Sklep z alkoholem 24h - czyli udręka okolicznych mieszkańców [LIST] | targowek.info

Sklep z alkoholem 24h – czyli udręka okolicznych mieszkańców [LIST]

W sprawie całodobowych sklepów z alkoholem rządzący Targówkiem i Warszawą konsekwentnie nic nie robią.

 

Od redakcji: temat wszechobecnych sklepów sprzedających przez całą dobę alkohol (i ich stałych klientów uprzykrzających życie sąsiadom) w żadnym wypadku nie jest nowy. To problem, z którym cały Targówek – i szerzej cała Warszawa – boryka się od lat.

Pisaliśmy o takich „przybytkach” wielokrotnie, i na Targówku Mieszkaniowym, i na Bródnie, a radni i urzędnicy wiele razy chwalili się, czego to oni nie zrobią, żeby wreszcie ukrócić szerzącą się patologię. Cóż, nie zrobili nic.

Powracamy do tematu publikując list naszego czytelnika z ulicy Wejherowskiej.

 

Szanowni Państwo,

mieszkam na Targówku mieszkaniowym na ul. Wejherowskiej. Vis a vis mojego bloku – na ul. Wejherowskiej 20 działa sklep monopolowy Świat Alkoholi 24.

Od kiedy powstał, zaczęła się plaga szemranego towarzystwa stale przesiadującego pod naszym blokiem i stosy śmieci przez nich produkowanych. Właściciel sklepu nie bardzo się kwapi, by po swoich klientach sprzątać. Ustawił w prawdzie jeden kosz, ale klienci raczej do niego nie trafiają…

Okolica sklepu usłana jest pustymi butelkami, petami, kapslami. Blisko sklepu znajduje się żłobek i przedszkole, trochę dalej szkoła. Pod sklepem praktycznie stale koczuje bezdomny alkoholik, w zimie przechodzi do naszego bloku i w nim nocuje i… załatwia potrzeby fizjologiczne. Przyjeżdża po niego straż, policja, a on i tak wraca.

W lecie stale wokół sklepu i przy sąsiednich blokach leżą pokotem pijani faceci. Stół pingpongowy ustawiony na boisku traktują jako stół do libacji. Siedzą po nocach, wrzeszczą, kłócą się. Strach wyjść z psem. Wzywana Straż Miejska nic nie wskórała. Dozorca nie nadąża ze sprzątaniem tego syfu. A administracja mówi, że to nie ich działka. Nie wiem już co robić.

Obok tego sklepu monopolowego budowany jest właśnie blok mieszkalny. Już serdecznie współczuję jego mieszkańcom.

Proszę o pozostawienie moich danych do wiadomości redakcji.

 

Ulica Wejherowska: z prawej strony sklep z alkoholem, z lewej strony plac zabaw publicznego żłobka. Zdjęcie: czytelnik targowek.info

33 komentarzy na temat “Sklep z alkoholem 24h – czyli udręka okolicznych mieszkańców [LIST]

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 08:14

    Dzień dobry.
    Drogi autorze tego listu.
    Pewnie nie będzie to dla Ciebie pociechą ale niestety ja też mam w pobliżu miejsca zamieszkania podobną sytuację, (no może nie tak marginalną). Próbowaliśmy interweniować, a i tak zostaliśmy bez jakiejkolwiek pomocy. Tak jest w bardzo wielu miejscach w Polsce. W nosie ma się zwykłych mieszkańców. Czy to służby które powinny skutecznie, (z naciskiem na skutecznie)reagować, czy inne osoby odpowiedzialne za „spokój na osiedlu” cos zrobią? Uwież mi proszę, dopuki nie odczują tego osobiście (a raczej nie odczują , bo nie pozwolą SOBIE we własnym sąsiedztwie na coć takiego lub nie będą miały w tym własnego interesu, doputy nie zrobią raczej nic). Przykro mi ale niestety -Tutaj jest jak jest-.
    Pozdrawiam.
    Ps. Uprzedzając krytykę (tą niekonstruktywną). Jeżeli nie dotkął kogoś bezpośrednio ten problem, zanim coś „mądrego” napisze, niech się lepiej dobrze zastanowi.

