Śmiertelny wypadek na torach | targowek.info

Śmiertelny wypadek na torach

Kolejna tragedia na torach kolejowych na Targówku Fabrycznym.

 

Wczoraj (9.10.2019) kilka minut przed godziną 20 pociąg osobowy Kolei Mazowieckich relacji Tłuszcz – Warszawa Wileńska potrącił człowieka przechodzącego przez tory kolejowe. Do wypadku doszło niedaleko stacji benzynowej Circle-K, w rejonie ulicy Radzymińskiej oraz Kauflandu przy Zabranieckiej. Niestety, jak podała policja, potrącona osoba nie przeżyła.

Szczegóły wypadku jeszcze nie są znane. Możemy się domyślać, że ofiara  (służby nie podają obecnie żadnych danych na jej temat, nawet płci) skracała sobie drogę przez tory na odcinku, gdzie przez kilka kilometrów nie ma żadnego legalnego przejścia dla pieszych.

Ruch pociągów Kolei Mazowieckich linii R6 na trasie Warszawa Wileńska – Zielonka został wstrzymany do późnej nocy.

 

zdjęcie na górze: pociąg Kolei Mazowieckich jadący w stronę stacji Warszawa Wileńska / fot. archiwum targowek.info

 

32 komentarzy na temat “Śmiertelny wypadek na torach

  • 10 października 2019 o godz. 09:04

    Jak to przez kilka kilometrów nie ma legalnego przejścia dla pieszych? Przy samym przejeździe obok Kauflandu jest kładka dla pieszych, tylko kolejne pokolenia tubylców od dziesiątek lat uznają ją za artystyczną instalację wzornictwa urbanistycznego. Lepiej biegać po jakichś dziurach w siatkach i barierkach na pasu zieleni w drodze do Tesco, w którym i tak nic już nie ma. Nigdy w tym miejscu nie widziałem patrolu policji, ani tym bardziej SOK, którzy powinni ochraniać to miejsce przed wtargnięciami pieszych. Współodpowiedzialnymi za tą tragedię są funkcjonariusze SOK z posterunku przy Targowej 74.

  • 10 października 2019 o godz. 09:11

    No właśnie – ofiara skracała sobie drogę… powinno się zatem pisać o tym, że osoba ta weszła pod nadjeżdżający pociąg a nie, że pociąg ją potrącił. Przechodzenie przez tory w miejscu niedozwolonym jest niebezpieczne a do tego nielegalne i podlega karze.

    Wystarczy sobie uzmysłowić, że jadący z prędkością 100 km/h pociąg potrzebuje ok 1 kilometra żeby się zatrzymać. Nie może też zmieniać kierunku jazdy i omijać przeszkód. Maszynista może jedynie wdrożyć hamowanie awaryjne i czekać. Pociągi mogą również jeździć albo po lewym albo po prawym torze. Stąd obserwowanie cY pociąg nie nadjeżdża z lewej strony przed wejściem na tory nie zawsze się sprawdza.

    A jeśli chodzi o brak legalnych przejść przez tory na odcinku kilku kilometrów, to najbliższe przejście jest niecałe 300 metrów na południe przy przejeździe kolejowym.

    Niestety tory kolejowe to nie lokalna droga, na której można wyznaczyć przejścia co kilkadziesiąt metrów. Bliżej im do drogi ekspresowej lub autostrady, gdzie również legalnych i bezpiecznych przejść (kładki czy tunele) nie ma na odcinkach nawet kiludziesieciokilometrowych.

  • 10 października 2019 o godz. 09:24

    Przykra sprawa. Niestety na bezpieczne przejścia dla pieszych nie ma co liczyć.
    Ludzie usiłują przemieszczać się pomiędzy Kauflandem ,przystankiem autobusowym na Radzymińskiej ,przychodnią i pocztą.Aby przedostać się na drugą stronę zdążyli wydeptać ścieżkę w poprzek torów.- Ktoś dociekliwy dojrzy ją nawet na googlemaps. –
    Aby pokonać ten niewielki odcinek autobusem,trzeba jechać dookoła i do tego z przesiadkami, bo brak bezpośredniego połączenia. Nie dziwię się więc ,że ludzie idą najkrótszą drogą ryzykując życie.

  • 10 października 2019 o godz. 09:33

    mAT
    Jak na razie to kładka prowadzi donikąd . Czy nie sądzicie, że gdyby koło kładki były przystanki autobusowe, ludzie korzystaliby z niej częściej ?

