Po tragedii na S8 ruch Hołowni apeluje o radary | | targowek.info

Po tragedii na S8 ruch Hołowni apeluje o radary

„Koszty zainstalowania odcinkowych pomiarów prędkości są nawet 12-krotnie mniejsze od potencjalnych kosztów społecznych.”

 

Przypomijmy, że do tragicznego wypadku na bródnowskim odcinku Trasy Toruńskiej (S8) doszło pomiędzy węzłami Głębocka a Łabiszyńska 18 sierpnia.

Mały samochód osobowy (Toyota Yaris) dostał się pomiędzy dwa TIR-y, które następnie zderzyły się ze sobą. Zmiażdżona przez potężne ciężarówki Toyota złożyła się jak harmonijka. Kierowca osobowego auta zginął na miejscu.

Warszawski odcinek trasy S8 – Trasa Toruńska i Trasa AK – to prawdopodobnie najbardziej niebezpieczna droga w Polsce. Dochodzi na niej do kilkuset wypadków rocznie. Teoretycznie wszystkie służby – od drogowców przez urzędników po policję – od lat głowią się, jak poprawić tu bezpieczeństwo. W praktyce nic się nie zmienia.

Po wtorkowym śmiertelnym wypadku dramat na Trasie Toruńskiej zauważyli nawet politycy. Ruch Polska 2050 – zainicjowany po wyborach prezydenckich przez Szymona Hołownię – wystosował do zawiadującej trasą S8 Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad apel.

„Doniesienia o wypadkach, stłuczkach i kolizjach na tej drodze pojawiają się w mediach niemal codziennie. Zwracamy się w związku z tym z wnioskiem o pilne rozpoczęcie prac nad wprowadzeniem odcinkowego pomiaru prędkości w obu kierunkach na wszystkich pasach tranzytowych Trasy Toruńskiej” – czytamy w apelu Polska 2050.

Ruch Szymona Hołowni przypomina także, że w raporcie NIK z 2019 roku obliczono, iż „funkcjonowanie odcinkowych pomiarów prędkości, w przeliczeniu na oszacowane koszty jednego wypadku oraz koszty ofiar śmiertelnych, przyniosło szacunkowy efekt korzyści społecznych w wysokości 120 mln zł, który ponad 12-krotnie przewyższył koszty zakupu i utrzymania tych urządzeń”.

Ciężko przeliczać śmierć i cierpienie na pieniądze, ale każdy sposób na zwiększenie bezpieczeństwa na naszym odcinku S8 jest dobry. Tyle, że apel polityków o odcinkowe pomiary prędkości niczego nie zmienia. GDDKiA przynajmniej na razie nie odpowiedziała. Czy i kiedy doczekamy się poprawy bezpieczeństwa na Trasie Toruńskiej/S8, nie wie niestety nikt.

Zobacz też: Tak dochodzi do wypadków na Trasie Toruńskiej (wideo)

 

zdjęcie na górze: Twitter/Stumbras

PRZECZYTAJ TEŻ:

19 komentarzy na temat “Po tragedii na S8 ruch Hołowni apeluje o radary

  • 22 sierpnia 2020 o godz. 20:29

    Ten Hołownia to nie mieszka gdzieś na Zaciszu? Było na płotach sporo jego plakatów w czasie kampanii.

  • 23 sierpnia 2020 o godz. 01:19

    „Te dane są szokujące. Rocznie państwo polskie traci na wypadkach drogowych 55,6 miliarda złotych. Bo wypadki i kolizje to tragedie, ale także realne finansowe straty, czego dowodzi raport Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Dość powiedzieć, że wypadki kosztują nas więcej niż program 500+ i pochłaniają więcej niż wydajemy na wojsko.”

    „Adam Niedzielski, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), przyznaje, że w 2020 roku trzeba będzie szukać dodatkowych zabezpieczeń finansowych. Przez spowolnienie gospodarcze wpływy ze składek zdrowotnych wyhamują i w efekcie budżet NFZ wyniesie niemal tyle samo co w tym roku – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. Zgodnie z planem finansowym oznacza to, że budżet NFZ wyniesie 90,7 mld zł, jednak wydatki na leczenie Polaków pójdą w górę.”

  • 23 sierpnia 2020 o godz. 07:41

    Tylko tam się nie sprawdzi pomiar odcinkowy, bo często jest tak że pół trasy jest w miare przejezdne i tam idioci przekraczają prędkość zmieniając pasy jak szaleni a potem pół trasy jest w korku i wszystko się niweluje więc na kolejnej bramce efejtu przekroczenia prędkości już nie widać.

