Są miejsca dla seniorów i osób chorych w domu opieki z rehabilitacją na Targówku | targowek.info

Są miejsca dla seniorów i osób chorych w domu opieki z rehabilitacją na Targówku

W Domu Opieki dla Seniorów na Oliwskiej 5 są wolne miejsca dla pensjonariuszy w pokojach 2-4 osobowych.

 

Nowy budynek, nowe meble, pachnąca pościel, telewizor, łazienki przystosowane dla osób niepełnosprawnych czekają na mieszkańców. Placówka spełnia najwyższe standardy dla tego rodzaju ośrodków. Do Domu Opieki na Oliwskiej 5 w Warszawie przyjmowane są osoby chore, starsze czy niesamodzielne z całej Polski.

Niedługo minie 20 lat, jak Fundacja pożytku publicznego „Pomoc Potrzebującym” prowadzi domy opieki dla seniorów. Zaczęło się od małego domu na ul. Kiejstuta, potem był większy dwupiętrowy na ul. Oliwskiej, a w wakacje także na ulicy Oliwskiej nr 5 otwarto zupełnie nowy budynek o najwyższym standardzie, czteropiętrowy.

To największa inwestycja tego rodzaju na Targówku, więc przyznam, że decyzja o budowie, kredycie i wszystkim, co się z tym wiąże nie była łatwa – przyznaje Jerzy Kamiński, Prezes fundacji.

Ale my kochamy tą pracę – dodaje pani Basia Marczak, wiceprezes. – A po latach doświadczeń i opieki na ludźmi starszymi i chorymi, kiedy udało się z sukcesami (potwierdzonymi podziękowaniami i nagrodami) dla naszych podopiecznych stworzyć warunki i atmosferę jak w rodzinie, nie wyobrażamy sobie, że moglibyśmy tego zaprzestać.

Standardy potwierdzone przepisami i dokumentacją są dla placówek opiekuńczych bardzo wymagające. Nowy Dom Opieki dla Seniorów na Oliwskiej 5 spełnia wszelkie wymogi. W budynku są udogodnienia dla osób chorych, niepełnosprawnych; do tego jest wysoki standard m.in.: pokoje z łazienkami, balkonami; wyposażone w łóżka sterowane elektrycznie, „przywoływacze” alarmowe, telewizory, internet; profesjonalne pomieszczenia dla personelu medycznego. Zadbano też o standard zaplecza i infrastruktury: własna kuchnia, magazyny, sale świetlicowe, jadalnie, sala konferencyjno-widowiskowa, ogród na spacery, taras wypoczynkowy czy wygodny parking. W domu dziś zamieszkuje 130 osób, a miejsc przygotowano 211.

Specjalnie dla potrzeb rosnącego grona mieszkańców zwiększono grono kadry medycznej, opiekuńczej i pomocniczej. W placówce pracują obecnie lekarze pierwszego kontaktu oraz psychiatra, neurolog, psycholog, rehabilitanci, animatorzy zajęciowi, duży zespół pielęgniarski i opiekuńczy, współpracują podolodzy i logopeda. Jak przybywa podopiecznych, cały czas przyjmowane są kolejne pielęgniarki i opiekunki. Dziś są jeszcze miejsca i dla seniorów i dla pielęgniarek oraz opiekunek.

Zależy nam na bogatej ofercie, żeby sprawować możliwie najbardziej szeroką kuratelę nad chorymi, tak aby podopieczni i rodziny, które kierują do nas swoich bliskich, czuli się bezpieczni i naprawdę „zaopiekowani” – zaznacza Jerzy Kamiński.

Decyzja o umieszczeniu chorego w placówce, na krótki okres (wyjazdu, remontu, odpoczynku) czy pobytu stałego jest zawsze dla całej rodziny trudna – ocenia Barbara Marczak. – Dlatego też staramy się tworzyć dla wszystkich rodzinną atmosferę. Nie ma ograniczeń w odwiedzinach (jak w wielu ośrodkach), mamy zwierzaki na terenie placówki, prowadzimy „domową” kuchnię, nie tylko standardowo śniadanie, obiad, kolacja ale przygotowujemy przekąski, desery, pieczemy ciasta – wszystko jak w rodzinie. Oczywiście zgodnie z potrzebą zbilansowanej diety. A że dla seniorów nie tylko na pierwszym miejscu w codziennym życiu jest lekarz, ale i ksiądz, to w naszym nowym domu zaplanowaliśmy własną Kaplicę i zatrudniliśmy na etacie kapelana.