  • 10 października 2019 o godz. 10:24

    Tam brakuje też przejścia na dole, pod kładką. Nie każdy potrzebuje iść na drugą stronę, a normalnie musi przejść kładką, dojść do drugiej kładki i przejść przez tą drugą. Do Kauflandu przez tory też jest bardzo blisko z przystanku Piotra Skargi.

    Dla pocieszenia dodam, że Tesco likwiduje sklep na Stalowej (i nie tylko), a podobno Kaufland jest zainteresowany kupnem miejscówek po Tesco.

  • 10 października 2019 o godz. 11:13

    Kładka jest tylko na jedną stronę Radzymińskiej dlatego ludzie chodzą torami, drugie przejście też jest nielegalne. więc nie ma co pisać bzdetów ludzie sobie skracają i oszczędzają czas to normalne.

  • 10 października 2019 o godz. 11:28

    Przejście naziemne nic nie zmieni, bo ze względu na tory i tak musiałoby być na wysokości przejazdu kolejowego, obok którego jest kładka. A Radzymińska już kiedyś była w tym miejscu przecięta ale torami, które teraz inną wiaduktem na górze, oraz jeszcze jakiś czas temu w asfalcie były resztki bocznicy na terenie dzisiejszego Tesco, która odchodziła od linii wileńskiej. Ja tych czasów nie pamiętam, bo przejazd skasowano bodaj pod koniec lat 80, ale jak istniał to ponoć korki będące za PRL rzadkością były w tym miejscu nie z tej ziemi.

  • 10 października 2019 o godz. 12:16

    Nie potrafią szanować przepisów to tak się kończy. Co chwila widać baranów co przechodzą tam przez toryba pociagi trabia ze spqc sie nie da. Jednego mniej

  • 10 października 2019 o godz. 13:29

    Kładka może i jest ale niestety ani niepelnosprawny ani matka z dzieckiem nie są nią wstanie przejść na drugą stronę.

  • 10 października 2019 o godz. 19:24

    Do póki włodarze miasta oraz obu dzielnic wraz z PKP będą mieli gdzieś dobro mieszkańców, dotąd będą ginęli ludzie.
    To, że tak nie ma normalnego przejścia jest skandalem.
    Natomiast bystrzakom piszącym o kładce proponuję przejść się tam z wózkiem dziecięcym, lub z napchanymi siatami.

  • 10 października 2019 o godz. 20:42

    Źeby z supermarketu Kaufland dojść do autobusu jadącego na Targówek Mieszkaniowy muszę z wózkiem pełnym zakupów wdrapać się na jedną kładkę, przejść kawał drogi i następną kładką przedostać się na tą samą stronę ulicy. Albo jechać dookoła Ks.Ziemowita i dalej do Radzymińskiej, 2 autobusy na godzinę. Powinno być bezpieczne przejście przez tory bo obecne rozwiązanie jest do d..y.

  • 10 października 2019 o godz. 21:03

    Nie szukajmy winnych .Kładka jest osoby mające problemy z chodzeniem nie są wstanie wdrapać się na kładkę .Mamy Radnych bez radnych szkoda że musi ktoś zginąć, przejście nie bezpieczne trzeba to zmienić .Włodarze obudźcie sie zanim zginie ktoś następny

  • 10 października 2019 o godz. 22:09

    Jednego idioty mniej na świecie. I bardzo dobrze. Skoro mu się spieszyło to ma karę. Bilet w jedną stronę na cmentarz. Wiele osób nie chce używać mózgu i ginie pod kołami pociągów. Czy to pieszy, czy to podrózujacy samochodami. Bo pociąg stanie dęba. Nie szkoda mi takich ludzi. Za głupotę się płaci.

  • 10 października 2019 o godz. 22:12

    A jak wygląda bezpieczne przejście przez tory? Przypominam, skrzyżowania drogi kolejowej z drogą publiczną czy przejściem kierują się innymi prawami niż typowe skrzyżowania drogowe.

    Nie ma tam „czerwonych” świateł dla pociągów a pociągi z zasady nie zatrzymują się przed przejściami i przejazdami. Dlaczego? Żeby się zatrzymać przed takim przejazdem pociąg jadący zaledwie 50km/h potrzebuje PÓŁ KILOMETRA!

