Tego nie wiecie o Cmentarzu Żydowskim | | targowek.info

Tego nie wiecie o Cmentarzu Żydowskim

Historyk  Łukasz Zwaliński odkrywa niezwykłe sekrety najstarszego kirkutu w Warszawie. Tak szczegółowej historii Cmentarza  Żydowskiego jeszcze nie czytaliście.  

 

Czasami piszemy o Cmentarzu Żydowskim, czyli kirkucie na Bródnie, ale tym razem nadarza się specjalna okazja. Historyk Łukasz Zwaliński opracował szczegółową historię nekropolii zawierającą wiele mało znanych ciekawostek. Poniżej publikujemy jego tekst pochodzący z serwisu histmag.org na zasadach wolnej licencji. Polecamy!


 

Na warszawskim Targówku leży tajemniczy i mroczny kirkut. Poddawany ostatnio kolejnej w swych dziejach rewitalizacji, kryje fascynującą, choć niekiedy tragiczną historię sięgającą połowy XVIII wieku.

Dziedzictwo Szmula Zbytkowera

Dalsze losy nekropolii związane są z działalnością znanego kupca i bankiera żydowskiego Szmula Jakubowicza Zbytkowera. Ten wydzierżawił od króla Stanisława Augusta Poniatowskiego jego dobra w Targówku, założył folwark Bojnówek (zaczątek późniejszej Szmulowizny) i rozwinął tam swoją działalność społeczną i gospodarczą. Zadbał też o uregulowanie kwestii nekropolii.

 

Cmentarz Żydowski / fot. targowek.info
Cmentarz Żydowski / fot. targowek.info

Plac pod cmentarz na skraju Targówka i Bródna wydzielono oficjalnie na mocy przywileju królewskiego z 12 września 1780 roku. Zgodę na założenie kirkutu potwierdził także biskup płocki i brat króla Michał Poniatowski. Społeczność żydowska zobowiązała się w zamian dostarczać corocznie 10 kamieni łoju na świece do kościoła skaryszewskiego i unikać głośnych żałobnych śpiewów na nekropolii. Pierwszy oficjalny pochówek Elchanana, syna Jekusjela miał miejsce w 1784 roku. W tym czasie powstało pierwsze murowane ogrodzenie ufundowane przez żonę Zbytkowera Gitlę (Judytę). Rok później Zbytkower stworzył na Pradze nowe Bractwo Pogrzebowe zwane Świętym. Dawało mu to dodatkowo duży prestiż i dochody, instytucja ta spełniała bowiem funkcję praskiej gminy żydowskiej. Między starym i nowym bractwem trwały wieloletnie konflikty kompetencyjne, a kres położyła im hekatomba Pragi w 1794 roku.

Trudne początki XIX wieku

Podczas Powstania Kościuszkowskiego mur cmentarny oraz pobliskie wzniesienia zwane Pieskową Górą i Zwierzyńcem stanowiły klucz umocnień. Nekropolia, wokół której rozgrywały się najcięższe walki, została zniszczona, lecz i tak w czasie pamiętnej rzezi Pragi szybko się zapełniła. Zbytkower, wstrząśnięty losem Prażan, sfinansował pochówek wielu ofiar i leczenie rannych. Sam spoczął na Targówku w 1801 roku, a jego okazały empirowy sarkofag na długo zdominował pejzaż kirkutu. Pieczę nad nim przejęła wdowa po zmarłym kupcu, która w 1810 roku podpisała kolejną ugodę z bractwem. Prawa do zwierzchnictwa nad cmentarzem aż do 1870 roku przechodziły na jej sukcesorów.

Tymczasem, po zniesieniu przez władze pruskie zakazów osadnicznych dla Żydów, w 1806 roku powstał na rubieżach lewobrzeżnej Warszawy drugi kirkut, który uzyskał szybko status elitarnego. Ten praski stracił wówczas na znaczeniu. Stał się cmentarzem lokalnym, który podobnie jak cały Targówek ulegał dalszym zniszczeniom w burzliwej pierwszej połowie XIX wieku. Zmarłego w 1822 roku syna Zbytkowera, Berka Sonnenberga, pochowano już na nowej nekropolii. Jego grób ozdobił zaprojektowany przez Dawida Friedlandera imponujący ohel, najwybitniejsze dzieło żydowskiej sztuki sepulkralnej w Europie Środkowej. Co znamienne, na jednej z płaskorzeźb przedstawiono alegoryczny wizerunek praskich posiadłości Zbytkowera wraz z kirkutem na Targówku.