  • 23 sierpnia 2020 o godz. 14:53

    A czy to nie jest tak, że przez ileś tam lat nie można pobierać z takich tras pozytkow, ze względu na dofinansowanie inwestycji z UE? Na odcinku S-8 wzdłuż Targówku i Białołęki są od wybudowania trasy 3 fotoradary i chyba wciąż nieczynne. Czy nie dlatego?

  • 23 sierpnia 2020 o godz. 17:36

    Pożytków tak, ale przecież tu chodzi o opłaty za przejazdy. Natomiast urządzeń służących bezpieczeństwu ruchu jak fotoradary czy odcinkowe pomiary prędkości nikt nie zakazuje bo tu nie o pożytki chodzi tylko właśnie o bezpieczeństwo.
    Oczywiście, część trasy jest przejezdna, natomiast ta część przed mostem stoi w korku, ale przecież można zastosować taki pomiar na odcinku, który zazwyczaj jest przejezdny.

  • 24 sierpnia 2020 o godz. 07:24

    Ciężarówki mają kagańce, więc pomysł nieadekwatny do zdarzenia ale trzeba się lansować.

  • 24 sierpnia 2020 o godz. 10:48

    Ciężarowki mają kagańce ale to nie powoduje że trzymają bezpieczną idleglośc między sobą. Dlatego odcinkowy pomiar prędkości połączony z kamerami rejestrujacymu odleglosci między samochodami lub fotorasary plus kamery rozwiązałyby problem. Takie rozwiazania powszechne są w Niemczech czy we Francji.

  • 24 sierpnia 2020 o godz. 12:05

    Problemem nie jest prędkość. Problemem jest brak bezpiecznego odstępu między jadącymi pojazdami.

  • 24 sierpnia 2020 o godz. 14:31

    A skad wiadomo czy kierowca Yarisa nie wcisnal sie pomiedzy dwie ciezarowki?

  • 24 sierpnia 2020 o godz. 15:31

    Nie ma to teraz znaczenia. Seria fotoeadarów / odcinkowy pomiar orędkosci i monitorowanie odstępów między pojazdami nie zaszkodza tym którzy jeżdżą zgodnie z przepisami a mogą uratować życie innym. Tam nie ma dnia żeby nie było kolzji kub serii kolizji. Aż dziw bierze że nikt nie podjął działań wcześniej.

  • 24 sierpnia 2020 o godz. 20:37

    a może niech ten cały Hołowczyc czy jak go tam nazywają powie Panu Trzaskowskiemu niech zrobi most na trasie Matki Teresy z Kalkuty tak jak to miało być, most Grota Roweckiego to najbardziej obciążona przeprawa w POlsce….. eh

  • 24 sierpnia 2020 o godz. 21:08

    @gdgdhfdhd – most Krasińskiego czy jak go nazywasz most na trasie Matki Teresy z Kalkuty jest w planach od lat trzydziestych ubieglego wieku. Nie zbudowali go w XX leciu międzywojennym, nie zbudowali w komuniźmie, nie zbudował go Kaczyński, nie zbudowała go Waltzowa to niby dlaczego miałby zbudować Trzaskowski. Zreszta jak by nawet sprobował, to szeregowy poseł z żoliborza z pewnością kazałby teren pod most wyłączyć z terenów miejskich i oddać na potrzeby obroności kraju (jak Pl. Marszałka Piłsudskiego)by ten most nie powstał.

  • 24 sierpnia 2020 o godz. 23:11

    Od lat trasa toruńska należy do czołówki pod względem ilości wypadków. Nikt nic z tym nie robi, każdy z polityków, potrafi tylko gadać. Największym problemem są piraci, którzy za nic mają przepisy drogowe, oraz nagminne gapienie się w telefon. Powinni przede wszystkim ograńczyć prędkość dla samochodów ciężarowych do 60 km/h na całym przejeździe przez Warszawę, tak jak jest w stolicy Austrii w Wiedniu. Na całej długości w Warszawie monitoring wraz z fotoradami. Płynne regulowanie ruchem dopasowanie, prędkości do panującyvh warunków, informujàcymi tworzenie się korka, elektroniczne znaki ograniczenia prędkości. Oczywiście monitorowanie odległości pojazdów podczas płynnego ruchu, mamy już regulacje prawne. Wszystko można zrobić, rozwiązania są na święcie, przerabiali te problemy, tylko trzeba chcieć.