    Bezpieczne przejścia to wiec albo przejścia kładką nad torami, albo tunelem pod torami, albo przejścia chodnikiem wzdłuż przejazdu kolejowo drogowego wyposażonego w rogatki… tylko nawet na tych ostatnich piesi i kierowcy najczęściej nie stosują się do sygnalizacji i przechodzą lub przejeżdżają nawet przy dzwonku i migającym czerwonym świetle, załączanym tuż przed zamknięciem rogatek, które oznacza bezwzględny zakaz wstępu na tory.

    I jeszcze jedno. Zgodnie z przepisami tego albo kolejnego przejazdu nie powinno być wcale, bo są one rozmieszczone za gęsto, na co nie pozwalają przepisy. Nie zdziwiłbym się jak byś krówce któryś z przejazdów został zamknięty.

  • 11 października 2019 o godz. 01:28

    Bardzo przykra i śmiertelna sprawa.
    Przez 70 lat Lewica nie wybudowała bezpiecznego przejścia, PO przez 8 lat, a PiS przez 4 lata….
    No ale sodomici z SLd i od Zanberga na pewno uważają, że to wina Korwina z myszką Miki pod nosem, bo obiecał, ze rozmontuje w Warszawie wszystkie tory kolejowe i POszedł na wódkę z Pupinem PO przegranych wyborach…

  • 11 października 2019 o godz. 01:47

    @Zygfryda Łaska-Parabuch vel Kitawa z Płońska – swoją osobą pokazujesz jak łatwo być podłym człowiekiem… Choć w twoim przypadku zastanawiałbym się nawet czy użycie słowa „człowiek” nie jest nadużyciem…

  • 11 października 2019 o godz. 09:24

    Z tego co wiem to zginął jakiś pijaczek a robicie aferę jak by to była kobieta w ciąży z dzieckiem na ręku… Oni się poruszają w takim stanie, że równie dobrze mógł przechodzić przez pas startowy na okęciu, różnicy mu to nie robiło. Ale na Targówek.info już aferę trzeba kręcić… BO PRZECIE PRZEJŚCIA NI MO, JOK MOM ŻYĆ INO!

    Wszyscy by chcieli mieć przejście pod nosem, przystanek pod nosem, parking pod nosem, metro pod nosem… że, też ten kraj jeszcze nie upadł…

  • 11 października 2019 o godz. 10:35

    Nie po to ludzie przeprowadzają się ze wsi do miasta, aby tak jak u siebie wszędzie iść na piechotę a autobus mieć raz na godzinę.
    Jeszcze jedno. Kupuję u developera mieszkanie za drogie pieniądze a miasto nie chce mi od razu wybudować drogi.Jestem miastowym to powinienem mieć wygody !!
    (uprzedzam, ta wypowiedź to ironia)-
    – Fakt, nasza część Warszawy jest od wielu lat zaniedbana inwestycyjnie. Jedno metro nie rozwiązuje wieloletnich zaniedbań komunikacyjno-drogowych.

  • 11 października 2019 o godz. 10:43

    Jedynym rozwiązaniem na polskie podejście do ryzyka jest wygrodzenie wszystkich linii kolejowych i zaostrzenie przepisów (tak jak np. w UK) gdzie wejście na teren kolejowy (czyli np. Przechodzenie przez tory w miejscu niedozwolonym) jest przestępstwem zagrożonym karą więzienia a nie zwykłym wykroczeniem.

  • 13 października 2019 o godz. 12:35

    Co z tego, że redakcja napisze skoro typowe polactwo ma w czterech literach przepisy i wie lepiej. I ta będą przechodzić i tak.

  • 13 października 2019 o godz. 13:39

    Część ma w d… przepisy, a część po prostu KOMPLETNIE NIE WIE na przykład jak zachować kiedy na przejeździe zepsuje im się samochód lub gdy zostaną uwięzieni na przejeździe przez opuszczone rogatki.

    W tym drugim przypadku – nie czekamy, bo nikt rogatek nie otworzy (to w większości systemy automatyczne) a pociąg nie da rady się zatrzymać – tylko gaz do dechy i wyłamujeny rogatkę. Jest ona tak skonstruowana, że uszkodzenia samochodu jeśli będą, to będą niewielkie w porównaniu z tymi które spowoduje pociąg.