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 08:54

    byłem wielokrotnie klientem tego sklepu, jako alkoholik nie leżałem na trawnikach tylko uciekał do domu aby się upić, to pijacy odwalają takie numery, a nawet gorsze i wyrabiają alkoholikom fatalną opinie, znam tych pijaków, którzy jeszcze żyją, najczęściej relatywnie młodo umierają, a właściciel robi wyłącznie interes. Akurat ten właściciel ma na Targówku jeszcze co najmniej jeden identyczny sklepik, może w mieście więcej, albo w Polsce. Zarabia na staczaniu się ludzi i śmierci. Wygląda to podobnie jak przy nielegalnych narkotykach. Jedyne rozwiązanie jakie widzę to aby Urząd Gminy zrezygnował ze sprzedaży koncesji w wielu takich miejscach, a zobaczą, że im się to opłaca, również finansowo. Chyba, że gminie właśnie zależy na wykańczaniu ludzi.

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 08:56

    Patologia świadomie robi bałagan, śmieci, niszczy normalnym ludziom życie, wszczyna awantury i
    przenosi to na kolejne pokolenia, świadomie załatwia potrzeby fizjologiczne gdzie popadnie, pasożytuje żyjąc z socjala, czyli z pieniędzy ludzi, którzy poswięcają się pracy i płacą za takich obiboków. Patologia świadomie upija się, bo tak jest fajnie, świadomie nie chce pracować, bo woli leżeć odłogiem, albo siedzieć na ławce. Tak jest najwygodniej. Lenistwo, nieróbstwo i tego typu zachowania powinny być piętnowane, a takich delikwentów siłą i batem należałoby gonić do pracy. Nie ma wytłumaczenia, że „to takie wzorce, że to nie ich wina, bo nikt ich nie nauczył”. Przecież oberwują, widzą, że Świat wokół nich wygląda i zachowuje się inaczej niż oni. Widzą i wiedzą, że coś jest nie tak, ale nie chce im się, bo leżeć najwygodniej. Pasożyty śmierdzące, z którymi powinno się już dawno za pomocą przymusu zrobić porządek

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 09:15

    Tylko niby co patologia umie robić? Jeżeli dla ludzi po niekiepskich studiach nie ma pracy za rozsądne pieniądze, to niby co patol miałby robić? Nikt kogoś takiego nie zatrudni nawet za darmo, bo narobi więcej w firmie sabotażu niż to warte. Jasne, że zasiłki czy renty pijącym można by odebrać. Zrobić tak jak w Szwecji: idziesz do sklepu kupić alkohol, musisz przedstawić zeszyt, w który sprzedawca wpisuje ile tego alkoholu kupiłeś. Inaczej nie sprzeda. Potem delikwent idzie z zeszytem po zasiłek. Jeśli jest za dużo wpisów, zasiłku nie dostaje.

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 09:19

    Każdy ma swoje preferencje i widzi źdźbło w oku bliźniego, a w swoim belki nie.

    Ja na zdjęciu widzę np. dwa nieprawidłowo zaparkowane samochody, na czymś co było kiedyś trawnikiem, a dziś jest klepiskiem. Ba, takie sytuacje są obecnie częstsze stuletnie niż prawdopodobieństwo spotkania pijanego. I to jakoś nie razi. Bo ja muszę tu zapracować. Ja ty musisz zdemolować przestrzeń, to bądź człowiekiem i zrozum, że inny musi się napić.

    Na zdjęciu widzę również zdemolowane grafitti mur i kosze na śmieci. Myli się ten, kto myśli, że to dzieło jakiejś „mitycznej patologii”. O nie. Lakiery sporo kosztują. To często wyrostki z tzw. dobrych domów, które szukają adrenaliny. Oczywiście nie wyżyją się na swoich „apartamentowcach”, pójdą „zrobić kupię” w sąsiedztwie.

    A propos kupy. Ciekawie czy autorka listu sprząta po swoim psie?

    Skoro wymagamy od innych, to wypada zacząć wymagać od siebie.