Cmentarz Żydowski / fot. targowek.info
Cmentarz Żydowski / fot. targowek.info

Po powtórnym przyłączeniu Pragi do Warszawy w 1832 roku zlikwidowano praskie Bractwo Święte, ustanawiając w zamian Dozór Bóżniczy, któremu podlegał również kirkut. W 1842 roku na Targówku pochowano wybitnego uczonego, wynalazcę i społecznika Abrahama Sterna. Rok później dzięki ofiarności wnuka Zbytkowera, Jakuba Flataua, wzniesiono część ogrodzenia cmentarza. Fundator zapisał również w testamencie kolejne 12 000 rubli na rzecz nekropolii. Warto dodać, że wejście na ówczesny kirkut mieściło się aż do wybuchu II wojny światowej od obecnej ulicy Odrowąża. Tam też zlokalizowano drewniany dom przedpogrzebowy i najbardziej reprezentacyjne kwatery.

Wielkie przemiany

W 1870 roku postanowieniem magistratu prascy Żydzi zostali włączeni pod jurysdykcję Warszawskiej Gminy Żydowskiej. Większość jej budżetu pochłaniały rzecz jasna sprawy lewobrzeżnej Warszawy, więc Kirkut Praski był stale niedoinwestowany. Dopiero pożar ufundowanego przez Gitlę domu przedpogrzebowego (1873 rok) był impulsem do późniejszych zmian na lepsze. Nowy, murowany budynek wzniesiono w 1877 roku, zebrano też fundusze na ponowne ogrodzenie nekropolii. Stopniowo zadrzewiano kirkut kasztanami, topolami, akacjami, jesionami, lipami, brzezinami i jarzębinami. Cmentarz zmieniał powoli swoje oblicze: wznoszono pierwsze ohele, a na miejscu dawnych nagrobków Szmula, Gitli i ich zięcia Izaaka Flataua, wzniesiono okazałe pomniki z napisami po polsku i hebrajsku.

Na przełomie 1882 i 1883 roku nastąpiło planowane od lat powiększenie nekropolii o sąsiadujące grunta, co przyczyniło się do zmiany jej statusu. Od 1885 roku kierowano tam niemal wszystkie bezpłatne pochówki z całej Warszawy, odciążając przepełniony kirkut lewobrzeżny. Wraz z otwarciem Cmentarza Bródnowskiego i wytyczeniem doń drogi przez Nową Pragę i Targówek poprawił się nieco dojazd również do cmentarza żydowskiego.

Fragment mapy Warszawy wydanej w 1913 roku przez  Towarzystwo Doraźnej Pomocy Lekarskie / ze zbiorów Trasbus
Fragment mapy Warszawy wydanej w 1913 roku przez Towarzystwo Doraźnej Pomocy Lekarskie / ze zbiorów Trasbus

Nowe problemy

Niestety, przez brak komunikacji miejskiej i tradycję pieszych konduktów dotarcie na miejsce z odleglejszych dzielnic miasta wiązało się nadal ze sporymi utrudnieniami. „Kurier Warszawski” zwracał uwagę na fatalnie zorganizowane kondukty pogrzebowe dla najuboższych. W artykule Czyż to właściwe z 1885 roku pisano:

Dziś byliśmy świadkami, jak za Nowym Zjazdem pędził na cmentarz brudnowski karawan żydowski ze zwłokami, a za nim biegło co im tchu stało, nie mogąc nadążyć, dwóch biedaków umączonych, prawdopodobnie piekarzy. Czyż godzi się i jest właściwem poważnemu i smutnemu obrzędowi pogrzebowemu, aby konie biegły kłusem, zwłaszcza, gdy nieboszczyka ktoś odprowadza i nie stać go na wynajęcie dorożki? Świadkowie tej sceny doznali niemiłego wrażenia, sądzili jednak ogólnie, iż tak „pośpieszne” eksportowanie zwłok, chowanych kosztem gminy izraelickiej, dzieje się bez wiedzy jej zarządu.