  • 13 października 2019 o godz. 22:53

    Mieszkałem 21 lat na Targówku Mieszkaniowym i wielokrotnie przechodziłem, przejeżdżałem rowerem i przejeżdżałem samochodem przez omawiane miejsce. Kiedyś nie było kładki, były tory w prawo przecinające ul. Radzymińską przed wiaduktem i były tory w prawo do jednostki wojskowej za wiaduktem. Zawsze w tych miejscach drogę, przed przejazdem pociągu, zamykał szlaban. jeżeli szlaban jest opuszczony, to dla każdego powinno być oczywiste, że trzeba stanąć i poczekać aż przejedzie pociąg.

  • 14 października 2019 o godz. 11:38

    Linia kolejowa na tym odcinku już dano powinna biec w wykopie. A widoczny na zdjęciu przejazd na Bukowieciej powinien zostać zastąpiony płytkim tunelem, jak pod przystankiem Wilno. Inaczej kolejne wypadki są tylko kwestią czasu. Kolizyjne przejścia i przejazdy to są dobre na wsi, gdzie przez tory przechodzi ktoś raz na godzinę, a nie w milionowym mieście…

  • 14 października 2019 o godz. 11:41

    To samo pomiędzy Łomżyńską a Ziemowita – tam też jest potrzebny tunel dla ruchu lokalnego. W tej chwili ludzie skracają sobie drogę z Michałowa/Szmulek do Kauflandu idąc górą przez tory. Znów tragedia jest tu tylko kwestią czasu, szczególnie że jeżdżą tamtenty Pendolino i inne szybkie pociągi.

  • 14 października 2019 o godz. 12:10

    W Polsce jest ponad 12 500 przejazdów kolejowych, z czego ponad 50% nie jest zabezpieczona światłami czy rogatkami.

    Przebudowa przejazdów na przejścia podziemne i naziemne to zadanie na dziesiątki lat z uwagi na koszty… Dodatkowo, w kontekście powyższego zdarzenia pojawia się pytanie czy zastąpienie przejazdów przejściami podziemnymi i naziemnymi coś zmieni. W tej lokalizacji ofiara miała 300 m do legalnego przejścia nad torami a i tak zdecydowała się przejść przez tory w miejscu zakazanym. Bo bliżej, bo nie trzeba chodzić po schodach itd itp. Zresztą statystycznie przejazdy na liniach kolejowych rozlokowane są co ok 1,5 km. Zawsze trzeba wiec będzie dojść kilkaset metrów do tuneli czy kładek które takie przejazdy zastąpią.

    Nieuprawnione jest też mówienie, ze przejazdy należy zastąpić tunelami akurat w Warszawie, skoro większość wypadków ma miejsce na drogach krajowych lub powiatowych poza dużymi miastami.

  • 14 października 2019 o godz. 13:52

    ^^^
    Nie mówimy, o przejazdach kolejowych gdzieś tam w Polsce, ale o przejazdach kolejowych w parumilionowej metropolii, która jest stolicą kraju. Wybudowanie całego przystanku Zacisze-Wilno kosztowało prywatnego inwestora ok 6.5 mln złotych. Gdy odliczymy perony, windy i wiaty to wyjdzie nam pewnie 1-2 mln złotych za przejście dla pieszych. Gdyby było natomiast o metr głębsze, dołem mogłyby też jeździć samochody. Policzmy zatem 3 mln za taki przejazd pod nasypem. Ile to jest 3 mln złotych? Jeśli przyjmiemy, że roczny budżet Warszawy to 18 mld zł, wyjdzie nam że te 3 mln zł to raptem ok 0,02% rocznego budżetu miasta. Gdyby miasto chciało to już 10 razy by się dogadało z PLK i innymi operatorami linii kolejowych i W CIĄGU ROKU, DWÓCH, po prostu zlikwidowało wszystkie kolizyjne przejazdy.

  • 14 października 2019 o godz. 14:17

    Pytania pozostają jednak otwarte:

    1) jak to się ma do poprawy bezpieczeństwa, skoro tak jak wspomniałem w Warszawie dochodzi do marginalnej liczby zdarzeń na przejazdach oraz z udziałem osób przechodzących przez tory w stosunku do tego co się dzieje w innych częściach kraju. Porównując to z liczbą mieszkańców sytuacja wygląda jeszcze lepiej na tle kraju.