Sukcesy fundacji pożytku publicznego „Pomoc Potrzebującym”

Największe sukcesy? – Mimo wysokiego standardu placówki, niewątpliwie staramy się utrzymać najniższe ceny za pobyt w naszym domu – podkreśla Prezes fundacji, Jerzy Kamiński. – Zarówno dotyczy to pobytu stałego jak i krótkoterminowego czy tylko dziennego – właśnie niską cenę uważam za sukces, bo to wymierna korzyść dla podopiecznych czy ich rodzin.

A mniej biznesowy, lecz organizacyjny sukces, to bardzo szeroka realizacja i organizacja wydarzeń w naszym domu dla podopiecznych, ich rodzin czy znajomych – wskazuje Barbara Marczak. – Można tu wymienić m.in.: koncerty, wykłady, występy, ćwiczenia, zajęcia terapeutyczne, kreatywne, spotkania z ciekawymi „postaciami”, specjalne msze święte, modlitwy, śpiewanie, uroczystości- po kilka w miesiącu. Starsi ludzie nie mogą się nudzić, nadal chcą uczestniczyć w życiu społeczno-kulturalnym czy religijnym.

W Domu Opieki na Oliwskiej 5 można zamieszkać na stałe lub brać udział w tzw. pobycie dziennym i korzystać z rehabilitacji, posiłków, pralni, uczestniczyć w zajęciach terapeutycznych, koncertach, wydarzeniach Fundacji w ciągu dnia. To bardzo wygodne zarówno dla pensjonariusza czy jego rodziny, gdy nie trzeba czekać wiele miesięcy na rehabilitację, do tego codziennie można aktywnie spędzać czas wśród ludzi zamiast z utęsknieniem wypatrywać, kiedy rodzina wróci z pracy.

Plany fundacji pożytku publicznego „Pomoc Potrzebującym”

Po otwarciu nowej placówki nie koniec planów rozwojowych. Wkrótce fundacja poszerzy ofertę działań i grupę odbiorców. Jest pomysł na szkolenia dla rodzin/osób opiekujących się osobami starszymi w ich domach, bo właściwie już to jest realizowane, ale teraz bardziej będzie to usystematyzowane. Powstanie portal fundacji z zakresem edukacyjnym i poradniczym. Rozszerzy się oferta rehabilitacyjna wraz z masażami i będzie skierowana nie tylko do podopiecznych ale i do klientów zewnętrznych, którzy potrzebują zadbać o zdrowie fizyczne. Nowy dom, nowe pomysły, nowe miejsca pobytu, nowe miejsca pracy, nowe wydarzenia kulturalno-społeczne i podążanie za nowymi potrzebami – oto po 20 latach fundacja pożytku publicznego „Pomoc Potrzebującym”.

Więcej informacji:

telefon: 502 020 259

strona internetowa: www.pomoc-potrzebujacym.pl

Facebook: Fundacja Pomoc Potrzebującym

wszystkie zdjęcia: Dom Opieki dla Seniorów na ul. Oliwskiej 5 w Warszawie

29 komentarzy na temat “Są miejsca dla seniorów i osób chorych w domu opieki z rehabilitacją na Targówku

  • 16 stycznia 2019 o godz. 08:00

    Odradzam wszystkim korzystanie z tego domu opieki! 6 lat temu moja babcia w swoim domu doznała urazu złamania biodra. W szpitalu praskim przeszła operację. Niestety z racji tego, że wszyscy pracowaliśmy potrzebowaliśmy zapewnić babci stałą, 24 godzinną opiekę wraz z rehabilitacją. Ośrodek na Oliwskiej w teorii zapewnia to wszystko! W praktyce jest to przechowalnia. Po mimo tego, że byliśmy u babci bardzo często nie dostrzegliśmy, że jej pobyt w tym domu nie jest taki jak powinien. Babcia nigdy się na nic nie skarżyła, nigdy nie narzekała. Któregoś dnia mój wujek dostał informację, że babcia dostała zapaści i jest w szpitalu Bródnowskim. Na miejscu okazało się, że po za zapaścią na ciele ma głębokie odleżyny oraz była złamana noga w kostce z niewłaściwym zestawieniem i zrostem!!! Po tym wydarzeniu zabraliśmy natychmiast z tej „mordowni” na ul. Oliwskiej babcię do innego domu opieki. Dopiero tam zajęto się nią jak należy! Dziś niestety babcia już odeszła z tego świata ale nigdy nie zapomnimy jak pseudo dom opieki dla seniora z ul. Oliwskiej „pomógł” jej za życia!