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 09:23

    Ludzie!
    Wpływy ze sprzedaży alkoholu( i papierosów) przynoszą budżetowi Państwa więcej niż podatek PIT.
    Zezwolenia na sprzedaż alkoholu przynoszą budżetom samorządów pewne zyski i co najważniejsze: są to zyski STAŁE z tendencją WZROSTOWĄ.
    A wy tu jojczycie że „nikt nie myśli o zwykłych mieszkańcach”. Otóż, właśnie myśli. Tak myśli, jak jest najłatwiej, najprościej, bez wyobraźni i przewidywania konsekwencji podjętych decyzji i przyjętego programu i struktury zapewnienia dopływu środków do budżetu.
    A ze wydatki na leczenie alkoholizmu już idą w miliardy w skali roku? A kogo to… przecież do leczenia nie można zmusić. A każdy zdechły alkoholik to dla św budżetu zysk. Podobnie jak każdy zdechły na nowotwór, zawał, cukrzycę, choroby cywilizacyjne.Zysk, bo nie trzeba leczyć!
    Chcecie mniej całodobowych sklepów z gorzałą? TO PRZESTAŃCIE W NICH KUPOWAĆ! I wybierzcie, w końcu, innych ludzi do władzy,a nie wciąż „mniejsze zło” bo tak wam jakaś telewizja kazała albo gazeta zaleciła.

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 09:25

    Rządzący powinni wprowadzić kategoryczny zakaz sprzedazy alkoholu po 22:00.

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 09:39

    Jest to zwykła nagonka sklepy wszystkie komentarze niemal jednakowe żeby zlikwidować patologię wystarczy stosować obecne przepisy proszę przyglądać się co dzieje się w okół restauracji alkohol pity na zewnątrz wrzask harmider do rana
    I żadnego artykułu

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 09:39

    Co ciekawe najbardziej przeciwni sa ludzie starsi.Często na pytanie dlaczego ma tu nie być alkoholu ? (mimo ,że od 30 lat był odpowiadają …bo nie).Jak wcześniej Ktoś napisał : nie kupujcie to sam sklep sie zlikwiduje.Ale lepiej jest stanąć na zebraniu lokatorów i pokrzykiwać nie chcemy tu sklepu z alkoholem a wieczorkiem ..poprosze pół albo małpkę :)

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 09:48

    500+ kosztuje. Dzięki 500+ jest za co pić.
    Akcyza i wzrost sprzedaży zwiększają wpływy do budżetu.
    Nikt nie jest zainteresowany podcinaniem gałęzi na której siedzi. Ani gmina, która ma zyski z koncesji ani tym bardziej rząd, któremu coraz bardziej brakuje kasy. Nie liczcie na to ,że ktokolwiek poza wami mieszkańcami, wyrazi chęć na ograniczenie punktów sprzedaży alkoholu.!!

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 10:03

    Jeszcze raz powtórzę. Pani przeszkadzają śmieci wokół sklepu. Nie powiem, że mnie też nie.

    Ale patrząc na zdjęcie, gdzie samochody z trawnika zrobiły klepisko, spytam, co jest tańsze – podniesienie butelki czy rekultywacja trawnika?

    Spytam też, co jest częstsze? Śmieci po pijakach, czy tysiące nieprawidłowo zaparkowanych samochodów? Bo tak zdemolowanych trawników jest tysiące, całych lub na zasadzie a zaparkuje sobie tylko dwoma kołami.

    Spytam też, co jest niebezpieczniejsze, podpity jegomość na ławce, czy samochód na drodze przeciwpożarowej. Nie muszę chyba podpowiadać, że tylko w naszej dzielnicy od zaraz można znaleźć kilkuset takich potencjalnych morderców, którzy dla swoje wygody świadomie parkują w ten sposób. Przykład choćby dziewczyny, która niedawno skoczyła z 8 piętra w Łodzi. W razie pożaru liczą się sekundy. Przykład choćby u mnie. Pożar pod zsypem. Straż musiała przeciągać około 200 m węży, bo się nie przeciągnęli.

    Więc proszę nie robić czarnego luda z pijaka pod sklepem, bo jest mniej szkodliwy niż setki tzw. porządnych obywateli wokół. Nie, nie postuluję, żeby na takie sprawy nie zwracać uwagi. Tak zwracać, ale w jakiejś kolejności potencjalnego zagrożenia. Może najpierw zlikwidujmy wszystkie samochody niszczące przestrzeń, stanowiące śmiertelne zagrożenie w razie pożaru, a potem zajmijmy się pijakami.

    Tylko taka kolejność wielu nie w smak. Bo okazałoby się, że wielu z nas jest takimi „społecznymi” żulami, różnica tylko taka, że jedni posługują się petami i pustymi butelkami, a inni samochodami.

