Tak, tam jeżdżą pociągi. Przejazd kolejowy na Ziemowita musi być przebudowany! | targowek.info

Tak, tam jeżdżą pociągi. Przejazd kolejowy na Ziemowita musi być przebudowany!

Ale oczywiście miasto nie ma tego w planach.

 

Wypadek, do którego doszło w poprzedni weekend, mógł się skończyć o wiele tragiczniej. Około godziny 21:30 miejski autobus linii 156 jadący ulicą Księcia Ziemowita na Targówku Fabrycznym wbił się na przejeździe kolejowym w drezynę przetaczającą wagony. Wypadek wyglądał bardzo groźnie, ale na szczęście obrażenia odniosły tylko dwie osoby.

Wiele osób przejeżdżających samochodem przez ul. Ziemowita może się w tym miejscu zdziwić: to po tych torach w ogóle coś jeździ?

Teraz odpowiedź jest już jasna, także dla kierowcy autobusu 156: oczywiście tak. Choć jest to bocznica kolejowa i ruch na niej jest minimalny, to od czasu do czasu jakiś pociąg tam się pojawia.

Przejazd jest oznakowany „krzyżem świętego Andrzeja” oraz znakiem „Stop”, jednak nie ma sygnalizacji świetlnej ani tym bardziej szlabanów.

Ponieważ pociągi przejeżdżają tam sporadycznie, wielu kierowców te znaki po prostu ignoruje, pokonując przejazd bez zatrzymywania pojazdu i sprawdzenia torów. Kierowca autobusu (był trzeźwy) popełnił ten sam błąd.

Od lat ul. Księcia Ziemowita jest bardzo ruchliwa – to jeden z nielicznych dojazdów do ul. Zabranieckiej i Trasy Świętokrzyskiej, a także popularna trasa tranzytowa dla mieszkańców Ząbek i Marek w stronę centrum Warszawy (i z powrotem).

To także jeden z gęściej zabudowanych rejonów Targówka Fabrycznego – przy Ziemowita stoją przedwojenne kamienice, tędy też prowadzi jedyny dojazd do zespołu szkół przy ul. Mieszka I.

Mimo to ulica jest w fatalnym stanie – krzywa, dziurawa, z wąskimi koślawymi chodnikami. Remont króciutkiego odcinka w zeszłym roku praktycznie niczego tu nie zmienił. W skrócie: czas na ulicy Ziemowita zatrzymał się kilkadziesiąt lat temu.

Mimo zagrożenia i dużego ruchu na drodze, warszawscy urzędnicy i drogowcy nie zamierzają jednak remontować ulicy Ziemowita. Zaś kolejarze jak zwykle nie zdradzają swoich planów i nie ma od nich żadnych sygnałów na temat przebudowy tego przejazdu kolejowego.

Po części jest to spowodowane planami zmiany charakteru tej ulicy. Księcia Ziemowita ma stać się „ślepa” i odcięta od dzisiejszego skrzyżowania z Naczelnikowską i Zabraniecką – ma tak być po wybudowaniu Obwodnicy Śródmieścia. Jednak na początku obecnego roku radni Warszawy zabrali pieniądze na budowę obwodnicy i przesunęli ją o dwa lata – teraz inwestycja zaplanowana jest na lata 2023-2024, ale to termin tak samo niepewny jak poprzednie.

Oprócz tego teoretycznie istnieje koncepcja budowy ul. Ziemowita po nowym śladzie: od ul. Rzecznej bezpośrednio do wjazdu na Trasę Świętokrzyską. Ale pieniędzy na tę inwestycję nie ma w Wieloletniej Prognozie Finansowej Warszawy do roku 2045.

Podsumowując: ulica Ziemowita powinna być natychmiast wyremontowana, a przejazd kolejowy na niej przebudowany. Ale w dającej się przewidzieć przyszłości nic takiego się nie stanie.