Przesunięcie większości pochówków na Targówek sprawiło, że w przeciągu dekady nekropolia stanęła po raz kolejny w obliczu przepełnienia. Dalsze próby powiększenia cmentarza, jak również powracające projekty otwarcia nowego kirkutu na Grochowie nie zostały zrealizowane. Wymusiło to radykalne ścieśnianie pochówków.

W trakcie I wojny światowej grzebano tam nawet do 5 000 osób rocznie. W tym czasie niedaleko cmentarza stacjonowali żołnierze rosyjscy. Wiele nagrobków, szczególnie drewnianych, uległo zniszczeniu, spalono też 225 skrzyń na zwłoki i zrujnowano ogrodzenie. Cmentarz zdziczał, rosnące na nim drzewa wycinano na opał, wypasano nań krowy i kozy. Jednocześnie trwały jednak drobne prace porządkowe. W 1916 roku, gdy kirkut znalazł się wreszcie w granicach Warszawy, rozbudowano i unowocześniono dom pogrzebowy.

Międzywojenne podsumowania

Po zniszczeniach wojennych cmentarz potrzebował pilnej rewitalizacji, ale do prac przystąpiono dopiero w latach 1926–1930. Zniwelowano wtedy góry piaskowe, uporządkowano alejki i pomniki, teren ponownie ogrodzono i zadrzewiono a w jednej z sal domu przedpogrzebowego urządzono stałą modlitewnię. Prace porządkowe pochłonęły niebagatelną sumę prawie pół miliona złotych, co poskutkowało niezbędnym wzrostem opłat za pochówki. Nie zmieniło to jednak statusu kirkutu, gdzie nadal kierowano ponad 90% bezpłatnych pogrzebów z miasta.

W okresie międzywojennym pojawiło się też pewne zainteresowanie historią cmentarza. W 1936 roku pisał o nim, choć zdawkowo, Leon Przysuskier: „Jest tu niewielka ilość grobów z XVIII wieku, nosząca cechy dobrego rzemiosła artystycznego, a często nawet oryginalnej sztuki, pełnej reminescencyj barokowych i wschodnich. Ciekawe są niektóre elementy dekoracyjne płyt nagrobnych (motywy roślinne i zwierzęce, dekoracje napisowe)”. Dwa lata później ukazała się praca Ignacego Schipera, która dostarczyła mnóstwa bezcennych dziś informacji. Cmentarz na przestrzeni wieków wrósł trwale w pejzaż pogranicza Bródna i Targówka. Jak pisał Jerzy Kasprzycki w „Korzeniach miasta”:

Wtedy, przed laty, ulica Odrowąża łączyła, nie zaś dzieliła. Oba cmentarze, żydowski oraz katolicki, otaczała żywa tkanka drobnego handlu i gastronomii, która pulsowała swoim tętnem byle gdzie o dowolnej niemal porze. Wzdłuż cmentarnych murów kilometrami ciągnęły się stragany, pawiloniki, niskie ławy z kwiatami, dymiące kominy przenośnych kuchenek, saturatory z wodą sodową i beczkami nadzianymi „aparatami” do pompowania piwa. Zagęszczenie tych objawów prawdziwego życia następowało przy cmentarnych narożnikach, gdzie władze miejskie przygotowały place pod targowiska. Jakoś nikogo nie raziło – żydów ani katolików – bliskie sąsiedztwo jarmarcznego zgiełku w dni świąteczne, tak przecież różne dla obu wyznań.

Początek zagłady

W 1939 roku na Targówku mieszkało 1043 Żydów, na Bródnie 523. W październiku 1940 roku wszyscy zostali przesiedleni do warszawskiego getta. Cmentarz od początku wojny ulegał licznym dewastacjom, które kilkakrotnie oglądał podczas wizytacji prezes warszawskiego Judenratu Adam Czerniaków. Na kartach swego dziennika zapisywał lakoniczne uwagi o postępującym zniszczeniu, np. 30 czerwca 1940 roku zanotował:

Nagrobek Zbytkowera mocno uszkodzony. Wyrostki wchodzą na cmentarz i rozbijają młotami nagrobki. Nowy grób matki i 7-ga dzieci, zabitych podczas bombardowania. Groby 53.