  • 16 stycznia 2019 o godz. 08:45

    szału nie ma ,połowa miejsc wolna i zapomnieli napisać ile dutków takie wakacje kosztują

  • 16 stycznia 2019 o godz. 08:46

    I ważna rzecz, czyli jakie fundacja ustaliła ceny dla potrzebujących :-)

    Koszt pobytu dla jednej osoby WYNOSI:

    OLIWSKA 5_A (starsza część)
    2.800,00 zł. (pokoje dwuosobowe z podstawowym węzłem sanitarnym – umywalka).

    OLIWSKA 5_B (nowa część)
    3.500,00 zł. (pokoje 2, 3 lub 4 osobowe z pełnym węzłem sanitarnym)

    Zdaje się, że za 4300 zł można mieć pokój 1-osobowy gdzieś poza Warszawą, przy jakimś lasku. Przecież senior do pracy nie musi dojeżdżać. Jasna rzecz, że codzienne odwiedziny byłyby utrudnione.

  • 16 stycznia 2019 o godz. 09:22

    W opisie jednak należałoby podać cenę pobytu.

  • 16 stycznia 2019 o godz. 10:44

    ….. ceny kosmiczne , to lepiej na czas choroby czy wyjazdu rodziny w domu osoby starszej zatrudnic opiekunke , a koszty 50% tansze…

  • 16 stycznia 2019 o godz. 11:10

    Tylko gdzie znaleźć taka opiekunkę, żeby pracowała z pełnym oddaniem zaangażowaniem?

  • 16 stycznia 2019 o godz. 11:11

    Jeśli znacie poproszę o podanie namiarów.

  • 16 stycznia 2019 o godz. 11:51

    A na zamieszczonych w artykule fotografiach znajdują się „zadowoleni” z pobytu w ośrodku, „pensjonariusze” w postaci Pana prezesa Jerzego Kamińskiego i Pani wiceprezes Barbary Marczak!!! Totalna hipokryzja i zakłamanie! Emeryci i ludzie chorzy są im wyłącznie potrzebni do wykładania pieniędzy, cała reszta nie istotna! Jak to mówią „dobra ściema, podstawą sukcesu”.

  • 16 stycznia 2019 o godz. 14:33

    A może tak trzeba samemu zająć się babcią czy dziadkiem a nie zwalać problemy na placówki? Najłatwiej przepisać na siebie mieszkania, domy a niepotrzebnych staruszków wywalić do przytułku. I jeszcze mieć wymagania…

  • 16 stycznia 2019 o godz. 16:10

    @saet
    Wyobraź sobie, że niektórzy muszą chodzić do pracy.

  • 16 stycznia 2019 o godz. 16:23

    saet- Lepiej zamilcz. Za mało wiesz o życiu i trudach opieki na seniorami.
    To ciężka emocjonalnie i fizycznie praca, w której nie ma urlopów, chorobowego czy wolnych dni.
    Taka długotrwała opieka wykańcza zdrowie i psychikę opiekuna. Nie każdy jest w stanie temu podołać.
    Placówka opiekuńcza dla seniora to czasami najlepsze dla obu stron wyjście.

  • 16 stycznia 2019 o godz. 19:05

    Ta pani i pan na zdjęciach to chyba z nagonki (czytaj z listy płac palcówki)? Pensjonariusze tak szczęśliwi, że z tego szczęścia nie mieszczą się w kadrze?

  • 16 stycznia 2019 o godz. 23:08

    To chyba lepiej, że kierownicy firmują dom na zdjęciu niż pensjonariusze, którzy dziś żyją a jutro odejdą…Może oni dla siebie tak wybudowali, kto wie, co z nimi, młodsi nie beda

  • 16 stycznia 2019 o godz. 23:11

    Polecacie jakiś dom dla osoby chorej w tej okolicy?Może być Białołeka, tylko nie mehofera…Tak 2500-3000.?