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 10:14

    gonic spod sklepu, to nie wina sklepu tylko klienteli, to sklep nie pijalnia

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 10:27

    uwazam ze to kwestia czasu jak lokatorzy z nowego bloku podniosą larum… i sklepik sie zwinie.. poczekamy zobaczymy… a tak na marginesie tematem listu nie były przede wszystkim smieci pozostawiane przez żuli, tylko uprzykrzające życie sasiedztwo takiego sklepu…pamietam ze swego czasu podobny problem mieli mieszkancy bloków przy Mokrej, ciekawe czy i jak sobie z tym poradzili? a propos menela spiacego po klatkach to nie ma na niego mocnych, w okolicy nie ma ani jednego bloku w kórym by nie spał i nie „zaznaczył” swojej obecnosci…

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 10:39

    Legalna MELINA

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 10:44

    Sprawe nalezy ruszyc w ten sposob. Nalezy zglaszac zaklocanie porzadku na Policje (i Strazy Miejskiej) za kazdym razem gdy ma to miejsce. Nastepnie (za dwa,trze miesiace) wystapic do Policji (I Strazy Miejskiej) z zadaniem informacji o ilosci zgloszen w sprawie zaklocania porzadku przez klientow tego sklepu w ciagu ostatnich dwoch-trzech miesiecy (moze byc pol roku) Wg zaprzyjaznionego szefa Strazy Miejskiej wystarcza dwa takie zgloszenia aby wystapic z zadaniem wycofania zezwolenia na sprzedaz alkoholu tej placowce. Jesli znowu dostanie zezwolenie, powtarzac te operacje do skutku.

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 10:55

    Generalnie problem jest szerszy. Tak jak ktoś zauważył, to tylko kwestia popytu i podaży. To nie jest tak, że właściciel sklepu na złość otworzył sklep monopolowy – będę dokładał, ale będę miał satysfakcję, że uprzykrzyę komuś życie.

    Tu wypada zacytować klasyka: Z kogo się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie.

    Może właściciel wolałby otworzyć księgarnie, ale doskonale wiedział, że byłby bankrutem, a naród nie pozwoli mu przymierać głodem, kiedy zaoferuje wódę. ( Ile ja to się naczytałem listów w obronie klimatycznych kin, zakładów szewskich itd. Tylko jakoś nikt nie chciał z nich korzystać i utrzymać ich ekonomiczną egzystencję). I to nie chodzi o pijaków spożywających na murku. O nie, to byłby za mały elektorat. Ten sklep, jak każdy inny, utrzymuje tzn. normalna okolica.

    W liście chodzi tylko o to, że jedna pani chciałaby mieć jeden sklep nieco dalej od siebie. I tak jest że wszystkim. Sklep, stacja benzynowa, przystanek. Każdy chce mieć to w okolicy, blisko, z jednym wyjątkiem, aby nie za blisko. Już monopolowy kilkadziesiąt metrów dalej tak by nie raził i w awaryjnej sytuacji służyłby do zaopatrzenia barku.

    I nie zwalalbym wszystkiego na polityków, nie tłumaczyłbym wszystkiego wpływami z podatków. Politycy doskonale wiedzą, co w trawie piszczy – naród lubi wypić, a dostępność alkoholu to sprawa życia i śmierci. To ja mam decydować, kiedy mam się napić. Nie kupię, ale ma stać na półce nie dalej niż 100 m, jakby naszła mnie ochota. I wara wam od potencjalnie mojej butelczyny.

    Można skorzystać choćby ze wzorów skandynawskich. Sklepy tylko państwowe, tylko na obrzeżach miast i to w aptekarskiej ilości. Skończyłoby się picie impulsowe. Kupno alkoholu trzeba by było zaplanować, stracić czas, podejmować decyzję na trzeźwo z wyprzedzeniem. 3/4 chętnych by się wykruszyło.

    Dlaczego taka ustawa nie powstanie? Proste. Politycy boją się utraty elektoratu. Tak samo było np. z bezwzględnym pierwszeństwem na przejściu dla pieszych. W ostatniej chwili nastąpiła szybka kalkulacja, że to się nie płaci politycznie.

    Taki mamy klimat. Jeszcze raz powtarzam więc: proszę nie zwalać winy na żuli. To „normalsi” sprzyjają temu klimatowi.

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 10:57

    Przecież to nie wina sklepu, tylko tego katolickiego narodu.

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 11:10

    Reasumując. Droga normalna okolica, nie kupujcie w tym sklepie. Zbankrutuje. To wy go utrzymujecie. Żulia ma jednak za małą siłę nabywczą, żeby samodzielnie ten przybytek utrzymać. Oni tylko korzystają z okazji, że ktoś im zasponsorował źródełko. Tak jak sępy, które nie są siłą sprawczą śmieci zwierzęcia. One tylko korzystają z suszy. A kogo suszy? Was suszy.