 

Tak wyglądał wieczorny wypadek autobusu miejskiego z drezyną na przejeździe przez ul. Księcia Ziemowita (zdjęcia: Straż Pożarna/JRG 15):

 

Wszystkie zdjęcia: Straż Pożarna /JRG 15

27 komentarzy na temat “Tak, tam jeżdżą pociągi. Przejazd kolejowy na Ziemowita musi być przebudowany!

  • 27 maja 2019 o godz. 07:16

    Ale tam pociągi jadą 10 km/h. Trzeba się bardzo postarać, żeby autobusem ruszającym z przystanku wbić się w prawie stojący wagon. :) Jedyne co, to powinny postawi działające latarnie i doświetlić przejazd.

  • 27 maja 2019 o godz. 07:52

    Brawo dla autora, Pulitzer murowany :)

  • 27 maja 2019 o godz. 08:35

    Arek ma rację

  • 27 maja 2019 o godz. 08:41

    GODZ 24,00 ZNAK UWAGA DZIECI!CO ROBICIE?

  • 27 maja 2019 o godz. 09:23

    Postać na przejeździe można sobie długo , bo wagonów dużo a szybkość składu spacerowa. Do tego rozkład jazdy autobusu nie przewiduje straty czasu związanej z oczekiwaniem na zwolnienie się przejazdu kolejowego. Kierowcy jeżdżą pod presją trzymania się rozkładu.. Gdy jeszcze dodatkowo bocznica kolejowa rzadko uczęszczana i źle oświetlona, spieszący się kierowcy popełniają błędy.

  • 27 maja 2019 o godz. 09:31

    Znak stop to pojawił się ponownie po tym wypadku bo od jakiegoś czasu został zdjęty i nie było znaku stop.

  • 27 maja 2019 o godz. 09:32

    Zgadzam się z przedpiścami – jest to nadęty artykuł o niczym. Co z tego, że pociągi jeżdżą tam sporadycznie? Znaki drogowe są po to, aby je respektować, nie ignorować. Ponadto potwierdziła się stara reguła przejazdów kolejowych: „rzadko jeździ, często trafia”.
    Z komentarzy pod artykułem o tym incydencie na tvn24.warszawa wynika, że kierowca autobusu baaardzo się postarał, żeby trafić w ten skład:
    Macio: „Jechałem tym autobusem. Pociąg było słychać od dłuższego czasu i spodziewałem się go za chwilę zobaczyć. Autobus ruszył z przystanku, zatrzymał się przed przejazdem i ruszył prosto pod pociąg. Uderzył w pierwszy z dwóch wagonów pchanych przez drezynę. Prędkość obu była tak niewielka, że nikomu nic poważnego się nie stało. ”
    Totem: „Nie wiem jak to się stało ale Pociąg trąbił z 8 razy dobre 30 sekund przed uderzeniem. Było to dobrze słyszane z mojego podwórka które jest ze 400 metrów od torów. Uderzenie było w bodajże ostatni wago a więc pociąg musiał być dobrze widoczny już jak autobus ruszał z przystanku. Pociągi tu jeżdżą bardzo powoli. Są to małe składy towarowe. Autobus ma przystanek tuż przed przejazdem jakieś 100 metrów i od razu z przystanku ma pod górkę bo przejazd jest na podwyższeniu terenu. Jak on się musiał śpieszyć że na takim odcinku rozpędził się tak że aż wagon ze żwirem wyskoczył z torów.”
    Realista_Praga: „Dla pociągów z Wykazu Ostrzeżeń Stałych na całym odcinku linii 503 obowiązuje prędkość 10km/h.
    Nieopodal biegnie linia kolejowa 21, na której też pociągi przed przejazdem podają sygnały „baczność”, stąd kierowca „uśpiony” nie zwrócił uwagi na sygnały wydawane przez drużynę trakcyjną pociągu.”