  • 16 stycznia 2019 o godz. 23:15

    A prawda taka jak napisała barbarka, że trzeba sobie zdawać sprawę z tego, co się wiąże z opieka. Moj Tata po kilku operacjach wymagał całodobowej opieki, ja z mężem i córką staraliśmy robić, co można, ale nawet hospicjum domowe namawiało nas na dom leczniczy, bo padaliśmy i psychicznie i fizycznie. To była mega trudna decyzja, ale jak powiedzieli mi w pracy, że powinnam przejśc na pół etatu, to trzeba było coś zdecydować. Na 3 lata przed emeryturą nie mogłam sobie pozwolić na 1400 zł pensji, żeby dostać 1100 emerytury, bo tak mi wyliczyli, żeby potem córka miała kłopot. Przez 6 lat leczyłam depresję, bo wciąż słyszałam wołanie z pokoju. Tata wołał ciągle, bo z choroby nie zdawał sobie sprawy. i wszyscy nas potepiali, że wyrodni.Nie wiecie co to znaczy…

  • 16 stycznia 2019 o godz. 23:33

    Orpea ma domy z dobrą opinią, niestety droższe 3500. Ale też opieka medyczna całodobowa. To ważne, bo nie chodzi o piękną wille, gdzie lekarz jest rano, a potem ukrainki na dyżurze. Nie mam nic przeciwko ukraince, ale z dogadaniem się starszej osoby nie jest ok. A tak nam się trafiło w Pałacyku, gdzie opiekunka nie rozumiała, że obok leży zafajdany pacjent i nie jest fajnie lezeć przez 2 godziny i wąchać

  • 16 stycznia 2019 o godz. 23:38

    Jak skazujesz seniora na pobyt za miastem, to ciekawe jak planujesz odwiedziny?Pewnie na ostatnie namaszczenie. To jest własnie hipokryzja. Babcia nie musi do pracy, to do Serocka najlepiej jest obwodnica z Targówka dojedziesz…raz w miesiącu może

  • 17 stycznia 2019 o godz. 08:26

    Zygi przyzwoitych ośrodków jest mało. Te w mieście i bliższe są bardzo drogie, a luksus to nie najważniejszy element wyboru. Lepiej dojeżdżać i bywać rzadziej niż narażać bliską osobę na bylejakość codziennej opieki. Nie wszyscy seniorzy są na tyle świadomi ,żeby zdawać sobie sprawę z upływu czasu.
    Czasem godzina to dla nich doba, czasem doba to zaledwie godzina.
    PS. Żeby była jasność – Cały czas mówimy o ośrodkach prywatnych. NFZ-owskie są w zasadzie poza zasięgiem.

  • 17 stycznia 2019 o godz. 09:31

    Do wygodnickich moralizatorek. Właśnie wiem, co to znaczy. Moja Mama na 10 lat całkowicie zrezygnowała z pracy by zająć się Babcią. I nie myślała o emeryturze czy zagranicznych wakacjach. Wsparcia rodziny nie było żadnego. Była bieda ale i czyste sumienie. Po prostu powiedziała, że nie wyobraża sobie oddać matki do domu opieki, nie przeszło jej to przez myśl. Rozumiem, że można oddać do hospicjum osobę bez świadomości. Ale niestety w dzisiejszych czasach często obserwuję sytuację kiedy dzieci czy wnuki ogołacają dziadków z mieszkań a potem oddają ich do przytułków, chociaż ci mogliby sobie jeszcze sami dać radę. Uważam, że z chwilą oddania dziadków powinno się automatycznie tracić prawo do spadku po nim. Ale po co zrobić Babci zakupy raz na tydzień. Dla ludzi to jest wygoda pozbyć się problemu ale sami na starość będą lamentować, że spłacili kredyty we frankach a dzieci ich na stare lata wywaliły z domu.

  • 17 stycznia 2019 o godz. 09:35

    Mam znajomą, której Babcia chorowała kilka lat. Ale rodzina była solidarna. Każde z dzieci i każde z wnuków ( w sumie 5 osób) miało dyżury przy Babci i składało się po równo na dodatkową opiekunkę. Wyszło z 500 zł miesięcznie od łebka. Gorzej, jeśli ma się jedno i to w dodatku bezdzietne dziecko. Dziś i tak jest łatwiej bo na opiekę nad rodzicem są jakieś zasiłki. Niedługo będą dzieci po narodzinach oddawać do domu dziecka bo rodzicom zamarzą się wakacje.

  • 17 stycznia 2019 o godz. 14:42

    To luksus gdy masz wsparcie w rodzeństwie lub krewnych, gorzej gdy jesteś sam i musisz się opiekować równocześnie kilkoma swoimi seniorami. Tak bywa, tak gdy w rodzinie są jedynacy. Sam nie podołasz. Musisz, chcesz czy nie, oddać kogoś do domu opieki. Taka sytuacja była moim udziałem . Rodzice plus teściowie. Nie ma szans aby zaopiekować się wszystkimi. To nie wygodnictwo a konieczność.