  • 25 sierpnia 2020 o godz. 00:06

    Trzeba mosty i drogo budować w stolicy a nie na glupoty wydawać jak to Rafał T. Robi

  • 25 sierpnia 2020 o godz. 10:56

    Oczywiście bo, drogo to napewno będzie dobrze. Wystarczy że ktoś da wysoką ceną to znaczy że zbuduje wszystko super.

  • 25 sierpnia 2020 o godz. 13:59

    80% wypadków na tej trasie wydarza się poniżej dopuszczalnej prędkosci. Wypadki są czeste bo tak zaprojketowana jest trasa ze zlewają się i rozgałęziają odnogi. Ludzie często gwałtownie hamują chcąc zmienic pas i wtedy dochodzi do zderzenia.

  • 25 sierpnia 2020 o godz. 23:57

    @Rafał
    Cyt.: „Powinni przede wszystkim ograńczyć prędkość dla samochodów ciężarowych do 60 km/h na całym przejeździe przez Warszawę, tak jak jest w stolicy Austrii w Wiedniu.”

    Dlaczego akurat ciężarowych, a nie wszystkich? Tutaj kłania się przedmiot inżynieria komunikacji. Na warszawskim odcinku przedłużenia A2 jest dość sporo przeszkód: częściej trzeba czytać znaki drogowe, również te ograniczające prędkość, jest więcej zmian pasa ruchu, znaków informacyjnych o zmianach kierunków. Co to oznacza? Oznacza to to, że:
    1. Sz. Kierowcy po dłuższej podróży, może z Berlina, może z Poznania, jeszcze śpią z nogą na gazie.
    2. Nie są zachowane odpowiednie odstępy między pojazdami. Przy nagłym manewrze dochodzi do zda(e)rzenia. Przebudzenie jeszcze drzemiącego, sportowego kierowcy może nastąpić dopiero na SOR.
    3. Udowodniona teza podróżowania w mieście: wolniej jedziesz – szybciej zajedziesz. Dlaczego? Bo przy wolniejszej jeździe są mniejsze odstępy między pojazdami i więcej pojazdów zachowa się „inteligentnie” przy zmianie pasa ruchu czy jeździe na suwak. A Sz. „Slalomiści” spowalniają ruch powodując wypadki.

    I przykład, już trochę poza konkursem, ale związany z pkt. 3. Na zwykłych warszawskich ulicach najszybsza prędkość to 30-40 km/h. Właśnie ze względu na odstępy między autami. Mniejsze odstępy = więcej aut przeskoczy na zielonym świetle przez skrzyżowanie. To naprawdę udowodniono symulacjami komputerowymi w Politechnice. No cóż, w Polsce samochód i „szybka” jazda to relikwia. Nie ważne, że to idiotyczne.

  • 27 sierpnia 2020 o godz. 23:40

    @zZacisza
    Stosowanie zróżnicowania prędkości, pomiędzy samochodami ciężarowymi a osobowymi ma zastosowanie w wielu krajach, naprawdę się sprawdza. Oczywiście na przykładzie wymienionego odcinka trasy S8, należało by zrobić odpowiednie badania, powinni to powierzyć specjalistą z inżynierii ruchu drogowego. Osobiście studiowałem na wydziale transportu PW co prawda inny kierunek, trochę ćwiczeń w temacie miałem. Temat nie jest łatwy, ale należy coś zadziałać, ciągnie się to latami i nic z tego nie wynika. Był taki okres że probowałem wyciągnąć szczegółowe dane z KRD odnośnie wypadków na słynnym moście”grota” niestety dostałem tylko ogólniki, które nie pozwalają na dokładne badania. Mam nadzieję że w końcu ktoś z dyrekcji GDDKIA zacznie działeć i pochyli się nad tematem.
    Pozdrawiam

  • 28 sierpnia 2020 o godz. 16:19

    Niestety trasa toruńska jest wyklęta przez Boga oraz kierowców rzeczywiście powodem wielu kolizji jest to nadmierna prędkość nietrzymanie odległości A jak w tym przypadku to rzeczywiście nie wiadomo jak kierowca Yarisa się znalazł między ciężarówkami ale wiadomo że po 10:00 rano jak ruch jest otwarty dla tranzytu to ciężarówki gnają jak szalone trzema pasami i tak właśnie było podczas tego wypadku na trzecim pasie ,A wiadomo że zakaz wyprzedzania dla ciężarówek obowiązuje na S8 oraz na S2 aż do Łodzi. Więc jak najbardziej jestem za tym aby ustawić kamery od Marek do Konotopa i wyłapywać szoferów jadących sobie drugim i trzecim pasem .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.