  • 27 maja 2019 o godz. 10:07

    Szczerze to powiem tak, że nie wszyscy kierowcy tam uważają. Mówić o kierowcach autobusów.
    Nie każdy się rozgląda tylko pruje. A można zobaczyć również późnym wieczorem gdy młodzi kierowcy jadą tak szybko autobusem, że aż strach jechać. Nie wszyscy kierowcy w tym rejonie nie uważają.
    Jakiś długi czas temu jechałem autobusem 170, oczywiście późnym wieczorem i jeden z młodych kierowców który prowadził i słuchał muzyki tak grzał, a ja byłem oczywiście z przodu że aż się bałem i nawet przy takiej prędkości mogło dojść do tragedii wcześniej przy ulicy Naczelnikowskiej.
    Bezpieczeństwo zależy w tym przypadku od kierowców, a czasami aż strach jechać i oczywiście strach myśleć co będzie dalej.

  • 27 maja 2019 o godz. 10:10

    Co? Znowu postawili znak STOP? Na przejeździe po którym nie jeździ żaden pociąg rejsowy, na przejeździe na którym nigdy jeszcze nie widziałem pociągu, na linii kolejowej 503 gdzie maksymalna prędkość wynosi 20 km/h? I znowu barany będą zatrzymywać się na Księcia Ziemowita i tamować ruch.

  • 27 maja 2019 o godz. 10:29

    Znak Stop oznacz że należy się zatrzymać a nie zwolnić …. jeżdżę tędy dość często do córki na osiedle Wilno i widzę że bardzo rzadko ktokolwiek się zatrzymuje .

  • 27 maja 2019 o godz. 11:31

    W dniu wypadku nie było znaku STOP , widać na zdjeciu . oczywiscie po całym zdarzeniu został ponownie załozony,. codzienie tam jestem i od kilku dni nie było tego znaku az do dnia wypadku.

  • 27 maja 2019 o godz. 11:44

    Złe prawo ale prawo

    Stary kieowca

  • 27 maja 2019 o godz. 12:09

    Przy oznaczeniu przekazdu drogowo-kolejowego kategorii D (a taki tu występuje) nie jest konieczny znak STOP. Miejsce OBOWIĄZKOWEGO ZATRZYMANIA wskazuje bowiem „Krzyż Św. Andrzeja” czyli znak D3.

  • 27 maja 2019 o godz. 12:38

    JKA POCIAG JEZDZI TAM RAZ NA MIESIAC NO TO SIE NIE DZIWIE, ŻE CZUJNOŚĆ UŚPIONA

  • 27 maja 2019 o godz. 14:12

    @Anonim, znak „STOP” na przejeździe kolejowo-drogowym kat. D może być wymagany, jeżeli nie są zachowane wymagane warunki widoczności. A czy na tym przejeździe są one zachowane – nie wiem. Wydaje mi się natomiast, że z uwagi na znikomy ruch pociągów i charakter tego ruchu (głównie pociągi robocze) w przypadku przejazdów na linii nr 503 najprostszym rozwiązaniem byłoby przekwalifikowanie ich do kat. A (bez zabudowy rogatek), a tym samym wprowadzenie wymogu wystawiania pracownika kolejowego kierującego ruchem drogowym na czas przejazdu pociągu (sygnałami ręcznymi, tarczą zatrzymania bądź latarką w porze nocnej).

  • 27 maja 2019 o godz. 15:32

    @Adaśko w punkt. Jeśli chodzi o warunki widoczności na tym przejeździe to w.g. mnie sa one w pełni zapewnione.

    Wydaje się (biorąc pod uwagę także inne zdarzenia na przejazdach, w tym z udziałem kierowców zawodowych), że problemem jest nieznajomość przepisów, nieznajomość zasad postępowania na przejeździe i po prostu głupota.