  • 17 stycznia 2019 o godz. 19:01

    Do @kilor: W kwestii zasiłków na opiekę nad rodzicem. Kilka lat temu starałam się o zasiłek na opiekę nad Tatą / prawie niechodzącym i niewidomym /. Napisano mi, że owszem; przysługuję mi zasiłek, ale muszę całkowicie zrezygnować z pracy zawodowej. Zasiłek wynosiłby 83zł miesięcznie.

  • 17 stycznia 2019 o godz. 21:53

    Jak babci starczy dowóz w tygodniu zakupów, to babcia jest extra zdrowa!!!!!! Tu mówimy o osobach, które potrzebują opieki całodobowej.Wiec przychylam się do tych moralizatorek, bo ja mam rodzeństwo-brata, ale jedyne co mógł, to dołoŻyć niewielkie pieniądze, na ośrodek więc musimy dokładać 1600 zł, bo nasza mama (moja teściowa) MA 1200 EMERYTURY! z której poleceniem zapłaty spłaca się kredyt, bo palant jakiś namówił ja na fotel 9000 zł z masażem-tych powinno się karać jak przestępców na wnuczka!!!!!Teściowa w wakacje przestała pić wystarczające ilości płynów, lądowała co parę dni w szpitalu i szpital odmówił już nam i kazał załatwić ośrodek, bo były skutki w niedrożności pracy serca. Od nikogo z nas nie chciała jeść leków, bo chciała umrzeć. Ośrodek ją uratował, że żyje do dziś. Nie jest to hotel spa, ale żyje, możemy się spotykać, brać na przepustki i przy jednym stole spędzać Święta. Wkurza mnie głupie potępianie. Szkoda Sylwia że nie spotkałaś się z grupą rodzin w ośrodku albo z osobami opiekującymi się obłożnie chorymi, bo nie gadają farmazonów tylko jeszcze Ci doradzą, gdzie kupić np. dobry stolik do karmienia albo odzywki białkowe przed odlezynami. W Wołominie jest świetna terapeutka-psychoonkolog ze szpitala na Banacha. To dzięki niej i ośrodkowi nasza Mama systematycznie bierze leki, my i ona żyjemy bez stresu i depresji.Mama rzuciła pracę?-Chwała! nadal nie wiesz, co znaczy konieczność całodobowej specjalistycznej opieki. Tyle w tym temacie!

  • 17 stycznia 2019 o godz. 23:16

    POitr to nieźle się babcia zajmowaliście, że nie zauważyliście odleżyn i że ma złamana kostkę. To kostke tez źle gdzieś w ośrodku nastawili a Wy nie wiedzieliście o złamaniu????Szok, bo jak się odwiedza, to widzi się nawet zadrapanie, a Wy złamania nie widzieliście aż się żle zrosło…Piekne odwiedzanie! A chałupę babci sprzedaliście i babcia też nie wiedziała???

  • 17 stycznia 2019 o godz. 23:25

    POitr to nieźle się babcia zajmowaliście, że nie zauważyliście odleżyn i że ma złamana kostkę. To kostke tez źle gdzieś w ośrodku nastawili a Wy nie wiedzieliście o złamaniu????Szok, bo jak się odwiedza, to widzi się nawet zadrapanie, a Wy złamania nie widzieliście aż się żle zrosło…Piekne odwiedzanie! A chałupę babci sprzedaliście i babcia też nie wiedziała???

  • 17 stycznia 2019 o godz. 23:48

    @Piotrek, „chałupa”mojej babci stoi i nie jest na sprzedaż. Mam nadzieję, że nigdy Ty ani nikt z twoich bliskich nie będziesz musiał korzystać z domu opieki! Masz, rację, nie byliśmy dość dociekliwi! To jest wielki błąd! Niestety ludzie (my też) chcą wierzyć innym ludziom. Tym bardziej że za darmo w tym ośrodku się nie przebywa. Byliśmy głupi! Nie znasz nas więc przyjacielu nie oceniaj, chyba że zaliczasz się do tej grupy która w kościele co niedziela w pierwszej ławce czapką zamiata po posadzce a zaraz po wyjściu nóż w plecy sąsiadowi wbija! Niestety takich też nie brakuje!