Czerniaków miał na myśli niezwykle wstrząsający nagrobek Perli Sucheckiej i jej siedmiorga dzieci, którzy 22 września 1939 roku zginęli pod gruzami kamienicy przy ul. Targowej 56. Na płaskorzeźbie nagrobnej ukazano z profilu skulonego, zrozpaczonego męża i ojca z opaską z gwiazdą Dawida na ręce. Do naszych czasów zachowała się jedynie fotografia grobu Sucheckich, reprodukowana m.in. w albumie Praga. Prawa strona Warszawy.

Cmentarz Żydowski na Targówku / fot. targowek.info
Cmentarz Żydowski na Targówku / fot. targowek.info

20 listopada 1940 roku Waldemar Schön, komisarz Żydowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej, nakazał zamknąć cmentarz na Targówku a wszelkie pochówki kierować na kirkut przy ul. Okopowej. Od tej pory do getta docierały wiadomości o sukcesywnej zagładzie nekropolii: wycięciu całego drzewostanu, zlikwidowaniu ogrodzenia i wykorzystywaniu macew do utwardzania dróg, budowy bunkrów oraz barykad. Kronikarz Getta Warszawskiego Emanuel Ringelblum pisał 12 maja 1942 roku:

Praski cmentarz [żydowski], liczący ponad 150 lat, podlega niwelacji. Szatani nie dają spokoju nawet nieboszczykom […]. Zabytkowość cmentarza, jego znaczenie kulturalno-historyczne to dla nich tak bagatelna sprawa, że nie odgrywa żadnej roli.

Niemcy planowali wznieść na terenie kirkutu wielki stadion sportowy, czego ostatecznie nie zrealizowano. Nekropolia służyła jednak równieź jako punkt kontaktowy dla grupy nieletnich szmuglerów ściągających do zamkniętej dzielnicy żywność, a potem także broń dla powstańców. Wśród nich był Zygmunt Nissenbaum, późniejszy filantrop i obrońca dziedzictwa żydowskiego w Polsce, który po latach wspominał:

W sąsiedztwie rodzinnych grobów czuliśmy się względnie bezpiecznie, chociaż i tam nierzadko chodziły patrole i policyjne obławy oraz wykonywano egzekucje. […] Cmentarz ten, wobec tego, co działo się w mieście wydawał się nam wszystkim spokojną przystanią. I tam odpoczywało się przed każdym kolejnym powrotnym skokiem do getta, który mógł okazać się ostatnią drogą w życiu […].

W okresie okupacji na terenie cmentarza dokonano egzekucji około 3000 Polaków i Żydów. Spłonęło też niemal całe jego drewniane sąsiedztwo.

Powojenne zapomnienie

Po wojnie cmentarz był właściwie bezpański, choć faktycznie należał do skarbu państwa. Na wykonanych w tym okresie fotografiach Leonarda Sempolińskiego widać pozbawione roślinności pole, na którym z rzadka stoją ostatnie ocalałe nagrobki. W 1947 roku w czasopiśmie „Robotnik” ukazał się artykuł, w którym opisywano postępującą dewastację nekropolii:

Dzisiaj na wypasanie bydła jest już za późno, niemniej olbrzymi cmentarz pozostaje nadal bezpański i nieogrodzony. Korzystają z tego naturalnie wszystkie miejskie męty, a do niedawna, w jednym z grobowców, pędzono nawet bimber, wieczorami zaś krążą tam ciągle nocni ludzie […].

8 grudnia tegoż roku z inicjatywy Kongregacji Żydów Praskich pogrzebano tam we wspólnej mogile kości pomordowanych podczas wojny. Był to jak dotąd ostatni pochówek na kirkucie.