    Sam byłem swiadkiem jak na tym prejeździe drezyna jadąca z minimalną prędkością w kierunku przejazdu musiała się przed nim zatrzymać bo drogą ciągnął sznur samochodów który ni jak nie chciał się zatrzymać widząc nadjeżdżający pojazd kolejowy. Ruch drogowy zatrzymał wówczas dopiero jeden z pracowników kolejowych który zeskoczył z drezyny i stanął przed przejazdem.

  • 27 maja 2019 o godz. 16:26

    No z tego co widzę na zdjęciu to jest Noc a pociąg COFAŁ bez oświetlenia. Chyba że się mylę. Ale jak mam coś ciemnego w nocy zauważyć. Sprawcą jest tu dla mnie maszynista z powodu braku oświetlenia.

  • 27 maja 2019 o godz. 18:23

    Do Ja i już:

    1) Po co trolujesz?
    2) Po czym wnosisz, że pociąg cofał?
    2) Po co próbujesz mniej zorientowanych wprowadzić w błąd który kiedys może kosztować ich życie?

    A teraz fakty:

    1) Pojazd kolejowy na przejeździe kolejowo drogowym ZAWSZE MA PIERWSZEŃSTWO
    2) Zwolnienie przez pojazd kolejowy przed przejazdem nie oznacze, że przepuszcza on samochód
    3) Droga hamowania pociągu z prędkości zaledwie 60 km/h to ok. 400 – 500 m
    3) Oznaczenie końca pociągu z wagonami towarowymi to tablice nie światła.

  • 27 maja 2019 o godz. 22:13

    Szanowna redakcjo. Z całym szacunkiem ale przebudowy to wymaga system szkolenia i egzaminowania kierowców i system kar za łamanie przepisów ruchu w obszarze przejazdu kolejowego.

    W roku 2017 na przejazdach kolejowo-drogowych w Polsce doszło do 214 wypadków. Dla porównania w całej UE tych wypadków w analogicznym okresie było 433, więc jak widać jesteśmy tu niechlubnym liderem odpowiedzialnym za blisko połowę wypadków na przejazdach w skali UE. I bynajmniej nie były to tylko wypadki na przejazdach kategorii D czyli takich jak ten (bez rogatek i świateł). Spośród 214 wypadków 37 to wypadki na przejazdach z rogatkami i światłami, a 27 to wypadki na przejazdach ze światłami.

    Kierowcy po prostu nie znają przepisów. Nie wiedzą że przed KAŻDYM PRZEJAZDEM (nawet tym z rogatkami) należy się zatrzymać. Nie wiedzą że przy opadających rogatkach na przejazd POD ŻADNYM POZOREM NIE MOŻNA WJEŻDŻAĆ. Podobnie jak POD ŻADNYM POZOREM NIE MOŻNA WJEŻDŻAĆ na przejazd przy pulsującym czerwonym świetle. Takie światło oznacza, że pociąg może pojawić się w ciągu kilku sekund. Nie wiedzą wreszcie, że rogatek które się zamknęły NIKT NIE PODNIESIE Z UWAGI NA SAMOCHÓD który między nimi utknął (znaczna liczba przejazdów to przejazdy automatyczne, za którymi nie stoi człowiek) oraz tego, że w tej sytuacji należy po prostu wjechać samochodem w rogatkę wyłamując ją. Ratuje się w ten sposób swoje życie a uszkodzenia samochodu i rogatki są w tej sytuacji minimalne w porównaniu z uszkodzeniami powodowanymi przez pociąg.

    Ludzie powinni wreszcie pamiętać, że sama lokomotywa to ok 80 ton + wagony. Hamowanie standardowego składu z prędkości 100 km/h to ok 1000 m. Maszynista na zatrzymanie nie ma więc szans.

    A jak jeździmy to widać po zdarzeniach z tego roku. Tragiczny wypadek z udziałem karetki która ugrzęzła na przejeździe, i której zawodowy kierowca nie wiedział jak powinien postąpić w tej sytuacji, czy analogiczna sytuacja z radiowozem policji który na przejeździe utknął dzień lub dwa później.

