2018 o godz. 10:33

    Zawsze zastanawiam się kto głosuje na takie słoiki jak Miszewski. Przecież to ludzie, którzy tylko chcą utrzymać swoje posadki, bo bez partyjnych awansów nie poradziliby sobie w życiu.

  • 5 czerwca 2018 o godz. 18:03

    I do tego lapowki od firm uslugowych i podwykonawczych od sprzataczki do hudraualika

  • 9 października 2018 o godz. 23:03

    Więcej kasiury mają Pisiory – biedactwa, ale PO też wyjątkowo mało 8 tyś? Za taką pensję? Nie chce się wierzyć!!!! I nie wierzę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.