Pierwsze próby rewitalizacji cmentarza rozpoczęły się na przełomie 1950 i 1951 roku. Rozebrano wtedy ruiny budynku przycmentarnego, a samą nekropolię zalesiono. W centrum planowano stworzenie mauzoleum z ocalałych nagrobków z atrium i sadzawką pośrodku. Zamiarów tych jednak nie zrealizowano i jeszcze w 1956 roku apokaliptyczny wręcz obraz nekropolii utrwalił Kazimierz Karabasz w swoim tendencyjnym filmie dokumentalnym o powojennym Targówku „Gdzie diabeł mówi dobranoc”. W 1960 roku decyzją warszawskiej Rady Narodowej cmentarz uznano za zamknięty. Dopiero dwie dekady później, w przededniu 40 rocznicy powstania w getcie warszawskim, w Wydziale Kultury i Sztuki m. st. Warszawy powstał plan utworzenia na nekropolii parku krajobrazowego z mauzoleum z zachowanych mogił upamiętniających zbrodnie wojenne.

Cmentarz Żydowski tuż po wojnie na zdjęciu Leopolda Sempolińskiego
Cmentarz Żydowski tuż po wojnie na zdjęciu Leopolda Sempolińskiego

Na ratunek dziedzictwu

W 1983 roku na uroczystości powstańcze przybył z Konstancji także wspomniany wcześniej Zygmunt Nissenbaum z żoną Sonią. Małżonkowie, zszokowani stanem cmentarza, w 1985 roku stworzyli fundację swego imienia, której celem miało być ratowanie dziedzictwa polskich Żydów poprzez prace popularyzatorskie i wydawnicze oraz przede wszystkim renowację ocalonych zabytków. W ciągu pierwszych kilku lat udało się nieco uporządkować kirkut. W 1987 roku powstało pierwsze pełne murowane ogrodzenie cmentarza z reprezentacyjną bramą ustawioną w nowej lokalizacji, od strony ulic Biruty i św. Wincentego. Na jej dwóch pylonach umieszczono płaskorzeźby ze scenami z dziejów praskich Żydów, m. in. moment egzekucji, jaka miała tam miejsce w 1942 roku.

Zdewastowane lapidarium w centralnym punkcie kirkutu / fot. targowek.info
Zdewastowane lapidarium w centralnym punkcie kirkutu / fot. targowek.info

Rozpoczęto również budowę lapidarium z zachowanych nagrobków, które zaczęły spływać na cmentarz także z różnych stron miasta. W pierwotnym założeniu na kirkucie miało się znaleźć ponadto centrum informacyjne z ewidencją zachowanych nagrobków i spisem wszystkich Żydów poległych w czasie Holokaustu. Niestety, z braku funduszy prace przerwano na rzecz innych zabytków wymagających równie pilnych konserwacji. W 1990 roku Agnieszka Holland uwieczniła nekropolię w jednej ze scen swego głośnego filmu Europa, Europa. Taki mniej więcej wygląd cmentarz zachował się do dziś.

Stan obecny i plany na przyszłość

Nekropolia pozostaje nadal miejscem opuszczonym i szerzej nieznanym. Nie odstrasza to jednak wszystkich. Cmentarz został wpisany do rejestru zabytków w 2009 roku. Jego zatrważający stan skłonił rok później grupę intelektualistek z Archiwum Etnograficznego UW do skierowania petycji społecznej do prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz o ratunek dla nekropolii. W 2012 roku kirkut został oddany pod zarząd Warszawskiej Gminy Żydowskiej. Pomimo narastających wieloletnich zaniedbań, jest stopniowo przywracany miastu. Zwożone są kolejne partie nagrobków odkrywanych m. in. na dnie Wisły, w Ogrodzie Zoologicznym, w parku im. płk Szypowskiego na Gocławku… Sporadycznie organizowane są wycieczki po cmentarzu, który na co dzień jest oficjalnie niedostępny dla zwiedzających. Według najnowszych doniesień prasowych kirkut ma być uporządkowany i objęty trwałym dozorem, a na jego terenie ma się wznosić m.in. lapidarium i nowoczesna sala wystawowa.

Tekst: Łukasz Zwaliński

 


Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska. Pierwotna publikacja w portalu historycznym Histmag.org. Tam znajdziecie też szczegółową bibliografię oraz więcej ilustracji. Redakcja i autor zezwoliły na jego przedruk i wykorzystanie.