    Na przejazd po prostu się nie wjeżdża bez upewnienia się czy jedzie pociąg.

    Tyle w temacie.

  • 27 maja 2019 o godz. 23:17

    No prosze rozpisali sie sami porzadni kierowcy, … tylko cos panstwu umknelo .
    Tam nie bylo znaku STOP! moje auto tam latalo , wybialo mnie na jakies metr

  • 27 maja 2019 o godz. 23:36

    Na głupotę nie ma lekarstwa. Nawet rogatki nie pomogą jak kierowca ma wszystko w d….

  • 28 maja 2019 o godz. 01:53

    @fuksiara:

    Kodeks drogowy nakazuje zachowanie ostrożności przed każdym przejazdem:

    „Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu kolejowego oraz przejeżdżając przez przejazd, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność. Przed wjechaniem na tory jest on obowiązany upewnić się, czy nie zbliża się pojazd szynowy oraz przedsięwziąć odpowiednie środki ostrożności, zwłaszcza jeżeli wskutek mgły lub z innych powodów przejrzystość powietrza jest zmniejszona”.

    Na przejeździe nie musi być znaku STOP. Wystarczy Krzyż św Andrzeja:

    „Krzyż św. Andrzeja z dwiema przecinającymi się belkami (znak G-3) stawia się przed przejazdami jednotorowymi. Krzyż z dodatkowymi belkami u dołu (G-4) oznacza, że przed nami znajduje się przejazd wielotorowy. Krzyż wyznacza miejsce zatrzymania przed przejazdem bez zapór”.

  • 28 maja 2019 o godz. 07:26

    Na Ukrainie się tak jeździ. Kierowca pewnie z Ukrainy, co się dziwić.

  • 29 maja 2019 o godz. 15:52

    Niech ludzie zbudują rogatki i światła lub jakiś tunel albo most

  • 6 czerwca 2019 o godz. 13:10

    1) łącznicę najlepiej zagłębić w wykopie lub zlikwidować,
    2) Ziemowita raczej nie będzie docelowo ślepa – nawet jeśli tak się stanie przy budowie obwodnicy Pragi, to za pewien czas i tak połączy się ją z Łomżyńską – tyle, że dużo większym kosztem. Lokalne połączenie Szmulki-Targówek Fabryczny jest tam op prostu potrzebne – ścieżka wydeptana przez tory dobrze to pokazuje.

  • 4 lipca 2019 o godz. 09:09

    Jak ktoś nie wierzy, że tam pociągi jeżdżą to niech spojrzy na świecące się główki szyn. Po tym można poznać czy na linii jest ruch. Co prawda raz w życiu widziałem tam właśnie drezynę, choć jeździłem tam swego czasu dość często, ale wagony obok przejazdu regularnie pojawiają się i znikają… Ale z drugiej strony przy ruchu manewrowym po ciemku, gdzie na przejazd wjeżdżają wpierw nieoświetlone wagony powinien pojawić się człowiek z drużyny manewrowej, aby stanąć z lizakiem i wstrzymać ruch. Nie wiem czy opisują to konkretne procedury na kolei, ale wielokrotnie widywałem takie zachowanie drużyn manewrowych w ciągu dnia, a co dopiero po zmroku.

  • 30 września 2019 o godz. 22:16

    @Aks, Skrzyżowanie Ziemowita z Naczelnikowską jest bardzo kolizyjne, jest tam masę wypadków, nie ma sygnalizacji świetlnej a kierowcy przepuszczają pieszych na pasach z wielkiej łaski ! Kierowcy stosują wymuszanie pierwszeństwa przejazdu tam gdzie go nie mają. Niektórzy idioci podczas skręcania puszczają kierownicę pojazdu i się żegnają przed kapliczką !! Hałas samochodów pod oknami mieszkańców też jest zbyt uciążliwy i powinny być zamontowane ekrany akustyczne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.