    2) Co z tymi, którzy mając 300 m do legalnego przejścia nadal przechodzą przez tory w miejscu niedozwolonym (jaka tym przypadku). W ciągu Rozwadowskiego jest wiadukt nad torami, obok którego rownolegle funkcjonują co najmniej dwa dzikie przejścia w odległości 100 m po każdej stronie wiaduktu. Jeszcze ciekawiej jest przy Żabie gdzie poniżej 100 metrów od tunelu funkcjonuje dzikie i często uczęszczane przejście między Praską a Szwedzką.

    3) budowa stacji i przejścia w szczerym polu jak to miało miejsce w przypadku Wilna to coś zasadniczo innego niż budowa tunelu w ciągu Naczelnikowskiej na połączeniu z Radzymińską czy Kosmowskiej na połączeniu z Radzymińską, tam wymagana byłaby generalna przebudowa tych ulic.

  • 15 października 2019 o godz. 12:50

    1) likwidowanie kolizyjności pieszych i samochodów z pociągami poprawia bezpieczeństwo – jeśli zamiast tradycyjnego przejazdu lub przejścia, mamy do czynienia z tunelem bądź wiaduktem, ryzyko kolizji w takim wypadku spada w zasadzie do 0,

    2) Wystarczy aby przejścia i przejazdy były co pół kilometra, wtedy miejsca gdzie do legalnego przejścia mamy 300 m, przestaną w ogóle istnieć,

    3) oczywiście, że ulice trzeba w takim wypadku przebudowywać. Jest to zadania różnych jednostek budżetowych, m.in. ZMID i ZDM, nad którymi kontrolę sprawuje Miasto Warszawa;

  • 15 października 2019 o godz. 13:30

    PS. Pomiędzy Praską a Szwedzką oczywiście powinien powstać tunel dla pieszych. Miasto powinno o to zadbać przy okazji budowy obwodnicy.

    PSS. Żeby wejść na wiadukt w ciągu ul. Rozwadowskiego trzeba nadkładać znacznie więcej niż 100 m – nie prowadzą na niego żadne schody, a żeby legalnie dostać się na chodnik, należy wędrować aż do Biedronki. Z drugiej strony podobnie. Chyba że ktoś lubi wspinaczkę po nasypie i po błocie. Tyle że tacy amatorzy po prostu przechodzą przez tory… Nawiasem mówiąc dla pieszych dużo wygodniejsze są tunele. Proszę zobaczyć jak to zorganizowały np. władze Ząbek, albo jeszcze lepiej, jak to PLK zrobiły w ZIelonce. Tunel jest super-kompaktowy i pieszy nie jest zmuszany do żądnej wspinaczki.

  • 15 października 2019 o godz. 13:34

    Człowieku – zejdź na ziemię. Czy ty w ogóle wiesz co to jest proporcjonalność i ekonomiczna opłacalność działań?

    w 2018 roku w całej Polsce miało miesce 215 wypadków na przejazdach kolejowych z udziałem samochodów i 203 wypadki poza przejazdami, z udziałem osób przechodzących przez tory w miejscu niedozwolonym (z tego – o ile dobrze pamiętam – w Warszawie takie wypadki były 4 nie licząc samóbójstw).

    W tym samym okresie w ruchu drogowym miało miejsce ok 32 000 wypadków! I tu jakoś nikt nie krzyczy żeby przebudowywać wszytskie skrzyżowania na bezkolizyjne.

    A jeśli ktoś chciałby spełnić twój postulat, to trzeba by było łącznie w skali kraju zbudoać około 40 000 przejść podziemnych, po polska sieć kolejowa liczy ok niespełna 20 000 km.

  • 15 października 2019 o godz. 14:22

    „ekonomiczna opłacalność działań” – czekanie na opuszczonych rogatkach podczas codziennych dojazdów do pracy w stolicy 2 milionowego kraju to nie jest ekonomiczna opłacalność. To samo nadrabianie kilkuset metrów aby przejść na drugą stronę torów. Dobrze, że na ten aspekt zwrócił Pan uwagę, bo oprócz bezpieczeństwa, to także stanowi istotny problem.

    Nie postuluję natomiast budowy przejazdów bezkolizyjnych w CAŁYM kraju (choć i te są niezbędne na magistralach, choćby w celu podnoszenia dopuszczalnej prędkości > 160 km/h). Wystarczy aby wszystkie przejazdy w dużych miastach były bezkolizyjne. Co innego stolica, a co innego pole kukurydzy, gdzie z przejazdu raz na godzinę skorzysta rolnik na traktorze. Proszę na to zwrócić uwagę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.