8 komentarzy na temat “Tego nie wiecie o Cmentarzu Żydowskim

  • 9 lutego 2015 o godz. 08:48

    Czemu żadna Gmina tego nie wspiera nie dbają o swoją kulturę nie maja kasy ? liczą że inni za nich zapłacą ?

  • 9 lutego 2015 o godz. 10:16

    Niestety wielu warszawiaków ,nawet tych rodowitych a z młodszego pokolenia, nie wie o istnieniu tego cmentarza.Prażanie owszem tak ,ale ci z lewego brzegu, już nie.
    Większości, Cmentarz Żydowski kojarzy się z tym koło Powązek.

    Kiedyś miała miejsce wesoła sytuacja.
    Stojący na śródmiejskim przystanku autobusowym podróżny, chciał się dowiedzieć jak dojechać do Cmentarza Żydowskiego.Bez zastanowienia zapytałam na który?
    Zdziwienie było wielkie, bo o tym,że są dwa, ani zainteresowany , ani stojący na przystanku nie wiedzieli.

  • 9 lutego 2015 o godz. 11:10

    No nic dziwnego, że jest zapomniana, jeśli od lat cmentarz jest zamknięty. W sumie nic dziwnego – zaraz by się jacyś amatorzy znaleźli. A szkoda, bo chętnie bym zobaczył tą część Targówka…

  • 10 lutego 2015 o godz. 16:10

    p;amietam jak w LO sie pilo na żydowskim :)

  • 23 czerwca 2015 o godz. 15:14

    Na jednym ze zdjęć, widoczne maceby wyrwane i złożone grupowo obok siebie. A dlaczego? A dlatego że po wojnie planowano założyć tam park wypoczynku, a maceby usunąć zupełnie. Wobec protestów środowisk żydowskich planu ten zarzucono. Czemu o tym się tu nie pisze?
    Poza tym kto cudzych grobów nie szanuje i cudzej pamięci, jego też inni nie oszczędzą.

  • 8 sierpnia 2016 o godz. 12:23

    Czy można tam jakoś wejść?

  • 8 sierpnia 2016 o godz. 15:02

    Tak, przez otwartą bramę.

  • 8 sierpnia 2016 o godz. 19:10

    Ile społeczność żydowska wpłaca podatku za tę nieruchomość do skarbu państwa? Nie wpłaca? Nie takie zabytki niwelowano od tamtej pory na prawym brzegu…. a po paru cmentarzach (np. cholerycznym) prawie nie ma śladu… Dla zachowania żydowskości miejsca można jakiś żydowski hipermarket tam machnąć typu tesco… jak w wielu innych miejscach…. Ciekawe kto z gminy żydowskiej w Warszawie faktycznie pochodzi z Warszawy i ma cokolwiek wspólnego z tym kirkutem i gdzież była owa gmina żydowska przez cały PRL?. Ciekawe na jakiej podstawie prawnej miasto przekazało ten ogromny przecież teren Fundacji Nissenbaunów i ile dopłacało do jego utrzymania? Czy fundacja i gmina płaciły za teren należne podatki? Ciekawe kto i kiedy sprzeda ten nieczynny od ponad 50 cmentarz pod jakiś hipermarket (jak w wielu innych miejscach oddanych pierwszym lepszym żydom przez urzędy gminne). Ciekawe co będzie jak przyjdzie jeszcze „pińcet” innych organizacji żydowskich (choćby pozostałe gminy innych obrządków żydowskich z roszczeniami do kirkuta… Chciałbym przypomnieć, że na miejscu innych nekropoli bródnowskich są dziś parkingi osiedlowe (Malborska) i nikt „szat nie rozdziera” jakoś z tego powodu…. Moim zdaniem? Cmentarz już dawno powinien być zmniejszony do rozmiarów minimalnych, ziemia ze szczątkami ewentualnie zwieziona na to ograniczone do niezbędnego minimum miejsce a rozległy teren przywrócony miastu i to przed zasiedzeniem go w dobrej wierze przez aktualnych właścicieli. Ps. Można też oczywiście przywrócić pochówki na tym cmentarzu zważywszy ilu żydów rocznie otrzymuje obywatelstwo polskie z uwagi na to, że ich dziadkowie przejazdem (np. na sowieckim czołgu) zahaczyli akurat o „ten kraj”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.