  • 21 stycznia 2019 o godz. 13:47

    Przeżyj sam, wówczas będziesz mieć prawo do komentarza. Akademickie rozważania zostaw na uczelnię. Kto nie zetknął się fizycznie z problemami wynikającymi z opieki nad osobami starszymi, nie ma prawa głosu. Społecznie powinniśmy wspierać wszelkie inicjatywy pozwalające na godne i dobre opiekowanie się starszymi. W tym; poza domem (tu precyzyjne przepisy prawne). Każdy przypadek jest inny, podjęcie decyzji jest trudne; wynika z wielu przesłanek. Możesz pomóc, np:
    – gdy matka „leci” po dziecko (żłobek, przedszkole), wraca po kwadransie do mieszkania, gdzie z poświęceniem zajmuje się „dziadkiem/babcią”, a ściany usmarowane kupą, bo……….,
    – gdy idę „galopem” po zakupy, po 40 minutach wracam – drzwi zablokowane od wewnątrz, nieziemsko śmierdzi gazem, słuchać lejącą się wodę, zero kontaktu.
    Jeśli nie możesz to po prostu – milcz, i spróbuj myśleć, myśleć

  • 24 stycznia 2019 o godz. 21:02

    Dużo tu emocji, a każda sytuacja indywidualna. Po co dodawać więcej problemów ludziom, którzy i tak maja ciężko, jak trafia się chora osoba starsza w rodzinie. Dobrze, że są takie domy. Na państwowe nie ma szans, klepią to tez ciągle w mediach i mało się zmienia. A zdania o domach podzielone, najlepiej być na miejscu, odwiedzać i wziąć odpowiedzialność za dopilnowanie opieki. Teraz to już nie czasy, że staruszków biją czy głodzą, jak się odwiedza i bywa, to się wie, co się dzieje…Służb kontrolnych też sporo. Gorzej z domami, które nie są rejestrowane jako domy opiekuńczo-lecznicze, bo nie są kontrolowane z zewnątrz oprócz rodzin. Nie mają też kadry medycznej. Ładny jest dom w Zielonce, ale lekarz w odwiedzinach raz w tygodniu naprawdę nie wystarczy…

  • 13 lutego 2019 o godz. 11:01

    Moja mam w tym ośrodku przebywała przez 6 lat. Była osobą po udarze i była sparaliżowana, niechodząca. Wymagała stałej opieki – nakarmienia, umycia, wymiany pampersa. Odwiedzałam ją co drugi dzień i w każdą sobotę i niedzielę łącznie ze świętami. Generalnie nie narzekałam na opiekę. Nie zauważyłam nieprawidłowości. Całodobowo była pielęgniarka i lekarz 2-3 razy w tygodniu. Pomimo, że mama była osobą leżącą nigdy przez te 6 lat nie miała odleżyn. Zresztą nie wyobrażam sobie abym ich nie zauważyła gdyby były, ponieważ będąc co drugi dzień wymieniałam jej wtedy sama pampersy, sprawdzałam czy wszystko jest w porządku, karmiłam i ewentualnie przebierałam. Chorzy byli systematycznie kompani – często była tego światkiem. Mimo, że było mi ciężko, musiała mamę oddać do ośrodka, ponieważ nie mam rodzeństwa i musiałam liczyć na siebie, a miałam jeszcze ojca, którym też trzeba było się opiekować, na szczęści był w stanie sam mieszkać ale trzeba mu było robić zakupy, gotować, sprzątać. Pomagał mi mąż, ale w międzyczasie sam tez ciężko zachorowała – pęknięcie tętniaka aorty piersiowo brzusznej – ledwo przeżył, choć lekarze mu nie dawali szans. Po 5 tygodniach śpiączki musiał się na nowo uczyć się chodzić. Tylko dzięki rehabilitacji udało mu się wyjść z tego, choć było ciężko i do końca życia będzie na dożywianiu pozajelitowym, ponieważ zrobiła się niedrożność jelit po pęknięciu tętniaka. Co do mojej mamy to, niestety nie była świadoma wszystkiego i nie chciała ćwiczyć, ze względu na duże zmiany po udarze.
    Zatem czasami nie ma innego wyjścia jest konieczność oddania rodzica do takiego ośrodka. Też byłam krytykowana przez rodzeństwo moich rodziców, ale mimo deklaracji z ich strony o pomocy nigdy w niczym mi nie pomogli. Na deklaracja się skończyło. Pracy niestety nie mogłam rzucić, miała dzieci na wychowaniu męża na rencie i byłam z tym sama.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

TEGO DNIA NA TARGÓWKU