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 11:27

    Zamknąć sklep i tyle, piszcie donosy, wzywajcie policję, piszcie do dzielnicy, nie dajcie się menelstwu!

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 12:36

    Szanowni Państwo,
    mieszkam w bloku obok autora listu. Komentujący niestety nie rozumieją sprawy, gdyż nie muszą codziennie i conocnie (!) wysłuchiwać wrzasków pijanych klientów.
    Sprawa ma jednak drugie i trzecie dno:
    1) sprawdźcie kto jest właścicielem …
    2) dlaczego SM i Policja nie patrolują regularnie tego terenu, pomimo moich (i nie tylko) częstych skarg? (vide pkt 1.)
    3) trawnik rozjechali nowi wynajmujący – produkcja jedzenia na wynos.
    4) głosujcie nogami – nie kupujcie tam
    5) Dozorcy sprzątają, ale niestety nie nadążają.

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 20:10

    zamknięcie sklepu lub skrócenie godzin otwarcia mało da bo kupią gdzie indziej lub wcześniej,rozwiązaniem jest całkowity zakaz alkoholu, bo dość już zabitych ludzi przez pijanych kierowców i nożowników. ewentualnie knajpy gdzie tylko w środku można pić i jest się wypuszczonym po wytrzeźwieniu

  • 23 kwietnia 2019 o godz. 21:41

    historia pokazała, że prohibicja nie ma sensu, ale produkcją gorzały zajmuje się państwo, należy wypośrodkować tzn. gorzała nie może być za tania bo naród się rozpije, ani za droga, bo będzie przemyt i bimber

  • 24 kwietnia 2019 o godz. 00:19

    Głosujeta na POpaprańców to teraz mata !!! He, he, he

  • 24 kwietnia 2019 o godz. 05:55

    Ale to nie jest tak, że ktoś nie rozumie sytuacji. Sklep jest uciążliwy. Tysiące jest takich miejsc jak Polska długa i szeroka.

    To kwestia czy spojrzeć na sprawę jednostkowo, czy globalnie.

    Spojrzenie jednostokwe nic nie da. To trochę na zasadzie, moja chata z kraja. Czyli nie tyle chcemy likwidacji tego typu przybytków, co chcemy, żeby nie były uciążliwe bezpośrednio dla nas. Ale już za rogiem, gdzieś nieco dalej, to w zasadzie czemu nie. Innym niech przeszkadza, nam się taki sklep przyda do szybkich, całodobowych zakupów nie tylko alkoholu.

    I rozwiązań globalnych nie będzie. Bo jest popyt na tego typu handel. Ustawodawca nie chce sobie zrazić elektoratu, bo sklep jest uciążliwy w promieniu kilkudziesięciu metrów, a przydatny w promieniu metrów kilkuset. Prosta kalkulacja, gdzie mieszka więcej wyborców, oczywiście mnożąc to przez setki tysięcy punktów w Polsce.

    Polakowi można odebrać konstytucję, media, sądy i ma to zasadniczo w nosie, ale jak ktoś mu zacznie stawiać przeszkody w swobodnym zakupie alkoholu, to może się zdenerwować.

    Przecież byłby to świetny element programu jakiejś partii. Żadna tego nie ma. I nie jest to przypadek. Ludzi bardziej odchodzą takie przyziemne sprawy niż wartości abstrakcyjne.

  • 24 kwietnia 2019 o godz. 09:00

    Była kiedyś Polska Partia Przyjaciół Piwa…

  • 24 kwietnia 2019 o godz. 10:23

    Dzwonić na policję za każdym razem. Bez wyjątków zgłaszać każde naruszenie prawa. Tam liczą się tylko statystyki więc będą musieli problemem się zająć inaczej pan komendant będzie miał problem…

  • 24 kwietnia 2019 o godz. 15:14

    @ anu „Polakowi można odebrać konstytucję, media, sądy i ma to zasadniczo w nosie….” – no przestań już siać demagogię. Czasem napiszesz cos sensownego ale niestety zaraz kolejną wypowiedź upstrzysz takim kwiatkiem jak wyżej i wyłazi z Ciebie frustrat…konstytucję sami prawnicy mają w poważaniu, media już w większości zagraniczne a sądy jak były wolne tak nie przyspieszą…. wyluzuj

  • 24 kwietnia 2019 o godz. 19:41

    I możecie sobie pisać tu i ówdzie, to nic nie daje.
    Jak pili tak piją i nic tego nie zmieni, butelki będą się walać do czasu jak nie będzie ich można oddać w skupie. Ustalić stałą opłatę, wystarczy nawet najniższa, niezależnie od wielkości i tyle.

    Jedyna rzecz to likwidacja tzw. małpek, a najniższa cena wódki to min. 25 pln za 0,5l.
    Albo obniżyć cenę wódki i pozwolić się zapić „konsumentom”.
    Bo na ustawodawców, Miasto Stołeczne, Policję czy Straż Miejską nie ma co liczyć. Zresztą oni powinni być zawsze pod każdym sklepem coś to dało.

  • 25 kwietnia 2019 o godz. 05:45

    Co tam sklep. W bloku na ul. Toruńskiej 82 w pierwszej klatce od paru lat działa melina. Pijaki stoją i chlają bezpośrednio w wejściu do bloku, szczą na ściany bloku i pobliski żywopłot, a to wszystko przy publiczności dzieci i mieszkańców. Zarządca budynku firma POSESJA VJ ma wy*bane na wszystko i wszystkich. Wóda i piwska ustawione na widoku. Straż miejska i policja boi się chlorów i tyle. Ustawa o wychowaniu w trzeźwości to fikcja literacka.

  • 25 kwietnia 2019 o godz. 08:32

    @klklklkl
    Użytkownik, któremu odpowiadasz, to typowy przykład człowieka zindoktrynowanego. Wydaje mu się, że ma własne zdanie, w związku z tym dużo pisze, lecz właśnie osobom podatnym na manipulację tak się wydaje. Typowa użyteczna maszyna do powielania farmazonów. :-)

  • 25 kwietnia 2019 o godz. 09:44

    Przecież to takie proste!!! Zamknąć, zlikwidować, unicestwić a wszystko powróci do tzw. „normalności”. Uważam nawet, że zmiany powinny być wprowadzone ustawowo, czyli coś na przykład: tu piją alkohol – zlikwidować sklep, tam rzucają pety zlikwidować sprzedaż papierosów, wyrzucają papierki po cukierkach – zlikwidować sprzedaż cukierków w okolicy!!! Itd. itp. likwidować, zabraniać, zamykać …, efekt „chyba gwarantowany”. Oczywiście przy natknięciu się na kupsko psie wprowadzić zakaz posiadania psów w całej dzielnicy bo swoją drogą wolę wdepnąć na peta niż w psią pozostałość. W ten oto dość prosty i „oczywisty” sposób zbliżymy się do doskonałości, wprawdzie bez sklepów i zwierzaków ale … to „chyba” sprawiedliwa cena. Budujmy naszą przyszłość na rozwiązaniach typu „nie nada”. Tylko pamiętajmy, żeby te przepisy dotyczyły wszystkich, … i małych i dużych. Niech w swej doskonałości te przepisy sprawią zamknięcie Dworca Wileńskiego gdzie smród, sterty petów, puszek, butelek i buteleczek napawają widoki wzbogacone śmierdzącym dymkiem z koszy na śmieci bo ktoś nie dogasił peta. Gdzie ludzkie odchody poprzeplatane wymiocinami powoduję podejście żołądka do gardła w oczekiwaniu na autobus. Niech degeneraci i patologia dyktuje społeczeństwu gdzie i co ma być … bo chyba do tego to się sprowadza. Kończąc pozdrawiam Policję i Straż Miejską, które przy takim rozwiązaniu nie będą miały nic do roboty czyli jak i bez tego rozwiązania.

  • 1 maja 2019 o godz. 02:15

    Ale ktoś wymyślił żeby sklep był czynnny do 22 przecież to jest cofanie się w rozwoju a wystarczy tylko podnieść mandaty za śmiecenie i po krzyku wtedy nikomu nie opłaci się żucać gdzie popadnie

  • 1 maja 2019 o godz. 08:14

    czas sie wyprowadzic! zwykli ludzie bedą decydowac o tym co mozna a co nie ? no sorry ale mnie to nie przekonuje, zakazy zakazy zakazy , zakaz patrzenia przez okno! dzwonienie na straz miejska powinno byc karane haha

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.